.

Kącik otwartych serc

Wyjątkowo, w naszym „Kąciku“, postanowiliśmy wybrać dwa listy - pierwszy i ostatni list od Matki - pochodzące z obfitej korespondencji, jaka zachowała się w archiwum zmarłego w 1980 roku ks. Józefa Sadzika. Najpokaźniejszy zbiór tworzą listy od Matki, następnie listy od Ojca i dalszej Rodziny. Aniela Sadzikowa (1906-1979) korespondowała z Synem przez 28 lat.

1.

N.[iech] B.[ędzie] P.[ochwalony] J.[ezus] Ch.[rystus]
Sułkowice 15/3/1951

Kochany mój Józiu

Co u Ciebie słychać, czemu nie odpisujesz mi na list Józiu? W ostatnim liście prosiłeś mię, żebym coś napisała więcej do Ciebie. Pytasz się Józiu o budowę nowego kościoła.

Więc ją rozpoczęto w tym tygodniu, materiał jest przygotowany na cały rok pracy, ludzie chętnie składają swój grosz. Ile potrzeba ludzi, to tyle jest. Tak jak w zeszłym roku, tak naprawdę dotychczas Pan Bóg błogosławi w tej pracy, że mimo różnych przeszkód i trudności tak idzie pięknie.

Pytasz się Józiu o ks. Dziekana, to jest w Sułkowicach i będzie nadal. Pisałeś mi w ostatnim liście, a zarazem prosiłeś o modlitwę w Twojej intencji, to ja Józiu zawsze pamiętam o Tobie, żeby Bóg raczył tylko przyjąć moją modlitwę, żebym była godną.

Mówisz kochany Józiu, że czas szybko mija, że już upłynęło pół roku Twojego pobytu w seminarium, to naprawdę tak szybko mija to życie, że nawet człowiek nie zdaje sobie sprawy. W tym tygodniu obchodziłam czwartą rocznicę śmierci mojej kochanej mamusi. Kiedy to upłynęło? Kiedy mnie się zdaje czasem, że jeszcze wczoraj była ze mną i tak wszystkie jej słowa pamiętam, a tu już piąty rok zaczął się od 11-go.

Muszę Ci się poskarżyć Józiu, wyznać Ci szczerze, że czasem przykrzy mi się, chociaż mam dość pracy zawsze i nie mam czasu, żeby się nudzić, jak tak wieczór pomyślę sobie już po całodziennej pracy, że robię tylko dla siebie, to tak naprawdę mało jest warta moja praca, jak przyjemnie jest pracować dla kogoś.

Nie masz pojęcia Józiu, z jaką radością zawsze składam grosz dla Ciebie. Jak byłeś na Kopcu, nie chciało mi się nieraz ani spać, ani jeść, kiedy potrzebowałam dla Ciebie, i kiedy tak zastanowię się nieraz nad Tobą, to tak naprawdę cieszę się, że jak Pan Bóg pozwoli, będziesz mógł oddać się tak pięknej pracy dla drugich i to bez reszty.

Nie dziw się Józiu, że tak brzydko piszę, bo tak trochę wyszłam z wprawy i ręka mi drży. Więcej nic nie ma nowego. Fabrykę kończą, na 1 maj już ma być kino wyświetlane w niej. W tym roku mamy mieć już spółdzielnię produkcyjną.

Przyjadę Józiu kiedyś do Ciebie, ale Cię powiadomię. Chciałam się odbyć z robotą, posadzić ziemniaki. Krowy jeszcze nie sprzedałam, mam dwie na razie. Poza tym sąśmy zdrowi, pracy nam nie brak i tak pchamy jeszcze nie najgorzej. W rodzinie wszystko po staremu.

Kończąc zasyłam Tobie oraz wszystkim serdeczne pozdrowienia, polecając was opiece św. Józefa.

Zostań z Bogiem, ściskam Cię serdecznie

Tw[oja] Matka

Jest to pierwszy list Anieli Sadzikowej do syna. Następny nosi datę 10 listopada 1957 roku.

 

2.

Sułkowice 13/9/1979

Kochany mój Józiu

Korzystając z czasu piszę parę słów. Dzisiaj miałam gościa, był nim Sadzik, ten z Krakowa. Opowiadał dużo różnych rzeczy. Ks.[iądz] Kanonik wyjechał do sanatorium, u mnie jeszcze nie był, był u Jaśka z dwoma księżmi. To nie najważniejsze. Józiu, czy myślisz przyjechać do domu i kiedy.Mnie obiecał Ks. Modzelewski we wrześniu, może by tak w październiku, gdyby była pogoda, ja byłabym w domu u siebie, porozmawialibyśmy sobie spokojnie, na święta nie musiałbyś przyjeżdżać. Wypocząłbyś sobie u siebie spokojnie. Julek Sadzik był blisko 3 tygodnie w szpitalu. Z tego powodu był u niego brat z Krakowa, blisko 2 godziny był u mnie. Wygląda młodo i b[ardzo] dobrze. W przyszłym tygodniu może da się pojechać do domu. Jeszcze nie mówią, żeby jechać. Powiedziała P[ani] d[okto]r, że za miesiąc znów przyjadę na jakiś czas. Zdrowie moje zależne od pogody, jest dobrze jak jest. Mam spokój. Tyle na dzisiaj. Ance [...] mówiłam, że mają prawo, o ile Ty w przyszłości chciałbyś się tego pozbyć, pierwokupu od Ciebie. Na razie nie uprawiają. O tem pomówimy w przyszłości.

Serdecznie Was pozdrawiam, ściskam Cię serdecznie

Matka

Odpisz niedługo, przyjedź niedługo.

Aniela Sadzikowa zmarła 15 września. Jej list dotarł do Paryża 29 września 1979 roku.


Na zdjęciu: Ksiądz Sadzik ze swoją Matką w Sułkowicach. 
Fot. Arch. Centrum Dialogu