
|
U Matki Boskiej Literackiej
Niedaleko Poznania leży niewielka miejscowość Buk, w której
ostatnimi laty dzieje się wiele dobrego. A to za sprawą powrotu
do przedwojennej i dawniejszej jeszcze tradycji kultu obrazu Najświętszej
Maryi Panny z Dzieciątkiem, uznanego w 1697 roku za cudowny przez
bp. Stanisława Witwickiego, ówczesnego ordynariusza poznańskiego.
Jak się można dowiedzieć z informacji zgromadzonych w Miejskiej
Bibliotece przez byłą jej dyrektorkę, Joannę Szwarc - kult
Matki Boskiej Literackiej w Buku przetrwał nieprzerwanie cztery
wieki aż do wybuchu II wojny światowej, kiedy to miejscowy kościół
wraz z obrazem został spalony. W odbudowanej farze wisi dziś
kopia cudownego malowidła i nadal przyciąga nie tylko wiernych z
parafii, ale także pielgrzymów i turystów swoją wielowiekową
tajemnicą opieki nad Bractwem Literackim, które w Buku działało
od drugiej połowy XVII wieku.
Obecnie wielbiciele odpustów również zjeżdżają tłumnie na
bukowski rynek, bowiem od trzech lat odbywają się one tak jak
przed wojną - na początku września - i trwają tydzień. Żeby
poznać atmosferę odpustu, trzeba go przeżyć, uczestniczyć w
nabożeństwie i uroczystych imprezach, wczuć się w nastrój
przygotowań. Np. w niedzielę odpustową podaje się w Buku
pieczoną kaczkę z pyzami i czerwoną kapustą, a do kawy placek
drożdżowy ze śliwkami. Kto się napracuje przy pieczeniu czy
dekoracjach, temu lepiej smakuje poczęstunek. Kto się gorliwie
modli, ten otrzymuje łaskę wewnętrznej przemiany.
Chór "Harmonia" towarzyszył recytacji wierszy w
czytelni biblioteki, a do jego śpiewu chętnie dołączała się
publiczność, powtarzając słowa pieśni:
Nasza Pani Bukowska,
w Twych dłoniach skarb Bożych łask,
więc do Ciebie wołamy:
Maryjo, prowadź nas!
Przychodzimy dziś do Ciebie,
Wielkopolski wierny lud,
pobłogosław nasze życie,
nasz codzienny znój i trud.
Uroczysty nastrój udzielił się wszystkim obecnym w sali
biblioteki. Byli tu obywatele gminy i miejscowe władze. Trwało
poznawanie się, zwłaszcza przed wyborami samorządowymi.
To właśnie 12 września 2002 r., a więc jak zwykle w pierwszy
czwartek wrześniowy po odpustowej niedzieli odbyło się
spotkanie z poezją, które zorganizowały Panie bibliotekarki (
Lidia Targosz i Joanna Szwarc) oraz archiwistka antologii
Maryjnej, współorganizatorka wszelkich tutejszych uroczystości,
emerytowana polonistka - Janina Teska. Dzięki zapałowi i pomysłowości
trójki Pań w Buku co roku zdarza się coś niezwykłego. Na
wieczór poetycki w czytelni przyszły trzypokoleniowe rodziny,
ksiądz proboszcz Andrzej Szczepaniak, nauczyciele, rodzice, młodzież
i dzieci przebrane za anioły - nie bez powodu, bo aktualne
spotkanie właśnie im - Aniołom - zostało poświęcone.
Recytowano wiersze, śpiewano pieśni, wręczano anielskie piórka:
na szczęście. A wszystko to z anielsko-dziecięcą gracją ,
fantazją i dobrocią.
Dawno nie przeżyłam tak kojącego wieczoru z poezją (od Sępa-Szarzyńskiego
przez Kasprowicza, Wyspiańskiego, Wierzyńskiego do Iłłakowiczówny)
- wzniosłego, a mimo to swojskiego. Poprzednie spotkania miały
inne tematy. Kiedy powrócono do śpiewania o Maryi, Joanna Szwarc
i Janina Teska przygotowały wieczór pt. "Matka Boska w
poezji w czterech porach roku", następnego września
"Maryja i Jej wcielenia", ubiegłoroczne zaś spotkanie
poświęcono"Poezji Maryjnej ks. Jana Twardowskiego", a
obecne hasło świętowania to "Matka Boska - Królowa Aniołów".
W drugiej części wieczoru przyszła pora na prezentację moich
wierszy. Przyznam, że miałam duszę na ramieniu. Wiadomo, że
poezja współczesna nie jest szeroko upowszechniana, a zwłaszcza
w konfrontacji z tradycyjnym wierszem rymowanym może się wydawać
niezrozumiała, wręcz niepoetycka. Takie w każdym bądź razie
padają zarzuty wobec autorów. Cóż, nie było wyjścia, należało
się zmierzyć z anielską siłą tradycji, zaczęłam więc swoją
recytację od tekstu autorskiej piosenki "Jeszcze kiedyś
skrzydła mi urosną", a później mówiłam wierszami o
moich niepokojach, zmaganiach i niespełnieniach, a więc o
ludzkich, a nie anielskich sprawach. Mimo obaw, poczułam się
jednak zrozumiana i zaakceptowana.
Jeszcze kiedyś skrzydła mi urosną
włosy moje zapłoną zielenią
jeszcze krew zaszumi jak w strumieniu
a ja siebie dokładniej zrozumiem
Że nie warto było tracić czasu
na kafelki segmenty ubrania
drzwi otwarte czekają do lasu
można wejść po prostu bez pukania
Na mchu głowę położyć zielonym
serca rytm zrównać z pieśnią gałęzi
i na chwilę zapomnieć że sama
w gruzach miasta dałam się uwięzić
Jeszcze kiedyś nauczę się mowy
trawy jeża jaskółki i wilka
las uderzy jak kosmos do głowy
czas potoczy się ścieżką jak piłka
To się stanie na pewno gdy wreszcie
niebo kluczem żurawi otworzę
gdy usłyszę w przyrodzie swe serce
poszybuję w górę jak orzeł
Spośród setki osób obecnych w sali kilkanaście odeszło do
domu z tomikami wierszy. Czy to sprawiły Anioły? Nie mogłam
uwierzyć, że to możliwe (przeciętnie na spotkaniach poetyckich
zdarza się, że zaledwie 2-3 osoby sięgają po poetycką książkę).
Lecz kiedy usłyszałam, że ksiądz proboszcz wręcza prezent
bibliotece - pięknie wydaną antologię tekstów o aniołach -
pojęłam, że czar tego miejsca tworzą ludzie, ich życzliwość
i przyjaźń, współdziałanie i wzajemna otwartość na siebie.
Przypomniały mi się słowa piosenki napisanej wiele lat temu, śpiewanej
w małym gronie, dla dodania sobie odwagi w trudnych czasach:
"Ułomności człowieczej swej strzeż. Są anioły, lecz ty
- w siebie wierz".
Warto przyjechać do Buku na początku września przyszłego roku,
by zobaczyć na własne oczy, co też dobrego naszykowały przez
zimę tutejsze Anioły. Warto dołączyć się do śpiewania pieśni
albo przywieźć nowy tekst do antologii wierszy Maryjnych. O
smakowaniu pysznego placka ze śliwkami i kawą nie wspominam, bo
to sprawa oczywista - gościniec dla podróżnych. W każdym bądź
razie obiecałam przywieźć z sobą bractwo literackie z Poznania
i okolic oraz opowiedzieć o inicjatywie bukowskiej w Krośnicach,
gdzie ksiądz Wacław Buryła od lat urządza wieczory literackie.
A to wszystko z nadzieją, że znów spotkamy się w Buku w gronie
powiększonym o nowych przyjaciół i sympatyków śpiewania i słuchania
poezji. Kończę bukowskie wrażenia jednym ze swoich wierszy tam
zaprezentowanych:
* * *
W czerwcu o poranku, w dzień Bożego Ciała,
zjawił się niemy Posłaniec.
Wiedziałam, że muszę dać odpowiedź
w znanym mi języku.
Przywołałam na pomoc gesty, mowę ciała
i padłam na kolana, by usłyszeć cytat.
Wokół świeciło życie.
Nie było żadnej podpowiedzi.
Tylko moje pragnienie.
Nadzieja.
Wyszeptałam:
wszystko dla Ciebie -
nawet to, czego nie wiem,
nie potrafię dostrzec.
Niespełnione nadzieje.
Pogubione wnioski.
Złudne interpretacje.
Odpowiem całą sobą -
choć nie pojawia się pytanie.
Teresa TOMSIA
Teresa Tomsia. Urodziła się w 1951 roku w Wołowie. Ukończyła
studia polonistyczne na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w
Poznaniu. Jest autorką tomików wierszy, m. in.: "Czarne
wino", "Białe tango", "Wieczna rzeka - Der
ewige Fluss", "Przed pamięcią". W październiku
2000 roku ukazał się w Niemczech jej niemiecko-polsko-francuski
tomik "Schöner. Piękniejsze. C'est plus beau".
Prowadziła scenkę kabaretową "Ostryga" i współpracowała
z kabaretem "Tey". Pisze recenzje, scenariusze teatralne
i teksty piosenek. Założyła i prowadzi Klub Piosenki
Literackiej "Szary Orfeusz". Mieszka w Poznaniu.
|
Na ilustracji:
Matka Boska Literacka
|