Józefowi Czapskiemu,
w siódmą rocznicę śmierci

„Umarli mogą żyć tylko ściśle intensywnością i jakością życia,
jaka udzielana im jest przez żywych”
Joseph Conrad

W 1993 roku, w siedzibie paryskiej "Kultury", w Maisons-Laffitte zmarł Józef Czapski. Pochowany został na miejscowym cmentarzu w grobie obok swojej siostry Marii. Przyjaciele żegnali go w skupieniu i wielkim smutku. Choć z myślą o dniu rozstania oswajali się już od pewnego czasu, jednak śmierć zabrała nie tylko Józia (tak go wszyscy bliscy nazywali), ale także swoisty klimat, który panował zwykle w pokoiku "na górze". W swoim dzienniku pisał: "Wystarczy patrzeć naprawdę oczami bez przyjętej hierarchii (góry są piękne - szmaty brzydkie), żeby en voyageant autour de ma chambre człowiek mógł przeżywać to, czego inni nie mogą dojrzeć, kręcąc się naokoło świata jak wiewiórki". I tak właśnie było. W tym skromnym pokoju przybywający znajdowali swoisty spokój i człowieka, który emanował wewnętrznym ciepłem. Dzięki rozmowom z nim odkrywali nie tylko siebie, ale także mogli docierać do istoty otaczającego świata - tego świata, który tak absorbował malarza.
Józef Czapski w kulturze powinien zajmować miejsce szczególne. Urodzony jeszcze w Młodej Polsce był świadkiem literackich, malarskich i historycznych zmagań Polaków. Twórczość tego malarza i eseisty do lat dziewięćdziesiątych była umieszczona w Polsce na indeksie. Mimo to jego książki docierały do Polski. Na jego zbiorze esejów o malarstwie wychowało się pokolenie malarzy. Jak wielką nienawiścią otaczano wszystkich, którzy byli niewygodni panującemu ustrojowi, świadczyć może wypowiedź Wiktora Woroszylskiego (sic!), który w wydanej w "Iskrach", w 1953 roku książce pt. Dla pokolenia bohaterów. Gawędy, rozmowy, listy pisał: "W jednym z numerów paryskiego miesięcznika reakcyjnych emigrantów, który chyba w przypływie dobrego humoru nazwali Kulturą, niejaki pan Józef Czapski (nazwisko znane z konszachtów z Adenauerem) opisuje wrażenia z podróży po USA. [...] Dla ludzi nie zaślepionych nienawiścią do własnej ojczyzny i ubóstwieniem krainy dolara źródła zezwierzęcenia znacznej części młodzieży amerykańskiej są jasne." Tyle cytata, która jest świadectwem czasów.
Na szczęście do paryskiej "Kultury", gdzie po wojnie zamieszkał wraz ze swoją siostrą Marią, docierali ludzie, którzy doceniali jego twórczość. W tym gronie znaleźli się m.in. Konstanty A. Jeleński, Gustaw Herling-Grudziński, Aleksander Wat, Czesław Miłosz, Stanisław Vincenz, Adam Zagajewski, Joanna Pollakówna, Jacek Woźniakowski, Wojciech Karpiński, Stanisław Rodziński, Adam Michnik, Agnieszka Osiecka...  Miał przyjaciół wśród elity francuskiej, by wspomnieć tylko takie nazwiska jak: Daniel Havély, André Malraux,, Francois Mauriac, E.M.Cioran, Philipe Ariés, Jacques Maritain. Jego malarstwo znalazło się m.in. w kolekcji Jeanne Hersch (uczennicy Heideggera i Jaspersa), która zorganizowała pierwszą po wojnie wystawę jego dzieł, oraz w zbiorach Richarda Aeschlimanna, który w latach osiemdziesiątych wystawiał obrazy Czapskiego w cyklu corocznych wystaw indywidualnych, w swojej galerii w Chexbres pod Lozanną. Z tych właśnie zbiorów Muzeum Narodowe zorganizowało w 1992 roku wystawę, która po raz pierwszy pokazała pełniej znaczny dorobek malarski Józefa Czapskiego.
Oprócz tego, że Józef Czapski był odkrywcą zbrodni katyńskiej i przyjacielem Andersa władzom w powojennej Polsce dodatkowo przeszkadzało jego arystokratyczne pochodzenie.
Po mieczu dziadkiem Józefa Czapskiego był Emeryk hrabia Hutten-Czapski, który w 1894 roku zakupił pałacyk przy Wolskiej w Krakowie, w którym to w 2003 roku ma zostać otworzone Muzeum Czapskich. Babką była Elżbieta z Meyendorffów. Natomiast po kądzieli, dziadkiem był Fryderyk hrabia Thun-Hohenstein, a babką Leopoldyna hrabina von Lamberg.
Józef Czapski przez całe swoje życie notował zdarzenia i własne przemyślenia. Teraz, kiedy nie ma go wśród żywych, możemy czerpać z jego wewnętrznego bogactwa dzięki tym zapiskom chwil. "Wyrwane strony" to tylko część dziennika, która została odczytana i wydana drukiem. Ponad sto zapisanych kajetów, które są obecnie własnością Muzeum Narodowego w Krakowie czeka nadal na swojego odkrywcę. Przeglądając te zapiski, natrafiamy na wizerunki ludzi, którzy odwiedzali malarza i niejednokrotnie czytali mu jego ulubione lektury. Wklejane wycinki z codziennej prasy, ważne dla niego artykuły, a także listy od przyjaciół, zdjęcia " to atmosfera, która otaczała go w podparyskim domu.
Dziennik Józefa Czapskiego, obok jego twórczości malarskiej, a także eseistycznej (Oko, Tumult i widma, Czytajöc) zajmuje szczególne miejsce w kulturze polskiej. Odbiega on w swej formie od znanych współczesnych dzienników.

W chwilach niezadowolenia ze swojej pracy malarskiej Czapski uświadamiał sobie negatywne momenty swego życia związane z twórczością. Wyrzucał sobie, że nie poświęcił się tylko malarstwu, lecz rozpraszał swoją energię na pisanie i pracę przy redagowaniu pisma.

"Kultura dla mojego malarstwa to papier pergaminowy, który zawija i odcina. Nie miałem odwagi? charakteru? wyłączności celu, żeby w pewnym momencie oderwać się od Kultury."

W swej pracy redakcyjnej był wnikliwym krytykiem (choć sam tłumaczył się, że daleko mu do uprawiania profesjonalnej krytyki literackiej), który potrafił dzięki swojej wrażliwości odkrywać talenty. Bardzo często dochodziło na tym tle do sprzeczek z redaktorem Giedroyciem, lecz zawsze pisarze bardzo cenili zdanie Czapskiego i do niego zwracali się o ocenę swej twórczości.

Życie Józefa Czapskiego naznaczone było cierpieniem (niekoniecznie fizycznym). Zawsze jednak w tych chwilach potrafił odkrywać istotę swojego istnienia, która przejawiała się w wielkim skupieniu i zastanawianiu się nad słabością. Jego intymny dziennik jest świadectwem walki ze sobą, próbą odnalezienia siebie. Jest zarazem zbiorem jego rozważań na tematy malarskie i literackie, a także swoistym skoroszytem zawierającym jego rysunki, szkice, które oddają jego nerw linii.

Ten promieniujący dobrocią i mądrością człowiek znany jest w Polsce szerszej publiczności jako autor wspomnień z łagrów sowieckich, zamieszczonych w książce Na nieludzkiej ziemi. Jednak na jego Oku - zbiorze esejów o tematyce malarskiej wychowało się pokolenie polskich malarzy. Choć jego Tumult i widma - zbiór esejów o tematyce literacko-malarskiej dopiero w 1997 roku ukazał się w krajowym wydaniu, nakładem krakowskiego "Znaku", to jednak część Polaków znała te teksty z wydania w "Bibliotece Kultury". Nakładem "Znaku" w 1996 roku ukazało się II wydanie Patrząc, tym cenniejsze, że docierające do czytelnika już bez ingerencji cenzury, stąd pełne. Wcześniej, bo w 1993 roku ukazały się, pod egidą wydawnictwa Noir sur Blanc, Wyrwane strony w opracowaniu Joanny Pollakówny i Piotra Kłoczowskiego. Jest to niewielka część odczytanych, z ponad 150 zapisanych ręką Czapskiego, kajetów. Reszta czeka na odszyfrowanie w zbiorach przekazanych przez spadkobierczynię, Elżbietę Łubieńską. Muzeum Narodowemu w Krakowie. Osobę Józefa Czapskiego stara się także przybliżyć antologia tekstów Czapski i krytycy, którą opracowały Małgorzata Kitowska-Łysiak i Magdalena Ujma, a wydało Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Te do tej pory rozproszone po różnych czasopismach, gazetach i wydawnictwach drobne teksty zgromadzone w jednej książce są świetnym materiałem dla tych, którym postać Czapskiego nie jest obojętna.

Elżbieta SKOCZEK

Elżbieta Skoczek. Absolwentka polonistyki, a obecnie doktorantka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Przygotowuje pracę doktorską dotyczą dzienników Czapskiego.


 

© Recogito, Rafaliga