Éditions du Dialogue

Z Józefem SADZIKIEM rozmawia Zenon MODZELEWSKI 

Ks. Józef Sadzik (1933-1980). Urodzony w Sułkowicach koło Krakowa w rodzinie chłopskiej. Szkołę powszechną skończył w rodzinnym miasteczku. Do gimnazjum zaczął uczęszczać w roku 1945 w Strzelcach Opolskich, naukę kontynuował w Collegium Marianum w Wadowicach „Na Kopcu”, gdzie złożył w roku 1950 maturę prywatną. W tym samym roku rozpoczął studia filozoficzne na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale po kilku miesiącach zrezygnował ze studiów i wstąpił do nowicjatu pallotynów w Ząbkowicach Śląskich, który odbył w latach 1950-1952. Pierwszą profesję złożył w Wadowicach „Na Kopcu” 26 sierpnia 1952 roku. W latach 1952-1957 odbył studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Ołtarzewie pod Warszawą i tu otrzymał 22 czerwca 1957 roku święcenia kapłańskie z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego. W tym samym roku zdał maturę państwową w liceum dla pracujących w Warszawie. W latach 1957-1962 studiował filozofię na Uniwersytecie  we  Fryburgu szwajcarskim i w Monachium. W roku 1962 uzyskał we Fryburgu doktorat filozofii na podstawie rozprawy „Esthétique de Martin Heidegger”, która była jednym z pierwszych opracowań tego typu (druk w nieco zmienionej postaci Paryż 1963, przekład na język hiszpański Barcelona 1971).
W roku 1962 Sadzik został do Francji, początkowo na rok, a później na stałe. Zamieszkał w Osny pod Paryżem, a następnie w Paryżu, gdzie prowadził wydawnictwo SEI (Societé d’Editions Internationales). W roku 1966 założył pallotyńskie wydawnictwo Editions du Dialogue i został jego dyrektorem, a zarazem – przez długi czas – jedynym pracownikiem. Placówka ta, mimo francuskiej nazwy, wydawała publikacje polskie, a mianowicie teksty liturgiczne, encykliki i przemówienia papieskie, dokumenty Soboru Watykańskiego II oraz książki religijne, przeważnie tłumaczone z obcych języków, ale także polskich autorów, na przykład pisma Stefana Wyszyńskiego, Karola Wojtyły. Spośród około 150 wydanych za dyrekcji Sadzika książek wyróżniała się seria „Znaki Czasu”, adresowana do polskiego duchowieństwa i inteligencji świeckiej. Sadzik wybierał do tłumaczenia najlepszych autorów preferując nową teologię francuską. Również w Editions du Dialogue zaczęła się ukazywać seria przekładów z Biblii Czesława Miłosza, powstała z inicjatywy, na zamówienie i przy współpracy Sadzika. Zaczęła ją Księga Psalmów (1979) poprzedzona esejem Sadzika pod tytułem „O psalmach”, po niej nastąpiła Księga Hioba (1980), również poprzedzona szkicem Sadzika „Przesłanie Hioba”. Na prośbę Miłosza, z którym łączyła Sadzika długoletnia przyjaźń, napisał także przedmowę do tomu jego szkiców „Ziemia Ulro” (Paryż 1977). Sadzik był też współtłumaczem polskiej wersji mszału (prowadzone przez niego wydawnictwo opublikowało duży ołtarzowy mszał łacińsko-polski dla kraju i emigracji) oraz katechizmu.  
Pod koniec życia planował, razem  z Miłoszem,  wydanie „książki filozoficznych rozmów”. Sadzik zmarł nagle w Osny 26 sierpnia 1980 i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Sułkowicach. Założone przez wydawnictwo, które stało jednym z największych i najbardziej owocnych przedsięwzięć Regii Miłosierdzia Bożego we Francji. Ksiądz Sadzik na zupełnie nowe tory działalności apostolskiej.
 

– Dlaczego pallotyni w takiej mierze zajmują się prasą?  

– Pallotyni, zrzeszenie księży świeckich żyjących wspólnie, którzy oficjalnie nazywają się Stowarzyszeniem Apostolstwa Katolickiego, mają jasno określony cel: apostolstwo. Świadomość apostolska jest pierwszą i ostatnią sprawą każdego pallotyna. Jak wynika z samej nazwy, apostolstwo pallotynów ma być „katolickie”, czyli powszechne. Ma ono obejmować wszystkie dziedziny aktywności i być otwarte na wszystkich ludzi.  
Ale powszechność apostolstwa zawiera w sobie również „katolickość” w stosunku do czasu.  Wypływa z tego niezmiernie ważny postulat przystosowania do sytuacji, dynamiki. Używając modnych terminów, postulat dialektyki tożsamości i ustawicznej zmiany. Pallotyni nie są instytucją raz na zawsze określoną, „zapiętą na ostatni guzik”. Z samej istoty apostolstwa muszą się stale „stawać”, zmieniać, „dookreślać”.  
Otóż w dzisiejszej sytuacji na czoło działalności apostolskiej Kościoła wysuwa się apostolstwo prasy. Mówi się, że gdyby św. Paweł żył dzisiaj, byłby dziennikarzem, albo spikerem. W istocie, tak zwane społeczne środki przekazywania myśli urosły do naczelnej potęgi naszego świata. Pisma, książki, wszelkiego rodzaju publikacje, płyty, taśmy dźwiękowe, radio, telewizja, kino są chlebem codziennym ludzi, urabiającym światopogląd, mentalność, opinie. Jest rzeczą oczywistą, że głoszenie Ewangelii dzisiaj musi używać tych środków.  
Potwierdzeniem tej oczywistości jest pierwszy dokument Soboru Watykańskiego Drugiego, Dekret o środkach społecznego przekazywania myśli. Skoro więc taka jest sytuacja, pallotyni, w ich działalności apostolskiej, muszą wyznaczyć naczelne miejsce tym środkom. I mają już w tej dziedzinie dość bogate tradycje. Chociażby wymienić takie centra jak: Lahn–Verlag i Pallotti–Verlag w Niemczech, produkcję płyt i filmów zwaną Studio–Union również w Niemczech. W Polsce przedwojenne Wydawnictwo Księży Pallotynów i powojenne Pallottinum. Domy wydawnicze we Włoszech, obydwu Amerykach, Brazylii itd.
Z tego ducha zrodziło się też nasze, [...] wydawnictwo polsko francuskie w Paryżu, noszące obecnie  nazwę Éditions du Dialogue.

– Księża Pallotyni we Francji od dawna zajmują się pracą wydawniczą. Jakimi etapami rozwijało się to apostolstwo słowa pisanego?

– Apostolstwo prasy rozpoczęli pallotyni pod koniec ostatniej wojny. W roku 1944, w warunkach ogromnie trudnych, zaczął się ukazywać miesięcznik „Głos Misjonarza” przekształcony później w miesięcznik „Nasza Rodzina”. Następnie powstało nieistniejące już dzisiaj pismo dla dzieci, „Rycerzyk”. W latach pięćdziesiątych założono wydawnictwo książkowe, które początkowo nazywało się „Wydawnictwem Naszej Rodziny”. W roku 1962 wydawnictwo zostało prawnie zarejestrowane jako instytucja francuska i przybrało francuską nazwę Société d’Éditions Internationales. Wreszcie w roku polskiego Tysiąclecia wydawnictwo raz jeszcze zmieniło skórę przechodząc na dzisiejsze Éditions du Dialogue.  
[...]
 

– Czy [...] nazwa wydawnictwa Éditions du Dialogue zawiera jakieś założenia programowe?

– Do zmiany nazwy byliśmy zmuszeni z powodów natury prawnej. Pierwszy chrzest francuski byt niefortunny. Okazało się bowiem, że pod identyczną nazwą działa  już inne  wydawnictwo.
Nikt nie był w stanie się zorientować, ponieważ owo wydawnictwo zajmuje się jedynie prasą periodyczną. Ale tak zwana raison sociale była identyczna z naszą. Nie było innej rady, musieliśmy chrzcić na nowo.
Złożyło się jednak szczęśliwie, że na szukanie nowej nazwy przypadł nam okres trwania Soboru Watykańskiego Drugiego oraz rok polskiego Tysiąclecia. Z całą pewnością te dwa wydarzenia wpłynęły na kierunek naszej orientacji.  
W czasie obrad Soboru staje się coraz bardziej jasne, że pojęcie dialogu urasta – jak to się uczenie wyraża – do rangi kategorii teologicznej. Z drugiej strony otwarte listy biskupów polskich do episkopatów innych krajów. Pisane z okazji Tysiąclecia, otwierały nam oczy na potrzebę „dogadania się” ze wszystkimi. To były więc dwa zasadnicze faktory. Ale każdy rozumie, ze zarówno Sobór, jak postawa polskiego episkopatu byty wykładnikiem ogólnej sytuacji, pewnych głębokich nurtów, które zaczęty drążyć całą społeczność ludzką. Te nurty krystalizowały się coraz częściej w magicznym słowie „dialog".
W przerwie między sesjami Soboru Papież Paweł VI ogłosił encyklikę „Ecclesiam suarn".
Cały ten dokument, ujmujący sytuację Kościoła w dzisiejszym świecie, odwoływał się do dialogu jako do Jedynego sposobu kontaktów międzyludzkich, zarówno wewnątrz społeczności katolickiej, jak i wśród rodziny ludzkiej.
W ten sposób zrodziła się myśl, aby to, co czuje się w „powietrzu”, skonkretyzować w naszym skromnym zakresie przez nadanie wydawnictwu nazwy Éditions du Dialogue.  
Już w tym, co powiedziałem, zawarty jest ładunek ideowy. Wynikają z niego założenia programowe. A najprzód jedno: spotkanie z człowiekiem w całej otwartości. Taka jest istota dialogu. Chcemy wierzyć, że więcej jest spraw zdolnych ludzi łączyć, od tych, jakie ich – niestety    ustawicznie  jeszcze dzielą.  Pragniemy w miarę sił ukazywać chrześcijańskie spojrzenie na świat w przekonaniu, że to nie Kościół się przeżył, lecz pewne kościelne mechanizmy, powtarzane bezdusznie i nudno. Na dobrą sprawę, gdy czytamy Ewangelię, staje przed nami obraz Królestwa porównanego do świeżej soli i młodego fermentu. Zaczyn przetwarzający dzieżę ciasta – coś, co porywa i unosi. Żadnej nudy. I jak tu nie przyjąć, że wiara jest upajającą przygodą życia?

– Jakie z dotychczasowych pozycji, które ukazały się w wydawnictwie, uważa Ksiądz za najbardziej zasadnicze?  

– Oczywiście Mszał ołtarzowy łacińsko polski. Pracowaliśmy nad nim z wielkim poświęceniem przez trzy lata. [...] Chcę tu jedynie wspomnieć o czymś, co wydaje się najważniejsze: bez ukochania księgi świętej, bez pamiętania, ze cała społeczność polskiego Kościoła będzie się z niej modliła, nie uporalibyśmy się z tysiącznymi przeszkodami, jakie się przed nami piętrzyły.
Okazuje się, ze serce może zastąpić doświadczenie. Doświadczenia nie mieliśmy wiele, ale za to ogromnie dużo serca. Sądząc po reakcjach wielu biskupów, księży i ludzi świeckich, rezultat okazał się imponujący. Ich wdzięczność dodaje nam odwagi. Przed paru dniami Ksiądz Prymas przysłał nam wzruszający list, który jest najlepszą zapłatą za niezliczone godziny żmudnej pracy całego zespołu. Następnie Dokumenty Soboru Watykańskiego Drugiego w wydaniu łacińsko polskim. Nie zachwalam własnego towaru, ale książka prezentuje się znakomicie, jak to potwierdzają odbiorcy. Dla każdego, kto pragnie czuć z Kościołem doby posoborowej, jest jasne, ze trzeba ustawicznie powracać do tych tekstów. Wszelkie „soborowe odnowy” nie wypływające z autentycznej myśli Kościoła są pomyłką. Dzisiaj jesteśmy świadkami przeróżnych reformatorskich ekstrawagancji. To wynik niedoczytania soborowej dokumentacji. Odnowa jest tylko jedna: ta, którą podjął Kościół.
Dalej encykliki Jana i Pawła. Na szczęście wyszliśmy z okresu, w którym dokument tej miary, co encyklika, był skrępowany martwą formą języka niezrozumiałego dla przeciętnego odbiorcy. Zaporę przebił Jan XXIII. „Pacem in terris” jest jedną z największych książek naszego czasu. Kiedy przedtem poświęcano tyle miejsca tekstowi kościelnemu na tamach prasy wszelkiego kalibru? Kiedy tworzono symfonie na cześć encykliki? Kiedy powstawały międzynarodowe instytucje – wcale nie konfesyjne – biorące nazwę od pierwszych stów postania rzymskiego papieża?
 

– Éditions du Dialogue rozpoczęto wydawanie kolekcji „Znaki czasu". Jakie są założenia tej kolekcji?  

– Założenia kolekcji „Znaki czasu” najlepiej oddaje cytat soborowy, który zamieszczamy na każdym tomie zbioru. „Kościół – mówi Sobór – zawsze ma obowiązek badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii tak, aby mógł w sposób dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne pytania dotyczące sensu życia – obecnego i przyszłego oraz wzajemne go ich stosunku do siebie. Należy zatem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także jego nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości” (Konstytucja o Kościele w świecie współczesnym).
Już więc sama nazwa kolekcji pochodzi z tekstu Soboru. „Badać znaki czasu” znaczy wierzyć, że Bóg mówi do człowieka poprzez historii, w splocie konkretnych wydarzeń. Znaczy po prostu „otworzyć oczy" i „chodzić po ziemi". Traktowanie religii jako domeny zamkniętej w sobie, oddzielonej od świata równa się podcinaniu samych korzeni religijności. Może tu jest powód – przynajmniej jeden z wielu – odchodzenia ludzi od Kościoła. Jeżeli Bóg wiary jest Bogiem żywym, religia musi stać się wymiarem głębi wszystkiego, co prawdziwie ludzkie. W ten sposób cały człowiek i cała ludzka kultura jest z natury religijna.
Kolekcja ma na celu spojrzenie na świeckość poprzez pryzmat sakralności. Inaczej, popularną teologię rzeczywistości ziemskiej. I mówienie do ludzi dzisiejszych o ich dzisiejszych problemach w języku dzisiejszym! Odrzucamy „drętwą mowę”, „mowę trawę". A problemów jest tak wiele! Perspektywy soborowej odnowy Kościoła, stosunek Kościoła do świata, współczesny ateizm, humanizm chrześcijański, misja apostolska ludzi świeckich, rola Ludu Bożego w społeczeństwie pluralistycznym. To już ogromny program.

15-4-1.jpg (10882 Byte)
Na zdjęciu:

ks. Józef Sadzik
(Rzym, 1962)

Fot. Archiwum "NR"

.