
|
Miejsce na wiersz
Niektórzy poeci spełniają się w samotniczym życiu - publikują niechętnie, nieśmiało uczestniczą w spotkaniach autorskich, z oporami ujawniają czytelnikom swoje doznania czy doświadczenia. Zapytani, niepewnie formułują swoją wiedzę o literaturze, o sobie, o świecie, przeważnie pointując wyrywkową wypowiedź, że wszystko zapisali w wierszach, co mieli do powiedzenia.
Są jednak i tacy twórcy, którym nie wystarcza wiersz powstały w samotności czy towarzystwo przyjaciela-straceńca. Mimo wewnętrznego skłócenia z sobą, próbują zgodnego kontaktu ze światem, podejmując działania różnego typu, by częściej mówić o literaturze niż ją pisać, by żyć "życiem literackim" zamiast kreować kolejne poetyckie wizje. Czy to dobrze, czy gorzej - trudno wyrokować. Są tacy zapaleńcy, których cieszy spotkanie z innym autorem i potrafią w nim ujrzeć kogoś większego, piękniejszego od siebie, choćby to się odbywało w aurze skandalu towarzyskiego, obrazoburczych sądów czy budowania legend dla potrzeb najbliższego środowiska.
Bo jak żyć bez legend, jeśli to one ożywiają i oswajają stare mury zamków przerobione na ośrodki kultury. Jedną z takich legend Poznania jest niewątpliwie Jerzy Grupiński - poeta, gawędziarz, animator działań związanych z upowszechnianiem poezji w "Zamku", gdzie mieści się obecnie Centrum Kultury. To tu w 1970 roku założył on i nieprzerwanie prowadził i prowadzi dotąd Klub Literacki. Zapraszał do sali kominkowej czy kameralnej autorów młodych i już uznanych, bywali u niego zarówno poeci zauważeni w mieście jak skandalizujący Andrzej Babiński, ale też cisi "profesorowie pióra", naukowcy i redaktorzy czasopism. I wszyscy wychodzili pełni wrażeń , syci pytań i kontaktu z czytelnikami. Prezentowali się w klubie piszący malarze (np. Norbert Skupniewicz - autor haiku),reżyserzy (np. Tadeusz ¯ukowski - niestrudzony polemista z traktatami Cz. Miłosza), krytycy i poeci (np. Sergiusz Sterna-Wachowiak, Andrzej Ogrodowczyk). Wspominam z łezką w oku swój pierwszy publiczny występ z wierszem "Staruszka" wiosną 1974 roku podczas finału konkursu poetyckiego "O Zieloną Wazę", który prowadził Jerzy Grupiński (zdobyłam wtedy za swoją recytację nagrodę publiczności i przeżyłam radość wysłuchanego autora). Potrafił on stworzyć w "Zamku" gościnną atmosferę biesiady literackiej i towarzyskich spotkań. Dzięki temu, że sam ze swoją twórczością krył się w cieniu kolegów, dając im pierwszeństwo i szansę zaistnienia "na pierwszej linii", zyskał sobie grono wiernych
przyjaciół i sympatyków.
Zanim spadnie gwiazda
Oto w południowym wietrze
wesołe serce skowronka
bijące w krwiście czerwonym
ciele chmury
Wciąż jeszcze
oglądamy dzieciństwo naszych dzieci
i jakby zatrzymały się pokolenia
jeszcze słychać głosy rodziców
- przychodzą ich listy
Mimo lat ciągle wysoko
w konstelacji alfy stoją gwiazdy
zanim - spełniając wszystkie życzenia
sypkim piaskiem
jak zachwyt nie spadną nam
na twarz
Nie było
Nie było
dla mnie miejsca
ani w twym domu
ani w twoich oczach
Mogłem robić cokolwiek
obracać się w piskliwym
kołowrocie miasta
palić nad gazem wiersze
iść do pustego biura
Bez znaczenia było słowo
mówione spisane
ocalone i spalone
dopóki nie podjęły go
twoje wargi
Jego Klub Literacki działa 32 lata a wieczory autorskie, warsztaty, debiuty, zwierzenia, konkursy poetyckie to tylko niektóre z imprez odbywających się w ramach organizowanych przez niego spotkań. Program jego działalności jest otwarty na tych wszystkich, którzy chcą zbliżyć się do tajemnicy tworzenia, pragną poznać tajniki pisania, przeżyć spotkanie z Mistrzem bądź gościem "ze świata".
W rozmowie z redaktorem "Głosu Wielkopolskiego" po finale tegorocznego X Konkursu o Laur Klemensa Janickiego (którego współorganizatorem jest właśnie Klub Literacki) na pytanie: Dlaczego jest dobrze, że ludzie piszą wiersze? Jerzy Grupiński odpowiedział: Młodzi piszą z radością, wielosłownie, wielowątkowo, bo to jest ich własne. Poezja jest rodzajem konfesji, samooczyszczania się. To co zapisane, nazwane, jest w jakiś sposób oswojone, rozbrojone, załatwione. Pomaga. Oczywiście sztuka też zabija, ale w moim odczuciu sztuka, tak jak każda ludzka praca, powinna jednak pomagać. I autorowi, i odbiorcy.
Niekiedy udaje się, zwiedzając miasta podczas wakacyjnych wędrówek, trafić do takich miejsc, gdzie tworzy się współczesna tradycja, gdzie także nasza obecność może wnieść coś nowego, wpłynąć na aurę spotkania. Bo przecież każde kolejne pytanie o sens istnienia, każda nowa obecność porusza naszą wyobraźnię, przemienia przestrzeń dzięki działaniom, skłania do myślenia o łączności przeszłego z teraźniejszym.
Co tak naprawdę pozostało żywe z tego, co już powiedziano wcześniej? Z jakich myśli warto czerpać, by wzmocnić siebie? Nie znajdujemy wprost odpowiedzi na te pytania, lecz kierując się wewnętrzną prawdą, intuicją i gustem czujemy czasem związek nie tyle z miejscem, ile z człowiekiem, co aurę miejsca stwarza.
W życiu poety Grupińskiego ważna jest też rzeka. Mieszka blisko Warty, która ma wciąż naturalne brzegi, a tylko niewielkie jej odcinki są umocnione. Gdy był studentem, przybyłym tu z Wronek leżących na skraju Puszczy Noteckiej, wrzucał patyki w nurt rzeki z nadzieją, że popłyną do miasteczka jego dzieciństwa, z którym do dziś czuje się mocno związany. Podobno niedaleko Mostu Starołęckiego i ulicy Hetmańskiej spotkał kiedyś bobry próbujące budować żeremie przy wysokiej wodzie. Ze spotkań i oglądania przyrody rodzą się jego wiersze. Lubi spacerować i rozmawiać z napotkanymi ludźmi. W swoim życiu zawsze znajduje miejsce na wiersz i rozmowę z drugim człowiekiem.
Teresa TOMSIA
Teresa Tomsia. Urodziła się w 1951 roku w Wołowie. Ukończyła studia polonistyczne na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jest autorką tomików wierszy, m. in.: "Czarne wino", "Białe tango", "Wieczna rzeka - Der ewige Fluss", "Przed pamięcią". W październiku 2000 roku ukazał się w Niemczech jej niemiecko-polsko-francuski tomik "Schöner. Piękniejsze. C'est plus beau". Prowadziła scenkę kabaretową "Ostryga" i współpracowała z kabaretem "Tey". Pisze recenzje, scenariusze teatralne i teksty piosenek. Założyła i prowadzi Klub Piosenki Literackiej "Szary Orfeusz". Mieszka w Poznaniu.
|
Na zdjęciu:
Mare
(Bretania, 2002)
Fot. Michael
Wittbrot
|