
|
Stale do waszych usług
Zdolni
przedsiębiorcy ukierunkowują swoje firmowe działania ku
potrzebom klientów i nie pozostawiają otwartego miejsca na
jakiekolwiek dodatkowe życzenia czy pragnienia. Przykłady z życia
wzięte pokazują, w jaki sposób przedsiębiorstwa czynią
faktorem „sukcesu klienta” własną usługę.
„Kto nie potrafi się śmiać, nie powinien otwierać żadnego
sklepu” – tak brzmi jedno ze starych chińskich przysłów.
Postawa ta nic jednak nie straciła na swoim znaczeniu. Dzisiaj w
modzie jest pełne respektu, wręcz przyjacielskości postępowanie
z klientem. I należy ono do ważniejszych elementów tzw.
sevice-mentalności. Konkurencyjne w ostateczności pozostają
tylko te firmy, które stawiają klienta w centralnym punkcie
swojej strategii. „Ukierunkowanie się na potrzeby klienta
jest tematem, bez którego żadna firma nie może się obejść!”
– podkreśla Jörg Forthamm, doradca hamburskiej Mummert&Partner.
Doradztwo przedsiębiorcze GmbH głosi: „Kto ignoruje ową
strategię, jest z góry skazany na niepowodzenie”. Staje się
to obowiązującą normą, bowiem firmy, w których coraz większą
rolę odgrywa „E-Business”, mają coraz częściej do
czynienia z bardzo ambitnymi klientami. Kto dzisiaj pragnie zamówić
towar, może wcześniej dowiedzieć się wszystkiego przez
Internet; może porównać produkty i dokonać bardziej świadomego
wyboru. W obliczu wzrastającej „przeźroczystości
rynkowej” firmy muszą starać się „być o krok
lepsze w udoskonalonym serwisie” niż konkurencja. Ku
wszechobejmującemu „Relations-Management” prowadzi
wiele dróg. Jednym z ważniejszych elementów jest tzw. Customer-Relationship-Management (CRM).
Oferowana jest szeroka paleta produktów – od „email-Management”
ku analitycznemu zastosowaniu posiadanych informacji, które
pozwalają przykładowe zachowania klienta rozpoznać i ocenić.
Wszystkie rozwiązania pomagają firmom klientów dobrze poznać
i, na podstawie jednostkowej informacji, towarzyszyć im w
„zakupach”. Aby jednak „Relations-Management”
był bardziej skuteczny prof. dr Peter Winkelmann radzi przedsiębiorstwom
rozpocząć promocję od samych siebie. „Tylko ten, kto
swoje wewnętrzne procesy ulepsza, ten związuję klientów ze sobą”.
W ten sposób możliwy staje się optymalny serwis, który odciąża
pracowników od rutynowej pracy. W pierwszym rzędzie muszą
przedsiębiorstwa zintegrować bank danych, aby doskonale być
przygotowanym na wszelkie zapytania klientów.
Ciągle
osiągalni
Drugim zasadniczym elementem jest „Call-Center”, dzięki
któremu firmy w każdym czasie zaspokajają życzenia swoich
klientów. Istotną zaletą są szybkie odpowiedzi, kompetentne
doradztwo, indywidualne oferty, całododobowy serwis i wyczerpujące
doradztwo także po zakupie towaru.
Przykładowo u TDS-Informationssysteme Ag w Neckarsulm wraz z
wprowadzeniem „Businnes-Call-Center” (BCC) wzrasta ciągle
liczba telefonicznych rozmów z klientami. Firma mająca za punkt
ciężkości doradztwo oraz „Application-Hosting”
zatrudnia blisko 900 pracowników w dziesięciu krajach. Przed
trzema laty wystartowało BBC, które jest całodobowo obsadzone.
Każdego dnia jest rejestrowanych prawie 200 rozmów
telefonicznych. Aby obsłużyć klientów możliwie szybko,
TDS-Informationssysteme zatrudnia 50 pracowników. Stała dostępność
jest konieczna, albowiem przedsiębiorstwo do swoich klientów
zalicza także banki oraz giełdę. „Obecnie gwarantujemy
prawie 100-procentową osiągalność” – wyjaśnia
Thomas Gebhardt, szef Information Officer TDS. Podkreśla to także
jego firma – każde połączenia telefoniczne jest odbierane
przeciętnie co 23 sekundy. Przy pomocy „Monitoring-Funktion”,
która ocenia podział wezwań telefonicznych, można stale
optymalizować wykorzystanie „Customer Support Center”.
Tym samym firma otrzymuje pełen obraz tematów rozmów. Jest to
także podstawa dla elastycznego zarządzania kadrami. Ponadto
system BBC może zostać bezproblematycznie zintegrowany z innym
istniejącym systemem, tak że Neckarsulmer używa już podobnej
centrali telefonicznej firmy Tenovis. Harry Hauck, szef odziali
„Customer Support Center” przy TDS ocenia wszystko
raczej pozytywnie: „Krótki czas oczekiwania oddziałuje
bardzo pozytywnie na klientów”.
„Call-Center” wyrastają niczym grzyby po deszczu.
Wzrastający popyt pozwala się też bardzo łatwo usprawnić;
firmy mają w tenże sposób bezpośredni dostęp do klienta i mogą
swoje produkty oferować dalej. Krótko mówiąc, „Call-Center”
zaprasza do dialogu. Sukces jednakże zależy od kompetencji współpracowników.
„Wykwalifikowani doradcy są decydującym faktorem dla
dobrego Call-Center” – stwierdza bez wahania Forthmann.
Klienci zważają zarówno na treściwą jak i formalną jakość
prowadzenia rozmowy. Tak więc agenci powinni unikać frazesów i
na pamięć wyuczonych standardowych zdań. Dlatego też firma
musi swoich współpracowników nieustannie szkolić. Według
Forthmanna niekompetentne „Call-Cenetr” kosztuje firmę
utratę zbyt wielu klientów. Wraz z nowym „BCC-Office”,
pochodzącym z firmy Tenovis, przede wszystkim małe i średnie
przedsiębiorstwa mają szanse polepszyć swoje kontakty z
klientami. Bazyjna centrala z dwunastoma agentami pozwala bez
problemów rozwinąć się do 24 agentów. Przy tym można
zdefiniować dziesięć tematów, według których rozmowy będę
przydzielane najbardziej wykwalifikowanych pracowników. Dla
uprzywilejowanych klientów można, według uzgodnienia, założyć
specjalne połączenia.
Jednolita
powierzchnia informacyjna
Trzecim elementem zorientowanego na klienta przedsiębiorstwa jest
tak zwany „Unifield-Messaging-Systeme” (UMS). Myślą
zasadniczą tejże technologii jest to, aby wszelkie możliwe
sposoby komunikacji zintegrować w jednolitą powierzchnię obsługi.
To postawił sobie za cel Transtec AG, aby cale zarządzenie
kontaktami za pomocą UMS zintensyfikować i jednocześnie oszczędzić
wysokich wydatków.
U producenta komputerów w Tübingen odnotowano pierwsze sukcesy.
Niezależnie od tego, czy klient zamawia towar przez telefon, faks
lub e-mail, pracownik zapisuje każdą wiadomość w systemie
maski elektronicznej i podaje ją odpowiednio dalej. Wszelkie
zapytania drogą internetową przebiegają przez
„Outlook” i jednocześnie są one przez system
rozpoznane jako zadanie – o ile klient niczego nie pozmieniał
w dostępnej masce elektronicznej. „W ten sposób odpada
jednocześnie ogromna część pracy związana z opracowaniem zamówienia”
– cieszy się Bernhard Bruscha, szef zarządu Transtec.
„Dzięki wyraźnemu skróceniu czasu obiegu informacji
oferujemy naszym klientom znacznie ulepszony serwis” –
przekonuje.
Podobne przykłady pokazują, że przed oferentami UMS stoi różowa
przyszłość. Jednakże według Felixa Hampe, profesora w
Instytucie Informatyki Gospodarczej na Uniwersytecie w Koblencji
obowiązuje wpierw zasada opracowania struktury organizacyjnej
firmy. „Aby zalety technologii komunikacyjnej zaczęły działać,
muszą wpierw firmy stworzyć wewnętrzną kulturę informacyjną.
Tak wiec należałoby współpracowników wtajemniczyć w cele
firmy. Każdy musi wiedzieć, co zamierza się osiągnąć poprzez
ukierunkowanie się na potrzeby klienta. Ponadto zawsze należy
brać pod uwagę cenne propozycje współpracowników.
Ogromne
zapotrzebowanie
Aby przedsiębiorstwom pomóc rozwinąć takową kulturę
informacyjną, pod koniec roku 2001 pojawił się na rynku „Integral
Messenger” firmy Tenovis. Dzięki temu rozwiązaniu wszelkie
kanały komunikacyjne stały się dostępne nie tylko drogą
komputerową, ale też poprzez centralę telefoniczną. Tak więc
telefon, obok komputera – niezależnie czy jest to telefon
biurowy czy też komórkowy – jest swoistą centralą
wiadomości dla firmy. Przychodzi nowy e-mail i adresat jest
nieosiągalny, wówczas e-mail zostaje wyświetlany na telefonie
komórkowym. Ponadto współpracownicy mogą z każdego systemu bądź
też telefonu komórkowego dostać się na serwer e-mailowy i w
książce adresowej całego przedsiębiorstwa otrzymać potrzebne
dany dotyczące współpracowników, klientów i partnerów
firmowych.
Obecnie z „Integral Messenger” można wysyłać
„SMS-wiadomości” nie tylko przez telefon komórkowy,
ale także przez stałą siec. Współpracownicy mogą, niezależnie
od miejsca, być informowani o przysłanych faksach, poczcie głosowej,
emailach i SMS-ach. O terminach i spotkaniach, automatycznie przez
telefon bądź SMS, informuje użytkownika „Integral
Messenger”. W ten sposób jest gwarancja, że klienci mogą
zawsze osiągnąć swojego „partnera” i znajdują się
pod stałą „opieką” swojej firmy. Hampe przekonuje:
„W klasie średniej jest na to ogromne
zapotrzebowanie”.
Norbert MAREK
Norbert
Marek. Urodził się w 1975 roku w Iławie. Studiuje teologię. Mieszka w
Bonn w Niemczech.
|

Na
zdjęciu:
Butelka
(Paryż, 2002)
Fot.
Michael Wittbrot
|