KĄCIK OTWARTYCH SERC

Droga Pani Tereso!
Od kilku lat jestem człowiekiem samotnym. Żona opuściła mnie nagle i nieodwołalnie. Nie mogłem zaakceptować swojej samotności i tego, że już jej więcej nie zobaczę. Trudno mi opisać mój stan. Ciągle czułem jej obecność przy sobie, a szczególnie kiedy musiałem rozwiązywać sprawy dzieci. Jakbym słyszał jej głos. Spróbuj zrobić tak lub tak. W myślach moich była zawsze obecna, prowadziłem z nią nieustanny monolog. Z dziećmi nie rozmawialiśmy o Mamie. Dzieci wiedziały jak bardzo cierpię, chciały uszanować mój ból. Chociaż zajęte swoim dorosłym życiem, często mnie odwiedzały, aby choć chwilę być ze mną. Nie mogłem nigdy się pogodzić z Jej odejściem, szczególnie  w święta lub w rocznicę urodzin dzieci czy imienin. Razem z dziećmi chodziliśmy do niej tam, gdzie stała się dla nas tak niedostępna. Żyłem tak, jakbym ciągle na Nią czekał. Po Jej odejściu moje życia jakby zastygło w czasie. Pierwsze uczucie było jedno – już nie cierpi, ale potem przyszła ta niewysłowiona tęsknota. Nie wyobrażałem sobie, że można przeżyć cos tak dramatycznego.
Właściwie te lata byłem jakby nieobecny duchem na tej ziemi, jeśli można się tak wyrazić. Pomimo tego, że tak wiele się mówi o kryzysie małżeństwa, o tym jak ludzie traktują się instrumentalnie, to jednak trzeba chyba powiedzieć też o tym, że dla człowieka ważny jest drugi człowiek, człowiek, który nie zawiedzie. To przecież wiara, że nią jesteśmy sami nadaje sens życiu człowieka, jest to dla mnie oczywiste, że moja żona w pewnym sensie czuwa nade mną. Czasami nieoczekiwanie odwiedzi mnie któreś z trójki dzieci czy wnuczek,  myślę wtedy – to Ona pewnie natchnęła ich tą myślą. Pomimo tego, że czuję się ogromnie samotny i opuszczony, to jednak przeżyte lata we wzajemnej dobroci dają mi tę ogromną siłę, aby z tęsknotą oczekiwać momentu, kiedy znów się zobaczymy w innym wymiarze, w co niezłomnie wierzę. Piszę dlatego, że może ktoś młody przeczyta i pomyśli, że jednak można przeżyć dobre życie i szczęśliwie, że cynizm, wyrachowanie, egoizm są widoczne i rozpychają się łokciami, ale jest wiele ludzi, którzy pragnę dobra, czułości i chcą siebie dać drugiemu człowiekowi, aby to życie uczynić lepszym. Nie chciałbym, aby Pani odczytała ten list jako wyznanie naiwnego człowieka, który nie widzi, co się wokół dzieje. Widzę zło, otacza mnie ono zewsząd, ale także widzę potrzebę u człowieka bycia dobrym. I to także trzeba widzieć. Ostatnio Prymas Polski, kard. Józef Glemp, w jednej ze swoich homilii powiedział,  iż wiele jest na świecie dobra, choć jest ono ciche i niezauważalne, a zło jest głośne, to jednak dobra jest na świecie więcej. Myślę, że powinniśmy o tym pamiętać, aby to życie miało jakiś sens i było lepsze. 
Jeśli Pani uzna moje zwierzenia za interesujące, proszę o ich opublikowanie.
Z wyrazami szacunku!
Mieczysław

Panie Mieczysławie!
Matka Teresa z Kalkuty zapytana przez zachodniego dziennikarza o to, co zrobić, aby ten świat, w którym jest tyle zła, niesprawiedliwości, okrucieństwa i ludzkiej biedy zmienić odpowiedziała: zacznijmy od siebie, pan zacznie czynić dobro i ja, a jeśli każdy tak postanowi, świat stanie się lepszy. A więc zacząć od siebie. Myślę, że o tyle ważne są Pana zwierzenia, że ludzie spotykający agresywne zło na co dzień, nie dostrzegają dobra wokół nas. Czasami wrażliwość ukrywają pod maską grubiaństwa, aby inni dobroci nie odczytali, jak naiwności czy brak krytycyzmu w obecnych. żyjemy w świecie, kiedy człowiek boi się otworzyć na drugiego człowieka. Ale tak żyć długo nie można. Ludzie potrzebuję ciepła i czułości, pragną prawdy, dobra i miłości, także chcą – szczególnie ludzie młodzi – poznać sens życia. Dlatego takie tłumy młodzieży przybywają z całego świata na spotkania a Ojcem Świętym. Szukają słów, które przyniosą nadzieję, które nadadzą sens życiu. I myślę, że o tym trzeba mówić, pisać i przekazywać swoje myśli innym, aby w miejsce manipulacji medialnej, wszechogarniającej komercjalizacji do życia wnieść te wartości, które dają nam poznać, że życie jest najwyższym. Ale Seneka powiedział: dobrem jest nie samo życie, lecz piękne życie. I to piękno i dobro, które jest wokół nas, trzeba odkrywać, a przede wszystkim u siebie, aby dzielić je z innymi.
Dziękuję serdecznie za miły list. Życzę Panu i Pana Rodzinie szczęśliwego Nowego 2003 roku.


Z wyrazami szacunku
Teresa BERSKA

Teresa Berska prowadzi poradnię zdrowia psychicznego w Paryżu.


19-6-1.jpg (10264 bytes)
Na zdjęciu:

Bez tyułu
(Dinan, 2002)

Fot. Michael Wittbrot


.