Czy zasadne jest mówienie o kryzysie moralnym w naszych czasach?

DRZEWO

„DOTYK I BÓL – DWA OWOCE
TEGO SAMEGO DRZEWA
DŁONI”

Kasia Michalewska

 

Moralność – zespół ocen i norm, wzorów postępowania i ideałów osobowych, mających regulować postępowanie jednostek [...], całokształt zachowań i postaw jednostki lub grupy społecznej, oceniany według jakiegoś społecznie funkcjonującego systemu ocen i norm moralnych.
Moralność dotyczy każdej dziedziny życia. Słowa, zachowania, postępowanie.
Jak powstał człowiek, kiedy powstał świat, dokąd człek zmierza i którą z dróg wybierze ? Do wyboru koncepcji o powstaniu świata, istot żywych, dużo bóstw i jeszcze więcej starych mitów. Wiele pytań, wątpliwości i krótkie, szalenie mądre, w oczach ludzi odpowiedzi. Rosną jak grzyby po deszczu prawdy i kłamstwa o tym, jaki jest człowiek, bądź jaki być powinien. Każdy ma wiele do powiedzenia o innych, lecz o sobie woli nie wspominać, by przypadkiem nie wydała się tajemnica rodzaju ułomności ludzkiej. Mędrcy Wielkiego Świata Naszego opowiadali o ludzkich duszach, walce dobra ze złem, o tym, że człowiek jest tylko narzędziem w rękach Boga, o krwawym i nieczystym życiu i karze, która nie ominie nikogo. I wczoraj i dziś i zapewne jutro słyszeć się będzie o głupocie ludzkiej, nienawiści do bliźniego, człowieku Niszczycielu i wreszcie o tym, że świat zmierza ku zagładzie. Jeśli więc już niedługo Nas nie będzie po co się starać, pomagać, tworzyć? Jaki sens ma życie? Czy nastąpił kryzys wszelkiego, co ludzkie? Wczoraj, Dziś i Jutro – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – Czy naprawdę tak bardzo się różnią, bądź będą różniły od siebie? A może to wszystko jest tylko złudzeniem, nic nie znaczącym wytworem chorej wyobraźni? Pytanie – Czy można mówić o kryzysie moralnym w dzisiejszych czasach? Dziś można mówić bodaj wszystko, co tylko możliwe jest do wymówienia, napisania, przedstawienia – oto fenomen naszych czasów. Dlaczego? Bo łatwiej mówić o tym, co złe, mroczne, trudniej natomiast mówić o pięknie życia, radościach i sukcesach. Czy naprawdę taki okropny, bez wartości, prawdy jest nasz świat?
Zarówno ludzie jak i zwierzęta mają silnie zakorzeniony instynkt, dotyczy to rozmnażania się, walki i przetrwania. Z punktu widzenia nauki – Homo sapiens jako gatunek najbardziej rozwinięty uczynił sobie ziemię poddaną i głównie chodziło o umiejętność łączenia się w duże grupy, istotę porozumiewania się oraz posiadanie rozumu. Istnieje też inny punkt widzenia dotyczący życia człowieka na ziemi – to kwestia religii (w tym wypadku chrześcijańskiej). Powiedział Bóg: „…Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną [...]”. To człowiek pierwszy zbudował dom, to człowiek wymyślił pismo – dwa tysiące lat temu. O czym to świadczy? O silnej woli przetrwania, mądrości i chęci rozwijania się. Od wielu wieków jednak targają człowiekiem wątpliwości i sprzeczności. Wielki Budowniczy zmienia się w Wielkiego Niszczyciela. Wszystko to zależy od okoliczności, sytuacji. Łatwiej oceniać dawne czasy, zwłaszcza wtedy, gdy nie było się ich uczestnikiem. Korzystając z książek, kronik można wyobrażać sobie życie sprzed wieków jako beztroskie, bajeczne i… bezpieczne. Piękne księżniczki zamknięte w wieży, czekające na swych wybawicieli. Zwycięstwo dobra, miłości i moralności. Bale i przyjęcia na dworze królewskim, przepych i bogactwo. Wszystko co piękne, kolorowe i kończące się dobrze, wydarzyło się dawno temu. Słuchając tych bredni i co gorsza przyswajając je, rzeczywiście ma się wrażenie, że dzisiejsze czasy są okrutne. Wszystkie te wojny, mordy i gwałty. Podobno kiedyś tego nie było, tak przynajmniej twierdzą starsze osoby. Dziwne są to twierdzenia, zwłaszcza wtedy, gdy się przeżyło dwie wielkie wojny i było się świadkiem nie lada rzeźnickich dokonań na wielu ludziach. A co najdziwniejsze – to też wydarzyło się kiedyś! Im dalej będzie się człowiek cofał w czasie, tym doskonalej będą się jawiły przeszłe czasy. Dlaczego? Ponieważ NAS wtedy nie było. Wiadomo, wyobraźnia działa, a człowiek zawsze będzie dążył do tego, by wrócić do Edenu – boskiego ogrodu. Niestety fantazjowanie o zamierzchłych czasach nie pomaga w odnalezieniu się w dzisiejszych czasach, w powrocie do rzeczywistości. Wręcz przeciwnie – może tylko zaszkodzić. Można podporządkować to pewnemu stwierdzeniu, pod którym podpisuje się ów wielki mistrz - Umberto Eco:
„[...] Tacy już jesteśmy: antropomorfizujemy stulecia – i są dla nas piękne tylko, gdy mają dwadzieścia lat, a zgrzybiałe gdy mają dziewięćdziesiąt; można nawet powiedzieć, że przyczyniamy się do tego, by tak właśnie było, dajemy się bowiem zwieść datom [...]”. Oto My – myśliciele wszechczasów.
W naszych czasach, współczesności, wiele mówi się o kryzysie moralnym. O tym, że dawne, ważne wartości takie jak honor, bezinteresowna pomoc, równość, czy choćby wierność ideałom odeszły do lamusa. Króluje zło, podstęp, ludzie sparaliżowani strachem bojący się wychodzić z domów, miłość nie mająca szans przetrwania, a wszystko to niczym Orwell’owski świat z „Roku 1984”. Bez porównania, kiedyś żyło się lepiej! To oczywiście ironiczne spojrzenie na świat, na szczęście rzeczywistość przedstawia się nieco odmiennie, chociaż dzisiejsze czasy nie są oczywiście idealne. Żeby cokolwiek stwierdzić trzeba jednak najpierw przeprowadzić analizę współczesnego świata. Na pierwszy plan wysuwa się postęp. Coraz, szybciej, skuteczniej leczy się chorych. Przykład? Gruźlica – jeszcze niedawno była praktycznie nie do wyleczenia, a dziś – niemal żaden problem. Nowotwór – trzy czwarte ludzi wyleczonych. Powstają szczepionki przeciwko wielu chorobom, malarii –z tych cięższych i grypie. Dziś już nie trzeba wyrywać zębów kiedy bolą, wystarczy pójść do stomatologa. Nagłaśnia się sprawę zdrowego odżywiania, po to by człowiek w wieku trzydziestu lat nie zapomniał jak się nazywa. Porody odbiera się z wymytymi rękoma, zazwyczaj w sterylnych warunkach, zapobiega to niepotrzebnym zakażeniom i dzięki temu więcej dzieci w ogóle się rodzi. Czy kiedyś to wszystko było możliwe? Nie. Słynne peruki z dawnych lat, które przeszły do historii – bynajmniej nie noszone dla samego noszenia, ale w większości przypadków dlatego, ponieważ na brudnych głowach gnieździły się wszy. Napoleon wracający z wypraw pisał listy do Józefiny, prosząc ją o to, by się nie myła – cóż miłość wiele zniesie. Porody odbierane przez znachorów o rękach czarnych niczym smoła. Całe miasta wymierające po zetknięciu z zarazami, czy chociażby związki kazirodcze mające szczytny cel – w żadnym wypadku nie mieszać błękitnej krwi. Gdzie tu moralność, godność?
Wiele się czyta i słyszy też o tym, że w przyszłości mogą powstać urządzenia zdolne zastąpić naszą pamięć, że już niedługo nadejdzie czas, gdy cyborgi będą rządziły światem, maszyny zastąpią człowieka w każdej dziedzinie. Niedługo człowiek nie będzie już potrzebny, i tak dalej… „… Taki sam odruch musiał mieć człowiek, który jako pierwszy zobaczył koło. Pomyślał pewnie, że zatracimy umiejętność chodzenia [...]”, bądź „… faraon pyta z troską boga Totha, wynalazcę pisma, czy to diabelskie udogodnienie nie sprawi, że człowiek straci zdolność pamiętania, a więc myślenia [...]”. Te słowa, słowa Umberto Eco potwierdzają tezy o tym, że człowiek boi się postępu, a drugiej strony tworzy wielkie maszyny, wynalazki, mające na celu pomaganie ludziom. W czym tkwi paradoks? Otóż człowiek chętnie korzysta z tych udogodnień. Lodówki, samochody, piękne torby ze świńskiej skóry, eksperymenty na zwierzętach, czy chociażby jedzenie mięsa w postaci zrazów, kotletów i tym podobnych. To wszystko w mniemaniu ludzi nie jest złe, a wystarczy tylko poczytać Biblię „ … <<Nie jest dobrze by mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc>> Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne (…), ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny.” W ten sposób można się dowiedzieć się, że zwierzęta, choć nie tak mądre i rozwinięte nie miały służyć do spożycia, ale do pomocy. To oczywiście nie jest dzisiejszy problem, narodził się on bowiem bardzo dawno temu. W czasach przez wielu okrzykniętych jako doskonałe. Katoliccy księża i ich pamiętne „przyjęcia”, papieże korzystający nader chętnie z wdzięków rozwiązłych kobiet, słowem : Niech żyje celibat i życie w ubóstwie!. Krucjaty dziecięce, Święte Wojny mające tylko jeden cel – złupić, gwałcić, zamordować, a wszystko to oczywiście ku czci Boga. A dziś – mniej więcej to samo. Wojny, rosnąca przestępczość, dzieci mordują dzieci …. Tak, to wszystko przemawia o tym, że kryzys moralny (i nie tylko) istnieje. Rodzi się tylko pytanie kto, lub co go zapoczątkowało i kiedy ? Faktem jest, że człowiek, bo któż inny wpadłby na tak genialny pomysł? Kiedy? - nie istnieje konkretna data, pora roku, epoka. Dlaczego? Ponieważ ów kryzys istnieje od zawsze, od momentu powstania człowieka, od pierwszego biblijnego potopu, od pierwszego wynalazku, słowa. A skończy się dopiero wtedy, gdy ostatni człowiek żyjący na tej planecie umrze. Nie jest to pocieszające, ale jest prawdziwe. Wracając jednak do postępu, człowiek jako Wielki Budowniczy, czy Wielki Niszczyciel. Nie można jednoznacznie twierdzić, że człowiek potrafi tylko niszczyć. Gdyby nie postęp, nadal ludzie mieszkaliby w jaskiniach, umieraliby na zwykły katar, nie byłoby książek, a więc historii i człek nie byłby w pełni uczłowieczony. To wszystko jest podarkiem od ludzkości dla ludzkości. Człowiek ustanawia prawa i żyje według nich. Dzięki temu na świecie nie istnieje anarchia. Wychowuje potomstwo i stara się dać swym dzieciom dobry przykład. Istnieją państwa, po to, by każdy mógł żyć na swej ziemi, by istniało poczucie przynależenia do jakieś wspólnoty. To właśnie ma być gwarantem bezpiecznego życia. Nie zawsze jednak jest to możliwe. W każdym społeczeństwie żyje od kilkudziesięciu tysięcy do kilkunastu milionów mieszkańców. Nie jest więc możliwe „dogodzenie” wszystkim. Żyją ludzie mądrzy, obdarzeni umiejętnością odróżniania dobra od zła – zarówno wierzący jak i ateiści i tacy, którzy nie chcą się przystosować do ogólnie przyjętych zasad – moralnych norm dotyczących zachowania się, postępowania i prawnych norm czyli, działania według prawa. To właśnie Tych ludzi można nazwać Niszczycielami. To terroryści, mordercy, totalitarni przywódcy, tacy jak Hitler czy Stalin. Żyją, żyli i żyć będą. W myślach i w historii. Wielu twierdzi, że w dzisiejszych czasach nie można liczyć na nikogo, że jest dużo wojen i świat zmierza ku zagładzie. Ileż to razy świat miał przestać istnieć? Pięć, dziesięć, a może tysiąc ? Być może nie chodziło o rzeczywisty koniec świata, może te właśnie przepowiednie mają skłonić ludzkość do przemyśleń nad swym postępowaniem. Jedno jest pewne, człowiek myśli, ma wyobraźnię. Od tego jak wykorzysta swój rozum i umiejętność myślenia zależy jego życie.
Największą zaletą dzisiejszych czasów jest to, że człowiek ma wybór. Jeśli chce wierzyć, to wierzy, a jeśli nie chce to nie wierzy. Czy to świadczy o niemoralnym postępowaniu? Nie, świadczy to tylko o tym, że człowiek ma wreszcie wybór. Wreszcie, bo kiedyś go nie miał. Dziś już rodzić nie wybiera męża, bądź żony dla swego dziecka. Dziś można iść za głosem serca. Prawdą jest, że małżeństwa zawierane kiedyś były trwalsze, ale na czym się opierały? Były to zwykłe kontrakty, chodziło o majątki, o „wejście” w bogatą rodzinę, z przeszłością i tradycją. I takie postępowanie i styl życia popierał Kościół, jeszcze w niedalekiej przeszłości. Takie postępowanie miało być zgodne z nakazem boskim, a przecież Bóg nic takiego nie nakazał. Nakazywał żyć w miłości, mówił o tym, że człowiek winien „kochać bliźniego swego jak siebie samego”, czy chociażby „nie pożądać żony bliźniego swego” – „wczorajsze” życie jednak było całkiem inne. Zdrady, palenie domniemanych czarownic na stosach, biedny szary obywatel na szarym końcu – wciąż głodny, ciemiężony. Wszyscy ponoć byli równi, lecz tylko dzieci bogatych mogły się uczyć, tylko magnateria mogła korzystać z wszelkich udogodnień, a pospólstwo miało za to płacić. Dziś jest inaczej, i biedny i bogaty może zdobywać wiedzę. Nie istnieje już niewolnictwo, toteż nikogo nie dziwi widok Murzyna na ulicy, kolorowych małżeństw, czy chociażby to, że kobiety mają takie same prawa jak płeć brzydka. Czy to wszystko jest złe, niemoralne, niedopuszczalne? Czy tu może tkwić jakikolwiek kryzys ? Nie. To wszystko po to, by walczyć o godność ludzką, by człowiek nie musiał się bać żyć, żeby nie myślał, iż jest gorszy, ze względu na swój kolor skóry czy też, że nie pochodzi z zamożnej rodziny. Nie oznacza to oczywiście, że dzisiejsze czasy są doskonałe, a wszyscy ludzie dobrzy, lecz trzeba pamiętać o tym, że człowiek nie jest ideałem, popełnia błędy, w myśl starego przysłowia „ człowiek uczy się na błędach”. Nie oznacza to też, że po popełnieniu tychże błędów ludzie od razu staną się „kryształami”. Taki bowiem jest świat, pełen sprzeczności, tajemnic. Dobro przeplata się ze złem, mądrość z głupotą a między tym wszystkim, gdzieś po środku jest człowiek.
Jedną z wielu kwestii poruszanych na forum publicznym jest sprawa konstruowania broni jądrowej; broni masowego rażenia. Skutki owej broni znane są bardzo dobrze na świecie, a zwłaszcza pamiętają o niej Hiroszima i Nagasaki. Za jednym „zamachem” zginęło wiele tysięcy niewinnych ludzi i wielu jeszcze odczuwało skutki diabelskiej broni, dotyczy to promieniowania, chorób popromiennych. To była wielka zbrodnia, masowe morderstwo. Nikt nie ma prawo decydować o tym, czy kogoś zostawić przy życiu czy zabić. Takie prawo, koniec końców, ustanowili ludzie, ale … Czy zawsze ma się wybór, czy każdy spór, wojna, czy nawet wybór sosu do sałatki może obyć się bez jakichkolwiek ofiar, bez cierpienia? Nie może, ponieważ spośród trzech sosów wybierzemy jeden, ten najlepszy, a co z resztą?- pójdą w tzn. odstawkę. Przykład ten może wydawać się banalny a nawet i głupi, lecz ukazuje on, że nawet najmniejsze sprawy mają duże znaczenie a nierzadko mając wybór trzeba wybierać między mniejszym, a większym złem. Wszystko to pozwala choć w części wyjaśnić, wytłumaczyć dlaczego zrzucono bombę atomową. Bowiem jak zakończyć wojnę, krwawą, trwającą wiele lat, w przypadku, gdy jedna ze stron nie chce jej zakończyć. Czy moralne byłoby, w tej sytuacji, nie robienie niczego, co mogłoby ją zakończyć? Wtedy zapewne byłoby jeszcze więcej ofiar. Zrobiono rzecz straszną, lecz na pewno nie pozbawioną sensu. Wybrano mniejsze zło, choć zło jest zawsze złem. Potwierdzeniem tego są też tezy Kai Nielsena i jego przykład o ludziach na łódce na środku wielkiej wody i wyborach, jakie muszą podjąć. Sytuacja drastyczna, brakuje jedzenia i miejsca, ludzi ogarnia panika. Kogo wyrzucić za burtę? Trzeba poświęcić jednego człowieka, po to, by inni mogli przeżyć. Czy jest to zachowanie moralne? Czy w ogóle jest jakiś wybór? Znalezienia się w takiej sytuacji nie można życzyć nawet najgorszemu wrogowi. I tu właśnie pojawia się pojęcie mniejszego i większego zła. Życie kilku w zamian za życie tysiąca. Bomba atomowa czy jeszcze więcej ofiar, wojna trwająca jeszcze dłużej – co będzie dobrym rozwiązaniem? Niemoralne byłoby, nie robienie niczego, czekanie na cud. Człowiek żyje w grupie, to jednostka musi się dostosować do tego, co postanowi większość – to główna zasada demokracji. Nie jest to bynajmniej niemoralne, nieetyczne. Moralność wkrada się w każdą dziedzinę życia. Dotyczy współdziałania z grupą, postaw, zachowań, a nawet tworzenia i niszczenia. Moralność dotyczy śmierci i zabójstwa, przyszłości i przeszłości – zawsze w mniejszym bądź większym stopniu. Jedno jest pewne człowiek i moralność są nierozłączne. Na tym się jednak nie kończy, bowiem w tym wszystkim, gdzieś po środku tkwi stary jak świat kryzys moralny. Odwieczna zmora ludzkości. Stworzony przez ludzi i dla ludzi. Niby po co Wielcy Myśliciele tak gorliwie rozprawiali o odwiecznej walce dobra ze złem. Duchach przeszłości pragnących zemsty, za co ta zemsta, skoro dawne czasy takie wspaniałe? W dzisiejszych czasach mówi się tylko o końcu świata, zbliżającej się wielkiej katastrofie, biedzie, krwawych wojnach, rzekomej karze Boga – AIDS i wielu, innych jakże przerażających rzeczach. Szkoda tylko, że przy okazji pomija się wszystko to, co piękne, wszystko co człowiek stara się zrobić dla człowieka, a nie człowiekowi. Rzadko słyszy się o wielkich, czy mniejszych postępach w medycynie, nauce... o tym, co może jeszcze stworzyć?!. Wielu wierzy w to, że żyjemy w świecie bezprawia, gdzie nikt nie może żyć godnie. Wojny były od zawsze, tak samo jak świeci słońce. „… Czyż nie było tak zawsze ? Rzym umiera pod koniec V wieku razem z Romulusem Augustulusem; kilkadziesiąt lat przed końcem pierwszego milenium zaczyna się wyczekiwanie z przerażeniem na koniec świata [...]” W pełni popieram słowa Eco. Na szczęście ludzie potrafią naprawiać, budować i co najważniejsze kochać.
Czy można mówić o kryzysie moralnym w naszych czasach? Mówić można, a nawet i powinno się, ale tylko w oparciu o wiedzę dotyczącą przeszłości. Kryzys moralny istnieje w naszych czasach, lecz istnieje tylko dlatego, że istniał kiedyś. Zapoczątkował go człowiek, w momencie, gdy po raz pierwszy podniósł rękę na swego brata. Istniał i istnieje tam, gdzie pojawia się cywilizacja. Człowiek rozwija się; pnie w górę, uzewnętrznia swe pragnienia, żądze, stara się pod osłoną pracy i odkrywania ukryć swe lęki i dzięki temu stać się nieśmiertelnym. Nie jest to złe, że ludzie chcą żyć wiecznie. Nie jest też złem to, że chcą odkrywać. Człowiek jest tylko człowiekiem, popełnia błędy, czasem nie rozróżnia dobra od zła, lecz rzeczą ludzką jest błądzić. Taka bowiem nasza natura. Kryzys moralny jest i dotyczy całego życia człowieka. Pojawił się w momencie pojawienia się człowieka na ziemi. Towarzyszył przez tysiąclecia i zniknie wtedy, gdy Ostatni z Żyjących odejdą do Krainy Wiecznych Łowów. Natomiast teraz nie pozostaje nic innego jak żyć i cieszyć się człowieczeństwem.

Joanna BILSKA

Joanna Bilska jest studentką socjologii poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu. Współpracuje z pismem internetowym „Humanista”. Prezentowany tekst ukazał się wcześniej na stronach www.humanista.pl 

BIBLIOGRAFIA: 1) Katarzyna Michalewska, „Melanż er ja”, Poznań R.K. 91/93; 2) Umberto Eco, „Drugie zapiski na pudełku od zapałek”, Historia i Sztuka 1994; 3) Umberto Eco, „Diariusz najmniejszy”, Znak, Kraków 1996 ; 4) George Orwell, „Rok 1984”, Da Capo, Warszawa 93; 5) Kai Nielsen, „Moralność i religia”; 6) Zygmunt Ziembiński, „Elementy socjologii”, Ars boni et eaqui, Poznań 1994; 7) „Biblia Tysiąclecia”, Pallottinum, Poznań – Warszawa 1980; 8) SŁOWNIK WYRAZÓW OBCYCH, Warszawa 1972

16-2-2.jpg (19461 Byte)

Na zdjęciu:


Okna
 (Paryż, 2002)

 
Fot. Michael Wittbrot

.