
|
Nie
|
Mieć serce z brązu,
które się nie przeciwstawia,
gdy nadchodzi kres.
|
Któż z nas chciałby, aby o nim mówiono: ma serce z kamienia. Chociaż
często źle czynimy, nie zważając na odczucia innych, nasze
serca pozostają czułe i żywe, przypominając, że można żyć
inaczej. Uczucia sprawiają, że nasze duchowe wnętrze się
poszerza, stając się bardziej gościnne zarówno dla tego, co
dobre, jak i dla tego, niestety, co kieruje nas ku złu. Pamiętliwość
win, brak samokrytyki i odwagi w przyznaniu się do błędów,
nieumiejętność pracy nad sobą, pochopność sądów, zazdrość,
podejrzliwość – gdy zagoszczą w naszych myślach, trudno się
od nich uwolnić. Dlatego warto hartować swoje serce, by nie
zawiodło nas w chwili próby, by nie kierowało ku rozpaczy,
"gdy nadchodzi kres", by nie złorzeczyło przeznaczeniu (woli
bliskich, zbiegowi przypadków), nie zaprzeczało własnemu
wyborowi.
Nie sposób przemienić się
teoretycznie, dopiero w działaniu, w konkretnej sytuacji wymagającej
opowiedzenia się, widać jasno, czy stajemy po stronie miłości.
Czasem bywa tak, że wybierając dobro, tracimy wiele, musimy
zrezygnować z naszych pragnień, marzeń czy wyobrażeń. Nie ma
jednakże ofiary bez cierpienia, bez trudu – jak trafnie określił
to Christian Bobin: "Miłość
jest znacznie bardziej brakiem niż pełnią. Miłość jest pełnią
braku. Tak, zgadzam
się z wami, to niepojęte. Ale to, co jest niemożliwe do
zrozumienia, jest przecież tak proste do przeżycia."
Niedawno spikerka telewizyjnych
„Wiadomości” oznajmiła z uśmiechem, zapowiadając wielką
wygraną, że nie ma dziś nikogo, kto by nie poszedł skreślić
kuponów Toto-lotka, czeka bowiem na szczęśliwca 20 milionów złotych.
Oto pokusa, miraż zbytku, fatamorgana dla 3 milionów
bezrobotnych Polaków! A przy tym jaka niefrasobliwość, jaka
pogarda dla sytuacji tysięcy polskich rodzin: wygracie, to będzie
wam lepiej, a jeśli nie, to zostajecie na bruku; mamy wszak
demokrację, nowo wybrany europejski deputowany za swoją
miesięczną gażę mógłby wyżywić całą wieś, która na
niego głosowała. Wyborcy są jednak nadal niepewni swego losu,
zdani na obietnice i bajdy o radości rodaków przed budką
loterii fantowej. Moja rodzina nie poszła skreślać kuponów,
myli się pani z okienka telewizyjnego, że dla wszystkich jej słuchaczy
to najlepsze wyjście. Są jeszcze tacy, którym nie odpowiada
„wyścig szczurów”, zdobywanie aplauzu za schlebianie masowym
gustom, nagroda za rezygnację ze swego zdania. Dlaczego słuchamy
podszeptów o łatwym życiu, czekamy na gotowe scenariusze,
proste rozwiązania? Co nam pozwala akceptować przemoc, a za
chwilę iść do kiosku „Ruchu” czy kolektury po lepszy świat?
Żeby nakręcać spiralę przemocy?
Czy warto mieć serce z kamienia, unikać
cierpienia i trudnych spraw? Ku czemu prowadzi nas hasło
szybkiego zysku? W zjednoczonej Europie będziemy przecież
egzystowali tak jak dotąd: osobno, indywidualnie, we własnej skórze,
nie dajmy się więc nabrać na gonitwę za czymś, co jest
cukierkiem dla mas na festynie wyborczym. Sześć wieków temu
nauczał Mistrz Eckhart: "Kto nie jest wielki w swym bytowaniu, temu nie pomogą największe nawet
uczynki".
Każdy człowiek przed śmiercią rozlicza się
ze swojego życia, a wybierając się w wieczność zostawia po
sobie tyle energii, myśli, spełnionych uczynków i prac, ile mógł
unieść. Kto mierzy starannie swoje siły, nie przegrywa, nie żałuje,
że nie osiągnął więcej, że „nie wygrał” w totka, jego
serce nie kamienieje. Pozostawia po sobie to, co jego własne,
przez niego wypracowane i utrwalone – "serce z brązu" – choćby było małe i niedostrzegalne jak słowo
„nie”.
Teresa TOMSIA
Teresa Tomsia – autorka tomików wierszy (Czarne wino, Białe tango, Wieczna rzeka – Der ewige Fluss, Przed pamięcią,
Piękniejsze – Schöner – C’est plus beau). Mieszka w
Poznaniu.
|

Na
zdjęciu:
Bez tytułu
(Paryż, 2004)
Fot. Michael Wittbrot
|