
|
Moje
święte ciało
Grażyna Borkowska, "Nierozważna i
nieromantyczna", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001
„Jestem kościołem”. Nie traktuj mnie
zwyczajnie, nie czytaj wprost moich słów, moich listów –
chciałoby się przypomnieć adresatowi. Usłysz także to, co mówię
po cichu sobie samej, starając się zmierzyć z tym kimś, kim
pragnę być, ku czemu zmierzam. Autoironia – niezbędna jak sól
w potrawie, dodaje smaku naszym opiniom i refleksjom nie tylko na
własny temat. Powściąga przed samouwielbieniem i zbyt długą
listą osobistych zasług, odwołuje się do czegoś więcej niż
miłość własna, broni też przed nadmiernym krytycyzmem lub
popadaniem w pesymistyczną autokrytykę. To ożywcza nuta w rozważaniach
na temat tego, co nam się udało a co nie, w czym mogliśmy być
lepsi niż byliśmy, a przed czym powinniśmy siebie ochraniać,
czego się wystrzegać jako zbytniej stylizacji czy naśladownictwa.
Pomaga zbliżyć się do poczucia równowagi w myśleniu o sobie i
świecie.
Kogo uznalibyśmy za mistrza autoironii? Czy na
pierwszym miejscu postawilibyśmy Zbigniewa Herberta – z jego
poczuciem moralnego obowiązku mówienia prawdy o dziejach świata,
o kulturze, o sobie przemieniającym się w historię, w proch? Może
Tadeusza Różewicza lub Wisławę Szymborską, Ewę Lipską czy
Stanisława Barańczaka? Kto najtrafniej pokazuje bezradność człowieka
w machinie przemian i buduje tarczę ze słów, by nie dać się
omamić demagogom...?
Po co objawiać się ze swoim poetyckim słowem
lub obrazem, muzyką czy gestem mima, jeśli nie jest możliwe
dotarcie do Tajemnicy, jeśli za każdym razem, za każdym
istnieniem to wciąż jedynie niedokończona próba zmierzenia się
z zagadką bytu. Rozmawiamy ze sobą nastrojem i symbolem nie po
to, aby wszystko zostało powiedziane, lecz żeby głębiej poznać
siebie i świat. Ten świat, który nas przygarnia bądź odtrąca,
ale w którym mimo wszystko istniejemy niepowtarzalnie.
Czego może nas nauczyć autoironia Haliny Poświatowskiej – poetki sławiącej
cielesność i miłość, lecz nie poddającej się bezgranicznie
zmysłom, bo próbującej ująć
erotyzm w rytm wiersza, ogarnąć i ujawnić jego znaczenie dla
rozwoju osobowości człowieka. W ukrytej drwinie z własnych
pragnień (często nie do spełnienia) można przejrzeć się jak
w zwierciadle, ukazać je otoczeniu w całej ich pysze i z pokorą
zaśmiać się z siebie:
moje
ciało jest jak bezpański pies
jeśli skradnie kość pieszczoty to chyba słońca
ludzie potem mówią – liryka miłosna
a to włókna czerwone samotności
Poetka wskazuje swoją twórczością nową drogę pisania o ciele i miłosnym
pragnieniu, temat spełnienia i niespełnienia erotycznego stawiając
na pierwszym miejscu. Sporo uwagi poświęca swoim psychicznym i
fizycznym nastrojom i stara się o miłości i ciele
mówić inaczej, nadać nową formę doświadczeniu kobiety
chorej i kochanej. Człowiek w swoim ciele powinien czuć się jak
w świątyni raz na wieczność danej od Boga, nie może się go
wstydzić, zaprzeczać jego potrzebom, poniżać. Ciało jest święte,
skoro istnieje w świecie stworzonym przez Boga:
jestem kościołem
ach jestem niewątpliwie gotyckim kościołem
z tym smukłym krwioobiegiem
w dreszczu
Cielesność może być źródłem radości,
ale też cierpienia, udręki, a czasem świętości. Jak traktować
swoje ciało i ciało drugiego człowieka, czy jest ono dla mnie
miejscem uświęconym czy przechowalnią rozpadających się komórek.
Wysiłek, jaki trzeba co dnia wykonywać, by poznawać siebie
oswajając swoją cielesność, zaowocować może tym, co udało
się Poświatowskiej – spojrzeniem autoironicznym. Spojrzeniem z
dystansem, ale i uwielbieniem wobec niezmiennych praw przyrody. Z
dystansem i podziwem wobec człowieka, który potrafi – jeśli
chce – wznieść się wyżej, nie poddawać konieczności
egzystencjalnej, walczyć o sens swojego istnienia w ślepym kole
materii. Patrzy na swoje ciało. Moje ciało jest święte:
uniesiona nad sobą
spragnionymi ustami
piję przestrzeń -
Do wierszy Poświatowskiej warto powracać, przypominać jej „hymn
bałwochwalczy” na cześć istnienia. Paradoksalnie –
poetka porażona śmiercią w 32 roku życia i od wczesnej młodości
zmagająca się z ciężką chorobą serca objawia się wciąż na
nowo jako symbol powracającej fali nadziei, radości trwania, miłości.
Jestem – brzmi jak powitanie odradzającego się życia. „Jestem
kościołem” – to wołanie o Boga, który nadaje sens
cierpieniu, to radość istnienia mimo wszystko.
Twórczy rozwój Haliny Poświatowskiej (spotkania z ludźmi, przemiany
poetyckiego stylu, inspiracje) przedstawia wnikliwie Grażyna
Borkowska w swojej książce eseistycznej „Nierozważna
i nieromantyczna” (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001).
Warto sięgnąć po to opracowanie, wzbogaca ono bowiem naszą
wiedzę o poetce, jej życiowej i autorskiej drodze. Ciekawie
prezentuje kształtowanie się duchowe w jej głębokim związku
uczuciowym z matką, wskazuje źródła gustów literackich.
Borkowska skłania się ku interpretacji Grochowiaka z recenzji
pierwszego tomiku Poświatowskiej, pragnąc odświeżyć myślenie
o jej poezji. Pisze, że warto utrzymać zarzucony „wzorzec mówienia
o Poświatowskiej taki, który uwzględniałby zarówno heroizm życia,
jak i doskonałość poetyckiej formy. [...] Wydaje się, że napór
materii biograficznej dał Poświatowskiej poczucie dużej swobody
wobec tradycji literackiej, co w konsekwencji sprzyjało
stworzeniu własnej propozycji artystycznej, która stanowiła połączenie
rozmaitych poetyk i koncepcji słowa”.
Otrzymaliśmy zatem nowe, świeże spojrzenie na twórczość i postać
Haliny Poświatowskiej, co skłoni na pewno wielu jej wiernych
czytelników do ponownej lektury tej zmysłowej i zaskakującej
poezji.
Teresa TOMSIA
Teresa Tomsia. Urodziła się w 1951 roku w
Wołowie. Ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Adama
Mickiewicza w Poznaniu. Jest autorką tomików wierszy, m. in.:
„Czarne wino”, „Białe tango”, „Wieczna rzeka – Der
ewige Fluss”, „Przed pamięcią”. W październiku 2000 roku
ukazał się w Niemczech jej niemiecko–polsko–francuski tomik
„Schöner. Piękniejsze. C’est plus beau”. Prowadziła scenkę
kabaretową „Ostryga” i współpracowała z kabaretem „Tey”.
Pisze recenzje, scenariusze teatralne i teksty piosenek. Założyła
i prowadzi Klub Piosenki Literackiej „Szary Orfeusz”. Mieszka
w Poznaniu.
|

Na
ilustracji:
Okładka książki
Grażyny Borkowskiej
"Nierozważna
i nieromantyczna
|