Piękno i ból


Artur Majka nie sięga po płótna wielkich rozmiarów, których powierzchnia mogłaby szokować. Nie zajmuje go jedynie faktura obrazu. Nie należy on również do twórców, których prace wywoływałyby wrażenie idealnej harmonii w wyidealizowanym świecie.
Jego sztuka to poddanie się spontanicznemu impulsowi. Doprowadza on do perfekcji i wyrafinowania używając kreski pewnej i zdecydowanej.
Jego kompozycje to zaplanowany i w pełni zagospodarowany przestrzenny układ oraz motyw uporczywie pojawiającej się wizji domów, kobiet twarzy a ostatnio również męskiej sylwetki.
W tym, co robi, nie ma patosu i nie ma też pogoni za modą czy reklamą. Tak osobiste odbieranie świata pozwala artyście opowiedzieć o trudnej rzeczywistości, o istnieniu i przemijaniu, o potrzebie piękna i utracie piękna. 
Nudzić się przed jego rysunkami czy płótnami trudno, gdyż jego sztuka to opowieść o dramacie człowieka, jego niespełnieniu i oczekiwaniu.

Anna SOBOLEWSKA

 

Na zdjęciu:

Artur Majka
(St. Malo, 2000)


Fot. Michael Wittbrot

.