Kosmiczna Ewangelia
Zesłanie Ducha Świętego jest tematem witrażu Witolda Urbanowicza,
pallotyna z Paryża. Witraż ma ozdobić kaplicę pallotyńską w
Brukseli. Dla podkreślenia ważności wydarzenia, które było
udziałem Apostołów oczekujących znaku od Mistrza, autor w
swojej wizji posłużył się barwnymi płaszczyznami.
Nie
jest tajemnicą, iż zainteresowania malarza idą również w
stronę astronomii. Im to czasami zawdzięczać należy pomysły i
tematykę tego, co ksiądz Urbanowicz tworzy. Obserwacje zjawisk
kosmicznych zachodzących nie tylko w naszej galaktyce – wędrujące
komety, wybuchające i spalające się gwiazdy, czarne dziury
– fascynują wielu, zarówno profesjonalistów, jak i
dyletantów. W przypadku osoby duchownej i jednocześnie artysty,
a więc „kogoś kto zbliża się do rzeczywistości umiejąc
nadać jej urok nierzeczywisty”, może być drogą prowadzącą
do wnętrza tajemnicy świata. Zjawiskom kosmicznym towarzyszą
niebywałe efekty świetlne. Zaobserwowanie przez księdza
Urbanowicza wybuchu Supernowej było inspiracją namalowania
ewangelicznej sceny zesłania Ducha Świętego.
Duch
Prawdy, „łaska i moc z wysoka” to jeden z licznych
znaków, którymi Bóg w dialogu z człowiekiem się posługiwał.
Ogniste języki przynoszą Apostołom nie tylko pocieszenie,
popychają ich do wyjścia z ukrycia i rozpoczęcia ewangelizacji.
Do głoszenia prawdy o Bogu trzeba było nie byle jakiej odwagi i
„ogień z nieba”, który symbolizował wszechmocność
Tego, który Jest, w tym niewątpliwie dopomógł. Nie był więc
siłą niszczącą, nie wyrządzał krzywdy, nie spalał i chociaż
to atrybut życia materialnego, on „to najbardziej oddaje
istotę natur niebiańskich”. Kolejny więc raz dane zostało
człowiekowi objawienie nadnaturalnych tajemnic.
Kompozycja
witrażu wpisana została w figurę trójkąta. Trójkąt to
symbol Boga. „Czerwień kolor ognia i krwi, wojny i namiętności”
zajmuje w witrażu dominujące miejsce. Jasno-płomienna, niekształtna
plama umiejscowiona przez artystę w górnej partii witrażu
rozlewa się promienisto-skośnymi liniami w przestrzeni, jakby
chciała połączyć dwa światy: niebiański z ziemskim. Ma się
wrażenie, iż jest to tchnięcie w naturę siły, obudzenie jej
do ponownego życia, znamienne dotknięcie Absolutu. Połączenie
kolorów o tak niebywałej intensywności, jakby pomieszanych
ostrym podmuchem wiatru, odkrywają przed oglądającym tajemnice
kosmosu, jego bezmiar i nieskończoność. Barwy szmaragdowej
zieleni, ultramaryny, błękitu, żółci wypełniają na przemian
wszystkie pola, zadziwiając swoim doborem i siłą ekspresji.
Zachowanie pewnej melodii, swoistego rytmu jest tu również
widoczne.
Energia
przekazywana ziemi przez niebo jest Łaską, ogarnia i jakby
oplata swoim działaniem zarysowane postacie ludzkie, gdzie w
centralnym miejscu widoczna jest osoba Matki Bożej. Obok niej są
inni ludzie, nie tylko Apostołowie. Działanie Ducha Świętego
ma nieograniczony zasięg. Drzwi Wieczernika zostały szeroko
otwarte. Wieczernikiem jest tutaj kosmos.
Najciemniejsze
tonacje, rozjaśniają zaznaczone złoto-żółtym kolorem,
cienkie jak księżyc w nowiu aureole nad głowami Apostołów.
Spowite w ciemne szaty postacie ludzkie są jedynym figuralnym
elementem tego dzieła. Ma się wrażenie iż artysta zawiesił to
wydarzenie w przestworzach. I z pozoru jakby nic nadzwyczajnego na
tym obrazie się nie dzieje, a jednak wyobraźnia ludzka karmi się
niepowtarzalnością artystycznej wizji. „Coś nieokreślonego
rozpływa się w kosmosie i ma kosmiczny zasięg działania
Przedwiecznego”.
Światło
– tak naturalne, jak i sztuczne – w przypadku witrażu
odgrywa rolę podstawową i nieodzowną. Wrażenie niecodziennej głębi,
trójwymiarowości i ruchu udało się autorowi osiągnąć w sposób
tylko dla niego wiadomy. Barwne płaszczyzny przemawiają do
odbiorcy w zupełnie inny sposób w ciągu dnia i nocą; efekt
wizualny jest całkowicie odmienny, a wybór pozostaje formą
gustu.
Witold
Urbanowicz realizując swoje dzieło zastosował się po trosze i
do koncepcji Jakuba Bohome, który uważał, że „Bóg
objawia się przez istnienie kolorów. Kolor jest ostatnią sztuką,
która zawsze pozostanie tajemnicą. Zawiera symbolikę Trójcy światło,
czyli biel, i ciemność, czyli czerń, które nie są kolorami.
Światło jest dobrem, ciemność złem... Nie możemy pojąć światła
i nie możemy pojąć ciemności. Dlatego ludziom dane zostało
objawienie i barwy przyszły na świat”.
Anna
SOBOLEWSKA
Anna
Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest absolwentką Wyższej
Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W czasie stanu wojennego wyjechała
z Polski. Obecnie mieszka w Paryżu.
|

Na zdjęciu:
Fragment witrażu
Witolda Urbanowicza
|