
|
Velazquez i Manet
Czy rzeczywiście Edouard Manet, malarz francuski żyjący w
XIX wieku, przejął manierę hiszpańską, przekonać się można
odwiedzając ekspozycję przygotowaną przez paryskie Muzeum Orsay.
Jest to wyjątkowa okazja, by obejrzeć nie tylko płótna
Velazqueza, lecz również Murilla, Zurbarana, Ribery, czyli
malarzy żyjących i tworzących w Hiszpani, w epoce baroku, a także
młodszego i jednocześnie niezwykle utalentowanego romantyka,
jakim był Francisco Goya.
Oglądając eksponowane obrazy nietrudno zauważyć, iż realizm
hiszpański inspirował Francuzów w wieloraki sposób: i w
wyborze tematów, i w dobieraniu barw, i w specyficznej grze światła.
W pracach Carolusa Durana, Bonnata, Henri Regnaulta, Theodula
Augustina Ribota czy Jeana Jacquesa Hennera jest to widoczne
niemal na pierwszy rzut oka.
Nie chodzi więc jedynie o samego Maneta, dla którego odkrycie i
poznanie Velasqueza przydało śmiałości i autentyczności jego
technice malowania. Ekspozycja pokazuje ewolucję w malarstwie XIX
stulecia, które progresywnie odstępowało od reguł akademizmu,
od technik wywodzących się z czasów Rafaela. Szukało większej
wolności w fakturze pozwalającej lepiej oddać rzeczywistość
manierą koloru.
Velazqueza, nazywanego często "malarzem dla malarzy"
Manet podziwiał i adorował. Podziwiał głównie jego
naturalizm. Za życia honorowany i doceniany na dworze hiszpańskim,
był Velazquez malarzem jednej rodziny, rodziny królewskiej
Filipa IV. Dwie odbyte podróże do Italii nie przyniosły mu większego
rozgłosu. Dopiero lata siedemdziesiąte XIX stulecia odkryły go
na nowo i przydały mu uznania. Tę sławę zawdzięczać będzie
najpierw Anglikom a później francuskim impresjonistom. Od 1870
roku jest coraz bardziej znany i podziwiany. Francuskim miłośnikom
malarstwa hiszpańskiego pokazano cztery płótna Hiszpana wypożyczonych
z madryckiego Prado, między innymi obraz przedstawiający Błazna
Filipa IV Pablillosa de Valladolida, o którym Manet wyraził się,
iż jest to "najbardziej zadziwiający obraz, jaki zostal
kiedykolwiek namalowany".
Eduard Manet zmieniał sztukę malarską XIX stulecia. Dwa wieki
przedtem czynił to również Velazquez. Epoka baroku wprowadzała
w malarstwie niepokój. Płótna ożywały, były pełne ruchu i u
Rubensa i u El Greca, a Velazquez temu wszystkiemu przeciwstawiał
spokój, wyciszenie poprzez szanowanie kształtów przedmiotów
jak i ich zachowań. Wdzięczność, powab, prawie że poetyckość
całej malowanej rzeczywistości brała się u Velazqueza z
obserwacji a nie z wyobraźni. Jego postaci mogą wprowadzać
patrzącego w stan niepokoju, ich wzrok nas ściga, one uporczywie
patrzą na nas. I właśnie dobry hiszpański portret jak określa
to Gasset, jest zwykłą świetlistą zjawą bez względu na to,
kogo przedstawia, ma pewną dramatyczną, wręcz podstawową moc:
unaocznia przemianę nieobecności w obecność.
Diego y Silva Velazquez był z pochodzenia Portugalczykiem
urodzonym w Sewilli, ale w swej sztuce pozostał z krwi i kości
Hiszpanem. I chociaż malarstwo hiszpańskie na przestrzeni wieków
nie było aż tak rewelacyjne jak na przykład włoskie czy
niderlandzkie, nie można mu odmówić geniuszu już w wieku XVII.
Jego wartość i zalety umieli dostrzec i na swój sposób
wykorzystać inni. Zapewne również malarstwo XX wieku wyglądałoby
inaczej, gdyby nie "maniera hiszpańska", odwaga Maneta
i swego rodzaju wola kontynuacji a zarazem indywidualne,
oryginalne spojrzenie.
Sudek
Zdjęcia Pragi z lat pięćdziesiątych, prezentowane na przełomie
września i października 2002 roku w paryskim Domu Europejskiej
Fotografii, to seria panoramicznych obrazów miasta słynącego z
wyjątkowej atmosfery i pięknej gotycko-barokowej architektury.
Praga Józefa Sudka, urodzonego w 1896 roku w Kolinie a zmarłego
1976 roku w stolicy Czechosłowacji, odkryta przez czeskiego
fotografa po pierwszej wojnie światowej, z której wrócił ranny
i okaleczony, stała się w pewnym sensie antidotum na jego
bolesne doświadczenia. Amputowana prawa ręka uniemożliwiła
kontynuowanie zawodu introligatora a trzy lata rekonwalescencji
przysposabiały stopniowo do nowej profesji. Zaczął uprawiać
fotografię w 1918 roku. Czynił to z uporem, niezwykłą
cierpliwością poszukiwacza i podglądacza. Czynił to po to, aby
odnaleźć i pokazać widzowi tylko sekretny sposób rejestrowania
uroków ukochanej Pragi. Fotografowanie dla niego nie sprowadzało
się do patrzenia, najważniejsze było odkrycie a później
praca, ciągły wysiłek poszukiwania. W takim działaniu nie
podobna było się spieszyć i niepokoić. Trzeba wszystko cedzić,
odsączać, wybierać, poddawać magicznym zabiegom prawie tak jak
w procesie alchemicznym. Nie na darmo więc Sudek określany jest
mianem alchemika, tajemnego mistrza, który do perfekcji operował
światłem w każdej porze dnia czy nocy, przy pogodzie czy
niepogodzie.
Zaliczany do największych fotografów europejskich XX wieku, zasłynął
mistrzowskimi zdjęciami martwej natury, pejzażu i oczywiście
cyklem poświęconym stolicy Czech.
"Praga Panoramiczna" to seria obrazów w formacie 10 na
30 cm utrwalonych na kliszy w pozycjach horyzontalnej i
wertykalnej, trochę nostalgicznych, tajemniczych przez swą
bezimienność, zatopionych we mgle, opruszonych śniegiem,
czasami zupełnie pustych, zasypiających z zapadającym zmrokiem,
gdzie indziej rozbudzonych bogactwem przyrody, kiściami kwitnących
kasztanów, to znowu zasmucających monotonnością podmiejskiej
nie zbyt ciekawej architektury. Penetrujący i odkrywający wzrok
fotografa dociera i wdziera się w każdy zakątek tego miasta,
"karmiąc fotografię" jak to określił Pierre Bastin.
Munch
Espace Bellier, galeria mieszcząca się przy l, rue Elysee
Paryżu, na początek sezonu 2002/2003, zaprezentowała kilka
obrazów Edvarda Muncha. Była to pierwsza indywidualna ekspozycja
prac norweskiego artysty przygotowana przez prywatną galerię.
Można było obejrzeć cztery obrazy powstałe w latach 1892-1902,
pięć akwarel i kilkanaście rysunków wykonanych kredką w końcu
lat dziewięćdziesiątych XIX wieku. "Jesienny poranek"
i "Damska toaleta" to obrazy z okresu, w którym powstał
jego słynny "Pocałunek". Samotność i obecność świata
zewnętrznego, granica dwóch rzeczywistości dotyka boleśnie
postaci malowanych przez malarza a atmosfera surowej północy
zaostrza tym bardziej tę rzeczywistość. Opowiadając o miłości
i, rzecz jasna, o konflikcie w tej materii, obrazami "Brzeg
morza" i "Letnia noc w Asgardstrandzie" Munch
operuje symbolami i znakami. Niepokój, lęk, ponurą refleksję
ale również trochę romantyzmu odnaleźć można było w
prezentowanych przez galerię dziełach. Niesamowitość i
fantastyka dominuje w jego sztuce a wyobraźnia uporczywie powraca
do tematu śmierci.
Ciekawostką może być fakt, iż notes w którym rysował
artysta, został przez niego zakupiony w składzie materiałów piśmiennych
Chapreau Coquelin w Paryżu, prawdopodobnie około 1896 roku, a później
był w posiadaniu Berty Folkedal, przyjaciółki siostry Edwarda
Muncha, Ingrid. Drugi podobny przechowywany jest w Muzeum Muncha w
Oslo.
Modigliani
Do dzisiaj żywa jest legenda artysty, dla którego
"sztuka nie była zawodem a stanem łaski". Natura
obdarzyła go urodziwą fizjonomią, był przystojnym młodzieńcem
o ciemnych intrygujących oczach, pięknem był naznaczony od
narodzenia i ku pięknie się skłaniał w poszukiwaniach twórczych.
Nie koronowany król włóczęgów, peintre maudit, zrywający więzi
z tradycją mieszczańską i zaprzedający się paryskiej
cyganerii. Żył krótko, można by dodać, że zbyt intensywnie,
w wielkiej biedzie, z nie wyleczoną należycie gruźlicą, mijając
się na swoich drogach ze szczęściem. Za jego życia nikt nie
zachwycał się ani nie kupował kobiet o wyciągniętych szyjach
i nieforemnych głowach, z wzrokiem skierowanym donikąd.
Wystawiony w witrynie akt kobiecy wywołał skandal. A młodzieniec
będący jego twórcą popadał w coraz większą samotność,
frustrację, alkoholizm. Dawno przestał być przyzwoitym młodzieńcem
z Livorno. Jego strój, "brązowe spodnie sztruksowe szkarłatny
fontaż i wielki czarny kapelusz a la Boheme" być może
przydawały mu animuszu, zmieniały image nadając większego
respektu, jednak za tym zewnętrznym odbiciem kryła się tragedia
człowieka. Czy wiedział, że ma talent, czy dla jego pobudzenia
i objawienia musiał zażywać narkotyków, jak sądzą niektórzy?
Czy tędy droga, aby zapewnić sobie maksimum swobody w
realizowaniu swoich twórczych koncepcji?
Amedeo Modigliani to postać intrygująca. Dzięki garstce ludzi,
admiratorów sztuki Modiglianiego, Paryż doczekał się imponującej
retrospektywnej wystawy płócien, rysunków i rzeźb. Można je
oglądać w Muzeum Luksemburskim od 23 października 2002 roku do
2 marca 2003 roku. I chociaż sezon kulturalny 2002/2003 w
paryskich muzeach i galeriach zaczął się niezwykle interesująco,
dla mnie ekspozycja "L'ange au visage grave" ("Anioł
o twarzy pełnej powagi") jest największym wydarzeniem roku
i nie ukrywam, iż czekałam na nią od dawna. Tej wystawy nie można
nie zobaczyć. Portrety mistrza z Livorno, jakże rzadkie w swoim
pięknie i prostocie, są odbiciem duszy, głębi ukrytej w każdej
portretowanej osobie. Trzeba się w nie wpatrywać intensywnie z
odrobiną refleksji i zadumy, gdyż malował je ktoś, kogo oczy
upojone pięknem przepełniała głęboka intymna radość.
Wirtuozerię tej artystycznej pracy pokazuje ekspozycja gromadząc
tak wielką ilość prac znanych publiczności, płócien nigdy
nie pokazywanych w Paryżu i dzieł jak dotąd nigdzie nie
wystawianych, co tym bardziej podnosi wartość całej wystawy,
jak i daje możliwość spojrzenia na nieznanego i na nowo
odkrytego Modiglianiego.
"Żebraczka", "Maurycy Drouard", "Portret
Brancusiego" "Hrabia Wielhorski", to płótna
pokazane publiczności paryskiej po raz pierwszy.
Jego krótka i dość burzliwa kariera przypadła na początek XX
wieku, wiązała się z takimi postaciami jak Sutin, Kisling, Max
Jacob czy Picasso i Jeanne Hebuterne. Amedeo Modigliani zmarł na
początku 1920 roku na płuca. Z jego życiem zakończyło się
jednocześnie inne. Przyjaciółka artysty, Jeanne, popełniła
samobójstwo na drugi dzień po jego zgonie. Wyskoczyła przez
okno, choć była w zaawansowanej ciąży. Dobiegła kresu ponura
i tragiczna historia dwojga młodych ludzi, którzy na próżno
poszukiwali szczęścia. Nowe, lepsze życie rozpoczęło dzieło
niedocenionego artysty.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest absolwentką
Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W czasie stanu
wojennego wyjechała z Polski. Obecnie mieszka w Paryżu.
|

Na ilustracji:
"Infantka Małgorzata" Diego Velasqueza
(1654)
© Musée d’Orsay

Na zdjęciu:
"Praga"
Josefa Sudka
(1947)
© Maisons Européenne
de la Photographie

Na ilustracji:
"Kobieta przy toalecie" Edwarda Muncha
(1892)
© Espace Bellier

Na ilustracji:
"żebraczka"
Amedeo Modiglianiego
(1909)
© Musée du Luxembourg
|