kartki z Polski

„Małe ojczyzny”

Współczesnym wzlotom i upadkom gospodarczym powinien w sposób nierozłączny towarzyszyć systematyczny rozwój kultury. Zwrócenie uwagi społeczeństwa wyłącznie na sprawy gospodarcze i materialne może być powodem wytracania tożsamości kulturowej, zanikania tradycyjnych więzi społecznych. Unowocześnianie życia, otwarcie na nowe doświadczenia cywilizacyjne nie powinno i nie może dokonywać się w cywilizacyjnej pustce. Warunkiem zachowania ciągłości kultury jest ożywienie naszego dziedzictwa, wykorzystanie własnej oryginalnej tradycji kulturalnej, rozumianej jako jeden z wielu składników kultury pojedynczego człowieka. „Mała ojczyzna” jest naszym najbliższym światem, w którym żyjemy, na co dzień. To otaczający nas krajobraz, przyroda, ludzie i tworzona przez nich nieustannie kultura. Za Michałem Bogusławskim [1] można powiedzieć, że jest to „nasz ojczyzno-obraz, nasze małe państwo - mała Patria”. „Mała ojczyzna” to miejsce, w którym mieszkamy, które kształtujemy, z którym się utożsamiamy i nad którym sprawujemy pieczę w pełnym rozumieniu tego słowa”.
Pojecie „małej ojczyzny” ma swój bogaty rodowód literacki. Dla wielu twórców literatury ich małe ojczyzny pełniły zawsze rolę inspiratorką i mitotwórczą, szczególnie wtedy, gdy opisywane są z oddalenia i przepełnione nostalgią. Taką rolę pełni Litwa w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza, „Żmudź” u Czesława Miłosza, czy Wielopole w dziele Tadeusza Kantora pt.: „Wielopole, Wielopole”.
Profesor Leszek Kołakowski filozof, pisarz, który od 1968 roku wyjechał na emigrację, w czasie uroczystości w 1993, nadania mu tytułu honorowego obywatela rodzinnego miasta Radomia, powiedział: „(mała ojczyzna)...To miasto, czy wieś, w której się urodziliśmy, to środek świata. To przestrzeń niewielka, w której się obracamy - nasze domy, ulice, cmentarze, kościoły, to przestrzeń niewielka wielkim wysiłkiem ludzkim zabudowana, przez wojny niszczona i odbudowywana, to centrum świata.” Przestrzeń małej ojczyzny nie musi pokrywać się z administracyjnie wyznaczonym obszarem gminy, małego miasta, wsi czy dzielnicy wielkomiejskiej. To przestrzeń bez wyraziście określonych granic, istotną rolę w jej konkretyzacji pełni subiektywna świadomość ludzi utożsamiających się z nią. Mała ojczyzna jest płaszczyzną tworzenia się więzi lokalnych, zakorzenienia ludzi we własnej tradycji i historii. Mieszkańców małych ojczyzn łączą rozliczne więzi wynikające z codziennego współżycia i współpracy społecznej oraz ze wspólnoty losów historycznych, dzielą częstokroć różnorodne antagonizmy, uprzedzenia, niechęci, zadawnione urazy.
Lata powojenne, nie były łaskawe dla małych ojczyzn. Rozwojowi lokalnych społeczności nie sprzyjały trwające dziesięcioleciami przesiedlenia i migracje. Tysiące ludzi opuszczało swoje miejscowości w poszukiwaniu pracy, nauki, lepszych warunków życia, jeszcze inni zmieniali miejsce pobytu ze względów politycznych. Ta ogromna w rozmiarach i długotrwała migracja spowodowała wśród wielu środowisk społecznych skuteczną dezintegrację, doprowadziła do zerwania naturalnych więzi rodzinnych i kulturowych. W Polsce w latach 90-tych dla wielu ludzi działających w organizacjach samorządowych i stowarzyszeniach lokalnych i regionalnych, pojecie małej ojczyzny nabrało nowego znaczenia. Stało się wyznacznikiem dążeń obywatelskich do odbudowy tożsamości kulturowej społeczności lokalnych i regionalnych, do przeciwstawienia się w wymiarze lokalnym wyuczonej bezradności, społeczno-kulturowej apatii, brzydocie, dewastacji i wyjałowieniu estetycznemu i duchowemu środowiska.
Praktyczną formą wspierania tych dążeń jest autorski program Fundacji Kultury „Małe ojczyzny - tradycja dla przyszłości”. Program powstał na początku 1992 roku. Przyjęto założenie, że podstawową formą realizacji programu będzie konkurs. Oferta uczestnictwa jest skierowana do twórców i animatorów kultury z ośrodków oddalonych od centrum, do ludzi prowadzących szeroką działalność kulturalną w małych regionach kraju. Założono, że konkurs powinien być inspiracją do podejmowania przedsięwzięć wyzwalających społeczna inicjatywę i kreatywność w pracy na rzecz własnego środowiska i w sferze szeroko rozumianej kultury. Konkurs ma wiec swój wyraźny wymiar personalny, osobowy, ma również sens społeczny. W kolejnych edycjach konkursu jury oceniło ponad 360 nadesłanych programów. Dzięki wieloletniej ścisłej współpracy z programem II TVP S.A. Michał Anioł Bogusławski, znakomity reżyser, stworzył 38 obrazów dokumentalnych, które prezentują najlepsze programy i wyróżnione w procesie konkursu regiony w kraju.
Zaistniał wiec pewien program i ustalony sposób jego realizacji. System wypracowania indywidualnych kierunków stał się dla większości telewizji miejskich inspiracją do tworzenia własnych celów programowych i specyfiki stacji. W propozycji programowej „Małych ojczyzn”, trudno nie dopatrzyć się ważnej roli społecznej w popularyzowaniu własnej tożsamości. Czy jednak telewizje miejskie potrafią wypracowywać własny charakter lokalny, czy też zwycięży je bezlitosna komercja? Trudno tu coś wyrokować, bo właściwie zależy to od samego czynnika ludzkiego. Zależy to przede wszystkim od tych, którzy tworzą dzień dzisiejszy poszczególnych telewizji miejskich. Program „małych ojczyzn” może być jednak i chyba powinien, być propozycją programową dla telewizji miejskich, które mają do spełnienia ważną rolę podkreślania i utrwalania własnej tożsamości.
Narzędziem do szeroko rozumianej idei „Małych ojczyzn” powinien być folklor, którego pojecie i charakter tak dalece został spłycony i zniwelowany przez lata jarmarcznego traktowania całej kultury, że warto o nim wspomnieć, by móc wyciągnąć nie tylko wnioski, ale uzupełnić proponowany kierunek, konkretnymi pomysłami i podstawami teoretycznymi. W folkloryzmie jak i w innych dziedzinach naszego życia stale zachodzą znamienne przeobrażenia i często już po fakcie „rozmycia” tematu powracamy do jego sensu.
Z jednej strony jesteśmy obserwatorami procesu nieuchronnego zanikania tradycyjnej sztuki ludowej, z drugiej pojawiają się nowe formy. Są one wyrazem indywidualności twórców ludowych, ich oryginalnego widzenia rzeczywistości i jej artystycznego wyrazu. Uwidacznia się to w tkaninie, zdobnictwie, plastyce obrzędowej, rzeźbie. Nie jest to już w pełni sztuka w sensie tradycyjnym, nie jest to też sztuka amatorska, ani naiwna. Jest to po prostu współczesna sztuka ludowa. Równocześnie w twórczości plastycznej spotykamy się często ze wzorowaniem się na sztuce ludowej oraz podpatrywaniem i naśladowaniem jej form przez twórców profesjonalnych. Twórcy ci są albo kontynuatorami do niedawna żywych tradycji artystycznych, często tylko przez te tradycje inspirowanymi, albo świadomymi naśladowcami stylu ludowego, uprawiającymi tematykę ludową. Warto podkreślić, że w naszym społeczeństwie ciągle żywy jest szeroki prąd folkloryzmu, określany jako „moda na ludowość” czy zgoła „na prymitywizm”. Jego przejawem jest gromadzenie w mieszkaniach „ludowej starzyzny”, oryginalnych mebli, narzędzi czy ich części, naczyń, lamp naftowych przerabianych na elektryczne, zegarów ściennych. Nierzadko spotykamy w naszych mieszkaniach podrabiane ikony, murzyńskie maski, amatorskie obrazki na szkle.
W literaturze obok plejady publikowanych autentycznych pisarzy i poetów ludowych, u wielu współczesnych pisarzy i poetów polskich np. u Jerzego Harasymowicza pojawiają się wątki poetycko-literackie pisane gwarą. Dochodzi tu zresztą do znamiennego przewartościowania. Jan Bolesław Ożóg powiedział kiedyś, iż nie jest on pisarzem ludowym, lecz „chłopskim pisarzem narodowym”. Folklor literacki w znaczeniu węższym, a więc „literatura ludowa” wykorzystywana jest szeroko w radiu, prasie i telewizji oraz w wielu formach scenicznych. Z okazji ważniejszych dni obrzędowego cyklu dorocznego, w czasie świąt, prasa cytuje ludowe przepowiednie, przysłowia, różne anegdoty, ludowe opowiastki brane zazwyczaj z „Dzieł” Kolberga. Szczególnie zaś dużo folkloryzmu spotkać można w czasopismach zarówno w formie oprawy graficznej jak i tekstowej. W programach radiowych istnieją i istniały seriale folklorystyczne oparte również głównie na Kolbergu: „Śladami Kolberga” Zjawisko to jest znacznie szersze i dotyczy nie tylko folkloru wiejskiego. Starsze pokolenia pamiętają, jaką karierę zrobili przed wojną Szczepcio i Tońcio na folklorze lwowskim, Wiech na warszawskim, czy jeszcze do niedawna sołtys Kierdziołek na całkowicie stylizowanym, a właściwie tworzonym przez siebie.
Szczególne nasycenie folkloryzmem, obserwujemy, zwłaszcza w okresie świat Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Warto odnotować w tym miejscu swoistą twórczość Ernesta Brylla. Kiedy fachowcy od folkloru, nie mogąc w jego „Balladzie Wigilijnej” odróżnić tekstów autentycznych od jego własnych, pytali o wyjaśnienie, to okazało się, że autentykiem był tylko jeden tekst, reszta zaś twórczością Brylla przez udane naśladownictwo. Furorę swego czasu robił Wojciech Siemion swymi występami opartymi bezpośrednio o znajomość folkloru. Telewizja pokazuje dużo folkloru i folkloryzmu niemal codziennie, a szczególnie gdy odbywają się jakieś „Dni Folkloru”. Z dobrym przyjęciem telewidzów i recenzentów spotkało się wiele programów folklorystycznych przepojonych stylizowaną ludowością jak np. muzyczny film „Kulig”, katowickie programy z serii „Muzyka i melodia” „Z teki folklorystycznej Adolfa Dygacza” czy obecny cykl „Biesiad”. Nurt ten przewija się także u Kazimierza Kutza w głośnych filmach „Sól ziemi czarnej” oraz „ Perła w koronie”.
Szkic przeglądu stosunków polskich, można w przybliżeniu odnieść do każdego kraju europejskiego. Folkloryzm jest dzisiaj zjawiskiem szerokim, nie tylko europejskim, ale światowym. Na czym więc polega folkloryzm? Zjawisko to, określane w przeszłości przeważnie „ludowością” czasem pejoratywnie „chłopomaństwem”, towarzyszyło dziejom kultury wtedy, gdy istniał obok elitarnego nurt kultury ludowej. Obserwator naszego współczesnego życia zauważy, że na określenie tego, wyodrębniającego się i jednolitego zjawiska, dzisiaj nie ma jednoznacznego terminu. Słyszy się i czyta często określenie „ludowość” używane zawsze z konkretnym określnikiem. Mamy wiec „ludowość” w sztuce, na scenie, w literaturze, w teatrze. Jest to nazwa obciążona historycznie, do końca może nieokreślona i niewygodna z racji właśnie konieczności używania określnika. Drugim, raczej powszechnie stosowanym terminem jest „folklor”.
Mamy folklor polski, wiejski, miejski, ludowy. To ostatnie określenie jest niezgrabną tautologią, zdradzająca brak znajomości etymologii i sensu terminu. Prowadzi on zresztą do nieporozumień. Etnografowie i folkloryści uważają określenia folklor w znaczeniu węższym, niż to jest potocznie w prasie, radiu czy telewizji. Rozumieją pod nim tylko część autentycznej kultury ludowej, tzn. tylko literaturę ludową, lub szerzej muzykę, sztukę ludową. Termin „folklor” jest nie tylko częścią kultury ludowej, ale także tej kultury autentycznej. Natomiast cała wielka sfera rzeczywistości, o której mowa, pozostaje poza nim, a więc bez swej właściwej nazwy. Co więcej, rzeczywistości tej albo usiłuje się nie dostrzegać, albo też wiele jej współczesnych przejawów traktuje się jako zło konieczne. Postrzega się jako fakt, który jest dla autentyku czymś niszczącym, zniekształcającym i niepożądanym. Wydaje się więc celowe używać na oznaczenie wspomnianego zjawiska terminu „folkloryzm” w odróżnieniu od „folkloru”.
Folklor polski jest bardzo zróżnicowany w zależności od grup, z których składa się społeczeństwo. Obok więc wiejskiego i chłopskiego, istnieje folklor miejski, folklor inteligencji.
W dzisiejszej kulturze narodowej, obok nurtu folkloryzmu opartego na tradycyjnej kulturze wsi mamy i inne, polegające na wykorzystywaniu wszystkich tych folklorów. Dzieje się to na równi z korzystaniem z historycznego dorobku całej kultury narodowej, obojętne czy miała ona w przeszłości charakter szlachecki, burżuazyjny, chłopski czy proletariacki. Wszystko to jest niczym innym jak nawiązywaniem do tradycji i jej wykorzystywaniem dla tworzenia kształtów kultury współczesnej.
Tworzenie się współczesnej jednolitej kultury narodowej, łączącej wszystkie warstwy narodu, nie polega tylko na masowości modernistycznych faktów cywilizacyjnych obejmujących cały naród, ale także na włączaniu w ten proces selektywnie wybranych elementów tradycji narodowej, w tym najlepszych elementów folklorów wszystkich składających się na naród. Wszystkie folklory stały się zamkniętymi kartami historii narodowej. W procesach współczesnego egalitaryzmu narodowego treści folklorów stały się społecznie „obojętne”, stając się obiektywnymi faktami historii narodowej. Bez żadnych zatem oporów można je łączyć na zasadach obiektywnych schematów sztuki w jeden nurt folkloryzmu, na bazie współczesnego patriotyzmu narodowego. W taki sposób tworzy się współczesny folklor narodowy. Proces ten idzie dziś szeroko przez świat. Ma on też swoje charakterystyczne wyznaczniki i zasady. Mamy z jednej strony powszechny proces kosmopolityzacji kultury światowej z drugiej zaś proces wręcz przeciwny jakim jest wydobywanie w obrębie organizmów narodowych i państwowych najlepszych własnych cech kulturowych znajdowanych zarówno w historii narodowej jak przede wszystkim w kulturze ludowej.
Wcielanym w nowe konstelacje kulturowe elementom tradycji nadaje się przez swoistą sublimację wysokie wartości użytkowe, a zarazem narodowe, zaspokajające określone potrzeby kulturalne i społeczne. W ten sposób kultury narodowe w tym cywilizacyjnym kotle nabierają własnego zabarwienia, co je chroni przed zgubną uniformizacją. Dzięki temu też kultury poszczególnych społeczeństw uzyskują własne oblicze, własną niepowtarzalną indywidualność, stają się zintegrowanymi kulturami narodowymi. W procesie globalizacji i jednoczeniu się Europy, świadomość folkloru ma kolosalne znaczenie właśnie w pracy niewielkich telewizji miejskich, dla których staje się ona wręcz niewyczerpanym złożem pomysłów i obowiązku kultywowania, a przez to szerokiej prezentacji innym krajom europejskim we wspólnej wymianie. Pamiętać jednak należy, że telewizje miejskie bez różnych sposobów promocji i nagłaśniania ich istnienia nie są partnerami dla innych telewizji na terenie kraju, a co gorsza nie są również partnerami dla dużych reklamodawców.

Halina GODECKA  

 

[1] Reżyser telewizyjny, autor wielu filmów dokumentalnych i sztuk telewizyjnych. Związany z pracą w telewizji niemal od jej początków w latach 50-tych

 

16-1-1.jpg (69799 Byte)
Na zdjęciui:

Górale (2002)
 
Fot. Halina Godecka

 

.