.

Twórca „Podwójnego życia Weroniki”, „Dekalogu”, filmowej trylogii „Niebieski. Biały. Czerwony” raczej nie wypowiadał się na temat swojej wiary. Uchodził za człowieka indyferentnego religijnie. Na jego stosunku do Kościoła zaważyły różne, nie zawsze pozytywne doświadczenia. Nie był on jednak człowiekiem obojętnym na sprawy ducha, określonych zasad czy głębokich, religijnych przeżyć. 2 grudnia 1989 roku w kawiarni „Europejskiej” w Warszawie, odpowiadając na pytanie Tadeusza Sobolewskiego dotyczące najlepszych odbiorców „Dekalogu”, reżyser nawiązał do jednego ze swoich spotkań z widzami.

MIEJSCE I CZAS*

Miałem u dominikanów w Krakowie spotkanie publiczne. Kupa ludzi. W ogromnej większości bardzo młodych

Dość niesamowite to było, bo taka ilość ludzi, jakbym miał śpiewać piosenki rockowe. Ja tymczasem miałem do powiedzenia parę zdań. Potem w nocy była msza. Nocna. Nocne czuwanie. L to właściwie było jedyne miejsce, jakie widziałem w Polsce w ostatnich miesiącach, gdzie był spokój, gdzie każdy miał poczucie, ze jest na właściwym miejscu. Ja nie przepadam za nocnymi mszami, za nocnym czuwaniem, za tą atmosferą kadzidlaną. Ale było coś naprawdę pocieszającego w tym widoku. W tej masie ludzi, którzy mieli poczucie, że są we właściwym miejscu, we właściwym momencie, w dobrym czasie.

Krzysztof KIEŚLOWSKI

* Cytat pochodzi z krakowskiego pisma literackiego „Nagłos”, nr 1(26), styczeń 1990, s. 90.

 

Fot. Marek Wittbrot