
|
Edouard Vuillard
Malarstwo Vuillarda nie było
przesiąknięte spojrzeniem – ani gwałtownym i zniewalającym,
ani zaczepnym, mogącym zadrasnąć boleśnie. Wręcz przeciwnie:
wraz z wrażeniem ciepła i manierą łagodności jak gdyby
powolnie i nieskończenie destylowało świat realny z jego
niuansami. Była to rzeczywistość, której nic nie jest w stanie
zamącić – jak uważał Jean Jacques Lévèque.
Ten świat z jego osobliwą zuchwałością
zawładnął nim w sposób naturalny, wręcz przyjazny: scenami z
codziennego życia, nastrojem dekoracji, atmosferą spokoju i
intymności. Artysta odkrywał w nim sekrety piękna i czaru i
– można powiedzieć – czuł się w nim dobrze. Burżuazyjne
domowe życie wkradło się w jego sztukę akcentem wyraźnym,
bogatym w dekoracyjne, zdobnicze elementy, dające poczucie
komfortu i harmonii. Komponując obraz nie zapominał o
niezliczonej ilości detalów, prawie jak w malarstwie japońskim,
co nadawało nowe spojrzenie i nowy wymiar jego twórczości
malarskiej. Świadek swoich czasów a jednocześnie nowych mód i
gustów rejestrował to wszystko prawie teatralnie, za pomocą
szczególnej palety kolorów. Kreował świat i nowe formy w dziełach,
zarówno wielkiego formatu, jak i w malutkich misteryjnych
pastelach czy olejach. Jego sztuka to kontynuacja dawnej wielkiej
tradycji, obecnej w malarstwie francuskim, karmiąca się
bogactwem przeżyć.
Edouard Vuillard należał do
nabistów podobnie jak Maurice Denis, Roussel, Bonnard, Serusier
czy Ibels. Zainteresowanie tym kierunkiem przypadło na lata
1890–1900. Później artysta powrócił do „realizmu
nadzwyczaj precyzyjnego”. Karierę swoją rozpoczął w roku
1888, terminując w atelier Maillart i akademii Julian. Związał
się z „Revue Blanche” i grupą osób zaprzyjaźnionych
z Tadeuszem Natansonem, założycielem tego periodyku, jak również
z teatrami awangardy. Były mu znane różne kierunki: od
impresjonizmu, poprzez kubizm, po fowizm i sztukę abstrakcji.
Obrazy prezentowane w galerii
Bellier w Paryżu – przy 20, rue de l’Elysée –
od 12 listopada do 31 grudnia 2002 roku pozwoliły na mały flirt
z dziełem twórczym Vuillarda.To jakby preludium przed czekającą
paryżan wielką retrospektywną wystawą planowaną na marzec
2003.
„Cisza mnie chroni”, motto zaczerpnięte od
Claude'a Rogera Marxa, towarzyszyło wystawie w galerii Bellier i
było zarazem przywołaniem w pamięci geniuszu Vuillarda (na jego
134 dzień urodzin) a także postaci Alpha Bellier, dziadka
obecnego właściciela galerii, zaprzyjaźnionego z artystą.
Płótna, pastele i szkice w dosyć znacznej liczbie mówiły o
zainteresowaniach, poszukiwaniach i technikach malarskich, jakie
stosował w swojej karierze Vuillard. Wśród prezentowanych prac
znalazłam znany obraz Misi z Godebskich Natanson, Polki, córki
znananego rzeźbiarza Cypriana Godebskiego. Jednak nie ten obraz
mnie urzekł. „Czerwone dachy” z 1889 i
„Noc” z 1895 roku niosły w sobie upragnioną ciszę,
spokój, będąc zarazem ukojeniem trudów całego przeżytego
dnia.
Obrazy Vuillarda, malarza, który
życie zakończył w 1940 roku, są niekiedy marzeniami sennymi,
innym zaś razem jawią się barwną poetycką opowieścią, w której
pobrzmiewa echo muzyki Debussiego. Rację miał Jean–Jacques
Lévèque mówiąc o ogromnym ładunku subtelności i ciepła,
układającym się w jego obrazach w całość nieskazitelną. Żaden
dysonans nie zakłóca pogłosu ich harmonii.
John Constable
Czas Wielkiej Rewolucji Francuskiej
1789 roku to według niektórych historyków „próg
prawdziwej nowoczesności”, obalający od wieków
zakorzenione przekonania i dokonujący wiele przemian w sztuce.
Szukano nowych form, stylów, gustowano w tym co oryginalne i co
może zadziwić. Ale tak naprawdę powracano do źródeł, do
tego, czym już się kiedyś człowiek zachwycał. „Malarze
dążyli do stworzenia nowego malarstwa dla nowej publiczności,
gdyż wydawało się im, że odziedziczona tradycja jest
niezadowalająca” – pisze Gombrich. Malarstwo stało
się dziedziną wiedzy, porzuciło cechy rzemiosła i weszło do
akademii. W tym właśnie czasie przyszło żyć Johnowi Constable,
przez długie lata zapomnianemu a dzisiaj uznanemu pejzażyście.
Pejzaż jako temat traktowano
dotychczas jako coś gorszego, a wiek XVIII odkrył i potraktował
tego typu malarstwo w sposób poważny i nadzwyczaj zaangażowany.
Stal się pejzaż modny i ceniony. Można się było o tym
przekonać odwiedzając zorganizowaną przez paryskie Grand Palais
wystawę płócien angielskiego malarza żyjącego na przełomie
XVIII i XIX wieku, człowieka bardzo skromnego, nie zabiegającego
o sławę i zaszczyty tak jak jego rówieśnik i kolega J. M. W.
Turner.
John Constable życie wiązał ze
swym dziełem, swoją rodziną i garstką przyjaciół podziwiających
jego pracę. Jego obrazy pokazują wieś angielską, wieś taką,
jak ją widział. Malował naturę szukając prawdy o niej samej
bez uciekania się do jakichkolwiek sztuczek i wzorów. Nie chciał
szokować tym, co robił, ale jednak pokazał wielu młodym twórcom
drogę do impresjonizmu. To on postawił pierwszy krok w stronę
nowego, modnego wiele lat później, stylu w malarstwie.
Paryż poznał Constable’a
przez płótno namalowane w 1821 roku i zatytułowane „Bród”,
pokazane w stolicy Francji w 1824 roku.
Trzeba zagłębić się w tym obrazie, przyjrzeć się plamom słonecznego
światła na lakach i przepływającym po niebie chmurom; trzeba
podążyć wzdłuż strumienia i zabawić chwilkę koło
namalowanego z prostotą domostwa, żeby docenić szczerość
artysty, jego niechęć do efekciarstwa, wszelkiej pozy i
pretensjonalności.
To był jeden obraz a teraz możemy
podziwiać i kontemplować ich prawie dwieście.
Oczywiście na tej wystawie nie zabrakło najbardziej znanych
jego płócien takich jak „Pełny wózek siana”, czy
„Widok na katedrę Salisbury”. Jednak ważniejsze jest
to, iż paryska ekspozycja jakby od kuchni pokazuje warsztat
Constabla – poprzez akwarele, prace lawowane i cieniowane
tuszem, szkice. Przez te próby można zauważyć postęp i zmiany
w malowaniu nieba, chmur, odbicia światła i jego działania. Jeżeli
ktoś nie gustuje w pejzażach, może zwrócić uwagę na
portrety, które Anglii, podczas retrospektywnej wystawy w 1991
roku, nie były wcale pokazywane.
Na taką ekspozycje sam John
Constable czekał długo, ale i jego admiratorzy również. Grand
Palais zaprasza na te wystawę już od 10 października 2002 roku
a swoje salony ma zamknąć 13 stycznia 2003 roku.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest absolwentką Wyższej
Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W czasie stanu wojennego wyjechała
z Polski. Obecnie mieszka w Paryżu.
|

Na ilustracji:
"Poranek
w Clos Cézanne"
Vuillarda
(1923)
Kolekcja prywatna
© Galerie Bellier

Na ilustracji:
"Głowa
dziewczyny
widziana
od pleców"
Constable'a
około 1806)
Kolekcja prywatna
© Grand Palais
|