|
Ks. Józef Tischner w
lutym 1986 roku, występując w ramach paryskich Wieczorów
Patriotycznych, wygłosił szereg konferencji.. W numerach 9 i 10
„Recogito” przypomnieliśmy jego rozważania na temat
narodowej tożsamości, narodu i ojczyzny. Obecnie pragniemy
przybliżyć kolejne jego rozważania.
Odzyskiwanie Ojczyzny
Zacznijmy od
czasu, w którym zaczęło się odzyskiwanie Ojczyzny w Polsce.
Zacznijmy od momentu utraty niepodległości. Moment ten był początkiem
trwających prawie półtora wieku walk o jej odzyskanie. Walka o
odzyskanie Ojczyzny toczyła się na dwóch poziomach: na polach
bitew, na kartach dzieł, których tematyka była osnuta wokół
problemu wolności utraconej. Interesują nas przede wszystkim te
dzieła. Otóż wyrastały one z przekonania, że wszelkie realne
odzyskanie Ojczyzny musi być poprzedzone przez odzyskanie
duchowe, a więc poprzez odnowę ducha patriotycznego w narodzie.
Z kolei, aby w narodzie odnowić ducha patriotycznego, trzeba było
rozjaśnić sens pojęcia Ojczyzny, trzeba było uzyskać odpowiedź
na proste pytanie: co to jest Ojczyzna. Wedle Mickiewicza właściwy
sens i wartość idei Ojczyzny ukazuje się szczególnie wtedy,
kiedy człowiek Ojczyznę straci.
Jeżeli tak, to myśliciele czasu zaborów znaleźli się, pod tym
względem, w sytuacji uprzywilejowanej. Mówiliśmy o charakterze
narodowym, mówiliśmy o narodzie, dzisiaj przyszedł czas na
refleksję nad ideą Ojczyzny. Czym jest Ojczyzna w stosunku do
narodu? Musimy pamiętać, że Polska przez wiele wieków była
krajem wielonarodowym. Można powiedzieć, że była Ojczyzną
wielu narodów, nie tylko polskiego, ale litewskiego, ruskiego, żydowskiego.
Była Ojczyzną, powtórzmy to, wielu narodów. Z tego faktu widać
jasno, że pojęcia narodu i Ojczyzny nie pokrywają się, że
Ojczyzna jest czymś innym, można nawet powiedzieć większym niż
naród. Można też powiedzieć, że jeśli naród dzieli człowieka
od człowieka, to Ojczyzna jest tym, co ludzi łączy.
Jeżeli w jednym kraju mogą sobie znaleźć Ojczyznę i Litwini,
i Rusini, i Polacy, i Żydzi — to znaczy, ze Ojczyzna jest
czymś jakościowo nowym w stosunku do narodu. Powróćmy zatem do
tego pytania: czym jest Ojczyzna. Otóż po utracie niepodległości
na pytanie to odpowiadają nie tylko dzieła literackie, ale również
dzieła malarskie. Spotykamy się z malarskimi interpretacjami
niewoli Ojczyzny.
Jedna interpretacja szczególnie często się powtarza. Jest to
obraz kobiety zakutej w kajdany. Ten obraz, być może naiwny, być
może nawet ckliwy, przemawia jednak do wyobraźni milionów, wyraża
to, co ludzie czują, a niekoniecznie i nie zawsze potrafią w słowach
wyrazić. Obraz ten jest szczególnie interesujący. Ojczyzna, zwłaszcza
w sytuacji niewoli, jest jak kobieta zakuta w kajdany. Dlaczego
ten obraz jest interesujący? Ponieważ w obrazie tym widzimy
personifikację Ojczyzny, to znaczy Ojczyznę przedstawia się
jako osobę. Godna uwagi jest tu łatwość, z jaką Ojczyzna daje
się personifikować, przedstawiać jako osoba. Zarazem
przedstawienie Ojczyzny jako osoby pociąga za sobą daleko idące
konsekwencje. Znaczy to, że nasz stosunek do Ojczyzny ma być
taki, jaki jest nasz stosunek do osób. Człowiek nie tonie we własnej
Ojczyźnie, jak tonie w wodzie. Ojczyzna nie ogarnia człowieka
jak ogania go wiejący wiatr. Ojczyzna to coś więcej i coś
innego niż ciało i krew. Ojczyzna to jakby druga osoba, właśnie
niewiasta, kobieta w kajdanach.
Jeżeli Ojczyzna jest jakby osobą, to znaczy, że nasz stosunek
do niej ma być taki, jaki jest nasz stosunek do osób. Mamy bronić
Ojczyzny, jak bronimy osób, kiedy znajdują się w niebezpieczeństwie;
mamy być wierni Ojczyźnie tak, jak jesteśmy wierni osobom; co
więcej, mamy miłować Ojczyznę tak, jak się miłuje osoby. I w
ten sposób ten symbol uwięzionej kobiety, osoby zakutej w
kajdany, domaga się od tych, którzy ten symbol pojmują,
odniesień o charakterze etycznym. Jeśli tak można powiedzieć,
że charakter narodowy, czy nawet naród jest ściśle związany z
ciałem, z przestrzenią, z czasem, w ogóle z materią, to
Ojczyzna wykracza poza te więzi i domaga się więzi duchowych.
Raz jeszcze przypomnijmy, że powracamy dzisiaj do idei Ojczyzny w
sytuacji szczególnej: grozi nam utrata Ojczyzny, nam, to znaczy
współczesnej Europie. Utrata ta ma szczególny sens. Kiedyś
traciło się Ojczyznę wtedy, kiedy Ojczyzna popadała w niewolę.
Dzisiaj traci się Ojczyznę dlatego, ponieważ traci się potrzebę
Ojczyzny, ponieważ traci się ideę Ojczyzny. Martin Heidegger,
wielki świadek współczesnych błądzeń ducha ludzkiego, mówi,
że zostaliśmy dotknięci istotnym brakiem Ojczyzny. Brak
Ojczyzny stał się naszym losem. Ów brak Ojczyzny wyraża się
między innymi tym, że pojęcie Ojczyzny zatraciło swój doświadczalny
fundament. Można w rozmaity sposób tracić słowa i pojęcia. Można
je tracić zapominając o ich znaczeniu, i można je tracić
zapominając albo tracąc doświadczenia, które za tymi pojęciami
stoją. Otóż utrata Ojczyzny jest utratą zarówno pojęcia, jak
i doświadczenia. Widać to między innymi na poziomie języków
europejskich. Myślę przede wszystkim o języku niemieckim. W
istocie nie ma niemieckiego odpowiednika słowa Ojczyzna. Słowo Vaterland
wskazuje raczej na ojcowiznę, również próba przełożenia
polskiego „Ojczyzna” na angielski natrafia na ogromne
trudności.
Stosunkowo łatwo tłumaczyć na język francuski, ale już gorzej
na język włoski, gdzie rolę Ojczyzny odgrywa raczej region albo
miasto. Myślę, że słowo polskie „Ojczyzna” jest
tak swoiste, iż trudno znaleźć dla niego jakiś odpowiednik we
współczesnych językach europejskich. Chciałbym zatrzymać uwagę
tylko i wyłącznie na tym obrazie, na obrazie kobiety zakutej w
kajdany. Powiedziałem, że to być może obraz naiwny i tkliwy,
ale w ciągu XIX wieku obraz ten jakby się sprawdził. W krótkiej,
zwięzłej formie ukazywał coś, o co, w gruncie rzeczy,
wszystkim szło; ukazywał sytuację i ukazywał zadanie. Sytuację
niewoli, a zadanie — to praca nad odzyskaniem Ojczyzny,
czyli nad jej wyzwoleniem. Spróbujmy spojrzeć na ten obraz świeżymi
oczyma, tak jak byśmy go dzisiaj widzieli po raz pierwszy. Niech
on przemówi do nas swoimi prostymi, elementarnymi treściami.
Patrząc na ten obraz powtórzmy nasze pytanie: czym jest
Ojczyzna? Otóż jest w tym jakiś paradoks. Ojczyzna ukazuje się
nam bowiem jako coś, co jest, ale zarazem jako coś, co dopiero
należy odzyskać. Ojczyzna jest, ponieważ jest w niewoli, ale
nie ma Ojczyzny, bo Ojczyzna zniewolona nie jest prawdziwą
Ojczyzną. Ojczyzna niejako sama przez się wzywa nas do tego, aby
ją uczynić wolną.
Wzywając nas do tego, aby ją uczynić wolną, Ojczyzna sugeruje
nam, podsuwa jakąś ideę, jakieś pojęcie wolności. Taki jest
sens tego obrazu kobiety w kajdanach. Sztuka wyraźnie
personifikuje Ojczyznę. Ma to głęboki sens: Ojczyzna jest jak
osoba, Ojczyzna istnieje i nie istnieje zarazem. Istnieje zapewne
jako naród, ale zarazem naród w niewoli nie może być Ojczyzną.
Ojczyzna może zaistnieć, ale wtedy, kiedy ja patrzący na ten
obraz dokonam jakiegoś wyboru. Mianowicie kiedy wybiorę pracę
albo walkę o jej wolność. To bardzo piękne, bo Ojczyzna, jak
się okazuje, zaistnieje wtedy, kiedy ja dokonam wyboru, kiedy we
mnie zaistnieje wybór. Innymi słowy, wolność Ojczyzny poczyna
się z mojej wolności. W istocie rzeczy z wolności tych, którzy
na ten obraz patrzą. Co to bliżej znaczy? Otóż w tym punkcie
chciałbym odskoczyć troszeczkę w bok, w stronę filozofii Maxa
Schelera, która w tym momencie jest interesująca. Max Scheler,
znakomity filozof wartości, rozróżnia dwa rodzaje wartości:
apersonalne i personalne, czyli wartości, które mogą przysługiwać
osobie — personalne i wartości, które mogą przysługiwać
nie osobom; na przykład, jeżeli ktoś ma sprężysty krok: może
to przysługiwać człowiekowi, jak i zwierzęciu, nie jest to
zatem wartość personalna. Ale wartość, że ktoś jest prawdomówny,
może przysługiwać jedynie osobie. Otóż znamiennym rysem tych
wartości personalnych według Maxa Schelera jest jedno: po to,
aby one zaistniały, potrzebny jest wybór. Wartości personalne
wtedy istnieją, gdy zostaną przez osobę wybrane. Innymi słowy,
warunkiem istnienia wartości personalnych jest wolność, jest
przejście przez bramę wyboru. Właśnie prawdomówność jest
wartością, która wtedy dopiero zaistnieje, kiedy zostanie przez
człowieka jako wartość uznana i wybrana. Cóż wtedy, zdaniem
Schelera, się dokonuje? Otóż, kiedy człowiek wybiera taką
wartość personalną, dokonuje się personalizacja człowieka, to
znaczy człowiek staje się tym bardziej osobą. U Maxa Schelera
koncepcja osoby jest nieco inna niż w tradycyjnym tomizmie. W
tomizmie mówi się, ze człowiek rodzi się jako osoba. Max
Scheler podkreśla dynamiczny charakter osoby i mówi, że człowiek
się personalizuje, człowiek się staje osobą przez to, że
wybiera jako swoje własne wartości personalne. Wyboru tych wartości
dokonuje się oczywiście nie in abstracto, lecz
dokonuje się zawsze w jakiejś konkretnej sytuacji. Ja wybieram
wartość prawdomówności nie wtedy, kiedy w samotności siedzę
w fotelu w moim pokoju, ale wtedy, kiedy wchodzę w życie, kiedy
wchodzę w sytuacje konfliktowe imam do wyboru albo prawdę, albo
kłamstwo. Wtedy właśnie wybór prawdomówności mnie
personalizuje. Otóż jest rzeczą znamienną, że do tych wartości
personalnych i zarazem personalizujących należy wolność.
Wolność jest wartością paradoksalną i człowiek ma wolność
o tyle, o ile sobie tę wolność wybierze. W pewnym sensie człowiek
ma wolność, bo może wolność wybrać, ale człowiek może się
również wyrzec własnej wolności i wtedy traci wolność. Stąd
wolność jest jakby wartością dwustronną: z jednej strony
jakby z przyrodzenia człowiekowi daną, a z drugiej strony zadaną
do wyboru. Otóż to rozróżnienie Maxa Schelera na wartości
personalne i apersonalne jest bardzo ważne w tym doświadczeniu
Ojczyzny, w doświadczeniu kobiety zakutej w kajdany. Zapytajmy
teraz, uzbrojeni już w to rozróżnienie, czym jest owa niewiasta
w kajdanach.
Co ona symbolizuje? Jak ona do nas przemawia? Otóż patrząc na
osobę w kajdanach widzimy od razu. ze jest to ktoś, komu
przeszkodzono na drodze personalizacji. Osoba w kajdanach nie może
wybierać, w związku z czym nie może być w pełni osobą..
Ponieważ Ojczyzna jest w kajdanach, nie może być w pełni osobą.
Niemniej jednak w jakimś stopniu jest osobą, bo gdyby nie była
osobą, to by nie wiedziała, co ma na rękach i nogach. Tym
sposobem widzimy, że obraz kobiety, osoby w kajdanach ukazuje głębszy
sens. Jest obrazowym przedstawieniem zasady personalizacji. To pojęcie
zasada personalizacji jest kluczem do naszego dzisiejszego rozważania.
Mamy tutaj w obrazie przedstawioną zasadę personifikacji. Osoba
jest osobą, a zarazem nie jest osobą, bo przeszkodzono jej w
wyborze tych wartości, które czynią z niej osobę. Jest jakby
osobą połowicznie, jest osobą o tyle, o ile swą wolność
wybiera, ale nie jest w pełni osobą, ponieważ jej wybór jest
wyborem skrępowanym. Pamiętajmy jednak, ze to, co się tutaj mówi
o obrazie, dotyczy każdego Polaka. W czasach niewoli Polak patrzący
na ten obraz miał w nim zobaczyć siebie. To jemu przeszkodzono w
personalizacji, to on nie jest w stanie być w pełni osobą.
Polak jest osobą połowiczną i pozostanie osobą połowiczną
tak długo, dopóki nie wybierze wyzwolenia Ojczyzny, czyli
wyzwolenia z siebie siebie.
Teraz, gdy się popatrzy na polską literaturę czasów rozbiorów,
to można bardzo ładnie obserwować, jak funkcjonuje owa zasada
personalizacji w owej literaturze. Wiem dobrze, ze pojęcie zasada
personalizacji w języku polskim wówczas nie istniało. Ale, moim
zdaniem, doskonale ono służy jako środek do interpretacji
rozmaitych tekstów literackich, które nie o czym innym, tylko o
personalizacji mówią. A więc zasadę personalizacji można oglądać
w polskiej literaturze od strony jakby negatywnej i pozytywnej. Na
przykład stronę pozytywną zasady personalizacji wyrażają
rozmaite rady, które ówcześni myśliciele kierują do narodu
wskazując na to, jakie ma obowiązki. Już samo pojęcie obowiązku
wskazuje na to, że się ma na myśli osobę, czyli kogoś
zdolnego do wyboru. Zaś negatywną stronę zasady personalizacji
przedstawiają rozmaite krytyki, zwłaszcza krytyki wad
narodowych. Znowu wśród tych wad główną jest brak wyboru
wolności. Może kilka cytatów, zresztą znanych, które mówią
o obowiązkach, czyli ukazują od pozytywnej strony zasadę
personalizacji. Słynne powiedzenie Norwida:,,Ojczyzna to wielki,
zbiorowy obowiązek”. A więc obowiązek to wiązanie, które
wynika z wyboru.
A obowiązkiem jest to, do czego człowiek sam, w wolny sposób,
się zobowiąże. Słowo obowiązek pojawia się jeszcze w innej
wypowiedzi Norwida, równie znanej: „Bo Ojczyzna, ziomkowie,
jest to moralne zjednoczenie, bez którego partyi nawet nie ma,
bez którego partye są jak bandy lub koczowiska polemiczne, których
ogniem niezgoda, a rzeczywistością dym wyrazów”. A więc
w pierwszym słowie,,obowiązek”, w drugim „moralne
zjednoczenie”. Odwoływanie się do moralności w tym
przypadku ukazuje wyraźnie pozytywną stronę zasady
personalizacji. Otóż zwróćmy uwagę teraz na negatywne sformułowania
zasady personalizacji, czyli znowu na krytykę wad narodowych,
jaka wówczas miała miejsce. Otóż jednym z podstawowych tematów
literatury była sprawa uwłaszczenia chłopów. Jest to sprawa
bardzo interesująca, bo w tekstach tego okresu daje się odczuć
coś szczególnego, mianowicie szczególny stosunek do ziemi,
stosunek głęboko personalny. Sprawa uwłaszczenia chłopów jest
sprawą, że tak powiem, ojczyźnianą. Jest warunkiem tego, aby
chłop w Polsce poczuł się jak w Ojczyźnie.
Jest piękny tekst Libella: „Żądaj od ludu poświęcenia
przez miłość dla Ojczyzny, ale nie chciej, by ten lud, co tę
ziemię piersiami swymi osłaniał, umierał na niej z nędzy i głodu,
by walczył za wolność, a sam był w niewoli, by oddawał ziemię
wywalczoną krwią swoją i na dziedzictwo panom, a sam ni zagona
na niej nie posiadał. Jeżeli ta ziemia jest matką naszą wspólną,
za coś tylko garstka jej synów opływa w jej majątki, a miliony
dzieci skazanych na samą pracę bez nadziei nagrody”.
Znowu w tym tekście pojawia się piękna metafora matki. A więc
ziemia jest jak matka. Konsekwencją tego jest to, że stosunek do
niej musi być swoisty, jakby personalny: ziemia nie jest do
eksploatacji, do wyzysku, ziemia jest matką, która żywi naród.
Stąd ciekawe pojęcie własności, które wówczas się utrwaliło.
W gruncie rzeczy wydaje się, że w Polsce, zwłaszcza w okresie
zaborów nie mieliśmy do czynienia z takim pojęciem wlaęno8ci
prywatnej, z jakim miały do czynienia kraje zachodniej Europy,
czy to Niemcy, czy Francja. Mówiąc bardzo radykalnie, trzeba
powiedzieć, ze w zasadzie w Polsce nie było własności
prywatnej, jako ze ziemia nie była prywatną domeną władania
ich właścicieli, ale była traktowana jako wartość, jako dobro
Ojczyzny. Dlatego Ślimak mógł jej bronić, ponieważ była czymś
więcej niż ziemią, niż miejscem służącym do produkcji środków
żywności. Idea Ojczyzny stała się więc czymś niezwykłe ważnym,
mianowicie stała się zasadą personalizacji stosunków międzyludzkich
w narodzie. Bardzo mocno chciałbym podkreślić te słowa, które
brzmią trochę obco, ale wydaje mi się, ze w dzisiejszych
dyskusjach o Ojczyźnie, o narodzie, o patriotyzmie, o
nacjonalizmie, te słowa są kluczem do naszej sprawy, mianowicie
słowa: zasada personalizacji stosunków międzyludzkich w
narodzie. Kto mówiąc Ojczyzna ma na myśli obowiązek i
sprawiedliwy podział własności, ton myśli nieustannie o
etycznej, o moralnej stronie życia narodu? Akcenty mogły się tu
zmieniać, ale sens podstawowy pozostał taki sam i szczególnie
ważna przy tym była ta treść, którą symbolizowały kajdany.
Kajdany wskazywały na cierpienie, na to cierpienie, które
przedstawiało się jako przeszkoda na drodze do personalizacji.
Jeśli by tak powiedzieć, ze rysem znamiennym cierpienia mas są
cierpienia wspólne człowiekowi i zwierzętom, ze rysem
znamiennym cierpienia narodu są emocjonalne pęknięcia w duszy
człowieka, to znamiennym cierpieniem Ojczyzny było doświadczenie
przeszkody na drodze do personalizacji, czyli doświadczenie
zniewolenia. Spętany człowiek w niewoli nie może realizować
wszystkich swoich osobowych, personalnych wartości. A jeżeli
chce być w pełni osobą, mimo wszystko, to musi się ustawić
przeciw niewoli, i dlatego nie było wyjścia: albo być osobą w
pełni i wtedy trzeba walczyć na rozmaite sposoby z niewoli, albo
zrezygnować z bycia osobą, czyli pozostać niewolnikiem.
Jeszcze jedno wymaga uwagi: literatura okresu rozbiorów, kierując
swój główny wyjątek na rozjaśnienie obowiązków człowieka w
stosunku do Ojczyzny, wyraźnie zaniedbała potrzebę głębszego
rozważenia idei państwa. Nie chcę twierdzić, ze literatura ta
nie rozważała problemu państwa w ogóle, ale jednak pozostawiła
ten problem w cieniu innego problemu, mianowicie narodu i
Ojczyzny. W tym punkcie zachodzi istotna różnica między
literatura polską a niemiecką tamtych czasów, zwłaszcza z
literatura pochodzącą z kręgu heglistów. Hegel powiedział
kiedyś, że państwo jest świętą ideą ucieleśnioną w
historii. Żadnemu polskiemu pisarzowi takie słowa nie przeszłyby
przez usta. W polskiej świadomości narodowej państwo nie miało
w sobie nic boskiego.
Wręcz przeciwnie, w tym bezpośrednim doświadczeniu codziennym
państwo ukazywało się Polakom zawsze jako aparat ucisku. Po to,
aby się ratować przed zaborczością państw, trzeba było pielęgnować
ideę Ojczyzny. Jeśli czemukolwiek przysługuje przymiotnik
„boska” albo „święta” idea, to właśnie
przysługuje ona Ojczyźnie, a nie państwu. Nic więc dziwnego,
ze Ojczyzna pojęta jako moralne zjednoczenie czy też zbiorowy
obowiązek urosła do rang! kryterium, przy pomocy którego można
i należy oceniać wartość państwa zarówno cudzego, jak i własnego.
Wyjaśnia to w znacznej mierze ten niemal instynktowny krytycyzm
Polaków w stosunku do wszystkiego, co państwowe, połączony z
ogromnym szacunkiem do tego, co narodowe, a przede wszystkim do
tego, co ojczyźniane. Sprawa Ojczyzny jest więc dlatego sprawą
tak istotną, ponieważ w niej toczy się, rozstrzyga się sprawa
człowieka. Wydaje się oczywiste, że człowiek, aby być w pełni
człowiekiem, musi mie6 jakąś Ojczyznę, musi jej szukać, a gdy
ją stracił, musi ją odzyskiwać. Nie o to chodzi, żeby człowiek
mieszkał w swojej Ojczyźnie. Chodzi o to, żeby ją miał i żeby
ona była jego. Na odwrót, kto rozwija w sobie pełne człowieczeństwo,
ten znajduje i buduje w sobie Ojczyznę. To odzyskiwanie Ojczyzny
i personalizacja idą ze sobą w parze. l znakomicie znów widzi
to Norwid, gdy mówiąc o źródłach upadku Polski wskazuje również
drogę wyjścia z upadku. Tym cytatem z Norwida zakończymy nasze
rozważania o charakterze narodowym, o narodzie i o Ojczyźnie,
jako ze w tych słowach Norwida jest właśnie to, o co nam
chodzi, jest implicite zawarta myśl, ze Ojczyzna to zasada
personalizacji stosunków międzyludzkich w obrębie narodu:
„Są narody, które pomiatały głowami królów swoich, truły
i przepędzały książąt panujących, królowym rozkazywały, ażeby
zdejmowały buty szewcom, te narody istnieją. I jest naród
jedyny na świecie, jak historia historii, który w nierządach i
zbrodniach onych politycznych wyjątek stanowi. Ten naród nie
istnieje. Cóż to dowodzi? Otóż, ze uszanowanie osoby królewskiej
nie jest bynajmniej jedyny płaszczyzną istnienia narodu. Wcale
nie przez nieuszanowanie władzy, a osobliwie królewskiej Polska
nie istnieje. Gdyby tak było, to pierwej by cała Europa musiała
nie istnieć i w proch się rozpaść. Nie nieuszanowanie osoby
tej lub owej, ani władzy tej lub owej, ale nieuszanowanie osoby
człowieka, to dla tej przyczyny jedne narody istnieje, a drugie
nie istnieją”.
Jeżeli więc dzisiaj mówimy często o potrzebie jakiejś odnowy
w naszym narodzie, o potrzebie duchowego pojednania ludzi z
polskiej rodziny się wywodzących, to trzeba raz jeszcze powtórzyć
słowa Norwida: uszanowanie osoby człowieka jest kluczem do
naszego być albo nie być na mapie Europy.
Józef TISCHNER
Ks. prof. Józef Tischner
(1931–2000), fenomenolog, profesor Papieskiej Akademii Teologicznej i Uniwersytetu Jagiellońskiego
w Krakowie, w latach osiemdziesiątych prezes wiedeńskiego Instytutu
Nauk o Człowieku, autor m.in. „Świata ludzkiej
nadziei“, „Etyki Solidarności“ i „Myślenia
według wartości“. W sumie opublikował dziewięć książek na temat etyki,
teologii i historii. Był kapelanem „Solidarności” i
współtwórcą tzw. filozofii spotkania. Wielokrotnie występował w paryskim Centrum Dialogu, głosił
konferencje czy też prowadził rekolekcje w pallotyńskim
Duszpasterstwie Akademickim. Konferencja „Odzyskiwanie
ojczyzny” była wygłoszona 6 lutego 1986 roku.
|

Na zdjęciu:
Józef Tischner
(Paryż, 1998)
Fot. Marek Wittbrot
|