Bajki La Fontaine'a w Komedii Francuskiej

reżyseria Robert Wilson

Tłumy ludzi stojące przed Komedią Francuską na czternaście dni przed mającym się odbyć spektaklem, w którym wreszcie można było nabyć bilety na "La Fontaine'a" - czyli na jego udramatyzowane bajki, świadczą o niebywałym sukcesie tego przedstawienia. Stanęłam i ja w kolejce, z nadzieją, że kupię bilety dla męża i mych przyjaciół. Topniejąca kolejka wkrótce zatrzymała się, a chodząca urzędniczka między kasą i stojącymi po bilet w kolejce oświadczyła, że reszta osób może spokojnie odejść, bo biletów już nie ma i nie będzie. Nie zrezygnowałam wszakże i uparcie czekałam, aż znajdę się przed kasą. Sekretarz Komedii Francuskiej - Pan Jean-Pierre Jourdain zobaczywszy mnie w kolejce rozłożył ręce, ale nie spostrzegł, że nagle w trzeciej kasie zaproponowano nam sprzedaż kilku anulowanych biletów. W ten sposób udało mi się zobaczyć ciekawe przedstawienie.
Bajki La Fontaine'a to arcydzieło poezji. Ten, kto nie zna dobrze języka francuskiego lub nie "czuje" dawnego języka XVII-wiecznego, traci cały smak i niuanse zawarte w każdej bajce. Nie jest rzeczą łatwą odszyfrować zarazem sens, rymy i zwroty językowe. Mówienie tych bajek przed publicznością należy do najtrudniejszych i proszę mi wierzyć, jest dostępne tylko dla rodowitych Francuzów.
Sięgnął po ten skarbiec niedawno aktor Fabrice Luccini i jego interpretacja zachwyciła publiczność. Nie dziw, bo wyszedł on ze szkoły Pana Laurent Cocheta, znanego Profesora i dawnego aktora z Komedii Francuskiej. Sztuka mówienia bajki nie ogranicza się bowiem do poprawnego oddania treści i morału. Trzeba umieć najpierw odnaleźć nić przewodnią, która, wbrew pozorom, może się znajdować na samym końcu bajki. Potem należy ją opowiedzieć "swoimi słowami", a jak już ułoży się ona w luźne opowiadanie, należy ją "zmusić" do przybrania formy pisowni XVII wieku. Więc są to niezwykle trudne i zawiłe procedery. Bowiem chodzi o to, by "ot tak", "niby lekko", "z wdziękiem", "zabawnie", przemycić głębokie myśli i parabole zawarte w tych tekstach. Nie należy absolutnie seplenić tekstu starając się udawać zwierzątka.
La Fontaine nie pisał "zdziecinniałych" bajek dla malutkich dzieci o tym, jak ser wypadł z dzioba głupiutkiego i zarozumiałego Kruka, który wsłuchał się w komplementy Lisa. Jego bajki zawierają siłę perswazji i są, każda z nich, małym światem, w którym zawarte są ludzkie, uniwersalne prawdy. Na tych bajkach kształciły się pokolenia królewskich dzieci.
Adaptowane na języki słowiańskie bajki La Fontaine'a - przez Kryłowa lub Krasickiego, nie oddają piękna bajek i poezji francuskiego języka. Są tylko anegdotyczne i opowiadają historyjki o zwierzątkach.
Spektakl w Komedii Francuskiej w reżyserii, dekoracjach i oświetleniu sceny przez Roberta Wilsona, Amerykanina, skupia zespół aktorski, który z wysokiej klasy warsztatem potrafił przekazać główne treści wybranych bajek, nic nie tracąc na poezji i rozbudowanej stronie plastycznej ruchu. Aktorzy są w sytuacjach zarysowanych postawą, chodem, i oddają charaktery granych postaci tak, jak komponuje się role w dużego formatu sztukach. Z tym, że role, które grają, żyją tylko przez czas trwania bajki - czas niezwykle ograniczony, podczas którego należy i opowiedzieć bajkę i zagrać umiejętnie i charakterystycznie postać bez żadnego przerysowania i karykatury. Ten efekt osiągnął Wilson swą reżyserią. Niektóre bajki wywołują aplauz, inne zachwycają obrazami plastycznymi. Rola samego La Fontaine'a przypadła Krystynie Fersen, znakomitej aktorce, która potrafiła wcielić się w postać autora bajek - w peruce i starszego wiekiem. Aktorzy grają po kilka różnych ról. Wilson potrafił zrobić ruchem na scenie syntezę sekwencji bajki. W jednym tylko wypadku, bajka o Trzcinie i Dębie przekazana została dzięki samej dekoracji Dębu chylącego się do upadku pod wpływem huraganu. Zarysowana drżąca Trzcina była bardzo sugestywna i widzowie nagrodzili ten obraz dużymi brawami.
La Fontaine w przedmowie do Bajek wydanych przez Garniera w 1868 roku napisał: "Moje bajki nie służą jedynie do przekazania moralności i zwyczajów. Występują w nich zwierzęta, które mają swe własne charaktery - i nasze również, ponieważ w nas mieści się synteza tych charakterów. Moje bajki przedstawiają świat, w którym każdy może się odnaleźć. W moich bajkach ludzie i zwierzęta rozmawiają ze sobą".

Elżbieta VIROL

Elżbieta Virol urodziła się w Warszawie. Studiowała w warszawskiej PWST. Swoją aktorską karierę rozpoczynała w Częstochowie, a tamtejszym teatrze. Ukończyła studia polonistyczne i teatrologiczne na paryskiej Sorbonie. Występowała na wielu paryskich scenach, między innymi w "Echu Alpha" Ahmeda El Maanouni i "Palisadzie" Vassoula Nikolaidesa. W roku 1998 wystąpiła w roli Matki (Madame de Buzenay) w sztuce Saszy Guitry "Zazdrość" ("La Jalousie"), wyreżyserowanej przez Jacqueline Duc. Rola Pani Rollison w "Dziadach" Adama Mickiewicza - w adaptacji Elżbiety Czerczuk. Rola Matki w sztuce "4x1" autorstwa Louis Cervina w Teatrze "Proscenium" w Paryżu w reżyserii Urszuli Mikos - w 1999 roku. W przygotowaniu rola Malarki w sztuce "Cela" ("Le Dépôt") autorstwa Ophélie Soutra, w reżyserii Michela Fureta. Wystąpiła w dwóch filmach: "L'Affaire Lourdes", Marcela Bluwala (gdzie przypadła jej rola Lucile Tata Bernard, kuzynki Bernadetty Soubirous) oraz "On n'épouse pas le Diable" F. Carrey'a (rola młodej sprzedawczyni). W roku 2004 przetłumaczyła i wydała książkę "Madame Zapolska et la scène parisienne", stanowiącą wybór artykułów Gabrieli Zapolskiej.



Na ilustracji:


Jean de
Le Fontaine

(1621-1695)


.