
|
Czas
Nie zdołamy odpowiedzieć na pytanie: czym jest czas. Dawne kłopoty św. Augustyna pozostają i naszymi kłopotami. Lecz wiemy jedno na pewno: nie wypada łączyć czasu z tym, co zewnętrzne, administracyjne, wytwarzane przez język mediów i ustaleń politycznych. Albowiem czas "dzieje się" przede wszystkim w nas, w naszych sercach; i to nie tylko w tym znaczeniu, że pozostawia nam odczucia, nastroje przyjemne albo nieprzyjemne, ale przede wszystkim - na co zwrócił kiedyś uwagę bp Jan Pietraszko - że każdemu wytycza przestrzeń twórczości. W miarę mijających sekund i dni wyzwalają się i mogą się wyzwalać w nas siły, energie i wartości, dzięki którym stajemy się bardziej ludzcy, bardziej po ludzku prawdziwi, bardziej "podobni" do Jezusa Chrystusa-Człowieka. Ale wymaga to właśnie czasu i codziennego wysiłku. Czasu specjalnego, który nazwałbym czasem sumienia. Chodzi po prostu o to, aby nie poddawać się zmasowanym obecnie naciskom zewnętrzności, ale umieć odnajdować własne miejsce wzrostu w sobie, w jedności z własnym sumieniem. Ono jak światło zawsze kieruje w stronę dobra i przestrzega przed atrakcyjną logiką zła. Dlatego popatrzmy w przeszłość. Jak przeżyliśmy miniony rok? Czy chociaż odrobinę świat, który współtworzyliśmy, a więc nasze rodziny, znajomi, bloki mieszkalne i osiedla - czy ten nasz wspólny świat, dzięki naszej obecności, był nieco lepszy, wzbogacony życzliwością, przebaczeniem, modlitwą. Czy umieliśmy wypowiedzieć dwa najtrudniejsze słowa życia: przepraszam, chcę pomóc. Jeśli tak, możemy ze spokojem wkraczać w kolejny rok twórczego istnienia.
I trzeba, abyśmy rozważyli jeszcze jedną kwestię, dotyczącą bezpośrednio każdego z nas. Nie dość powtarzać, że miłość to w życiu fundament, podstawa istnienia. Kto z nas nie doświadczył jej siły i promieniowania - może odczuwać jakiś podstawowy brak. Ale chyba i na szczęście - wszyscy ludzie odkrywają w swej głębi miłosne drżenie, nawet w sytuacji, w której nie mogą tego uzewnętrznić. Ważne jedynie pozostaje, aby miłość pielęgnować, a do tego potrzebny jest czas: wiosna, lato, jesień, zima. Kolory pór roku ukazują nasze możliwości i szanse. Ochrona miłości może bowiem przybierać różne barwy. Wszystkie one jednak koncentrują się na takim oto pytaniu: jak rozumiemy i przyjmujemy to, czego oczekują od nas inni ludzie, zwłaszcza ci, których ukochaliśmy? W jaki sposób reagujemy na oceny ujawniane przez inne osoby? O ile jesteśmy wyczuleni na wszystko, co może komuś drugiemu sprawić ból czy żal? I wreszcie zapytajmy wyraźnie: czy decydującym znakiem prawdy naszej miłości nie jest przyznanie pierwszeństwa temu, co myśli o nas druga osoba, a w najszerszej perspektywie Bóg, a nie temu, co my sami o sobie myślimy? Zdarza się przecież bardzo często tak, że nasze o sobie mniemanie tworzy mur, oddzielający od innych. I już nie potrafimy przyjmować od innych ludzi żadnych wskazań, pouczeń albo przypomnień.
To, jak sądzę, winno stać się przedmiotem naszych medytacji. Ażeby czas zewnętrzny, czas historycznych i teraźniejszych wydarzeń mógł nałożyć się na czas sumienia, wewnętrznej wrażliwości na prawdę o nas samych. Ażeby, przywołajmy zdanie Karola Wojtyły z poematu "Myśląc Ojczyzna", historia nie płynęła przeciw prądowi sumień.
Jan SOCHOŃ
Ks. prof. dr hab. Jan Sochoń. Urodził się w 1953 roku w Wasilkowie. Studiował filologię polską i teologię w Białymstoku oraz w Warszawie, filozofię w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Jest wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Poeta, filozof, krytyk literacki, eseista i wydawca. Opublikował m. in. "Ateizm. Wizje Etienne Gilsona" (1993), "Słownik pojęć zmistyfikowanych" (1996), "Spór o rozumienie świata" (1998), "Porzucić świat absurdów" (rozmowy z Mieczysławem A. Krąpcem OP) (2002). Ostatnio opublikował tomy wierszy "Modlitwa z muzyką" (1996), "Wszystkie zmysły miłości" (1997), "Ogień dobrej śmierci" (2001), "Czarna flaga" oraz swoje szkice i zapiski "Zdania, przecinki, kropki..." (1998). Krytycznie opracował i wydał "Kazania" księdza Jerzego Popiełuszki (1992), a także kilka antologii poetyckich. Mieszka w Warszawie.
|

Na
zdjęciu:
Bez tytułu
(Valldemosa,
2000)
Fot. Marek Wittbrot
|