W trosce o ciągłość kultury

Towarzystwa literackie i różnego typu stowarzyszenia społeczno-kulturalne przeżywają kryzys. Nie wystarcza dziś już sama szczytna idea upowszechniania literatury i sztuki, by zdobyć nowych członków i sympatyków, wychować następców. Wiele instytutów, bibliotek i ośrodków kultury boryka się z brakiem finansów na podstawową działalność, cóż dopiero mówić o rozbudowywaniu planów na przyszłość: wydawnictwach monograficznych, sesjach naukowych czy innych przedsięwzięciach uzależnionych od otrzymania fundacji.
W niełatwej sytuacji znalazło się dziś również Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza, którego Walny Zjazd Delegatów odbył się 28-30 września 2001 roku w Białymstoku i został połączony z konferencją poświęconą dziełu Elizy Orzeszkowej w 160-lecie urodzin. Na wykłady, obrady i wybory nowych władz TLAM przybyli delegaci z 32. krajowych oddziałów i – co nikogo nie dziwiło – przywieźli z sobą problemy oraz zapytania o przyszłość tej szacownej i zasłużonej instytucji kulturalnej. Podkreślano, że widoczny jest spadek zainteresowania środowiska oświaty aktywnym udziałem w realizowaniu planów Zarządu Głównego TLAM – uczestniczeniem w wykładach, poszerzaniem kontaktów, upowszechnianiem wiedzy o mniej znanych dziełach i ich związku z ojczystą historią.
Dlaczego tak się dzieje? Czy polski nauczyciel nie jest zainteresowany pogłębianiem znajomości literatury i czy – w myśl reformy oświaty – ma on tylko pojawić się na wy- kładach i w domach literatury po kwitki potwierdzające jego „osobiste doskonalenie”?
Pytań, wątpliwości i dylematów podczas białostockich obrad zrodziło się wiele. I nie na wszystkie znaleźć można natychmiastową odpowiedź. Ważne jednak wydaje się to, że istota problemu została szerzej uświadomiona i że podjęto próbę wyprowadzenia TLAM z zapaści. A Towarzystwo ze swoimi problemami w tym ogólnokrajowym czy wręcz ogólnoświatowym kryzysie nie jest odosobnione. Z brakiem wystarczających środków z instytucji opiekuńczych, ciągle zmniejszającą się liczbą członków towarzystw i stowarzyszeń, amerykanizacją kultury, tj. epatowaniem społeczeństwa kulturą obrazkowo-rozrywkową musi poradzić sobie wiele krajowych (sądzę, że i europejskich) środowisk zakorzenionych w literaturze i sztuce.
Ograniczanie wydawania opracowań dzieł literatury dawnej i współczesnej, informatorów czy katalogów wystaw sztuk plastycznych prowadzi do zawężenia kręgu odbiorców. Czy o to w konsekwencji chodzi – o stworzenie formalnych rezerwatów twórców? Niepokoić musi i to, że nie pojawiają się następcy profesorów uniwersytetów, którzy podjęliby się nobilitowania działań mistrzów. Na zjeździe w Białymstoku było ich niewielu – średnia wieku delegatów wahała się około sześćdziesiątki.
Co dalej? Garstka zapaleńców podejmujących nowe metody upowszechniania (np. gdańskie wykłady przedmaturalne czy poznańskie wieczory literacko-muzyczne) to niewielkie rokowania na przyszłość. A przecież Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza może się pochwalić znaczącymi osiągnięciami edytorskimi. Mówiła o tym prof. Teresa Kostkiewiczowa – prezes TLAM, wybrana na kolejną kadencję. Podkreśliła, że konieczne jest wytyczenie nowych ścieżek działalności Towarzystwa.
Jaki jest bilans dokonań TLAM i na co trzeba zwrócić uwagę w przyszłości? Wiadomo, że są coraz trudniejsze warunki realizacji wcześniejszych projektów z funduszy Ministerstw Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Edukacji Narodowej oraz Polskiej Fundacji Upowszechniania Nauki. Jednak w okresie trzech ostatnich lat na terenie całego kraju udało się przeprowadzić 258 odczytów oraz zorganizować konferencje naukowe w oddziałach poświęcone Wespazjanowi Kochowskiemu, Juliuszowi Słowackiemu i Zbigniewowi Herbertowi. Przeprowadzono konkurs na najlepszą pracę magisterską o twórczości Adama Mickiewicza na 200-lecie urodzin poety, a komisja edytorska wykonała wiele znaczących zadań.
Warto podkreślić, że Towarzystwo podjęło zdecydowanie krytyczne stanowisko w sprawie pominięcia w programie nauczania nazwy przedmiotu „język polski” i nie tylko – uczestnicząc w pracach nad reformą oświaty (prof. Bożena Chrząstowska, Barbara Kryda, Zenon Uryga). Czy to może satysfakcjonować? Trzeba sobie brutalnie powiedzieć – jak zaznaczyła pani prezes – że sama 100-letnia tradycja nie może być wyłącznym uzasadnieniem trwania czy motorem działania. Wymagane jest uważne sterowanie zadaniami badawczymi i edukacyjnymi. Trzeba choćby zająć się epistolografią współczesną, a także ocenić efektywność programów nauczania i podręczników szkolnych. Wiele miałyby tu do zrobienia kluby dyskusyjne nauczycieli humanistów. Kto jednak w obecnym stanie garnie się do pracy syzyfowej, skoro jest tyle innych, efektowniejszych propozycji społecznego spełnienia na zintegrowanym rynku?
Nie bez znaczenia pozostają wciąż inicjatywy lokalne. Skazane są one jednak na zasięg bardzo ograniczony przy niewystarczających środkach. Mimo to w pracach Towarzystwa nadal należy liczyć na udział średniego i młodego pokolenia polonistów, zwłaszcza poprzez wzmocnienie kontaktów i współpracy ze środowiskiem akademickim i pisarskim.
Niewesołe refleksje o kondycji materialnej instytucji kulturalnych, towarzystw literackich i stowarzyszeń zostały złagodzone podczas zjazdu białostocką gościnnością. Miejscowi organizatorzy, którym przewodziła prof. Elżbieta Feliksiak, zapewnili uczestnikom udział w interesujących wykładach, atrakcyjnych imprezach kulturalnych, wycieczkach po mieście i okolicy. Zorganizowane przez nich stoisko z nowymi propozycjami wydawniczymi Uniwersytetu Białostockiego cieszyło się dużym powodzeniem. Niewątpliwie wpływ na to miały wnikliwe i różnorodne referaty prezentujące dzieło Elizy Orzeszkowej, podejmujące problematykę związaną z opracowaniem spuścizny epistolograficznej, życiem duchowym autorki, odbiorem jej utworów przez młodzież szkół średnich (prof. Stanisław Fita, prof. Grażyna Borkowska, mgr Wanda Boguska). Ciekawie też zaprezentowała swoją pracę badawczą nad nie opublikowanymi listami Orzeszkowej mgr Iwona Wiśniewska z Instytutu Badań Literackich, puentując swoje wystąpienie słowami, że „Orzeszkowa wciąż pisze...”
Oby patronka Walnego Zjazdu Delegatów Towarzystwa Literackiego im. Adama Mickiewicza pomogła ludziom nauki rozwiązać najistotniejsze sprawy, dodała ducha, zwłaszcza kobietom pracującym w polskiej oświacie, wzmocniła ich wiarę w potęgę miłości i poświęcenia – bez tego bowiem nie można liczyć na trwałe więzi ze współczesnym światem, jego tradycją, kulturą i podołać nie znanym dotąd zagrożeniom.
Czas pokaże, jak z tymi problemami poradzi sobie Zarząd Główny i jego poszczególne oddziały. Jedno jest pewne: wzrastające wciąż tempo życia społecznego wymaga nieustannej czujności, aby podstawowe wartości kultury nie ustępowały powszechnej kreacji konsumpcji, nie przepadały w zmaganiu się ludzi o codzienny byt. Jeśli nawet kiedyś pojawiłby się w Polsce dobrobyt, to będzie raczej stanowił główne zagrożenie w społeczeństwie, które nie chce czy nie jest w stanie pielęgnować polskiej tradycji, upowszechniać wiedzę, cenić indywidualność, a także opierać się pokusie dążenia do zysku za wszelką cenę.
Orzeszkowa wciąż do nas pisze... Lecz czy potrafimy przyjąć jej przesłanie, pytając o człowieka współczesnego jako podmiot poznania, o jego dyspozycję duchową?

Teresa TOMSIA

Teresa Tomsia. Urodziła się w 1951 roku w Wołowie. Ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jest autorką tomików wierszy, m. in.: „Czarne wino”, „Białe tango”, „Wieczna rzeka – Der ewige Fluss”, „Przed pamięcią”. W październiku 2000 roku ukazał się w Niemczech jej niemiecko–polsko–francuski tomik „Schöner. Piękniejsze. C’est plus beau”. Prowadziła scenkę kabaretową „Ostryga” i współpracowała z kabaretem „Tey”. Pisze recenzje, scenariusze teatralne i teksty piosenek. Założyła i prowadzi Klub Piosenki Literackiej „Szary Orfeusz”. Mieszka w Poznaniu.

12-4-3.jpg (57734 Byte)


Na zdjęciu:

Uczestnicy
białostockiego
Sympozjum

(Białystok, 2001)


Fot. Archiwum TT

© Recogito, Rafaliga