
 |
Ojciec naszej rodziny
W każdej rodzinie jest ojciec, jest matka i są dzieci. Ale
są różne rodziny. Jest naprzód rodzina naturalna, podstawowa, ta zwyczajna
rodzina, z której wyszliśmy wszyscy i do której może należymy nadal, którą
tworzymy będąc czy to ojcem, czy matką, synem czy córką. To jest rodzina
najbardziej prawdziwa. Jest ona podstawą wszelkich innych rodzin. Bowiem są
i inne rodziny. Na przykład naród również jest w pewnym znaczeniu
rodziną. Przecież mówimy często, że ojczyzna jest matką, że taki a taki
wielki człowiek jest ojcem narodu. Dzieci jednej ojczyzny mówią tym samym
językiem, mają te same dzieje, tą samą kulturę i obyczaje.
Ale można powiedzieć, że wszyscy ludzie na całej ziemi
stanowią jedną, wielką rodzinę i wzajemnie dla siebie są braćmi.
Dlaczego? Bo Ojcem wszystkich ludzi jest ten sam dobry Bóg i Matką jest ta
sama Niepokalana Dziewica Maryja. Pan Jezus, gdy uczył nas zwracać się do
Boga, nie kazał nam nazywać Go Panem i Władcą, ale Ojcem. Mówił: „Wy
tedy - to znaczy my wszyscy - tak się modlić będziecie: «Ojcze nasz,
który jesteś w niebie...»” To wielka rzecz dla człowieka
przeżyć prawdę, że Pan Bóg jest jego Ojcem. Wielki Bóg jest więc dobry
i bliski, czuwający nad nami i kochający nas - jak Ojciec.
A że Najświętsza Maryja Panna jest naszą Matką, mówił
nam Pan Jezus już na pożegnanie, z samego krzyża: „Synu, oto Matka
twoja“. Oprócz tych trzech zasadniczych rodzin istnieje jeszcze wiele
innych. Rodziną jest także każda parafia, diecezja, stowarzyszenie
religijne, każdy zakon. Na przykład rodziną są ojcowie dominikanie i
jezuici, oblaci i chrystusowcy. Każde z tych religijnych stowarzyszeń miało
swojego założyciela, którego pamięć czci z szacunkiem i którego uważa
za swojego ojca.
Rodzina, są również pallotyni, stowarzyszenie apostolskie
księży, braci i świeckich współpracowników. Założycielem i Ojcem tej
rodziny jest święty Wincenty Pallotti. Kim był Wincenty Pallotti? Był
księdzem żyjącym w Rzymie [...]. Urodził się 21 kwietnia 1795 roku jako
trzecie dziecko licznej rodziny. Jego ojciec, Piotr Paweł Pallotti,
pochodził ze wsi, matka, Magdalena z domu Rossi, była rzymianką. Rodzice
Wincentego prowadzili w Rzymie sklep i wiodło im się stosunkowo dobrze.
Całe życie Wincentego Pallottiego upłynęło w Rzymie.
Tutaj chodził do szkól, tutaj zdecydował się pójść na księdza, w
Rzymie też dnia 10 maja 1818 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Miał
wtedy zaledwie dwadzieścia trzy lata.
W kilka miesięcy po święceniach został opiekunem związku
studenckiego, dziś powiedzielibyśmy: duszpasterzem akademickim. W roku 1819,
gdy miał lat dwadzieścia cztery, otrzymał stanowisko nauczyciela w rzymskim
uniwersytecie Sapienza. W roku 1820 został zaproszony do prowadzenia dwóch
domów rekolekcyjnych. W roku 1827 został ojcem duchownym i spowiednikiem w
rzymskim Wyższym Seminarium Duchownym, a w roku 1835 spowiednikiem Kolegium
Rozkrzewiania Wiary. W tym samym czasie został rektorem kościoła Świętego
Ducha. W roku 1842 nakłoniono go do przyjęcia duszpasterstwa wojskowego w
koszarach rzymskich, a w dwa lata później duszpasterstwa inwalidów
wojennych. Przez cale życie bywał Pallotti przyzywany do prywatnych domów w
najróżnorodniejszych potrzebach. Zachowało się tysiące listów pisanych
do Niego. Wiemy, ze świadectw jemu współczesnych, że szedł z pomocą
duchową i materialną na każde wezwanie, o każdej porze dnia i nocy.
Przeciążony do ostateczności pracą, spalony w służbie
dla człowieka, umarł młodo mając zaledwie 55 lat, dnia 22 stycznia 1850
roku. Jego śmierć była symbolem jego życia: w czasie słuchania spowiedzi
w zimnym kościele podarował biednemu człowiekowi swój płaszcz. W ten sposób
nabawił się śmiertelnego zapalenia płuc. Już to pobieżne wyliczenie prac
wskazuje, jak wielkie i kochające serce miał ten prosty ksiądz. Ale
prawdziwa wielkość Pallottiego polega nie tylko na tym. Pallotti patrzał
trzeźwo na współczesny mu świat i Kościół. Bolało go w tym świecie
to, że tak daleko odszedł od Boga, a w Kościele, że podzielił się na
dwie odrębne klasy: na księży i świeckich. Przyzwyczajono się dzielić
Kościół na „nauczający“ i „słuchający“. Przez
pierwszy rozumie się kler, Kościół czynny, kierujący. Przez drugi rozumie
się ludzi świeckich, niejako drugą klasę, Kościół bierny, milczący.
Łatwo z tego wyciągnąć wniosek, że tylko księża mają „interes“
w rozwoju Kościoła, że to jest ich sprawa. Ludzie świeccy powinni, co
najwyżej, wiernie słuchać.
Pallotti przeciwstawiał się takiemu pojmowaniu Kościoła.
Uważał, że wszyscy bez różnicy: ludzie świeccy razem z księżmi,
biskupami i papieżem mają to samo posłannictwo apostolskie rozszerzania
wiary i miłości. Wskazywał na powołanie apostolskie ludzi świeckich i
był budzicielem powszechnej, apostolskiej aktywności wszystkich katolików.
Przez swoje apostolskie nastawienie i pragnienie połączenia we wspólnej
pracy księży i ludzi świeckich stał się prawdziwym poprzednikiem naszych
czasów. Potwierdzili to ostatni papieże. Pius XI pisał o nim: „Pallottiego
trzeba uważać za prawdziwego poprzednika i pioniera organizacji laikatu
nazwanej Akcją Katolicką“. Papież Jan XXIII mówił [...]: „Pallotti
pierwszy wszczął ruch laikatu, który rozwinął się później w Akcję
Katolicką ściśle wziętą. Podziwiamy ją dzisiaj jako kwitnącą, i
oddaną: wielkim zadaniom przenikania Ewangelii we współczesne
społeczeństwo”.
Aby wprowadzić w życie swoje myśli, Pallotti już od roku
1834 gromadzi wokół siebie ludzi świeckich. Z tej gromadki rodzi się w
roku 1835 „Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego”. Czym było
Zjednoczenie? Nie była to organizacja w utartym tego słowa znaczeniu, ale
ruch apostolski jak najbardziej powszechny. Wstąpić do niego mogli wszyscy
katolicy: duchowni razem ze świeckimi, mężczyźni i niewiasty, poszczególne
jednostki i całe grupy. Każdy na swoim miejscu, w miarę swych sił i
możliwości miał stać się apostołem. Patronką i Matką. Zjednoczenia
została obrana Najświętsza Maryja Panna, Królowa Apostołów.
Powszechny ruch apostolski nie mógł się jednak ostać bez
oparcia o jakąś sprawnie działającą instytucję. Pallotti zakłada więc
w roku 1846 Stowarzyszenie księży i braci „Katolickiego Apostolstwa“.
Instytucja ma być zrzeszeniem księży świeckich żyjących wspólnie bez
ślubów zakonnych oraz wspierających ich w pracach braci.
Celem tego „Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego“,
zwanego później, od nazwiska Założyciela, „pallotynami“,
miało być - jak to określił sam Pallotti - stanie się „duszą”
i „motorem” powszechnego ruchu apostolskiego. Widać z tego jasno,
że Pallotti jest prawdziwie Ojcem całej naszej rodziny. Nie tylko księży i
braci pallotynów, ale i wszystkich świeckich współpracowników i
przyjaciół, których miliony żyją dziś na całym świecie. Pallotyni nie
istnieją sami dla siebie. Dusza nie może żyć bez ciała, Stowarzyszenie
nie może żyć bez apostolskiego Zjednoczenia. Pallotti miał rację. W
naszych czasach ruch powszechnego apostolstwa przybrał ogromnie na sile. Na
całej kuli ziemskiej powstają ogniska świeckich apostołów [...]. Pallotti
sam, w sto lat po swojej śmierci, w roku 1950, został wyniesiony na
ołtarze, a w roku 1963 został ogłoszony świętym. Było to uroczyste
potwierdzenie słuszności jego myśli i prac. [...]
Józef SADZIK SAC
Tekst powstał o okazji
115 rocznicy śmierci św. Wincentego Pallottiego i ukazał się w numerze
poświęconym Świętej Rodzinie („Nasza Rodzina”, 1 /244/ 1965,
s.14-15).
|

Na zdjęciu: Ksiądz Sadzik (z lewej) z
księdzem Modzelewskim.
Fot. W. Urbanowicz
|