KĄCIK OTWARTYCH SERC


Szanowna Pani Tereso
Mam dorosłą, piękną i mądrą córkę. Pomimo tego, że ma duże powodzenie wśród mężczyzn, postanowiła nie zakładać rodziny. Nic w tym nie byłoby dziwnego. Zawsze szanowałam wolę swoich dzieci. Ale moja córka, absolwentka psychologii, w wieku 32 lat postanowiła mieć dziecko. Bardzo byliśmy poruszeni w rodzinie, skąd dziecko? Kto jest ojcem Kasi? Na wszystkie tego typu pytania córka uśmiechała się tajemniczo. Miałam nadzieję, że pojawi się ten tajemniczy wybranek – ojciec dziecka. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. W końcu zniecierpliwiona córka coraz bardziej natarczywymi pytaniami oświadczyła kategorycznie: „Dziecko jest tylko moje, nie będzie żadnego ojca Kasi, nie będzie żadnego męża, chcę być sama, jak kiedyś postanowiłam, a was proszę o nie wtrącanie się do mego prywatnego życia. Jestem dorosła, wiem co robię i Kasia jest moja i tylko moja!”
Byliśmy zaszokowani. Nasza rodzina żyła skromnie, ale była to najzwyklejsza rodzina. Wyrzucam teraz sobie, że pewnie popełniłam jakieś błędy wychowawcze, że z naszej rodziny tylko ta córka jest takim dziwolągiem. Może jestem starej daty, ale to wszystko, co robi i mówi córka, jest dla mnie nie do pojęcia. Z córką w ogóle na ten temat nie można rozmawiać. Jest to temat tabu. Zastanawiamy się z mężem, czy nie odsunąć się od córki. Chyba musimy jakoś zareagować. Nigdy nie zaakceptujemy postawy córki, ale boję się, że możemy ją stracić na zawsze, no i stracimy wnuczkę. Kasia jest miła i kochana. Nie chcemy jej skrzywdzić odsuwając jej matkę. Ta sytuacja wprowadza mnie w rozpacz. W myślach snuję dialogi z córką, ale tylko w myślach, bo dyskusji żadnej z nią nie ma. Co mamy robić? Proszę o radę.

Ewelina


Droga Pani Ewelino!
Postawa córki wymaga z całą pewnością głębokiego zastanowienia, co się stało w jej życiu, że przyjęła taką pozę. Może wynika ona z tego, że kiedyś została zraniona. Może ktoś ją zawiódł, na kogo bardzo liczyła, a może sama czuje się niezdolna do tego, aby życie ułożyć inaczej. Uważam, że córki nie wolno odtrącać, chociaż jej zachowanie bulwersuje całą rodzinę. Trzeba okazywać jej i Kasi jak najwięcej uczuć, serca, miłości. Trzeba otoczyć ją ciepłem i poczuciem, że nie jest sama. Córka powinna odczuć, że jest kochana i akceptowana przez najbliższych. Podjęcie takiej decyzji przez córkę – tym bardziej, że jest psychologiem – musi mieć głębokie i, być może, dramatyczne przyczyny. Zapewne zdaje sobie ona sprawę z tego, że taka postawa niesie z sobą egoizm. Dziecko nie może być traktowane przedmiotowo, bo w jego mamie obudził się instynkt macierzyński. Ma ono niezbywalne prawo w równym stopniu do nauki, jak i do ojca. Ojciec nie jest marginesem w życiu dziecka, ale osobą bardzo ważną. Ma on swoje bardzo ważne miejsce w kształtowaniu się osobowości młodego człowieka.
Obserwujemy na co dzień, jakie kłopoty mają dzieci, a nawet osoby dorosłe wychowywane przez jedno z rodziców. Nikt dziecku nie zastąpi matki i nikt nie zastąpi ojca. Brak jednego z nich zawsze wywrze ujemny wpływ na dziecko – jeśli chodzi o identyfikację i role podejmowane w życiu dorosłym. Myślę, że córka dobrze to rozumie. Jeżeli rodzina będzie w stanie dać córce ten „kredyt” zaufania, obarczy ją akceptującą miłością, miłością bezwarunkową – może pomoże to wyleczyć rany jej duszy. I przestanie patrzeć na innych, jak na osoby potencjalnie zdolne tylko do zadawania bólu. To są długie procesy wymagające cierpliwości. Ale jak mówi św. Paweł: „Miłość cierpliwa jest... we wszystkim pokłada nadzieję”.
Z wyrazami szacunku

Teresa BERSKA

Teresa Berska prowadzi poradnię zdrowia psychicznego w Paryżu.

16-6-1.jpg (52999 Byte)
Na zdjęciu:

Dziecko
 (Dornumersiel, 2002)

 
Fot. Michael Wittbrot

.