Z internetowej Poczty
Święto Edukacji Narodowej
[...]13 października w ambasadzie polskiej w Paryżu obchodzono
uroczyście Święto Edukacji Narodowej. Na zaproszenie Ambasadora
RP Jana Tombińskiego i Dyrektor Szkoły Polskiej Iwony Pugacewicz
odpowiedziało blisko pięćset osób. Wśród zaproszonych gości
byli nauczyciele, uczniowie i rodzice zarówno z Paryża, jak też
delegacje z różnych ośrodków z Francji, w których działają
polskie szkoły.
Na wstępie, po miłym dziecięcym przywitaniu gości zabrał głos
Ambasador RP: „[...] Z
wielką radością witam wszystkich Państwa w pięknych salonach
Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Paryżu na uroczystym
spotkaniu z okazji Święta Komisji Edukacji Narodowej, które w
tradycji polskiej stało się Świętem szkół, nauczycieli i
uczniów - a tym samym Świętem nas wszystkich, bo nie ma wśród
nas osób, które nie zawdzięczałyby wiele szkole i swym
nauczycielom. Mam nadzieję, że to spotkanie w Ambasadzie,
pierwsze - o ile dobrze wiem - od wielu, wielu lat przyczyni się
do integracji wokół Szkoły Polskiej Środowiska polskiego w
Paryżu.
[...] Powołana do
życia w 1773 roku Komisja Edukacji Narodowej była pierwszą w
Europie centralną władzą oświatową i przyczyniła się w
znakomity sposób do unowocześnienia ówczesnych metod i programów
nauczania, opracowania podręczników, organizacji systemu
szkolnego, upowszechnienia nauczania w języku polskim. Tradycja
pracy edukacyjnej, wykształcenie dobrych nauczycieli dzięki działalności
Komisji okazały się bardzo trwałym fundamentem edukacji
narodowej, który pomógł ocalić szkolnictwo polskie, a tym
samym i polskość w okresie rozbiorowym. Dzieło ledwo dwudziestu
lat pracy Komisji - została ona zlikwidowana w 1794 roku po
upadku Powstania Kościuszkowskiego - przetrwało także w Paryżu,
na emigracji, dokąd w XIX wieku trafiali wychowankowie szkół
pracujących według programów opracowanych przez Komisję. Szkoła
Polska w Paryżu, której początki sięgają lat czterdziestych
dziewiętnastego wieku, wpisała się bezpośrednio w tradycję
Komisji Edukacji Narodowej i pomogła wielu pokoleniom Polaków tu
osiadłych utrzymać przywiązanie do polskości, do tradycji
narodowej, ocalić język i kulturę ojczystą. Imię Adama
Mickiewicza, którego szkoła przyjęła za patrona, stanowi
dodatkowe zobowiązanie dla wszystkich, którym leży na sercu
wychowanie i edukacja dzieci. Często przywoływane słowa «Takie
będą Rzeczypospolite, jakie młodzieży wychowanie» po
wielokroć okazywały się bardzo prawdziwe i szkoły niosą swoją
część odpowiedzialności za przyszłość Rzeczypospolitej.
Cieszę się więc, że praca szkoły paryskiej i innych szkół
polskich we Francji jest doceniana przez Ministerstwo Edukacji
Narodowej, o czym Świadczy obecność wśród nas pana dyrektora
Jana Mariańskiego, odpowiadającego w Ministerstwie za
szkolnictwo polskie za granicą.
[...] Szkoła
Polska w Paryżu dziś, gdy mamy suwerenną Trzecią Rzeczpospolitą,
gdy Polski nie oddziela od wolnego Świata żelazna kurtyna, w
warunkach nieskrępowanej swobody podróżowania, dostępu do
polskiej kultury i do informacji o Polsce i po Polsku, szkoła ma
charakter otwarty, przyjmując tak dzieci mieszkające i pozostające
poza Polską na stałe, jak i dzieci przebywające tu czasowo ze
względu na pracę rodziców. Jej cechę charakterystyczną jest
to, że jedynie w wyjątkowych wypadkach jest jedyną szkołą dla
dziecka - zdecydowana większość dzieci uczy się w szkołach
francuskich, poświęcając na naukę w Szkole Polskiej czas, który
inne dzieci wykorzystują na zabawę, sport, dodatkowe zajęcia
lub odpoczynek. W tym miejscu chciałem podziękować tak
dzieciom, jak i rodzicom za ten wysiłek kontynuacji edukacji
polskiej - sam mając dzieci w szkołach francuskich i w szkole
polskiej wiem, jak trudne bywa pogodzenie obu szkół i
podtrzymanie motywacji do wytrwania w nauce. Szkoła paryska ma
swe filie w różnych miastach Francji. W Lille, Starsburgu i
Lyonie szkoły korzystają z pomocy, z pomieszczeń konsulatów. W
innych miastach utrzymanie filii wiąże się ze znacznie większymi
kłopotami - z wdzięcznością i uznaniem myślę o tych
wszystkich osobach dobrej woli, poświęcających swój czas i
energię dla pracy edukacyjnej. W szczególności chciałem podziękować
Księdzu Rektorowi i Księżom Polskiej Misji Katolickiej za
wspieranie pracy szkół, za udostępnianie pomieszczeń parafii
prowadzonych przez polskich księży.
[...] Język i
kultura polska stają się coraz bardziej atrakcyjnym elementem
uzupełniającym edukację tradycyjną francuską. Powstawanie
sekcji polskich w szkołach francuskich jest tego dowodem i mam
nadzieję, że w niedługim czasie przybędzie wiele takich
sekcji. Wejście Polski do Unii Europejskiej uczyni z języka
polskiego jeden z równoprawnych języków obszaru Unii, co zwiększy
zainteresowanie jego znajomością także wśród uczniów
francuskich. Ambasada będzie intensywnie wspierać rodziców i
uczniów wobec szkół i władz edukacyjnych francuskich, aby ułatwiano
realizację planów tworzenia kolejnych sekcji. Dziś witam
przedstawicieli istniejących już sekcji i dziękuję za
dotychczasowe starania. [...]”
Potem najmłodsi
uczniowie zaprezentowali część artystyczną poświęconą
swojej Pani Dyrektor. Spotkaniu z okazji Dnia Nauczyciela
towarzyszyły różnorodne imprezy mające na celu zebranie jak
największej ilości darów – pieniędzy na rzecz ofiar
powodzi, która nawiedziła Polskę w okresie wakacji.
Organizatorzy bardzo starannie przygotowali się do akcji.
Zaproszenie na salony ambasady poprzedził apel do dzieci,
nauczycieli, rodziców z prośbą o wykonanie prac i przyniesienie
przedmiotów na aukcję na rzecz powodzian.
Na licytacji obok różnorodnych obrazów i obrazków (olej,
akwarela, malarstwo na płótnie, etc.) nie zabrakło rzeźb,
woreczków ręcznie szytych, szydełkowych serwetek, czy czapki
Pana Tadeusza przygotowanej na szkolny bal romantyczny. Ci, którzy
nie brali udziału w aukcji mogli wspomóc powodzian robiąc
zakupy w sklepiku, do odwiedzenia którego zachęcał afisz:
Witamy w sklepiku tu rzeczy bez liku!
Zrobiły je dzieci, by dać radość bliskim samotnym i smutnym
dzieciakom znad Wisły! Dla tych, którzy szukają szczęścia w
grach losowych przygotowano loterię fantową. Wśród wygranych
były aparaty fotograficzne, długopisy, notatniki etc. żadne
dziecko nie odeszło niezadowolone, gdyż nawet w pustych losach
znajdowały się zdania: Pomogłeś swemu koledze w Polsce uśmiechnij
się! I wreszcie dla tych, którzy nie chcieli czynnie uczestniczyć
w zabawie wystawiono urny na wolne datki, a dzieciaki z Lille biegły
z puszkami ofiarując w zamian czerwone serduszka. Zapał i zaangażowanie
nauczycieli, rodziców i dzieci zaowocował miłym spotkaniem przy
koktajlu w pięknych ambasadzkich salonach, a przede wszystkim zebraniem na rzecz powodzian prawie dziesięciu
tysięcy franków.
Piotr PARUŻNIK
piotr.paruznik@pologne-org.net
Klub Środowisk Twórczych
Szanowni Państwo,
zainteresowani
jesteśmy nawiązaniem współpracy z twórcami Polonijnymi. Poniżej
przesyłam informacje na temat korespondencyjnego klubu
literacko-artystycznego. Zapraszamy do współpracy osoby
zainteresowane!
Adam BIAŁOBRZESKI
Klub Środowisk
Twórczych założony
w 1992 roku zaistniał jako klub
Korespondencyjny.
Należy do niego ok. 80 osób z Polski i zagranicy. Trzy lata jego
działalności zaowocowały wydaniem ośmiu numerów
„Biuletynu”. W 1994 roku zorganizowaliśmy konkurs
literacki "Ekologizm - przewartościowania w kulturze",
poprzedzony wydaniem
tematycznej jednodniówki. Z różnych względów - przede
wszystkim natury finansowej - działalność klubu i realizacja zamierzeń wydawniczych została zawieszona (do
chwili obecnej!) Reaktywując działalność Klubu pragniemy kontynuować
wydawanie naszego pisma.
Chcemy, aby „BIULETYN” stanowił forum
dla osób twórczych w szerokim tego słowa znaczeniu oraz by
umożliwiał debiut literacki młodym twórcom. Mamy nadzieję,
że współpracę z klubem podejmą
także artyści o znaczącym dorobku. Na łamach
"Biuletynu" chcemy prezentować poezję, eseje, prozę
oraz recenzje ciekawych wydarzeń
kulturalnych. Tak jak poprzednie numery
"Biuletynu" pismo
będzie umożliwiać członkom klubu nawiązywanie wzajemnych kontaktów.
Zamierzamy także informować o ciekawych inicjatywach
(warsztatach),
dających możliwość
rozwoju osobistego.
Działalność
Klubu możliwa jest dzięki zapałowi i społecznej pracy kilku osób. Satysfakcjonuje nas
pokrycie kosztów działalności klubu (wydawania
pisma, promocji członków
klubu) dzięki opłatom członkowskim, prenumeracie "B". Mamy
wizje rozwoju działalności klubu i dążymy do realizacji przedsięwzięć dzięki
pozyskiwaniu sponsorów: firm, instytucji i osób, które udzielą wsparcia finansowego
lub "technicznego" (sprawy związane
z drukiem, istnieniem medialnym etc.). Liczymy także na zaangażowanie
członków i sympatyków klubu. Wznawiając działalność Klubu
Środowisk Twórczych, chcemy korzystać z nowych możliwości,
jakie daje internet i poczta elektroniczna (zamierzamy
stworzyć stronę w sieci
i grupę dyskusyjną). Wdzięczni będziemy za
wszelkie pomysły i opinie dotyczące działalności
klubu.
Z a p r a s z a m y do współpracy!!! Pierwszy numer wznowionego
„Biuletynu” ukaże się w grudniu 2001. Prosimy o
nadsyłanie tekstów! Klub ma siedzibę w Warszawie.
e-mail:
klubsrodowisktworczych@wp.pl
izakoba@poczta.onet.pl
zakir@wp.pl
11
września
11 września 2001
roku to niewątpliwie data, która na trwale wpisała się do
historii, nie tylko Stanów Zjednoczonych... Było to jedno z tych
wydarzeń, które zostawia trwale ślady w ludzkiej świadomości.
Ogromny szok i zaskoczenie coraz powszechniej ustępuje miejsca większej
chęci zrozumienia tego, co się stało, znalezienia odpowiedzi na
wiele dręczących pytań... Czy uda się rozwikłać tą największą
z dotychczasowych akcji terrorystycznych na świecie? Czy dotrzemy
do tych wszystkich, którzy „pociągali za sznurki”,
czy też całej prawdy nigdy nie uda się poznać do końca? Wiele
wskazuje, że na niektóre z pytań nie otrzymamy odpowiedzi,
pozostaną nam głównie spekulacje, przypuszczenia i ciągle nowe
pytania. Jedno jednak jest pewne, świat po 11 września już
nigdy nie będzie taki sam, jak przed tą data.
Dlaczego doszło do
tak potwornych zamachów, właśnie w Stanach? Odpowiedz jest
stosunkowo prosta: Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w
konflikty na Bliskim Wschodzie oraz niejednokrotnie elementarny
brak respektu w stosunku do różnych krajów arabskich czy
szerzej, krajów islamskich.
„Grzechem głównym”
Amerykanów jest ich rola w konflikcie palestyńsko-izraelskim.
Rola niezależnego „adwokata”, którą rząd amerykański
powinien odgrywać i do której się niejako sam zobowiązał, ma
się nijak do rzeczywistości. Amerykanie we wszystkim popierają
stanowisko izraelskie, które szczególnie teraz, gdy premierem rządu
jest Szaron, jest bardziej agresywne niż kiedykolwiek przedtem. W
negocjacjach palestyńsko-izraelskich, kompromis dla Palestyńczyków
znaczy tyle, co zaakceptowanie propozycji Izraela. Nie tak dawno
obchodzona była rocznica palestyńskiej intifady, która zaczęła
się przecież, od świadomej prowokacji obecnego premiera
Izraela... Jaki to jest konflikt, możemy się przekonać już od
kilkudziesięciu lat, oglądając migawki w telewizji czy studiując
relacje z innych mediów. Konflikt trwa już latami i nie widać
jego końca.
Wygląda to tak,
jakby żadna ze stron nie aprobowała żadnego kompromisu, a
chodziło głównie o to, kto kogo pierwszy wykończy... Na razie
skutek jest taki, ze Palestyńczycy masowo są wyrzucani z terenów,
które zamieszkiwali od stuleci a ich siedziby czy tereny są
przejmowane przez osadników izraelskich, głównie z Rosji.
Podczas niedawnej wizyty Szarona w Moskwie, mówiono o kolejnym
milionie Żydów, którzy przyjadą do Izraela... Pamiętajmy, że
już ponad 3 mln. Palestyńczyków musiało „opuścić”
ziemie, które obecnie stanowią państwo Izrael.
Ludność żydowska
tam mieszkająca, na początku zeszłego wieku wynosiła ponad 40
tys. Po II wojnie światowej było to już ponad 0,5 mln, w 1964
roku wzrosła do 2,4 mln. Obecnie jest to ponad 6 mln. obywateli,
którzy zostali sprowadzeni do Izraela z wielu krajów. Gdyby założyć
taki „przyrost naturalny” w Polsce jak w Izraelu, to
od zakończenia II wojny światowej do teraz, byłoby nas prawie
300 mln. Polaków...
Innymi niezwykle
istotnymi czynnikami na Bliskim czy Środkowym Wschodzie powodującymi
ogromna wrogość, głównie do Stanów Zjednoczonych jest
sytuacja w Iraku. Od wojny w 1990-91 pod kryptonimem
„Pustynna Burza” minęło już wiele lat. Zmontowano
wtedy antyiracką koalicję – po agresji Iraku na Kuwejt
– składającą się również z krajów arabskich. Wojna z
Irakiem dawno się już zakończyła, natomiast Amerykanie wespół
z Brytyjczykami dalej traktują ten kraj jak poligon doświadczalny,
systematycznie bombardując różne cele pod pretekstem niszczenia
instalacji wojskowych. Wskutek takiej właśnie polityki, reżim
Saddama Husejna nie tylko ma się dobrze, ale dostarczane są nowe
argumenty dla społeczności islamskiej o imperialistycznej
polityce amerykańskiej... Faktem też jest, że na skutek
izolacji Iraku i odcięcia od międzynarodowych powiązań
handlowych, kraj ten cywilizacyjnie szybko cofa się do tylu.
Podawana jest liczba 300 tys. dzieci zmarłych na skutek niedożywienia
czy braku leków (jest to najniższa z liczb, jakie są dostępne
w tym zakresie). Problem jest mało nagłaśniany w mediach
zachodnich, ale jest dobrze znany w krajach arabskich. Jest to
istotny czynnik powodujący rozgoryczenie, bezradność czy gniew.
Jest też jednym z powodów do szukania zemsty. Ci zdesperowani
ludzie, jedynie, co mogą stracić, to własne życie. Emocjonalne
podłoże Islamu jest tylko dodatkową zachętą dla wzrastających
w atmosferze „permanentnej wojny” młodych ludzi i
stanowi ważne motywacje, aby poświęcić swoje życie w walce z
wrogami Allacha... Pod wieloma względami, sytuacja jest podobna w
Iranie. Właściwie po upadku szacha Rezy Pahlaviego w 1979 roku,
kraj ten „karmiony” jest antyamerykańską propagandą,
którą Amerykanie sami, regularnie dostarczają.
W tym kontekście
takie „drobne incydenty” jak misja pokojowa w Somalii
czy zbombardowanie farmaceutycznych zakładów w Sudanie, to są
już tylko drobne sprawy. Zniszczenie fabryki leków miało
miejsce w sierpniu 1998 roku, chodziło o jakoby likwidację zakładów
produkujących gaz trujący. Bombardowanie odbyło się w dniu,
kiedy miała mieć miejsce procedura odsunięcia z urzędu
prezydenta Clintona. Od początku było oczywiste, że kilkanaście
samosterujących rakiet wystrzelonych na Sudan i Afganistan, to
odwrócenie uwagi od sytuacji wewnętrznej w Stanach, gdzie ważyły
się losy prezydentury... W wielu stolicach krajów muzułmańskich
odbyły się antyamerykańskie demonstracje pod hasłem:
„Nie chcemy wojny za Monikę”. Demonstracje i protesty
były praktycznie „niezauważone” w samych Stanach, które
w tym czasie zafundowały sobie „narodowa operę” w
salonach Białego Domu, w roli głównej z Billem, Moniką i
cygarem...
Podczas ostatnich
demonstracji w Pakistanie, już po zamachu na WTC, na jednym z
plakatów widniał napis: „Ameryko, pomyśl dlaczego jesteś
tak znienawidzona na świecie?”. Czy Stany Zjednoczone są
rzeczywiście tak znienawidzonym krajem? Wbrew pozorom nie jest to
łatwe pytanie. Ale bez wątpienia, jest to pytanie jak
najbardziej na czasie... Praktycznie cały świat arabski jest
zdecydowanie przeciwko Stanom.
Coraz bardziej
widoczna, a od kilku lat tworzona oś Chiny-Rosja-Indie, ma wyraźnie
antyamerykański charakter (bardzo wymowny był tu incydent z
amerykańskim samolotem szpiegowskim w Chinach czy wcześniej,
amerykańskie sankcje wobec Indii – w ostatnich dniach
zresztą zniesione). Miernikiem sympatii wobec Stanów, może też
być konferencja dotycząca łamania praw człowieka, która
niedawno miała miejsce w Durbanie (Południowa Afryka).
Jednoznacznie było widoczne, jaka jest sympatia polityczna do
tego kraju przez zdecydowaną większość z jej uczestników
(delegacja amerykańska razem z izraelską opuściła konferencje
– co uważam za kolejny skandal i przykład lekceważenia
innych).
Podobnie jest w
kilku krajach Południowej Ameryki – antyamerykańskie
resentymenty są bardziej niż widoczne. Amerykanie zresztą,
„ciężko” przez lata na to pracowali.
Nie można nie
wspomnieć o Dalekim Wschodzie czy też krajach Azji Południowo-Wschodniej,
szczególnie niechlubne poparcia amerykańskie dla wielu reżimów
z tego rejonu nie przysporzyło im sympatii, nie wspominając już
o Wietnamie. Przypadki łamania prawa przez obywateli państw
zachodnich były traktowane przez kraje Zachodu jako dobry
pretekst do krytykowania czy wręcz jawnego ingerowania w sprawy
wewnętrzne tych państw. Antyamerykańskie nastroje są również
widoczne w Japonii, tam też jest duża presja od lat, aby
Amerykanie pozamykali swoje wojskowe bazy i opuścili ten kraj raz
na zawsze.
W samym NATO także
dochodzi do różnego rodzaju spięć czy podziałów, do gry
interesów różnych państw. Nawet podczas bombardowań Jugosławii
widoczna była opozycja Grecji czy uliczne protesty w różnych
natowskich krajach. Takie państwa jak Niemcy czy Francja mają
coraz większe ambicje i chcą odgrywać bardziej samodzielną rolę.
Szczególnie megalomania i postępowanie Francuzów jest bardzo
niepokojące... Od lat istnieje pewnego rodzaju presja, aby
Amerykanie opuścili Europę, od lat mówi się o utworzeniu
europejskich sil szybkiego reagowania, niezależnych od Amerykanów.
Jak wygląda
sytuacja w Kanadzie? Różnie, wyraźnie daje się odczuć wzrost
sympatii do Stanów po ostatnich zamachach terrorystycznych,
podobnie zresztą jak i w większości krajów całego świata.
Jednak „budowany” od lat antyamerykański,
niejednokrotnie dobrze zakorzeniony oportunizm, tak łatwo nie pójdzie
w zapomnienie, nawet w Kanadzie... Jak dobrze wiemy, polityczne
sympatie obywateli, praktycznie wszystkich krajów, na
„pstrym koniu jeżdżą”. Dzisiaj może być ogromna
sympatia i poparcie a jutro nie...
Czy zatem
Amerykanie rzeczywiście w ostatnich latach, tyle aż zaniedbali w
swojej polityce zagranicznej? Czy tak przestali myśleć?
Niestety, tak. Ich postawę można porównać do dużego osiłka,
który ma coraz większe muskuły a równocześnie coraz mniejszą
głowę... Dobrze sobie zdaje sprawę, że z powyższą analizą
nie każdy się zgodzi. Nie jest to jakakolwiek próba
usprawiedliwiania terrorystów. Nie ma i nie może być żadnych
czynników łagodzących dla międzynarodowego, czy jakiegokolwiek
terroryzmu. Z drugiej jednak strony, w przypadku
"choroby”, aby ją zacząć leczyć należy uczciwie
przeanalizować przyczynę jej powstawania.
Od dawien dawna
wiadomo, że najlepsza metoda, aby nie chorować, jest właściwą
profilaktyką... Podobnie jest w polityce, najlepsza „polisa
ubezpieczeniowa” jest dającą się dobrze przewidzieć,
dobrą polityką opartą na pokojowym współistnieniu ze
wszystkimi krajami a nie tylko z tymi, które mają systemy
polityczne podobne do naszego. Czy Stany Zjednoczone taką politykę
prowadziły i czy prowadzą? Odpowiadając na to pytanie, ma się
mieszane uczucia... Z jednej strony ogromne współczucie dla tysięcy
ofiar terrorystycznych zamachów a z drugiej należy się kierować
chłodną i rzetelną ocena sytuacji. Nie zawsze jest to łatwe.
Ktoś może to nawet odebrać tak, jakby się teraz wmawiało
ofiarom, że to co się stało, to ich wina. Nic bardziej błędnego.
Upraszczając problem, stajemy przed wyborem, czy kierować się
emocjami czy raczej rozumem?
Co w takiej
sytuacji powinny zrobić Stany Zjednoczone? Czy Amerykanie zmienią
swoją politykę na Bliskim Wschodzie, czy raczej będą obstawać
przy obecnej? Odpowiedź na to pytanie otrzymamy w perspektywie
roku albo dwóch. Zrozumiałe jest, że Amerykanie nie mogę tego
zrobić z dnia na dzień. Gdyby tak się stało, to byłoby to
tylko potwierdzeniem dla międzynarodowych organizacji
terrorystycznych, że poprzez akty terroru można dużo osiągnąć.
Prawdopodobnie, byłoby to tylko zachęceniem do dalszych tego
typu zamachów.
Wydaje mi się, ze
po zidentyfikowaniu i ukaraniu sprawców ataków w Nowym Jorku i w
Waszyngtonie, musi dojść do zweryfikowania amerykańskiej
polityki. Na dotychczasowym etapie „śledztwa”,
prowadzonego w wielu krajach, jako głównego sprawcę, wymienia
się Osama bin Ladena. Kilka dni temu, amerykański prezydent Bush,
stwierdził, ze na 90 proc. za sprawcami zamachu stoi saudyjski
milioner Osama bin Laden. W polityce, takie oświadczenie oznacza,
że tak naprawdę to Amerykanie nie mają żadnych konkretnych
dowodów, oprócz poszlak. To samo potwierdził minister
Komorowski (MON) po spotkaniu przedstawicieli państw NATO.
Minister stwierdził, że strona amerykańska nie dostarczyła żadnych
dowodów winy Osama bin Ladena. Być może jest to związane z
dobrem śledztwa, być może, że na obecnym jego etapie za dużo
jest lepiej nie mówić...
Nie mogę jednak
oprzeć się wrażeniu, że ta koncentracja polityków a może
jeszcze bardziej mediów, tylko na Afganistanie jest dlatego tak
nagłaśniana, aby odwrócić uwagę od tego, co tak naprawdę
„napędza” wrogość Arabów do Stanów Zjednoczonych.
Czyli to, co ma miejsce miedzy Izraelczykami a Palestyńczykami
oraz postawa Amerykanów w tym konflikcie. Wydaje mi się, że
jest dużym nonsensem oczekiwać, że schwytanie Osama bin Ladena
rozwiąże problem. Jest to bardzo naiwne myślenie.
Co zatem w obecnej
sytuacji można zrobić? Czy jest już tak beznadziejnie, że należy
przygotowywać się do konfrontacji między cywilizacją łacińską
(czy tym, co z niej pozostało) a światem Islamu?
Czy raczej skupić
się na tym, jak rozwiązać „węzeł gordyjski” w
Autonomii Palestyńskiej w strefie Gazy i wokół niej. Oczywistym
jest fakt, że enklawy osadników izraelskich bronione przez setki
żołnierzy są ciągłym zarzewiem waśni, dlatego osadnicy ci
muszą być przesiedleni do Izraela. Nie ma po prostu żadnej możliwości,
aby te dwa tak zwaśnione narody, mogły żyć w harmonii obok
siebie. Mówiąc językiem obrazkowym, widziałem już różne
pocztówki psów i kotów bawiących się razem, przywiązanych
kokardami, jedzących z tej samej miski a mimo to nie potrafię
sobie wyobrazić, aby pies i kot mogli mieszkać razem w jednej
budzie... Najbardziej sporna sprawa, jaką jest status Jerozolimy,
powinna być rozstrzygnięta jak najszybciej przy zdecydowanej
postawie Stanów.
Nawet jeśli żadna
ze stron nie do końca będzie usatysfakcjonowana, ale na tym w końcu
polega kompromis. Wydaje mi się, że duży kontyngent międzynarodowych
sil pokojowych rozlokowany miedzy państwami izraelskim a palestyńskim,
byłby najlepszym profilaktycznym zabezpieczeniem przed
terrorystycznymi atakami. Pora już najwyższa aby te dwa narody
zamiast zabijać się nawzajem, zaczęły ze sobą współpracować.
W końcu są i będą sąsiadami na wieki. To co jest
bardzo niepokojące w Stanach, jak również w wielu innych
krajach, to wzrost nastrojów antyarabskich i różnego rodzaju
przypadki agresji wobec tej społeczności. Jest to w jakimś
sensie socjologicznie zrozumiale zjawisko, z drugiej jednak strony
podjudzanie czy wręcz zachęcanie do tego przez część mediów
(oczywiście nikt tego wprost nie powie, osiąga się to poprzez
umiejętną emocjonalną manipulację) jest niemoralne. Te lekcje
już kiedyś przerabialiśmy w Niemczech hitlerowskich, kilka lat
później skończyło się to wojną światową. Stany Zjednoczone
są mozaiką konglomeracji narodowościowych, religijnych i społecznych,
że podpalić ten „stos”, być może, nie byłoby aż
tak trudno. Obawiam się jednak, że powstałby „pożar”
nie do ugaszenia.
Ottawa, 29 września
2001
Krzysztof
WOJCIECHOWSKI
zbych@idirect.ca
(Zbigniew Koziol)
Jean
Baudrillard
Drodzy Państwo,
Nie
wiem czy są Państwo zainteresowani sami lub Państwa znajomi
filozofią i polityką, ale na wszelki wypadek przesyłam tę
informację. We wtorek, 23 października był na Uniwersytecie w
Calgary francuski filozof Jean Baudrillard, obecnych było chyba
ponad 600 osób na wykładzie i dyskusji. Nagrałem sporo, zrobiłem
potem kilka wywiadów z ludźmi. Cała audycja jest CAŁKOWICIE w
języku angielskim i częściowo francuskim. Jeśli to Państwa
lub kogoś ze znajomych interesuje audycja jest dostępna w
Programie FAKTY, WYDARZENIA, OPINIE pod adresem radiowym, jak
zawsze: www.foka.com. Jest oczywiście wiele innych, również
ciekawych audycji, ale ze względu na temat debaty „Recent
Events in America” pozwalam sobie na specjalne powiadomienie
Państwa.
Serdecznie pozdrowiam,
Wojtek
GRABOWSKI
wg@foka.com
Radio Foka, Calgary
AB
radio@foka.com
www.foka.com
www.foka.net
Pomnik Ignacego Jana
Paderewskiego!
Szanowni Państwo,
W
Meksyku dnia 15 listopada 2001 roku, będzie odsłonięty POMNIK
IGNACEGO JANA PADEREWSKIEGO! Historia jest następująca: W 1944
roku płk Jan Skoryna ufundowal popiersie Paderewskiego, które
wykonal pod jego dyktando hiszpański rzeźbiarz Miguel Baquidan
Camps. Paderewski ma na piersi, zamiast krawata, tułów Orła
Polskiego, a od ramion jest otulony jego skrzydłami. Fotografię
tego dzieła można zobaczyć w Internecie na stronie:
www.polskiinternet.com/skoryna
Popiersie te było wystawiane w Pałacu Bellas Artes (Pałac Sztuk
Pięknych) w Stolicy Meksyku w 1945 roku. Wtedy powstał
projekt ufundowania pomnika dla Meksyku. Niestety Ambasada
PRL przez cały czas blokowała tą myśl u władz meksykańskich.
W 1947 roku rzeźba ta została przekazana Delegatowi Koła b. Żołnierzy
AK i Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów – SPK na
Meksyk [...].
Pomimo ponad pół wieku nieustannych starań i różnych wystaw,
w Meksyku i na prowincji, [...] oraz pomimo działań inż. Jerzego Skoryny zmierzających realizacji
planu w Meksyku i zagranicą, nie udało się osiągnąć
zamierzonego celu. W
latach pięćdziesiątych, Kongresman Tadeusz Machrowicz z
Detroit, zamówił dwa odlewy w brązie, lecz i to nie pomogło,
aby w Meksyku stanął pomnik Paderewskiego.
Po przybyciu Ambasadora R.P. Gabriela Beszleja, inż. Jerzy Skoryna
przedstawil projekt budowy pomnika Paderewskiego, który dzięki
poparciu Ambasady R.P. w Meksyku będzie uroczyście odsłonięty
15 listopada br.
Została wyrzeźbiona specjalna powiększona kopia w brązie. Pomnik posiada
około 3 metrów wysokości, [został] ustawiony
na skwerze zbiegających się alei Paseo de la Reforma i Explanada,
w rezydencyjnej dzielnicy Lomas de Chapultepec, gdzie mieszczą się
siedziby różnych ambasad, oraz arteria przelotowa na zachód
stolicy. Jest to jedno z najlepszych i znanych miejsc Meksyku.
[...]
Inż. Jerzy SKORYNA
Delegat
Kola b. Żołnierzy AK i SPK na Meksyk
jesko44@hotmail.com
Europalia
2001 - Polska
Program wystawienniczy został opracowany
przez polskich i belgijskich specjalistów. Dokonano wyboru spośród
szeregu propozycji. Celem było pokazanie sztuki polskiej w
szerokiej reprezentatywnej panoramie i pod kątem interesującym
dla belgijskiego widza. W wyniku wielu dyskusji powstał
rozbudowany projekt zrealizowania 11 wystaw obejmujących polskie
dokonania XX wieku. Wystawy są prezentowane w kilku belgijskich
miastach od końca września 2001 do marca 2002 roku. Chodzi tu
zarówno o ekspozycje przekrojowe, jak i niewielkie indywidualne
pokazy. Dodatkowo Europaliom towarzyszą inne wystawy organizowane
poza głównym programem. Centrum sztuki SMAK w Gent przygotowało
retrospektywną wystawę Mirosława Bałki (18 sierpnia – 7
października). Przegląd fotogramów Stanisława Wosia prezentuje
Centrum Kulturalne „Les Chiroux” w Liege (1 października
– 30 listopada). Również Liege i jego Ancienne Eglise
Saint-Andre (1 grudnia –30 marca) oddało swoje miejsce
ekspozycyjne na wybór polskiej fotografii prasowej i
dokumentalnej z gorących lat 1980 –1990.
Przedwiośnie.
Polska 1880 –1920 (Palais des Beaux-Arts, Bruksela)
3 października 2001 – 6 stycznia
2002
Pod tym tytułem prezentowana jest
monumentalna wystawa przygotowana przez zespół Zamku Królewskiego
w Warszawie. Jej autorką jest dr Agnieszka Morawińska, z którą
współpracowali ze strony belgijskiej prof. Alain van Crugten i Anne Mommens.
Dla wystawy przeznaczono sale reprezentacyjnego Pałacu
Sztuki. Pomieszczą one 175 dzieł z początku XX wieku obejmujących
najwyższej miary dokonania artystyczne w polskim malarstwie, rzeźbie
i innych dziedzinach sztuk z tego okresu budzenia się niepodległej
państwowości. Panoramę artystów rozpoczyna Jacek Malczewski,
towarzyszą mu rzeźby Xawerego Dunikowskiego, obrazy Olgi Boznańskiej,
rekonstrukcje witraży Stanisława Wyspiańskiego, portrety i
fotogramy Witkacego oraz prace kilkudziesięciu innych malarzy i
rzeźbiarzy. Wystawę wzbogacają: pokaz impresji filmowej Agaty
Ławniczak oraz
spotkania literackie organizowane w zaimprowizowanej kawiarni, której
nastrój buduje fotograficzne przeniesienie krakowskiej Jamy
Michalikowej. Głównym motywem wielokrotnie publikowanym w
prasie, katalogach, folderach i na plakatach stał się
„Dziwny ogród” Józefa Mehoffera.
Modernizm
Europejski (Museum voor Schone Kunsten, Gandawa)
10 października – 30 grudnia 2001
Łódzka kolekcja wieku stanowi wyjątkowy
przykład zrealizowania
idei utworzenia przez artystów muzeum międzynarodowej sztuki
awangardowej XX wieku, do której ofiarowali swe prace ówcześni
twórcy. Kolekcja zrealizowana w latach 1930 –1931 dzięki
zapałowi Władysława Strzemińskiego i jego przyjaciół za
granicą stanowi podstawę dzisiejszego Muzeum Sztuki w Łodzi. Ze
112 dzieł z oryginalnego zespołu tylko 86 przetrwało II wojnę
światową. Niemniej zdołano ocalić ważne prace Vantongerloo, Hansa Arpa, Maxa Ernsta. Wystawę
przygotowuje zespół pracowników muzeum pod kierunkiem Mirosława
Borusiewicza we współpracy z Robertem Hooze z Gandawy.
a.r. Artyści rewolucyjni z Łodzi (Musee
d’Ixelles, Bruksela)
17 października 2001 – 6 lutego
2002
Drugą wystawą przygotowaną przez Janinę
Ładnowską z Muzeum Sztuki w Łodzi jest ekspozycja poświęcona
grupie a.r. (artyści rewolucyjni) skupionej w latach
trzydziestych wokół znanej pary artystów Władysława Strzemińskiego
i Katarzyny Kobro. Obok nich prezentowana jest twórczość
Henryka Stażewskiego, Karola Hillera i innych przedstawicieli
awangardy okresu międzywojennego. Kolekcja ta jest unikalna w
skali światowej i prezentowana była z sukcesem w wielu krajach.
Belgijskim współautorem wystawy jest Nicole d’Huart.
Grafika
polska 1900 –2000 (Centre de la Gravure, La Louviere)
27 września – 16 grudnia 2001
Znane w Belgii Centrum Grafiki wystawia
reprezentatywny (około 300 eksponatów) przegląd polskiej
grafiki XX wieku. Pierwsza część zawiera dokonania okresu Młodej
Polski, kubistów, espresjonistów i początków kostruktywizmu.
Drugą część poświęcono grafice powojennej prezentując
najwybitniejsze i znaczące postawy. Autorka ekspozycji Krystyna
Kulig-Janarek wybrała przykłady głównie ze zbiorów Muzeum
Narodowego w Krakowie, Warszawie i Poznaniu. Z polską kuratorką współdziałała Katherine de
Braaekeleer z La Louviere.
Polskie Art Deco (Galerie KBC, Bruksela)
5 października – 25 listopada 2001
Muzeum Narodowe w Krakowie przygotowało
ekspozycję sztuki dekoracyjnej w stylu Art Deco (lata 20 i 30 XX
w.). Umieszczono ją w niewielkiej, ale świetnie usytuowanej w
pobliżu pałacu królewskiego bankowej Galerii KBC. Z polskich
kolekcji starannego wyboru przykładów obrazów, rzeźb, rzemiosła
artystycznego dokonała dr Stefania Kozakowska, z którą współdziałał
dr Bart Suys.
Art Nouveau: Plakaty z Krakowa (Mundaneum,
Mons)
19 października – 16 grudnia 2001
Wystawa przygotowana przez Magdalenę Czubińską,
specjalistkę z Muzeum Narodowego w Krakowie, prezentuje wybór
rzadkich plakatów polskich z okresu 1880 – 1914. Dotyczą głównie
tematyki kulturalnej (zapowiedzi wystaw, spektakli teatralnych,
koncertów) autorstwa najwybitniejszych artystów epoki. Niektóre
z nich to prawdziwe rarytasy zachowane do dzisiaj tylko w jednym
egzemplarzu. Nieprzypadkowo wybrano Mundaneum, znajdują się tu bowiem unikalne zbiory druków
z terytorium Polski przełomu wieków XIX i XX. Partnerką polskiej kuratorki była Jean Francois Fueg.
Bruno
Schulz (Centre d’art Rouge Cloitre, Bruksela)
26 września – 25 listopada 2001
Łukasz Kossowski z warszawskiego Muzeum
Literatury przygotował niewielką (50 obiektów), ale znaczącą
wystawę prac Bruno Schulza, pisarza i grafika związanego z małym
Drohobyczem aż do tragicznej śmierci w 1942 roku. Jego twórczość
inspirowana sztuką Francisco Goyi, Feliciena Ropsa i Edvarda
Muncha do dziś stanowi wyjątkowy i fascynujący rozdział w
historii polskiej sztuki i literatury, urzekający także
cudzoziemców. Wystawę współorganizował Vincent Vanhamme.
I ciągle widzę ich twarze... (Musée Juif,
Bruksela)
28 października 2001 – 6 stycznia
2002
W 1994 roku Fundacja Shalom pokazała wyjątkową
wystawę fotografii dokumentujących życie polskich Żydów od
1839 roku aż po horror holocaustu. Fundacja pod kierownictwem Gołdy
Tencer zorganizowała już po raz osiemnasty wariant tej wystawy
przygotowany specjalnie do wnętrz Muzeum Żydowskiego. Tamtejszym
partnerem był dyrektor muzeum Daniel Dratwa.
Edward
Dwurnik (Internationales Kunstzentrum Ostbelgien, Eupen)
18 listopada 2001 – 20 stycznia 2002
„Obrazy z Kroniki Polskiej” to
podtytuł szerokiej wystawy indywidualnej Edwarda Dwurnika
przygotowanej przez warszawską Galerię Zachęta. Spośród
olbrzymiego dorobku artysty (ponad 3000 obrazów) wyboru prac
dokonała Anna Stepnowska współdziałając z Francisem Feilerem
z przygraniczego Eupen.
Magdalena Abakanowicz (MAMAC, Liege)
23 listopada 2001 – 20 stycznia 2002
Muzeum Narodowe we Wrocławiu posiada najpełniejszą
w Polsce kolekcję dzieł znanej rzeźbiarki Magdaleny Abakanowicz.
Wyboru 16 prac przeznaczonych na wystawę do Muzeum Sztuki
Nowoczesnej i Współczesnej w Liege dokonał Mariusz
Hermansdorfer znawca sztuki artystki. Współdziałała z nim
Francoise Safin z Liege. Wystawa prezentuje najważniejsze
prace Abakanowicz stanowiące skromną choć reprezentatywną
retrospektywę.
Tadeusz
Kantor - autoportret
(Hotel de Ville, Bruksela)
6 grudnia 2001 – 17 lutego 2002
Wystawa obrazów
Tadeusza Kantora zamyka cykl polskich prezentacji w Brukseli.
Ekspozycję wzbogaconą o projekcje spektakli teatralnych Kantora
przygotowała specjalnie dla brukselskiego ratusza Zofia Gołubiew
z Muzeum Narodowego w Krakowie.
Paweł SOSNOWSKI
***
Przedwiośnie -
Sztuka polska końca XIX i początków XX wieku 2.10.2001-6.01.2002, Palais des Beaux-Arts, Bruksela
[...] W tytule wystawy użyliśmy słów „L'avant
printemps”, które nie funkcjonują w potocznej francuszczyźnie.
Tak dobrze oddają jednak nastrój polskiej kultury przełomu XIX
i XX wieku, że - mamy nadzieję - pomogą widzom w zrozumieniu
ducha polskiej sztuki.
Co miało być tą
oczekiwaną wiosną? Oczywiście odzyskanie niepodległości przez
Polskę, oznaczające polityczne i duchowe wyzwolenie, o które
walczyły kolejne pokolenia Polaków nie pogodzonych z utratą
ojczyzny. Wiosną miało być wyzwolenie kultury i sztuki polskiej
z ograniczeń, jakie narzucała niewola i z wiecznego obowiązku
przypominania o losach narodu. Wcześniej narzędziem w walce o
przetrwanie Polaków była literatura, wielka romantyczna poezja,
która wyznaczała ideały i sposoby zachowań a dopiero w drugiej
połowie XIX wieku tę funkcję podjęło malarstwo. Dlatego
literacka inspiracja jest w polskim malarstwie bardzo silnie
obecna. Koniec wieku przyniósł wielki rozkwit polskiego
malarstwa, w którym ścierały się rodzime tradycje z impulsami
płynącymi z Paryża i Monachium, ze Skandynawii, z Petersburga i
Wiednia, przyjmowanymi ostrożnie i traktowanymi wybiórczo: przy
słabej recepcji impresjonizmu zaznaczył się bardzo mocny nurt
symboliczno-alegoryczny i wczesno-ekspresjonistyczny, do którego
stosuje się ukuty przez Polaka, Stanisława Przybyszewskiego
termin "naturalizm psychiczny". Słowem - kluczem do
polskiego malarstwa przełomu wieków jest nastrój: nastrojowość
przenika pejzaże i martwe natury, stanowi o atrakcyjności
portretów i scen rodzajowych, sugeruje duchowy, ponadzwykły
wymiar zwyczajnych motywów.
Na wystawę składa
się około 150 obrazów i 10 rzeźb wypożyczonych z 16 muzeów i
z 7 zbiorów prywatnych, przy czym największe zespoły pochodzą
z Muzeum Narodowego w Warszawie i Muzeum Narodowego w Krakowie.
Najwcześniejsze prezentowane dzieła, to cykl Lituania Artura
Grottgera i obrazy Jana Matejki Batory pod Pskowem i Klęska
legnicka, z cyklu Dzieje Cywilizacji. Zapowiedzi symbolizmu widz
odnajdzie w dziełach Witolda Pruszkowskiego i Adama
Chmielowskiego. Animalistyczne obrazy Chełmońskiego, pejzaże
Ruszczyca, Stanisławskiego i Fałata, malowane przez Aleksandra
Gierymskiego, Ludwika de Laveaux, Józefa Pankiewicza i Władysława
Podkowińskiego nokturny, to niezmiernie istotne, symboliczne
interpretacje natury. Duże zespoły obrazów Olgi Boznańskiej i
Władysława ślewińskiego ukażą polskich artystów działających
w kręgu sztuki francuskiej
Na wystawie znajdzie się spory zespól dzieł Jacka
Malczewskiego, między innymi Introdukcja, Błędne koło i
tryptyk Prawo, Ojczyzna, Sztuka, obrazy Józefa Mehoffera, m.in.
Dziwny ogród, dzieła Wyczółkowskiego i grupa obrazów nurtu
ludowego: Pautscha, Tetmajera i Fałata oraz ekspresyjna sztuka
portretowa Konrada Krzyżanowskiego.
Jądrem wystawy będzie wszechstronna prezentacja Stanisława
Wyspiańskiego: za pomocą wielkoformatowych przezroczy zostanie
odtworzone wnętrze kościoła franciszkanów w Krakowie: witraże
oraz polichromie, pokazane też będą kartony do polichromii,
pastele, m.in. Macierzyństwo i projekt witraża Apollo spętany,
portrety, olejne widoki Krakowa, dzieła graficzne i pierwsze
wydania dramatów.
Nurt
symboliczno-ekspresyjny ukazany będzie poprzez znaczną liczbę
dzieł Wojciecha Weissa i Witolda Wojtkiewicza, a wreszcie - jako
spadkobierca tej epoki - zostanie przedstawiony Stanisław Ignacy
Witkiewicz.
Rzeźby Ksawerego
Dunikowskiego, Konstantego Laszczki i Bolesława Biegasa dopełnią
tej prezentacji, w której nacisk położono na swoistość i odrębność
polskiej sztuki przy jej bliskich związkach ze sztuką europejską.
Integralną częścią
wystawy będzie Kawiarnia literacka - rekonstrukcja fragmentu
krakowskiej kawiarni Jama Michalikowa, w której będzie działał
klub dyskusyjny i odbędą się spotkania poświęcone polskiej
literaturze i sztuce.Wystawie towarzyszyć będzie krótki film
wprowadzający w klimat epoki, w którym zostaną wykorzystane
dokumenty, fragmenty przedstawień i filmów.
Katalog wystawy będzie
obejmował eseje o polskiej sztuce polskich i zagranicznych
specjalistów oraz dokumentację prezentowanych dzieł wraz z
kolorowymi reprodukcjami.
Organizatorem wystawy jest Zamek Królewski w Warszawie.
***
Mirosław Bałka „AROUND 21°15'00"E
52º 06' 17"N + GO – GO (1985-2001)”
Prezentowana
w Belgii wystawa składa się z dwóch części: „AROUND
(wokół) 21°15'00"E 52º 06' 17"N” to rozważanie
o miejscu – punkcie na mapie (dom dzieciństwa, obecnie
pracownia artysty) – wokół, którego artysta porusza się,
tworzy. Dom rodzinny, miejsce wzrastania i wewnętrznego
dojrzewania oraz źródło artystycznych inspiracji.
„+
GO – GO (1985-2001)” ta część ekspozycji poświęcona
jest problemowi życia i przemijania. W pracach tych mocno są
zaakcentowane wątki autobiograficzne.
Wystawa
ta po raz pierwszy tak obszernie była prezentowana w Galerii
„Zachęta” od 26 marca do 6 maja 2001 roku, kuratorem
wystawy były Panie Magdalena Kardasz i Anda Rottenberg.
Prace
Mirosława Bałki od początku lat 90-tych są licznie
reprezentowane w najważniejszych kolekcjach muzeów sztuki współczesnej,
takich, jak Hishhorn Museum and Sculpture Garden w Waszyngtonie,
The Tate Gallery w Londynie, The Carnegie Museum w Pittsburgu,
Museet for Samtidkunst w Oslo, Stedelijk Van Abbemuseum w
Eindhoven, The Museum of Contemporary Art w Los Angeles, Kaiser
Wilhelm Museum w Krefeld, Museum of Modern Art w Nowym Jorku.
W
Polsce jego dzieła najczęściej można oglądać w warszawskiej
Galerii Foksal. W 1994 roku jego prace dla polskiej publiczności
udostępniło Muzeum Sztuki w Łodzi („Rampa”).
Artysta reprezentował Polskę na najbardziej prestiżowych
pokazach międzynarodowych: Biennale w Wenecji (1990 rok, udział
w „Aperto”, 1993 rok – projekt „37,1 cont.”
w Polskim Pawilonie), „Documenta IX” w Kassel (1992),
XXIV Biennale w Sao Paulo (1998), I Biennale w Liverpoolu (1999).
Mirosław Bałka jest autorem pomnika ofiar katastrofy promu
„Estonia” zrealizowanego w 1998 roku w stolicy Szwecji
w Sztokholmie.
Mirosław
Bałka urodził się w 1958 roku w Warszawie. W 1985 roku ukończył Wydział Rzeźby
Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Głównym elementem jego
wczesnych poszukiwań były transpozycje
figury człowieka. Po 1990 roku jego zainteresowania przenoszą się
na rzeczy otaczające człowieka o kształcie prostych figur
geometrycznych np.: łóżko, trumna, urna. Głównym źródłem
inspiracji artysty pozostają miejsca gdzie mieszka i tworzy
– dom rodzinny i pracownia. Do wykonania swoich prac najczęściej
używa przedmiotów codziennego użytku: lastrika, mydła, popiołu,
soli, filcu, starych desek, zardzewiałych prętów i in. Tematem
jego dzieł jest poczucie niepokoju, wyobcowania, dojmującego
braku sensu. [...]
***
Intelektualiści a totalitaryzm
Antoni Libera,
Tomasz Łubieński i Alain
van Crugten;
Palais des Beaux-Arts, Kawiarnia Literacka, Bruksela, 15.11., 12.30
Przygoda
intelektualistów z totalitaryzmem sprowadza się zarówno do
oporu jak i kolaboracji. Jak się zdaje, ten drugi przypadek,
czyli przypadek kolaboracji, jest ciekawszy i więcej daje do myślenia
– również i dzisiaj. Nie jest bowiem wcale pewne czy
istotnie żyjemy w świecie po „końcu historii” ogłoszonym
przez Francisa Fukuyamę, a więc w świecie, w którym pokusa
totalitarna wygasła. Póki istnieją potencjalne ogniska zagrożeń
dla porządku demokratycznego, warto pytać jak to się stało, że
tak wielu intelektualistów, których w Europie od czasów procesu
Dreyfusa uważano za strażników wolnego, krytycznego sądu i za
moralnych przewodników, nie oparło się tej pokusie. O ile tylko
nieliczna mniejszość zaangażowała się po stronie faszyzmu czy
nazizmu, to liczna rzesza uległa zaślepieniu, bądź skłonna była
do daleko idących kompromisów angażując się po stronie
komunizmu. Co ich do tego skłaniało? Pomińmy tu strach,
konformizm, chęć korzyści - te czynniki mają nikłą moc wyjaśniającą,
jako że nie wyróżniają ich z ogółu społeczeństwa... Ale już
frustracja biorąca się z poczucia wyobcowania i braku
identyfikacji z jakąś „większą całością” (społeczeństwem,
narodem, ideą)? W latach trzydziestych polski pisarz (Stefan
Napierski) skarżył się: „Byliśmy samozwańczymi
reprezentantami nie wiedzieć czego i kogo, wmawialiśmy sobie, że
kultury. [...]
Zindustrializowana cywilizacja w XX wieku, kapitalistyczna, czy ta
pod dyktaturą proletariatu, uczyniła z nas produkt uboczny, który
co najwyżej toleruje się, gdy służy jej celom, jawnym lub
skrytym, albo też wyrzuca się do szmaciarni. My, sumienie społeczeństw,
my wieszcze, my proroki, samozwańczy wodzowie, artyści staliśmy
się nie luksusem, na który może pozwolić sobie mieszczaństwo,
lecz staliśmy się przetworem, odpadkiem”.
Ci, którzy
poparli w latach dwudziestych i trzydziestych faszyzm i nazizm
kierowali się sprzeciwem i pogardą wobec nowoczesności i
„mdłej demokracji” (jak wówczas pisano).
„Najlepsi z nas wiedzą, że czas pozytywistycznego
hedonizmu, antyhistorycznego relatywizmu ostatecznie minął;
wiedzą, że nihilistyczna postawa duchowa i życiowa Europy
przedwojennej skończyła się, i że powstaje nowa postawa
heroiczno-tragiczna” - czytamy w intelektualnej niemieckiej
„Europäische
Revue” w roku 1934. Wyniosły arystokratyzm ducha i estetyzm
tyleż chronił, co wiódł na manowce.
A w przypadku
tych, którzy zgłosili akces do komunizmu? Czy nie miała
uwodzicielskiego uroku uwalniająca od dotkliwego poczucia
alienacji perspektywa pogodzenia tego, co „publiczne”
i tego co „prywatne”? Słowem, perspektywa unii
„obywatela” i „estety”, spełniająca się
w misji inżyniera dusz ludzkich, akuszera mentalności nowego człowieka
i nowego społeczeństwa? Ta perspektywa nadawała sens działaniu
i schlebiała ich zawodowej próżności, nadawało im pozycję
kapłanów postępu i nowoczesności. Kusiła tym bardziej, że
sprawowanie tej szczytnej misji łączyło się z przywilejami i
apanażami, których pozbawiona była reszta
„zacofanego” jeszcze społeczeństwa, pozbawiało
poczucia niepewności, na ją narażeni byli ich pobratymcy, żyjący
w warunkach gospodarki wolnorynkowej.
Być może drugim
takim czynnikiem była siła socjalistycznego mitu? Mitu, w którym
ogniskowały się wiara w postęp, doskonalenie się, a nawet
samozbawienie się człowieka, w niszczący przesądy
wyzwolicielski rozum wsparty autorytetem nauki. Mitu, na który
intelektualiści byli szczególnie podatni. Hasło Lenina:
„Trzeba marzyć!” było często cytowane w prasie
radzieckiej i polskiej po wojnie.
Podsumujmy:
wyobcowujący arystokratyzm, estetyzm, utopijność myślenia
– trzy cnoty i zarazem wady, wystawiające intelektualistów
na śmiertelne niebezpieczeństwo, niebezpieczeństwo
sprzeniewierzenia się własnemu powołaniu.
Tomasz Łubieński (1938) - poeta, eseista,
dramatopisarz, prozaik. Ostatnio wydał książkę o Adamie
Mickiewiczu („M. jak Mickiewicz”, Warszawa 1998). W
latach 1990 -1995 prezes Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia
Pisarzy Polskich. Obecnie redaktor naczelny miesięcznika
„Nowe Książki”. Mieszka w Warszawie.
Antoni Libera
(1949) - pisarz, ostatnio wydał powieść „Madame”
(1998), tłumacz Samuela Becketta i reżyser jego sztuk
teatralnych. Mieszka w Warszawie.
Marek
ZALESKI
Od redakcji: Ze
względu na rangę imprezy, jak i niepowtarzalną okazję poznania
przez zachodnioeuropejskiego odbiorcę (przynajmniej w części)
polskiego dorobku kulturalnego postanowiliśmy z nadesłanego nam
obfitego materiału wybrać choć kilka charakteryzujące polskie
„występy” informacji.
Irreligia
W
dniach od 6-10-2001 do 27-01-2002 odbywa się w Brukseli wystawa
IRRELIGIA, ktorej kuratorami są: dyrektor ATELIER 340 w Brukseli
Wodek Majewski oraz dyrektor Narodowego Muzeum w Warszawie
Kazimierz Piotrowski. Wystawa jest sponsorowana ponadto przez
wydział kultury przy gminie miasta Brukseli, Wspolnotę Frankofońską,
oraz inne belgijskie przedsiębiorstwa. Wystawcy uzurpują sobie
przedstawienie polskiej sztuki niesakralnej z XIX wieku. Polega to
między innymi na wystawieniu takich prac jak: wizerunek Matki
Boskiej Częstochowskiej z domalowanymi na czarno wąsami, mężczyźni
obsikujący Chrystusa i tym podobne treści. Na dziedzińcu głównym
Ratusza Miasta Brukseli znajduje się figura Matki Boskiej na
bruku przygnieciona wielkimi pęcherzami wypełnionymi wodą.
Trudno jest zrozumieć zamysl autorów wystawy, która bez cienia
wątpliwosci jest dziełem zamierzonym, aby ośmieszyć wartości
już nie tylko kultury polskiej, ale i wartości chrześcijańskie.
Wodek Majewski starał się, aby jego wystawa była częścią
„Europalii-Polska” – to zostało, na szczęście,
odrzucone przez Ambasadę Polską. Niemniej jednak wystawa odbywa
się w tymże samym czasie co Europalia, co stwarza pozory włączenia
jej w program całej imprezy.
Zakwestionowanych
„artystów” nie można nawet nazwać artystami, gdyż
artyści kierują się swoją etyką zawodową – a tego
tutaj brak. Artysta tworząc nie może używać symboli należących
do narodu lub wspólnoty religijnej w sposób obraźliwy i
spotwarzający. Jeśli to czyni, to nie jest artystą lecz
ir-artystą lub chuliganem bazgrzącym farbą na ścianach próbując
obrzydzić piękno wytworzone przez całe spoleczeństwo. Kim są
ci wszyscy ludzie, którym tak bardzo zależy na sponiewieraniu, ośmieszeniu
i upodleniu wartości, które dla tak wielu z nas przedstawiają
świętość?!
Krzysztof
Skotnicki
Association
Belgo-Polonaise - Stowarzyszenie Polsko-Belgijskie
Undisclosed-Recipient:@neko.cts.com
P.S. Adres
Wodka Majewskiego: info@atelier340muzeum.be
|
|