Nohant

Letni czas i pasjonująca literatura faktu, w tym przypadku książka Kazimierza Wierzyńskiego „Chopin“, zachęciła do kolejnej podróży. Kiedy w przewodniku natrafiłam na zdanie „Nohant opowiada o Sand“ rozbudzona przez lekturę wyobraźnia przyspieszyła podjęcie decyzji o odwiedzeniu legendarnego miejsca: krainy Berry, z jej malowniczymi zakątkami i starymi zamczyskami, rzeką Indre płynącą przez Czarną Dolinę, ulubionego miejsca francuskiej powieściopisarki.
W tym właśnie regionie, w centrum Francji, leży jej posiadłość: stara farma z obszernym domem i przylegającym do niego parkiem oraz rodzinnym cmentarzem. W przewodnikach kompleks zabudowań wygląda imponująco. Ma się wrażenie iż wyprawa w te strony będzie rajem dla duszy, oczy nakarmi się niezapomnianymi widokami i mając trochę szczęścia odnajdzie się atmosferę tego domu, który od 250 lat skrywał w swoich murach wiele tajemnic. George Sand zapraszała: pisarzy, malarzy, kompozytorów i swoich wielbicieli. Dzięki niej w połowie dziewiętnastego wieku dom w Nohant stał się miejscem kultu. Nie znamy go z tamtych lat, z literatury natomiast wiemy, iż tętnił życiem. Rodziła się tu wspaniała muzyka a park i ogród napełniał się niezapomnianym śpiewem, brzmieniem nieprzeciętnych głosów. Dysputom i rozprawom o literaturze, polityce i teatrze nie było końca. Tu rodziły się i umierały nadzieje, radości i rozczarowania przeplatały się z klęskami i sukcesami.
Chciałoby się, aby to miejsce oddawało atmosferę minionej epoki. Powrót do przeszłości jest jednak niemożliwy. Cóż z tego, iż cała posiadłość jest dobrze utrzymana i nie straszy ruiną, kiedy nawet jej duch umarł, a podobno duchy są nieśmiertelne. Nikt i nic nie ożywia dzisiaj tego miejsca. Słowa przewodniczki, która z pilnością Cerbera strzeże każdego przez siebie pokazywanego pomieszczenia, z trzaskiem zamykając za sobą kolejne drzwi, jednocześnie wygłaszając swoje exposé w przeciągu trzydziestu minut i śmieszy i irytuje jednocześnie. Wiele pomieszczeń dla zwiedzających jest niedostępnych a te,  które zostały przewidziane w programie zwiedzania, nie budzą zachwytu, ani nie zadawalają przybysza. Kto zna życie  Chopina, wyjedzie z posiadłości pani Sand gorąco rozczarowany. O jego tutaj bytności świadczy jedynie mała, czarno-biała fotografia będąca odbitką z obrazu Delacroix. Niewiele prawda? A przecież siedem kolejnych letnich miesięcy, od 1839 do 1846 roku, ten genialny muzyk mieszkał, pracował, odpoczywał w domu swojej przyjaciółki właśnie w Nohant.
Pod opieką George Sand w wiejskim zaciszu w ten letni czas Chopin skomponował między innymi swoje najsłynniejsze nokturny i walce. Tu, na pierwszym piętrze domu, rodziła się wzruszająca muzyka: „kazał fortepianowi śpiewać i kazał fortepianowi oddychać“. Pracował dużo. O tym można przeczytać w zachowanych do dzisiaj listach kompozytora. Z  nich dowiadujemy się również, iż nie rozstawał się ze swoim fortepianem. Dzisiaj w pokoju na piętrze nie ma fortepianu Fryderyka, a ten  który można zobaczyć w salonie, nie należy do artysty. Gdzie są więc po nim pamiątki? Gdzie jego zeszyty z mutami, pióra i ołówki, różne bibeloty? Był pedantem, dbał o swój ubiór być może przesadnie, w Paryżu nie stronił od krawców, fryzjerów i „producentów“ rękawiczek. Smutnym obrazkiem dla zwiedzającego jest widok obecnego pokoju kompozytora. Przypomina rupieciarnię czy graciarnię. Za taki stan rzeczy kogo winić? Czyżby spadkobierców w osobie Maurycego, syna pani Sand, czy ją samą? Jak wiadomo prawa spadkowe dawno wygasły a posiadłość znajduje się w rękach Ministerstwa Kultury. Nie upominam się jedynie o pamięć o moim rodaku. W domu powieściopisarki gościli: Balzac, List, Delacroix, Flaubert, Charpentier, Pauline Viardot i wielu innych znanych postaci minionej już dawno epoki. O nich wszystkich wspomina jedynie przewodnik turystyczny. A dyrekcja muzeum? Czyżby pilnie strzegła cennych pamiątek i przechowywała je w ukryciu?
Rozczarowanie i zawiedzione nadzieje towarzyszyły w drodze powrotnej do Paryża. Jednak sama kraina Berry nie zawiodła i na koniec wyprawy odsłoniła malownicze zakątki, nie skąpiąc widoków: wioseczek tonących w krzewach różanych z kościołami skromnymi i dość ubogimi, ale zapraszającymi do środka, opowiadającymi historię z różnych wieków. Poznałam również gościnność mieszkańców tej krainy, smak dobrej kawy i urok starego, niestety chylącego się ku ruinie, zamczyska. Zamieszkują go duchy i bardzo serdeczni właściciele. Po zamku w Chémery można poruszać się swobodnie.


 

La belle epoque

Od 1855 do 1937 roku w Paryżu odbywały się wystawy ukazujące dorobek poszczególnych państw. Architektura, przemysł, technika i sztuka stały się wiodącymi zagadnieniami. Wyraźny zwrot w stronę problematyki artystycznej nastąpił pod koniec XIX wieku. Na światowej wystawie w roku 1900 królowała sztuka. Prezentowano nowy styl - secesję. Jej dekoracyjność, bogactwo szczegółów zaznaczyło się zarówno w architekturze, malarstwie, jak i rzeźbie. W roku 2000 Paryż przypomniał rok 1900 ekspozycją w Grand Palais, największej budowli wystawy światowej sprzed stu lat. Organizatorzy paryskiej ekspozycji zrobili wielki ukłon w stronę Belle Epoque. „Każda epoka kultury przyswaja sobie jakąś przeszłość i bierze z niej wzory i motywy. Symbolizmowi trzeba było przeszłości nieokreślonej i ta nieokreśloność go zachwyciła.“ Śledząc zamysł organizatorów, wnikliwą penetrację w doborze i prezentacji dzieł powstałych w końcu XIX wieku, a prezentowanych na ekspozycji „1900“, można zgodzić się z taką konkluzją. La Belle Epoque wkraczała wtenczas w „dziedziny ledwie dotąd tknięte: marzenia tego, co imaginacyjne, fantastyczne, irrealne, magii, ezoteryzmu, snu i śmierci“. Zgromadzenie około 400 eksponatów wokół trzech zasadniczych tematów: jedność w sztuce, współczesność i tradycja, koniec wieku starego i początek nowego dała zwiedzającym możliwość odkrycia całego splendoru tej epoki. Poszukiwania w dziedzinie dekoracji przy jednoczesnym podpatrywaniu natury nie były obce ani malarzom, ani rzeźbiarzom, ani też mistrzom sztuki użytkowej. Sięganie do tematyki fantazji, symbolu miało swoje korzenie w legendach i baśniach narodowych. Modernizm nie występowały przeciwko tradycji, przeciwnie, identyfikował się z przeszłością. Świadczą o tym prace Gallena Kalleli z Finlandii czy Hodlera ze Szwajcarii jak i Jacka Malczewskiego z Polski.
Tegoroczna światowa wystawa pod przewodnim tematem: „Człowiek, przyroda, technika“ odbywa się w stolicy Dolnej Saksonii, w Hanowerze. Dzięki hanowerskiej i paryskiej ekspozycji niektórzy mogli zobaczyć i porównać, co nas dzieli, a co łączy z La Belle Epoque, co było i co jest dla nas: imaginacyjne, fantastyczne, irrealne czy magiczne.

Anna SOBOLEWSKA

Anna Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. Obecnie mieszka w Paryżu.

 

 
 

© Recogito, Rafaliga