W miasteczku przesiedleńców

Wiersz Teresy Tomsi (***) „Urodziłam się w miasteczku przesiedleńców” ukazał się w paryskiej „Kulturze” w kwietniu 1999 roku. Porusza on istotny problem przemijania i poszukiwania korzeni. Autorka wydobywa z bliższej i dalszej pamięci serię doznań wywołujących głębokie przeżycia związane z wojną, deportacją, utratą bliskich i własności. Pełna realiów opowieść tworzy fragmentaryczny zapis biografii porażonej przemijaniem i ulotnością świata, ukazuje rozpad wartości związanych z rodziną, takich jak poczucie bezpieczeństwa i stabilizacja.
Doznanie ma tu znamię fizycznej degradacji, tworząc opozycję między tym co jest, a tym co bezpowrotnie przepadło. Pokazuje jak rozsypuje się cały skrzętnie budowany przez pokolenia ojców świat, wszystko, co uznawane było za harmonijne, spójne, lepione z gliny codzienności. Degradacja fizyczna wywiera piętno na świadomości bohaterki wiersza („Nie ma domu nad Odrą. Jest tylko przebiegły czas”).
Poetka pozostawia swój wiersz bez tytułu, jednakże pierwsze słowa „urodziłam się” wskazują, że są one początkiem życiorysu. Kobieta z wiersza Teresy Tomsi próbuje się dowiedzieć czegoś więcej o sobie i o świecie, w którym żyje (jak N.N. z wiersza Stanisława Barańczaka: „Chciałbym się raz dowiedzieć, co właściwie o tym/ myślę/ o tym sobie”), bo chociaż dzieli autorów doświadczenie pokoleniowe, to problem zmierzenia się z własną tożsamością pozostaje ten sam, wciąż otwarty.
Sympatię budzi słowo „miasteczko”; poetka urodziła się w Wołowie. Pochodzę z podobnego miasteczka – Rawicza, skąd ojciec dojeżdżał do Wołowa na Dolnym Śląsku i tam budował domy, pewnie i dla „przesiedleńców” – ludzi, których pozbawiono gniazd rodzinnych, zmuszono do pozostawienia dorobku całego życia. Wyznanie poetki może być im bliskie, nieść ufność, lecz równocześnie jest ironiczne, bo przecież przesiedlenie to tragedia dla każdej rodziny. Autorka wywodzi się z takiej właśnie rodziny wygnańców, którzy nie potrafią zaakceptować nowego miejsca – poniemieckiego domu; często zmieniali adres zamieszkania, szukając ziemi obiecanej. Do tego problemu nawiązują wiersze z wcześniejszych jej tomików („Czarne wino” i „Białe tango”). Przesiedlenie nie wiąże się z poczuciem szczęścia, choć miasteczko kojarzyć się może z sielankowością czy nutką sentymentalizmu.
Poezja Teresy Tomsi oparta jest na sprzecznościach. Z jednej strony dziecięca wiara w szczęście i spójność świata, harmonię w rodzinie („okruchy czułości, jasny pył spojrzeń babci), z drugiej życie dorosłe, gorzkie doświadczenia, rozpad ideałów („włosy matki popieleją coraz bardziej, ugodzona młodość”). Bohaterka opowiadająca losy swojego życia miała spokojne dzieciństwo, a to za sprawą babci – symbolu bezpieczeństwa, troski i czułości. Wojnę zna tylko z opowieści, lecz mimo że urodziła się sześć lat po wojnie, odczuwa na sobie skutki obu totalitaryzmów – faszystowskiego i sowieckiego, bo brak ciągłości familijnej (tragiczna śmierć dziadka w łagrze) przybliża ułomność i niestałość człowieczego bytowania.
Bardzo ważne znaczenie w wierszu odgrywa wyraz „lepienie”, odnosi się bowiem nie tylko do dziecięcego lepienia z gliny w nieświadomości zagrożenia, ale i w zaufaniu do losu, do dorosłych, do historii. Bo tak naprawdę całe życie coś lepimy, scalamy, chociażby rodzinę, zwłaszcza, kiedy ktoś bliski z niej odchodzi. Lepienie to budowanie stabilnej całości. Poetka pyta zatem z ironią: Czy tak naprawdę możemy być pewni, że coś, co zbudujemy, przetrwa?
Czym jest plac Gomułki, przy którym dorasta bohaterka? Czy rzeczywiście taki istniał? To raczej symbol nierealnych obietnic, czegoś co nie mogło się spełnić w połowie lat pięćdziesiątych. Bohaterką wiersza jest przecież kobieta patrząca na świat z perspektywy współczesności i doświadczeń swojego pokolenia, a równocześnie trzech pokoleń, bo jeszcze matki i babci. Każde z nich przeżyło swoją tragedię.
Świat przedstawiony jest tu realny, porównywalny z pejzażem zza okna, jednak postać dziadka (cień błądzący w ogrodzie) wywołuje z pamięci mroczne czasy rządów Stalina i wieczorne Polaków rozmowy w atmosferze zagrożenia i strachu. Próbą przełamania trudnych doświadczeń życiowych rodziny i wyjścia z impasu tragicznego łańcucha dziejów staje się dla bohaterki radość przeżywania swojego jednostkowego bytu („A jednak wstawałam radosna,/ śpiewałam pieśni, uczyłam się tańczyć./ Słuchałam przypowieści i wierzyłam,/ że nie jest za późno”). Życie toczy się dalej i nie trzeba popadać w rozpacz ani stać obojętnie.
Dwie ostatnie strofy są gorzką refleksją o przemijaniu. Matka ciągle wraca do przeszłości, wspomina okrutne czasy wojny, ugodzoną młodość, która „nie daje się przemienić w Arkadię”, o której nie można zapomnieć. Przykre doświadczenia wywarły niezatarte piętno na pokoleniu babki i matki, ale przecież wspomnienia wpłynęły także na kształtowanie charakteru córki – jej dociekliwość i nieufność wobec losu. Czytając strofy tego swoistego życiorysu zauważamy, że poza historią jest jeszcze coś, czego nie możemy ujarzmić w swoim istnieniu. „Przebiegły czas” – dotyczy spraw ostatecznych, nie można więc go oszukać, ominąć. „Przebiegli handlarze” – przenoszą w sferę życia społecznego, gospodarczego, gdzie człowiek nie pozostaje sam w obliczu swojego przeznaczenia, lecz zależy od innych, od ich sprytu i siły. I jeszcze – „sprytniejsi od nich politycy”, z ogromną siłą przebicia, mający do swojej dyspozycji media, mogą manipulować naszym życiem. Wiersz Teresy Tomsi (***) „Urodziłam się w miasteczku przesiedleńców” jest elegią pożegnalną z mitem dzieciństwa w socrealistycznej ojczyźnie. Sugeruje, że całe nasze życie jest pytaniem, na które nie ma odpowiedzi i przez cały dany nam czas tylko się do niej zbliżamy. Słychać tu nutę tęsknoty za utraconym, ale i nadzieję, że to, co było, pozostaje nadal we wspomnieniach. Utrwalone w metaforze, nie całkiem ginie.
Nie chcemy godzić się z degradacją fizyczną, tym bardziej nie przystajemy na degradację świadomości. I chociaż poetka mówi: „Teraz wiem, że nic nie może być ocalone”, prowokuje nas do zastanowienia, co jeszcze trzeba i można ocalić w świecie pogubionych wartości.

Poznań, maj 2001

Danuta PRZYBYLSKA

Danuta Przybylska urodziła się w Rawiczu, jest nauczycielką i pracuje w szkole podstawowej w Poznaniu.




Na zdjęciu:

Teresa Temsia
(druga od lewej)
podczas promocji
swojej książki

(Tulln, 1996)


Fot. Eugeniusz Tomsia

© Recogito, Rafaliga