Przypominamy świadectwo czeskiego zakonnika, o. Benno Micockiego, jakie dzięki uprzejmości "Chrétiens de l`Est" mogliśmy zamieścić na łamach "Naszej Rodziny" (nr 10, rok 1991, s.24). Jednocześnie zachęcamy do podzielenia się własnymi świadectwami.

Vaclav Havel i Różaniec

Byłem więźniem w latach 1980-1991. Był to czas "Solidarności" w Polsce. Tajna policja obawiała się podobnych zmian również w Czechosłowacji. W tym czasie w całym kraju atakowano Kościół, a w szczególności zakony. Byłem przetrzymywany  w więzieniu w Plzen-Bory. Znajdował się tam Vaclav Havel oraz inni przedstawiciele ruchu Karta 77.
Moje pierwsze spotkanie z nim wyszło z jego inicjatywy. Przyniósł mi wtedy paczkę herbaty, trochę cukru i specjalne pieniądze ważne tylko w więzieniu. Nasze cele znajdowały się obok siebie, zatem mieliśmy możliwość rozmawiania w nocy, jak w czasie spacerów. Rozmawialiśmy o historii, o kulturze, o filozofii, a także o religii. Pragnienie wspólnego odmawiania różańca wyszło od Vaclava Havela. Również w czasie spacerów katolicy z naszego oddziału odmawiali różaniec. Do tego celu służył zwyczajny pasek. Miałem także prawdziwy różaniec, ale to było bardzo niebezpieczne, mogliśmy używać go tylko w chwilach, kiedy personel składał się z przyjaznych ludzi.
Pewnego dnia Vaclav Havel wyznał mi, że odkrył w różańcu modlitwę, która ma wymiar społeczny, która czyni z nas wspólnotę. Dodał także, iż słowa modlitwy nadają nam pewien rytm. Przed każdą tajemnicą różańcową robiliśmy krótkie rozważania, co było często moim zadaniem. Następnie na przemian odmawialiśmy wezwania.

Benno MIKOCKI


 

© Recogito, Rafaliga