Kącik otwartych serc

Szanowna Pani!
Już mija 25 lat od czasu, kiedy przyjechałam do Francji. Moja decyzja nie była podyktowana mirażem łatwego życia na Zachodzie. Pomimo tego, że dawno ukończyłam 18 lat, nie udało mi się założyć rodziny. Bałam się, że na macierzyństwo będzie już za późno. A moim wielkim pragnieniem było zawsze założenie rodziny i co najmniej trójka dzieci. I właśnie w takim momencie poznałam swego męża, Francuza. Przyjechał z grupą swoich rodaków zwiedzać Polskę. Na Rynku Krakowskim zapytał mnie o jakaś ulicę czy zabytek - już nie pamiętam, ale kiedy się przekonał, że mówię dobrze po angielsku, już do końca swego pobytu w Krakowie spotykaliśmy się codziennie. Zafascynowanie cudzoziemcem czy też jego ciekawość mojego kraju bardzo nas zbliżyła. Jeszcze przed opuszczeniem Polski zaproponował mi małżeństwo.
Czułam się bardzo samotna i bez większych przemyśleń powiedziałam: tak. I tak się zaczęło moje nowe życie. Okazało się, że mój mąż mieszka w małym miasteczku, gdzie nie ma żadnego środowiska polskiego. Na początku to mi nie przeszkadzało, zaczęły pojawiać się dzieci, mamy już moją wymarzoną trójkę. Dwóch chłopców i najmłodszą dziewczynkę. I teraz, kiedy dzieci są już podchowane, zaczęło mi brakować czegoś więcej. Rozpamiętuję po nocach, że przecież w Polsce miałam ciekawą pracę, przyjaciółki, rodzinę, kuzynki, kuzynów, a tu...
Owszem jest rodzina mego męża, ale niezbyt dobrze się rozumiemy. W ostatnich latach zaczęłam bardzo tęsknić do Polski, a czasami zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam przyjeżdżając tutaj. Mój mąż ma taki rodzaj pracy, że często wyjeżdża. Jeśli nawet pracuje na miejscu, późno wraca z pracy, po kolacji zasiada przed telewizorem i w ten sposób odreagowuje zmęczenie i stresy po pracy. Należy przy tym do osób zamkniętych, które nie lubią rozmawiać, dzielić się myślami. Nie mam nawet z kim szczerze porozmawiać. Problem jest z tym także, że mimo dobrej już znajomości języka francuskiego nie mogę znaleźć żadnej pracy. Zaczęłam tracić poczucie własnej wartości, bardziej się czuję sprzątaczką i kucharką niż osobą wartą uznania. Chciałabym w oczach moich dzieci i męża być osobą atrakcyjną i zadbaną i posiadającą własne zajęcia, mogącą opowiadać w domu, co mi się wydarzyło w pracy, a tu tylko dom, monotonia i nuda. Boję się, że wpadnę w jakąś depresję. Nie rozmawiam o tym z mężem, wydaje mi się, że go nie interesuje to, co ja czuję i przeżywam. Mam poczucie osamotnienia. choć mam męża i dzieci. Nie wiem, co począć dalej ze swoim życiem. Wiem. że dłużej tak żyć nie chcę i nie mogę. 

Łączę wyrazy szacunku
Zuzanna

 

Droga Pani Zuzanno!
Życie człowieka powinno być satysfakcjonujące, w każdym razie należy do tego dążyć. Spełniło się Pani marzenie: mąż dzieci, rodzina. Teraz przyszedł następny etap, kiedy dzieci dorosły i czuje Pani potrzebę zrobić coś więcej, sprawdzić się w działaniu poza obowiązkami wynikającymi z roli matki i żony. I bardzo dobrze. Jest to proces bardzo naturalny. Nie radzę uciekać w depresję, a rozważyć swoje zdolności, możliwości i upodobania. W każdym miejscu, gdzie się żyje można znaleźć coś interesującego, czy to w ramach uczenia się czegoś nowego, czego się nie robiło ze wzglądu na obowiązki (może to być chęć dania wyrazu jakiemuś zainteresowaniu artystycznemu, na przykład malarstwo teatr, tworzenie poezji, pisanie dziennika czy pamiętnika, lub jakieś fascynacje nową techniką czy oddaniu się jakiemuś hobby, zbieranie przedmiotów unikalnych, antyków itp. Do tego potrzebne są dwie rzeczy: nie bać się, że ktoś to może skrytykować, na przykład mąż czy dzieci, czyli odwaga bycia sobą i wiara w siebie, że jeśli zechcę, zrobię to, o czym marzę. Może to także być jakaś praca charytatywna przy każdym kościele we Francji, w polskim czy francuskim są ogromne potrzeby wolontariuszy. Możliwości są ogromne, trzeba tylko wyzwolić z siebie pewną otwartość i pasję tworzenia, działania. To daje ogromną satysfakcję. Ale przede wszystkim rozmawiać o tym z mężem. On nie domyśla się, co Panią nurtuje, jak więc ma pomóc. To powinno Was zbliżyć. Teraz, kiedy dzieci zaczną się usamodzielniać, powinniście budować i cementować wzajemne relacje z mężem. To bardzo ważne.

Łączę pozdrowienia
Teresa BERSKA

Teresa Berska prowadzi poradnię zdrowia psychicznego w Paryżu.

28-6-1.jpg (22981 bytes)

Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Paryż, 1997)

Fot. Marek Wittbrot

.