Z internetowej Poczty

Święto Edukacji Narodowej

[...]13 października w ambasadzie polskiej w Paryżu obchodzono uroczyście Święto Edukacji Narodowej. Na zaproszenie Ambasadora RP Jana Tombińskiego i Dyrektor Szkoły Polskiej Iwony Pugacewicz odpowiedziało blisko pięćset osób. Wśród zaproszonych gości byli nauczyciele, uczniowie i rodzice zarówno z Paryża, jak też delegacje z różnych ośrodków z Francji, w których działają polskie szkoły.
Na wstępie, po miłym dziecięcym przywitaniu gości zabrał głos Ambasador RP: „[...] Z wielką radością witam wszystkich Państwa w pięknych salonach Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Paryżu na uroczystym spotkaniu z okazji Święta Komisji Edukacji Narodowej, które w tradycji polskiej stało się Świętem szkół, nauczycieli i uczniów - a tym samym Świętem nas wszystkich, bo nie ma wśród nas osób, które nie zawdzięczałyby wiele szkole i swym nauczycielom. Mam nadzieję, że to spotkanie w Ambasadzie, pierwsze - o ile dobrze wiem - od wielu, wielu lat przyczyni się do integracji wokół Szkoły Polskiej Środowiska polskiego w Paryżu.
[...] Powołana do życia w 1773 roku Komisja Edukacji Narodowej była pierwszą w Europie centralną władzą oświatową i przyczyniła się w znakomity sposób do unowocześnienia ówczesnych metod i programów nauczania, opracowania podręczników, organizacji systemu szkolnego, upowszechnienia nauczania w języku polskim. Tradycja pracy edukacyjnej, wykształcenie dobrych nauczycieli dzięki działalności Komisji okazały się bardzo trwałym fundamentem edukacji narodowej, który pomógł ocalić szkolnictwo polskie, a tym samym i polskość w okresie rozbiorowym. Dzieło ledwo dwudziestu lat pracy Komisji - została ona zlikwidowana w 1794 roku po upadku Powstania Kościuszkowskiego - przetrwało także w Paryżu, na emigracji, dokąd w XIX wieku trafiali wychowankowie szkół pracujących według programów opracowanych przez Komisję. Szkoła Polska w Paryżu, której początki sięgają lat czterdziestych dziewiętnastego wieku, wpisała się bezpośrednio w tradycję Komisji Edukacji Narodowej i pomogła wielu pokoleniom Polaków tu osiadłych utrzymać przywiązanie do polskości, do tradycji narodowej, ocalić język i kulturę ojczystą. Imię Adama Mickiewicza, którego szkoła przyjęła za patrona, stanowi dodatkowe zobowiązanie dla wszystkich, którym leży na sercu wychowanie i edukacja dzieci. Często przywoływane słowa «Takie będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży wychowanie» po wielokroć okazywały się bardzo prawdziwe i szkoły niosą swoją część odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej. Cieszę się więc, że praca szkoły paryskiej i innych szkół polskich we Francji jest doceniana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, o czym Świadczy obecność wśród nas pana dyrektora Jana Mariańskiego, odpowiadającego w Ministerstwie za szkolnictwo polskie za granicą.
[...] Szkoła Polska w Paryżu dziś, gdy mamy suwerenną Trzecią Rzeczpospolitą, gdy Polski nie oddziela od wolnego Świata żelazna kurtyna, w warunkach nieskrępowanej swobody podróżowania, dostępu do polskiej kultury i do informacji o Polsce i po Polsku, szkoła ma charakter otwarty, przyjmując tak dzieci mieszkające i pozostające poza Polską na stałe, jak i dzieci przebywające tu czasowo ze względu na pracę rodziców. Jej cechę charakterystyczną jest to, że jedynie w wyjątkowych wypadkach jest jedyną szkołą dla dziecka - zdecydowana większość dzieci uczy się w szkołach francuskich, poświęcając na naukę w Szkole Polskiej czas, który inne dzieci wykorzystują na zabawę, sport, dodatkowe zajęcia lub odpoczynek. W tym miejscu chciałem podziękować tak dzieciom, jak i rodzicom za ten wysiłek kontynuacji edukacji polskiej - sam mając dzieci w szkołach francuskich i w szkole polskiej wiem, jak trudne bywa pogodzenie obu szkół i podtrzymanie motywacji do wytrwania w nauce. Szkoła paryska ma swe filie w różnych miastach Francji. W Lille, Starsburgu i Lyonie szkoły korzystają z pomocy, z pomieszczeń konsulatów. W innych miastach utrzymanie filii wiąże się ze znacznie większymi kłopotami - z wdzięcznością i uznaniem myślę o tych wszystkich osobach dobrej woli, poświęcających swój czas i energię dla pracy edukacyjnej. W szczególności chciałem podziękować Księdzu Rektorowi i Księżom Polskiej Misji Katolickiej za wspieranie pracy szkół, za udostępnianie pomieszczeń parafii prowadzonych przez polskich księży.
[...] Język i kultura polska stają się coraz bardziej atrakcyjnym elementem uzupełniającym edukację tradycyjną francuską. Powstawanie sekcji polskich w szkołach francuskich jest tego dowodem i mam nadzieję, że w niedługim czasie przybędzie wiele takich sekcji. Wejście Polski do Unii Europejskiej uczyni z języka polskiego jeden z równoprawnych języków obszaru Unii, co zwiększy zainteresowanie jego znajomością także wśród uczniów francuskich. Ambasada będzie intensywnie wspierać rodziców i uczniów wobec szkół i władz edukacyjnych francuskich, aby ułatwiano realizację planów tworzenia kolejnych sekcji. Dziś witam przedstawicieli istniejących już sekcji i dziękuję za dotychczasowe starania. [...]”

Potem najmłodsi uczniowie zaprezentowali część artystyczną poświęconą swojej Pani Dyrektor. Spotkaniu z okazji Dnia Nauczyciela towarzyszyły różnorodne imprezy mające na celu zebranie jak największej ilości darów – pieniędzy na rzecz ofiar powodzi, która nawiedziła Polskę w okresie wakacji. Organizatorzy bardzo starannie przygotowali się do akcji. Zaproszenie na salony ambasady poprzedził apel do dzieci, nauczycieli, rodziców z prośbą o wykonanie prac i przyniesienie przedmiotów na aukcję na rzecz powodzian.
Na licytacji obok różnorodnych obrazów i obrazków (olej, akwarela, malarstwo na płótnie, etc.) nie zabrakło rzeźb, woreczków ręcznie szytych, szydełkowych serwetek, czy czapki Pana Tadeusza przygotowanej na szkolny bal romantyczny. Ci, którzy nie brali udziału w aukcji mogli wspomóc powodzian robiąc zakupy w sklepiku, do odwiedzenia którego zachęcał afisz: Witamy w sklepiku tu rzeczy bez liku!
Zrobiły je dzieci, by dać radość bliskim samotnym i smutnym dzieciakom znad Wisły! Dla tych, którzy szukają szczęścia w grach losowych przygotowano loterię fantową. Wśród wygranych były aparaty fotograficzne, długopisy, notatniki etc. żadne dziecko nie odeszło niezadowolone, gdyż nawet w pustych losach znajdowały się zdania: Pomogłeś swemu koledze w Polsce uśmiechnij się! I wreszcie dla tych, którzy nie chcieli czynnie uczestniczyć w zabawie wystawiono urny na wolne datki, a dzieciaki z Lille biegły z puszkami ofiarując w zamian czerwone serduszka. Zapał i zaangażowanie nauczycieli, rodziców i dzieci zaowocował miłym spotkaniem przy koktajlu w pięknych ambasadzkich salonach, a przede  wszystkim zebraniem na rzecz powodzian prawie dziesięciu tysięcy franków.

Piotr PARUŻNIK
piotr.paruznik@pologne-org.net

Klub Środowisk Twórczych

Szanowni Państwo,  
zainteresowani jesteśmy nawiązaniem współpracy z twórcami Polonijnymi. Poniżej przesyłam informacje na temat korespondencyjnego klubu literacko-artystycznego. Zapraszamy do współpracy osoby zainteresowane!

Adam BIAŁOBRZESKI

Klub Środowisk Twórczych założony w 1992 roku zaistniał jako klub Korespondencyjny. Należy do niego ok. 80 osób z Polski i zagranicy. Trzy lata jego działalności zaowocowały wydaniem ośmiu numerów „Biuletynu”. W 1994 roku zorganizowaliśmy konkurs literacki "Ekologizm - przewartościowania w kulturze",  poprzedzony  wydaniem tematycznej jednodniówki. Z różnych względów  -  przede wszystkim natury finansowej -  działalność klubu i  realizacja zamierzeń wydawniczych została zawieszona (do chwili obecnej!) Reaktywując  działalność Klubu pragniemy kontynuować  wydawanie  naszego  pisma.  
Chcemy,  aby „BIULETYN” stanowił  forum  dla  osób twórczych w szerokim tego słowa znaczeniu oraz by umożliwiał debiut literacki młodym twórcom. Mamy  nadzieję,   że  współpracę  z  klubem  podejmą  także artyści o znaczącym dorobku. Na łamach "Biuletynu" chcemy prezentować poezję, eseje, prozę oraz recenzje ciekawych  wydarzeń kulturalnych. Tak  jak  poprzednie  numery "Biuletynu"  pismo będzie  umożliwiać członkom klubu nawiązywanie wzajemnych kontaktów.   Zamierzamy także informować o ciekawych  inicjatywach  (warsztatach), dających  możliwość rozwoju osobistego.
Działalność Klubu możliwa jest dzięki zapałowi  i społecznej pracy kilku osób. Satysfakcjonuje nas pokrycie kosztów działalności  klubu  (wydawania pisma, promocji  członków klubu) dzięki opłatom członkowskim,  prenumeracie "B". Mamy  wizje rozwoju działalności  klubu i dążymy do realizacji przedsięwzięć dzięki pozyskiwaniu sponsorów: firm, instytucji  i osób, które udzielą wsparcia finansowego  lub  "technicznego"  (sprawy  związane  z  drukiem,  istnieniem medialnym etc.). Liczymy także na zaangażowanie członków i sympatyków klubu. Wznawiając  działalność Klubu  Środowisk  Twórczych,  chcemy  korzystać z nowych możliwości,  jakie daje internet i poczta elektroniczna (zamierzamy stworzyć stronę w  sieci i grupę dyskusyjną). Wdzięczni  będziemy  za wszelkie pomysły  i  opinie  dotyczące  działalności  klubu. 

Z a p r a s z a m y   do współpracy!!! Pierwszy numer wznowionego „Biuletynu” ukaże się w grudniu 2001. Prosimy o nadsyłanie tekstów! Klub ma siedzibę w Warszawie.

e-mail:
klubsrodowisktworczych@wp.pl
izakoba@poczta.onet.pl
zakir@wp.pl  

11 września

11 września 2001 roku to niewątpliwie data, która na trwale wpisała się do historii, nie tylko Stanów Zjednoczonych... Było to jedno z tych wydarzeń, które zostawia trwale ślady w ludzkiej świadomości. Ogromny szok i zaskoczenie coraz powszechniej ustępuje miejsca większej chęci zrozumienia tego, co się stało, znalezienia odpowiedzi na wiele dręczących pytań... Czy uda się rozwikłać tą największą z dotychczasowych akcji terrorystycznych na świecie? Czy dotrzemy do tych wszystkich, którzy „pociągali za sznurki”, czy też całej prawdy nigdy nie uda się poznać do końca? Wiele wskazuje, że na niektóre z pytań nie otrzymamy odpowiedzi, pozostaną nam głównie spekulacje, przypuszczenia i ciągle nowe pytania. Jedno jednak jest pewne, świat po 11 września już nigdy nie będzie taki sam, jak przed tą data. Dlaczego doszło do tak potwornych zamachów, właśnie w Stanach? Odpowiedz jest stosunkowo prosta: Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w konflikty na Bliskim Wschodzie oraz niejednokrotnie elementarny brak respektu w stosunku do różnych krajów arabskich czy szerzej, krajów islamskich.
„Grzechem głównym” Amerykanów jest ich rola w konflikcie palestyńsko-izraelskim. Rola niezależnego „adwokata”, którą rząd amerykański powinien odgrywać i do której się niejako sam zobowiązał, ma się nijak do rzeczywistości. Amerykanie we wszystkim popierają stanowisko izraelskie, które szczególnie teraz, gdy premierem rządu jest Szaron, jest bardziej agresywne niż kiedykolwiek przedtem. W negocjacjach palestyńsko-izraelskich, kompromis dla Palestyńczyków znaczy tyle, co zaakceptowanie propozycji Izraela. Nie tak dawno obchodzona była rocznica palestyńskiej intifady, która zaczęła się przecież, od świadomej prowokacji obecnego premiera Izraela... Jaki to jest konflikt, możemy się przekonać już od kilkudziesięciu lat, oglądając migawki w telewizji czy studiując relacje z innych mediów. Konflikt trwa już latami i nie widać jego końca.
Wygląda to tak, jakby żadna ze stron nie aprobowała żadnego kompromisu, a chodziło głównie o to, kto kogo pierwszy wykończy... Na razie skutek jest taki, ze Palestyńczycy masowo są wyrzucani z terenów, które zamieszkiwali od stuleci a ich siedziby czy tereny są przejmowane przez osadników izraelskich, głównie z Rosji. Podczas niedawnej wizyty Szarona w Moskwie, mówiono o kolejnym milionie Żydów, którzy przyjadą do Izraela... Pamiętajmy, że już ponad 3 mln. Palestyńczyków musiało „opuścić” ziemie, które obecnie stanowią państwo Izrael.
Ludność żydowska tam mieszkająca, na początku zeszłego wieku wynosiła ponad 40 tys. Po II wojnie światowej było to już ponad 0,5 mln, w 1964 roku wzrosła do 2,4 mln. Obecnie jest to ponad 6 mln. obywateli, którzy zostali sprowadzeni do Izraela z wielu krajów. Gdyby założyć taki „przyrost naturalny” w Polsce jak w Izraelu, to od zakończenia II wojny światowej do teraz, byłoby nas prawie 300 mln. Polaków...
Innymi niezwykle istotnymi czynnikami na Bliskim czy Środkowym Wschodzie powodującymi ogromna wrogość, głównie do Stanów Zjednoczonych jest sytuacja w Iraku. Od wojny w 1990-91 pod kryptonimem „Pustynna Burza” minęło już wiele lat. Zmontowano wtedy antyiracką koalicję – po agresji Iraku na Kuwejt – składającą się również z krajów arabskich. Wojna z Irakiem dawno się już zakończyła, natomiast Amerykanie wespół z Brytyjczykami dalej traktują ten kraj jak poligon doświadczalny, systematycznie bombardując różne cele pod pretekstem niszczenia instalacji wojskowych. Wskutek takiej właśnie polityki, reżim Saddama Husejna nie tylko ma się dobrze, ale dostarczane są nowe argumenty dla społeczności islamskiej o imperialistycznej polityce amerykańskiej... Faktem też jest, że na skutek izolacji Iraku i odcięcia od międzynarodowych powiązań handlowych, kraj ten cywilizacyjnie szybko cofa się do tylu. Podawana jest liczba 300 tys. dzieci zmarłych na skutek niedożywienia czy braku leków (jest to najniższa z liczb, jakie są dostępne w tym zakresie). Problem jest mało nagłaśniany w mediach zachodnich, ale jest dobrze znany w krajach arabskich. Jest to istotny czynnik powodujący rozgoryczenie, bezradność czy gniew. Jest też jednym z powodów do szukania zemsty. Ci zdesperowani ludzie, jedynie, co mogą stracić, to własne życie. Emocjonalne podłoże Islamu jest tylko dodatkową zachętą dla wzrastających w atmosferze „permanentnej wojny” młodych ludzi i stanowi ważne motywacje, aby poświęcić swoje życie w walce z wrogami Allacha... Pod wieloma względami, sytuacja jest podobna w Iranie. Właściwie po upadku szacha Rezy Pahlaviego w 1979 roku, kraj ten „karmiony” jest antyamerykańską propagandą, którą Amerykanie sami, regularnie dostarczają.
W tym kontekście takie „drobne incydenty” jak misja pokojowa w Somalii czy zbombardowanie farmaceutycznych zakładów w Sudanie, to są już tylko drobne sprawy. Zniszczenie fabryki leków miało miejsce w sierpniu 1998 roku, chodziło o jakoby likwidację zakładów produkujących gaz trujący. Bombardowanie odbyło się w dniu, kiedy miała mieć miejsce procedura odsunięcia z urzędu prezydenta Clintona. Od początku było oczywiste, że kilkanaście samosterujących rakiet wystrzelonych na Sudan i Afganistan, to odwrócenie uwagi od sytuacji wewnętrznej w Stanach, gdzie ważyły się losy prezydentury... W wielu stolicach krajów muzułmańskich odbyły się antyamerykańskie demonstracje pod hasłem: „Nie chcemy wojny za Monikę”. Demonstracje i protesty były praktycznie „niezauważone” w samych Stanach, które w tym czasie zafundowały sobie „narodowa operę” w salonach Białego Domu, w roli głównej z Billem, Moniką i cygarem...
Podczas ostatnich demonstracji w Pakistanie, już po zamachu na WTC, na jednym z plakatów widniał napis: „Ameryko, pomyśl dlaczego jesteś tak znienawidzona na świecie?”. Czy Stany Zjednoczone są rzeczywiście tak znienawidzonym krajem? Wbrew pozorom nie jest to łatwe pytanie. Ale bez wątpienia, jest to pytanie jak najbardziej na czasie... Praktycznie cały świat arabski jest zdecydowanie przeciwko Stanom.
Coraz bardziej widoczna, a od kilku lat tworzona oś Chiny-Rosja-Indie, ma wyraźnie antyamerykański charakter (bardzo wymowny był tu incydent z amerykańskim samolotem szpiegowskim w Chinach czy wcześniej, amerykańskie sankcje wobec Indii – w ostatnich dniach zresztą zniesione). Miernikiem sympatii wobec Stanów, może też być konferencja dotycząca łamania praw człowieka, która niedawno miała miejsce w Durbanie (Południowa Afryka). Jednoznacznie było widoczne, jaka jest sympatia polityczna do tego kraju przez zdecydowaną większość z jej uczestników (delegacja amerykańska razem z izraelską opuściła konferencje – co uważam za kolejny skandal i przykład lekceważenia innych).
Podobnie jest w kilku krajach Południowej Ameryki – antyamerykańskie resentymenty są bardziej niż widoczne. Amerykanie zresztą, „ciężko” przez lata na to pracowali.
Nie można nie wspomnieć o Dalekim Wschodzie czy też krajach Azji Południowo-Wschodniej, szczególnie niechlubne poparcia amerykańskie dla wielu reżimów z tego rejonu nie przysporzyło im sympatii, nie wspominając już o Wietnamie. Przypadki łamania prawa przez obywateli państw zachodnich były traktowane przez kraje Zachodu jako dobry pretekst do krytykowania czy wręcz jawnego ingerowania w sprawy wewnętrzne tych państw. Antyamerykańskie nastroje są również widoczne w Japonii, tam też jest duża presja od lat, aby Amerykanie pozamykali swoje wojskowe bazy i opuścili ten kraj raz na zawsze.
W samym NATO także dochodzi do różnego rodzaju spięć czy podziałów, do gry interesów różnych państw. Nawet podczas bombardowań Jugosławii widoczna była opozycja Grecji czy uliczne protesty w różnych natowskich krajach. Takie państwa jak Niemcy czy Francja mają coraz większe ambicje i chcą odgrywać bardziej samodzielną rolę. Szczególnie megalomania i postępowanie Francuzów jest bardzo niepokojące... Od lat istnieje pewnego rodzaju presja, aby Amerykanie opuścili Europę, od lat mówi się o utworzeniu europejskich sil szybkiego reagowania, niezależnych od Amerykanów.
Jak wygląda sytuacja w Kanadzie? Różnie, wyraźnie daje się odczuć wzrost sympatii do Stanów po ostatnich zamachach terrorystycznych, podobnie zresztą jak i w większości krajów całego świata. Jednak „budowany” od lat antyamerykański, niejednokrotnie dobrze zakorzeniony oportunizm, tak łatwo nie pójdzie w zapomnienie, nawet w Kanadzie... Jak dobrze wiemy, polityczne sympatie obywateli, praktycznie wszystkich krajów, na „pstrym koniu jeżdżą”. Dzisiaj może być ogromna sympatia i poparcie a jutro nie...
Czy zatem Amerykanie rzeczywiście w ostatnich latach, tyle aż zaniedbali w swojej polityce zagranicznej? Czy tak przestali myśleć? Niestety, tak. Ich postawę można porównać do dużego osiłka, który ma coraz większe muskuły a równocześnie coraz mniejszą głowę... Dobrze sobie zdaje sprawę, że z powyższą analizą nie każdy się zgodzi. Nie jest to jakakolwiek próba usprawiedliwiania terrorystów. Nie ma i nie może być żadnych czynników łagodzących dla międzynarodowego, czy jakiegokolwiek terroryzmu. Z drugiej jednak strony, w przypadku "choroby”, aby ją zacząć leczyć należy uczciwie przeanalizować przyczynę jej powstawania.
Od dawien dawna wiadomo, że najlepsza metoda, aby nie chorować, jest właściwą profilaktyką... Podobnie jest w polityce, najlepsza „polisa ubezpieczeniowa” jest dającą się dobrze przewidzieć, dobrą polityką opartą na pokojowym współistnieniu ze wszystkimi krajami a nie tylko z tymi, które mają systemy polityczne podobne do naszego. Czy Stany Zjednoczone taką politykę prowadziły i czy prowadzą? Odpowiadając na to pytanie, ma się mieszane uczucia... Z jednej strony ogromne współczucie dla tysięcy ofiar terrorystycznych zamachów a z drugiej należy się kierować chłodną i rzetelną ocena sytuacji. Nie zawsze jest to łatwe. Ktoś może to nawet odebrać tak, jakby się teraz wmawiało ofiarom, że to co się stało, to ich wina. Nic bardziej błędnego. Upraszczając problem, stajemy przed wyborem, czy kierować się emocjami czy raczej rozumem?
Co w takiej sytuacji powinny zrobić Stany Zjednoczone? Czy Amerykanie zmienią swoją politykę na Bliskim Wschodzie, czy raczej będą obstawać przy obecnej? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy w perspektywie roku albo dwóch. Zrozumiałe jest, że Amerykanie nie mogę tego zrobić z dnia na dzień. Gdyby tak się stało, to byłoby to tylko potwierdzeniem dla międzynarodowych organizacji terrorystycznych, że poprzez akty terroru można dużo osiągnąć. Prawdopodobnie, byłoby to tylko zachęceniem do dalszych tego typu zamachów.
Wydaje mi się, ze po zidentyfikowaniu i ukaraniu sprawców ataków w Nowym Jorku i w Waszyngtonie, musi dojść do zweryfikowania amerykańskiej polityki. Na dotychczasowym etapie „śledztwa”, prowadzonego w wielu krajach, jako głównego sprawcę, wymienia się Osama bin Ladena. Kilka dni temu, amerykański prezydent Bush, stwierdził, ze na 90 proc. za sprawcami zamachu stoi saudyjski milioner Osama bin Laden. W polityce, takie oświadczenie oznacza, że tak naprawdę to Amerykanie nie mają żadnych konkretnych dowodów, oprócz poszlak. To samo potwierdził minister Komorowski (MON) po spotkaniu przedstawicieli państw NATO. Minister stwierdził, że strona amerykańska nie dostarczyła żadnych dowodów winy Osama bin Ladena. Być może jest to związane z dobrem śledztwa, być może, że na obecnym jego etapie za dużo jest lepiej nie mówić...
Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że ta koncentracja polityków a może jeszcze bardziej mediów, tylko na Afganistanie jest dlatego tak nagłaśniana, aby odwrócić uwagę od tego, co tak naprawdę „napędza” wrogość Arabów do Stanów Zjednoczonych. Czyli to, co ma miejsce miedzy Izraelczykami a Palestyńczykami oraz postawa Amerykanów w tym konflikcie. Wydaje mi się, że jest dużym nonsensem oczekiwać, że schwytanie Osama bin Ladena rozwiąże problem. Jest to bardzo naiwne myślenie.
Co zatem w obecnej sytuacji można zrobić? Czy jest już tak beznadziejnie, że należy przygotowywać się do konfrontacji między cywilizacją łacińską (czy tym, co z niej pozostało) a światem Islamu?
Czy raczej skupić się na tym, jak rozwiązać „węzeł gordyjski” w Autonomii Palestyńskiej w strefie Gazy i wokół niej. Oczywistym jest fakt, że enklawy osadników izraelskich bronione przez setki żołnierzy są ciągłym zarzewiem waśni, dlatego osadnicy ci muszą być przesiedleni do Izraela. Nie ma po prostu żadnej możliwości, aby te dwa tak zwaśnione narody, mogły żyć w harmonii obok siebie. Mówiąc językiem obrazkowym, widziałem już różne pocztówki psów i kotów bawiących się razem, przywiązanych kokardami, jedzących z tej samej miski a mimo to nie potrafię sobie wyobrazić, aby pies i kot mogli mieszkać razem w jednej budzie... Najbardziej sporna sprawa, jaką jest status Jerozolimy, powinna być rozstrzygnięta jak najszybciej przy zdecydowanej postawie Stanów.
Nawet jeśli żadna ze stron nie do końca będzie usatysfakcjonowana, ale na tym w końcu polega kompromis. Wydaje mi się, że duży kontyngent międzynarodowych sil pokojowych rozlokowany miedzy państwami izraelskim a palestyńskim, byłby najlepszym profilaktycznym zabezpieczeniem przed terrorystycznymi atakami. Pora już najwyższa aby te dwa narody zamiast zabijać się nawzajem, zaczęły ze sobą współpracować. W końcu są i będą sąsiadami na wieki. To co jest bardzo niepokojące w Stanach, jak również w wielu innych krajach, to wzrost nastrojów antyarabskich i różnego rodzaju przypadki agresji wobec tej społeczności. Jest to w jakimś sensie socjologicznie zrozumiale zjawisko, z drugiej jednak strony podjudzanie czy wręcz zachęcanie do tego przez część mediów (oczywiście nikt tego wprost nie powie, osiąga się to poprzez umiejętną emocjonalną manipulację) jest niemoralne. Te lekcje już kiedyś przerabialiśmy w Niemczech hitlerowskich, kilka lat później skończyło się to wojną światową. Stany Zjednoczone są mozaiką konglomeracji narodowościowych, religijnych i społecznych, że podpalić ten „stos”, być może, nie byłoby aż tak trudno. Obawiam się jednak, że powstałby „pożar” nie do ugaszenia.

Ottawa, 29 września 2001

Krzysztof WOJCIECHOWSKI
zbych@idirect.ca (Zbigniew Koziol)

Jean Baudrillard

Drodzy Państwo,  
Nie wiem czy są Państwo zainteresowani sami lub Państwa znajomi filozofią i polityką, ale na wszelki wypadek przesyłam tę informację. We wtorek, 23 października był na Uniwersytecie w Calgary francuski filozof Jean Baudrillard, obecnych było chyba ponad 600 osób na wykładzie i dyskusji. Nagrałem sporo, zrobiłem potem kilka wywiadów z ludźmi. Cała audycja jest CAŁKOWICIE w języku angielskim i częściowo francuskim. Jeśli to Państwa lub kogoś ze znajomych interesuje audycja jest dostępna w Programie FAKTY, WYDARZENIA, OPINIE pod adresem radiowym, jak zawsze: www.foka.com. Jest oczywiście wiele innych, również ciekawych audycji, ale ze względu na temat debaty „Recent Events in America” pozwalam sobie na specjalne powiadomienie Państwa.
Serdecznie pozdrowiam,

Wojtek GRABOWSKI
wg@foka.com

Radio Foka, Calgary AB
radio@foka.com
www.foka.com
www.foka.net

Pomnik Ignacego Jana Paderewskiego!

Szanowni Państwo,
W Meksyku dnia 15 listopada 2001 roku, będzie odsłonięty POMNIK IGNACEGO JANA PADEREWSKIEGO! Historia jest następująca: W 1944 roku płk Jan Skoryna ufundowal popiersie Paderewskiego, które wykonal pod jego dyktando hiszpański rzeźbiarz Miguel Baquidan Camps. Paderewski ma na piersi, zamiast krawata, tułów Orła Polskiego, a od ramion jest otulony jego skrzydłami. Fotografię tego dzieła można zobaczyć w Internecie na stronie: 
www.polskiinternet.com/skoryna
Popiersie te było wystawiane w Pałacu Bellas Artes (Pałac Sztuk Pięknych) w Stolicy Meksyku w 1945 roku. Wtedy powstał projekt  ufundowania pomnika dla Meksyku. Niestety Ambasada PRL przez cały czas blokowała tą myśl u władz meksykańskich.
W 1947 roku rzeźba ta została przekazana Delegatowi Koła b. Żołnierzy AK i Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów – SPK na Meksyk [...]. Pomimo ponad pół wieku nieustannych starań i różnych wystaw, w Meksyku i na prowincji, [...] oraz pomimo działań inż. Jerzego Skoryny zmierzających realizacji planu w Meksyku i zagranicą, nie udało się osiągnąć zamierzonego celu. W latach pięćdziesiątych, Kongresman Tadeusz Machrowicz z Detroit, zamówił dwa odlewy w brązie, lecz i to nie pomogło, aby w Meksyku stanął pomnik Paderewskiego.
Po przybyciu Ambasadora R.P. Gabriela Beszleja, inż. Jerzy Skoryna przedstawil projekt budowy pomnika Paderewskiego, który dzięki poparciu Ambasady R.P. w Meksyku będzie uroczyście odsłonięty 15 listopada br.
Została wyrzeźbiona specjalna powiększona kopia w brązie. Pomnik posiada około 3 metrów wysokości,  [został] ustawiony na skwerze zbiegających się alei Paseo de la Reforma i Explanada, w rezydencyjnej dzielnicy Lomas de Chapultepec, gdzie mieszczą się siedziby różnych ambasad, oraz arteria przelotowa na zachód stolicy. Jest to jedno z najlepszych i znanych miejsc Meksyku. [...]

Inż. Jerzy SKORYNA
Delegat Kola b. Żołnierzy AK i SPK na Meksyk   
jesko44@hotmail.com

Europalia 2001 - Polska

Program wystawienniczy został opracowany przez polskich i belgijskich specjalistów. Dokonano wyboru spośród szeregu propozycji. Celem było pokazanie sztuki polskiej w szerokiej reprezentatywnej panoramie i pod kątem interesującym dla belgijskiego widza. W wyniku wielu dyskusji powstał rozbudowany projekt zrealizowania 11 wystaw obejmujących polskie dokonania XX wieku. Wystawy są prezentowane w kilku belgijskich miastach od końca września 2001 do marca 2002 roku. Chodzi tu zarówno o ekspozycje przekrojowe, jak i niewielkie indywidualne pokazy. Dodatkowo Europaliom towarzyszą inne wystawy organizowane poza głównym programem. Centrum sztuki SMAK w Gent przygotowało retrospektywną wystawę Mirosława Bałki (18 sierpnia – 7 października). Przegląd fotogramów Stanisława Wosia prezentuje Centrum Kulturalne „Les Chiroux” w Liege (1 października – 30 listopada). Również Liege i jego Ancienne Eglise Saint-Andre (1 grudnia –30 marca) oddało swoje miejsce ekspozycyjne na wybór polskiej fotografii prasowej i dokumentalnej z gorących lat 1980 –1990.

Przedwiośnie. Polska 1880 –1920 (Palais des Beaux-Arts, Bruksela)
3 października 2001 – 6 stycznia 2002

Pod tym tytułem prezentowana jest monumentalna wystawa przygotowana przez zespół Zamku Królewskiego w Warszawie. Jej autorką jest dr Agnieszka Morawińska, z którą współpracowali ze strony belgijskiej prof.  Alain van Crugten i Anne Mommens.  Dla wystawy przeznaczono sale reprezentacyjnego Pałacu Sztuki. Pomieszczą one 175 dzieł z początku XX wieku obejmujących najwyższej miary dokonania artystyczne w polskim malarstwie, rzeźbie i innych dziedzinach sztuk z tego okresu budzenia się niepodległej państwowości. Panoramę artystów rozpoczyna Jacek Malczewski, towarzyszą mu rzeźby Xawerego Dunikowskiego, obrazy Olgi Boznańskiej, rekonstrukcje witraży Stanisława Wyspiańskiego, portrety i fotogramy Witkacego oraz prace kilkudziesięciu innych malarzy i rzeźbiarzy. Wystawę wzbogacają: pokaz impresji filmowej Agaty Ławniczak  oraz spotkania literackie organizowane w zaimprowizowanej kawiarni, której nastrój buduje fotograficzne przeniesienie krakowskiej Jamy Michalikowej. Głównym motywem wielokrotnie publikowanym w prasie, katalogach, folderach i na plakatach stał się „Dziwny ogród” Józefa Mehoffera.

Modernizm Europejski (Museum voor Schone Kunsten, Gandawa)
10 października – 30 grudnia 2001

Łódzka kolekcja wieku stanowi wyjątkowy przykład  zrealizowania idei utworzenia przez artystów muzeum międzynarodowej sztuki awangardowej XX wieku, do której ofiarowali swe prace ówcześni twórcy. Kolekcja zrealizowana w latach 1930 –1931 dzięki zapałowi Władysława Strzemińskiego i jego przyjaciół za granicą stanowi podstawę dzisiejszego Muzeum Sztuki w Łodzi. Ze 112 dzieł z oryginalnego zespołu tylko 86 przetrwało II wojnę światową. Niemniej zdołano ocalić ważne prace  Vantongerloo, Hansa Arpa, Maxa Ernsta. Wystawę przygotowuje zespół pracowników muzeum pod kierunkiem Mirosława Borusiewicza we współpracy z Robertem Hooze z Gandawy.

  a.r. Artyści rewolucyjni z Łodzi (Musee d’Ixelles, Bruksela)
17 października 2001 – 6 lutego 2002

Drugą wystawą przygotowaną przez Janinę Ładnowską z Muzeum Sztuki w Łodzi jest ekspozycja poświęcona grupie a.r. (artyści rewolucyjni) skupionej w latach trzydziestych wokół znanej pary artystów Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro. Obok nich prezentowana jest twórczość Henryka Stażewskiego, Karola Hillera i innych przedstawicieli awangardy okresu międzywojennego. Kolekcja ta jest unikalna w skali światowej i prezentowana była z sukcesem w wielu krajach. Belgijskim współautorem wystawy jest Nicole d’Huart.

Grafika polska 1900 –2000 (Centre de la Gravure, La Louviere)
27 września – 16 grudnia 2001

Znane w Belgii Centrum Grafiki wystawia reprezentatywny (około 300 eksponatów) przegląd polskiej grafiki XX wieku. Pierwsza część zawiera dokonania okresu Młodej Polski, kubistów, espresjonistów i początków kostruktywizmu. Drugą część poświęcono grafice powojennej prezentując najwybitniejsze i znaczące postawy. Autorka ekspozycji Krystyna Kulig-Janarek wybrała przykłady głównie ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, Warszawie i Poznaniu.  Z polską kuratorką współdziałała Katherine de Braaekeleer z La Louviere.

Polskie Art Deco (Galerie KBC, Bruksela)
5 października – 25 listopada 2001

Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowało ekspozycję sztuki dekoracyjnej w stylu Art Deco (lata 20 i 30 XX w.). Umieszczono ją w niewielkiej, ale świetnie usytuowanej w pobliżu pałacu królewskiego bankowej Galerii KBC. Z polskich kolekcji starannego wyboru przykładów obrazów, rzeźb, rzemiosła artystycznego dokonała dr Stefania Kozakowska, z którą współdziałał dr Bart Suys.

Art Nouveau: Plakaty z Krakowa (Mundaneum, Mons)
19 października – 16 grudnia 2001

Wystawa przygotowana przez Magdalenę Czubińską, specjalistkę z Muzeum Narodowego w Krakowie, prezentuje wybór rzadkich plakatów polskich z okresu 1880 – 1914. Dotyczą głównie tematyki kulturalnej (zapowiedzi wystaw, spektakli teatralnych, koncertów) autorstwa najwybitniejszych artystów epoki. Niektóre z nich to prawdziwe rarytasy zachowane do dzisiaj tylko w jednym egzemplarzu. Nieprzypadkowo wybrano  Mundaneum, znajdują się tu bowiem unikalne zbiory druków z terytorium Polski przełomu wieków XIX i XX.  Partnerką polskiej kuratorki była Jean Francois Fueg.

Bruno Schulz (Centre d’art Rouge Cloitre, Bruksela)
26 września – 25 listopada 2001

Łukasz Kossowski z warszawskiego Muzeum Literatury przygotował niewielką (50 obiektów), ale znaczącą wystawę prac Bruno Schulza, pisarza i grafika związanego z małym Drohobyczem aż do tragicznej śmierci w 1942 roku. Jego twórczość inspirowana sztuką Francisco Goyi, Feliciena Ropsa i Edvarda Muncha do dziś stanowi wyjątkowy i fascynujący rozdział w historii polskiej sztuki i literatury, urzekający także cudzoziemców. Wystawę współorganizował Vincent Vanhamme.

I ciągle widzę ich twarze... (Musée Juif, Bruksela)
28 października 2001 – 6 stycznia 2002

W 1994 roku Fundacja Shalom pokazała wyjątkową wystawę fotografii dokumentujących życie polskich Żydów od 1839 roku aż po horror holocaustu. Fundacja pod kierownictwem Gołdy Tencer zorganizowała już po raz osiemnasty wariant tej wystawy przygotowany specjalnie do wnętrz Muzeum Żydowskiego. Tamtejszym partnerem był dyrektor muzeum Daniel Dratwa.

Edward Dwurnik (Internationales Kunstzentrum Ostbelgien, Eupen)
18 listopada 2001 – 20 stycznia 2002

„Obrazy z Kroniki Polskiej” to podtytuł szerokiej wystawy indywidualnej Edwarda Dwurnika przygotowanej przez warszawską Galerię Zachęta. Spośród olbrzymiego dorobku artysty (ponad 3000 obrazów) wyboru prac dokonała Anna Stepnowska współdziałając z Francisem Feilerem z przygraniczego Eupen.

Magdalena Abakanowicz (MAMAC, Liege)
23 listopada 2001 – 20 stycznia 2002

Muzeum Narodowe we Wrocławiu posiada najpełniejszą w Polsce kolekcję dzieł znanej rzeźbiarki Magdaleny Abakanowicz. Wyboru 16 prac przeznaczonych na wystawę do Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej w Liege dokonał Mariusz Hermansdorfer znawca sztuki artystki. Współdziałała z nim  Francoise Safin z Liege. Wystawa prezentuje najważniejsze prace Abakanowicz stanowiące skromną choć reprezentatywną retrospektywę.

Tadeusz Kantor  - autoportret (Hotel de Ville, Bruksela)
6 grudnia 2001 – 17 lutego 2002

Wystawa obrazów Tadeusza Kantora zamyka cykl polskich prezentacji w Brukseli. Ekspozycję wzbogaconą o projekcje spektakli teatralnych Kantora przygotowała specjalnie dla brukselskiego ratusza Zofia Gołubiew z Muzeum Narodowego w Krakowie.

Paweł SOSNOWSKI

***

Przedwiośnie - Sztuka polska końca XIX i początków XX wieku 2.10.2001-6.01.2002, Palais des Beaux-Arts, Bruksela  

[...] W tytule wystawy użyliśmy słów „L'avant printemps”, które nie funkcjonują w potocznej francuszczyźnie. Tak dobrze oddają jednak nastrój polskiej kultury przełomu XIX i XX wieku, że - mamy nadzieję - pomogą widzom w zrozumieniu ducha polskiej sztuki.
Co miało być tą oczekiwaną wiosną? Oczywiście odzyskanie niepodległości przez Polskę, oznaczające polityczne i duchowe wyzwolenie, o które walczyły kolejne pokolenia Polaków nie pogodzonych z utratą ojczyzny. Wiosną miało być wyzwolenie kultury i sztuki polskiej z ograniczeń, jakie narzucała niewola i z wiecznego obowiązku przypominania o losach narodu. Wcześniej narzędziem w walce o przetrwanie Polaków była literatura, wielka romantyczna poezja, która wyznaczała ideały i sposoby zachowań a dopiero w drugiej połowie XIX wieku tę funkcję podjęło malarstwo. Dlatego literacka inspiracja jest w polskim malarstwie bardzo silnie obecna. Koniec wieku przyniósł wielki rozkwit polskiego malarstwa, w którym ścierały się rodzime tradycje z impulsami płynącymi z Paryża i Monachium, ze Skandynawii, z Petersburga i Wiednia, przyjmowanymi ostrożnie i traktowanymi wybiórczo: przy słabej recepcji impresjonizmu zaznaczył się bardzo mocny nurt symboliczno-alegoryczny i wczesno-ekspresjonistyczny, do którego stosuje się ukuty przez Polaka, Stanisława Przybyszewskiego termin "naturalizm psychiczny". Słowem - kluczem do polskiego malarstwa przełomu wieków jest nastrój: nastrojowość przenika pejzaże i martwe natury, stanowi o atrakcyjności portretów i scen rodzajowych, sugeruje duchowy, ponadzwykły wymiar zwyczajnych motywów.
Na wystawę składa się około 150 obrazów i 10 rzeźb wypożyczonych z 16 muzeów i z 7 zbiorów prywatnych, przy czym największe zespoły pochodzą z Muzeum Narodowego w Warszawie i Muzeum Narodowego w Krakowie. Najwcześniejsze prezentowane dzieła, to cykl Lituania Artura Grottgera i obrazy Jana Matejki Batory pod Pskowem i Klęska legnicka, z cyklu Dzieje Cywilizacji. Zapowiedzi symbolizmu widz odnajdzie w dziełach Witolda Pruszkowskiego i Adama Chmielowskiego. Animalistyczne obrazy Chełmońskiego, pejzaże Ruszczyca, Stanisławskiego i Fałata, malowane przez Aleksandra Gierymskiego, Ludwika de Laveaux, Józefa Pankiewicza i Władysława Podkowińskiego nokturny, to niezmiernie istotne, symboliczne interpretacje natury. Duże zespoły obrazów Olgi Boznańskiej i Władysława ślewińskiego ukażą polskich artystów działających w kręgu sztuki francuskiej
Na wystawie znajdzie się spory zespól dzieł Jacka Malczewskiego, między innymi Introdukcja, Błędne koło i tryptyk Prawo, Ojczyzna, Sztuka, obrazy Józefa Mehoffera, m.in. Dziwny ogród, dzieła Wyczółkowskiego i grupa obrazów nurtu ludowego: Pautscha, Tetmajera i Fałata oraz ekspresyjna sztuka portretowa Konrada Krzyżanowskiego.
Jądrem wystawy będzie wszechstronna prezentacja Stanisława Wyspiańskiego: za pomocą wielkoformatowych przezroczy zostanie odtworzone wnętrze kościoła franciszkanów w Krakowie: witraże oraz polichromie, pokazane też będą kartony do polichromii, pastele, m.in. Macierzyństwo i projekt witraża Apollo spętany, portrety, olejne widoki Krakowa, dzieła graficzne i pierwsze wydania dramatów.
Nurt symboliczno-ekspresyjny ukazany będzie poprzez znaczną liczbę dzieł Wojciecha Weissa i Witolda Wojtkiewicza, a wreszcie - jako spadkobierca tej epoki - zostanie przedstawiony Stanisław Ignacy Witkiewicz.
Rzeźby Ksawerego Dunikowskiego, Konstantego Laszczki i Bolesława Biegasa dopełnią tej prezentacji, w której nacisk położono na swoistość i odrębność polskiej sztuki przy jej bliskich związkach ze sztuką europejską.
Integralną częścią wystawy będzie Kawiarnia literacka - rekonstrukcja fragmentu krakowskiej kawiarni Jama Michalikowa, w której będzie działał klub dyskusyjny i odbędą się spotkania poświęcone polskiej literaturze i sztuce.Wystawie towarzyszyć będzie krótki film wprowadzający w klimat epoki, w którym zostaną wykorzystane dokumenty, fragmenty przedstawień i filmów.
Katalog wystawy będzie obejmował eseje o polskiej sztuce polskich i zagranicznych specjalistów oraz dokumentację prezentowanych dzieł wraz z kolorowymi reprodukcjami.
Organizatorem wystawy jest Zamek Królewski w Warszawie.

***

Mirosław Bałka „AROUND 21°15'00"E 52º 06' 17"N + GO – GO (1985-2001)”

Prezentowana w Belgii wystawa składa się z dwóch części: „AROUND (wokół) 21°15'00"E 52º 06' 17"N” to rozważanie o miejscu – punkcie na mapie (dom dzieciństwa, obecnie pracownia artysty) – wokół, którego artysta porusza się, tworzy. Dom rodzinny, miejsce wzrastania i wewnętrznego dojrzewania oraz źródło artystycznych inspiracji.
„+ GO – GO (1985-2001)” ta część ekspozycji poświęcona jest problemowi życia i przemijania. W pracach tych mocno są zaakcentowane wątki autobiograficzne.
Wystawa ta po raz pierwszy tak obszernie była prezentowana w Galerii „Zachęta” od 26 marca do 6 maja 2001 roku, kuratorem wystawy były Panie Magdalena Kardasz i Anda Rottenberg.
Prace Mirosława Bałki od początku lat 90-tych są licznie reprezentowane w najważniejszych kolekcjach muzeów sztuki współczesnej, takich, jak Hishhorn Museum and Sculpture Garden w Waszyngtonie, The Tate Gallery w Londynie, The Carnegie Museum w Pittsburgu, Museet for Samtidkunst w Oslo, Stedelijk Van Abbemuseum w Eindhoven, The Museum of Contemporary Art w Los Angeles, Kaiser Wilhelm Museum w Krefeld, Museum of Modern Art w Nowym Jorku.
W Polsce jego dzieła najczęściej można oglądać w warszawskiej Galerii Foksal. W 1994 roku jego prace dla polskiej publiczności udostępniło Muzeum Sztuki w Łodzi („Rampa”). Artysta reprezentował Polskę na najbardziej prestiżowych pokazach międzynarodowych: Biennale w Wenecji (1990 rok, udział w „Aperto”, 1993 rok – projekt „37,1 cont.” w Polskim Pawilonie), „Documenta IX” w Kassel (1992), XXIV Biennale w Sao Paulo (1998), I Biennale w Liverpoolu (1999). Mirosław Bałka jest autorem pomnika ofiar katastrofy promu „Estonia” zrealizowanego w 1998 roku w stolicy Szwecji w Sztokholmie.

Mirosław Bałka urodził się w 1958 roku w Warszawie. W 1985 roku ukończył Wydział Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Głównym elementem jego wczesnych poszukiwań były transpozycje figury człowieka. Po 1990 roku jego zainteresowania przenoszą się na rzeczy otaczające człowieka o kształcie prostych figur geometrycznych np.: łóżko, trumna, urna. Głównym źródłem inspiracji artysty pozostają miejsca gdzie mieszka i tworzy – dom rodzinny i pracownia. Do wykonania swoich prac najczęściej używa przedmiotów codziennego użytku: lastrika, mydła, popiołu, soli, filcu, starych desek, zardzewiałych prętów i in. Tematem jego dzieł jest poczucie niepokoju, wyobcowania, dojmującego braku sensu. [...]  

***

Intelektualiści a totalitaryzm
Antoni Libera, Tomasz Łubieński i Alain van Crugten;
Palais des Beaux-Arts, Kawiarnia Literacka, Bruksela, 15.11., 12.30

Przygoda intelektualistów z totalitaryzmem sprowadza się zarówno do oporu jak i kolaboracji. Jak się zdaje, ten drugi przypadek, czyli przypadek kolaboracji, jest ciekawszy i więcej daje do myślenia – również i dzisiaj. Nie jest bowiem wcale pewne czy istotnie żyjemy w świecie po „końcu historii” ogłoszonym przez Francisa Fukuyamę, a więc w świecie, w którym pokusa totalitarna wygasła. Póki istnieją potencjalne ogniska zagrożeń dla porządku demokratycznego, warto pytać jak to się stało, że tak wielu intelektualistów, których w Europie od czasów procesu Dreyfusa uważano za strażników wolnego, krytycznego sądu i za moralnych przewodników, nie oparło się tej pokusie. O ile tylko nieliczna mniejszość zaangażowała się po stronie faszyzmu czy nazizmu, to liczna rzesza uległa zaślepieniu, bądź skłonna była do daleko idących kompromisów angażując się po stronie komunizmu. Co ich do tego skłaniało? Pomińmy tu strach, konformizm, chęć korzyści - te czynniki mają nikłą moc wyjaśniającą, jako że nie wyróżniają ich z ogółu społeczeństwa... Ale już frustracja biorąca się z poczucia wyobcowania i braku identyfikacji z jakąś „większą całością” (społeczeństwem, narodem, ideą)? W latach trzydziestych polski pisarz (Stefan Napierski) skarżył się: „Byliśmy samozwańczymi reprezentantami nie wiedzieć czego i kogo, wmawialiśmy sobie, że kultury. [...] Zindustrializowana cywilizacja w XX wieku, kapitalistyczna, czy ta pod dyktaturą proletariatu, uczyniła z nas produkt uboczny, który co najwyżej toleruje się, gdy służy jej celom, jawnym lub skrytym, albo też wyrzuca się do szmaciarni. My, sumienie społeczeństw, my wieszcze, my proroki, samozwańczy wodzowie, artyści staliśmy się nie luksusem, na który może pozwolić sobie mieszczaństwo, lecz staliśmy się przetworem, odpadkiem”.
Ci, którzy poparli w latach dwudziestych i trzydziestych faszyzm i nazizm kierowali się sprzeciwem i pogardą wobec nowoczesności i „mdłej demokracji” (jak wówczas pisano). „Najlepsi z nas wiedzą, że czas pozytywistycznego hedonizmu, antyhistorycznego relatywizmu ostatecznie minął; wiedzą, że nihilistyczna postawa duchowa i życiowa Europy przedwojennej skończyła się, i że powstaje nowa postawa heroiczno-tragiczna” - czytamy w intelektualnej niemieckiej „Europäische Revue” w roku 1934. Wyniosły arystokratyzm ducha i estetyzm tyleż chronił, co wiódł na manowce.
A w przypadku tych, którzy zgłosili akces do komunizmu? Czy nie miała uwodzicielskiego uroku uwalniająca od dotkliwego poczucia alienacji perspektywa pogodzenia tego, co „publiczne” i tego co „prywatne”? Słowem, perspektywa unii „obywatela” i „estety”, spełniająca się w misji inżyniera dusz ludzkich, akuszera mentalności nowego człowieka i nowego społeczeństwa? Ta perspektywa nadawała sens działaniu i schlebiała ich zawodowej próżności, nadawało im pozycję kapłanów postępu i nowoczesności. Kusiła tym bardziej, że sprawowanie tej szczytnej misji łączyło się z przywilejami i apanażami, których pozbawiona była reszta „zacofanego” jeszcze społeczeństwa, pozbawiało poczucia niepewności, na ją narażeni byli ich pobratymcy, żyjący w warunkach gospodarki wolnorynkowej.
Być może drugim takim czynnikiem była siła socjalistycznego mitu? Mitu, w którym ogniskowały się wiara w postęp, doskonalenie się, a nawet samozbawienie się człowieka, w niszczący przesądy wyzwolicielski rozum wsparty autorytetem nauki. Mitu, na który intelektualiści byli szczególnie podatni. Hasło Lenina: „Trzeba marzyć!” było często cytowane w prasie radzieckiej i polskiej po wojnie.
Podsumujmy: wyobcowujący arystokratyzm, estetyzm, utopijność myślenia – trzy cnoty i zarazem wady, wystawiające intelektualistów na śmiertelne niebezpieczeństwo, niebezpieczeństwo sprzeniewierzenia się własnemu powołaniu.
Tomasz Łubieński (1938) - poeta, eseista, dramatopisarz, prozaik. Ostatnio wydał książkę o Adamie Mickiewiczu („M. jak Mickiewicz”, Warszawa 1998). W latach 1990 -1995 prezes Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Obecnie redaktor naczelny miesięcznika „Nowe Książki”. Mieszka w Warszawie.
Antoni Libera (1949) - pisarz, ostatnio wydał powieść „Madame” (1998), tłumacz Samuela Becketta i reżyser jego sztuk teatralnych. Mieszka w Warszawie.

Marek ZALESKI

Od redakcji: Ze względu na rangę imprezy, jak i niepowtarzalną okazję poznania przez zachodnioeuropejskiego odbiorcę (przynajmniej w części) polskiego dorobku kulturalnego postanowiliśmy z nadesłanego nam obfitego materiału wybrać choć kilka charakteryzujące polskie „występy” informacji.  

Irreligia


W dniach od 6-10-2001 do 27-01-2002 odbywa się w Brukseli wystawa IRRELIGIA, ktorej kuratorami są: dyrektor ATELIER 340 w Brukseli Wodek Majewski oraz dyrektor Narodowego Muzeum w Warszawie Kazimierz Piotrowski. Wystawa jest sponsorowana ponadto przez wydział kultury przy gminie miasta Brukseli, Wspolnotę Frankofońską, oraz inne belgijskie przedsiębiorstwa. Wystawcy uzurpują sobie przedstawienie polskiej sztuki niesakralnej z XIX wieku. Polega to między innymi na wystawieniu takich prac jak: wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej z domalowanymi na czarno wąsami, mężczyźni obsikujący Chrystusa i tym podobne treści. Na dziedzińcu głównym Ratusza Miasta Brukseli znajduje się figura Matki Boskiej na bruku przygnieciona wielkimi pęcherzami wypełnionymi wodą. Trudno jest zrozumieć zamysl autorów wystawy, która bez cienia wątpliwosci jest dziełem zamierzonym, aby ośmieszyć wartości już nie tylko kultury polskiej, ale i wartości chrześcijańskie. Wodek Majewski starał się, aby jego wystawa była częścią „Europalii-Polska” – to zostało, na szczęście, odrzucone przez Ambasadę Polską. Niemniej jednak wystawa odbywa się w tymże samym czasie co Europalia, co stwarza pozory włączenia jej w program całej imprezy.
Zakwestionowanych „artystów” nie można nawet nazwać artystami, gdyż artyści kierują się swoją etyką zawodową – a tego tutaj brak. Artysta tworząc nie może używać symboli należących do narodu lub wspólnoty religijnej w sposób obraźliwy i spotwarzający. Jeśli to czyni, to nie jest artystą lecz ir-artystą lub chuliganem bazgrzącym farbą na ścianach próbując obrzydzić piękno wytworzone przez całe spoleczeństwo. Kim są ci wszyscy ludzie, którym tak bardzo zależy na sponiewieraniu, ośmieszeniu i upodleniu wartości, które dla tak wielu z nas przedstawiają świętość?!

Krzysztof Skotnicki  
Association Belgo-Polonaise - Stowarzyszenie Polsko-Belgijskie
Undisclosed-Recipient:@neko.cts.com

P.S. Adres Wodka Majewskiego: info@atelier340muzeum.be  


 

© Recogito, Rafaliga