
|
Poeta polski
Z twórczością Czesława Miłosza zetknąłem się przypadkowo, około roku 1964 lub 1965. Wówczas to, pełniąc funkcję kapelana szpitalnego przy Alejach Przybyszewskiego 49 w Poznaniu, byłem naocznym świadkiem ciekawej sytuacji: niemal z rąk wyrywano sobie mocno zużyty egzemplarz "Doliny Issy", przepisany przez kogoś na maszynie. Wiele potem o tej książce na znanym mi oddziale szpitalnym mówiono. Zapalonych dyskutantów fascynowała osobliwa znajomość przyrody dawnego powiatu kiejdańskiego. Zachwycał ich przywołany przez Miłosza świat dworu szlacheckiego, sąsiadującego ze światem chłopów litewskich, przykuwał uwagę archaiczny obrządek rzymskokatolicki zmieszany z prymitywnym światem, pełnym duchów i zabobonów, intrygowała piękna Magdalena, która otruła się z miłości do proboszcza, a potem straszyła po śmierci. Starałem się więc usilnie dowiedzieć coś o autorze, ale otoczenie raczej nic o nim nie wiedziało. Znacznie później mogłem - jeden z niewielu - zapoznać się z kilkoma książkami Miłosza i dowiedzieć się, że Autor urodzony 30 czerwca w Szetejniach nad rzeką Niewiażą, powiat Kiejdany. Syn Aleksandra Miłosza inżyniera drogowego, i Weroniki z Kunatów. Dzieciństwo w Rosji i na Litwie. Matura w Gimnazjum imienia Króla Zygmunta w Wilnie, w 1929 roku. Studia prawnicze na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, ukończone w 1934 roku.
Debiutował Czesław Miłosz mając lat 19. Publikował wówczas swoje poezje na łamach czasopisma Alma Mater Vilnensis. Był współtwórcą literackiej grupy "Żagary", która miała istotne znaczenie dla polskiej awangardy. W chwili wybuchu wojny był autorem dwóch tomów wierszy i jego nazwisko doskonale znano w świecie poetyckim Wilna. W podziemiu warszawskim był cenionym działaczem kulturalnym, a tuż po wojnie należał do pierwszego zespołu redakcyjnego Twórczości. W 1951 roku rezygnuje ze stanowiska attache kulturalnego ambasady polskiej w Paryżu, przechodzi na status emigranta i rozpoczyna nowy rozdział w życiu, z ostrą świadomością, że skazuje się na "samobójstwo" pisarskie. Znane jest szeroko stwierdzenie Miłosza, że stanowi to "skazanie się na jałowość i pustkę, które są cechą każdego wygnania".
Mimo takiej świadomości i mimo początkowo niechętnego nastawienia grup emigracyjnych Miłosz tworzy nadal, wydaje "Zniewolony umysł", który staje się triumfem nie tylko w wymiarach polskich, ale światowych. Miłosza zaczyna się uznawać za autora ,,najlepszych książek roku wydanych na Emigracji". W roku 1960 zaproszono poetę na wykładowcę literatur słowiańskich w Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i tam też pozostał do dzisiaj. Oprócz wielu innych nagród i wyróżnień uzyskał: Nagrodę Literacką Mariana Kistera (1967), nagrodę Fundacji im. Jurzykowskiego (1968) w 1974 roku nagrodę polskiego PEN-Clubu za tłumaczenie poezji, doktorat honorowy Uniwersytetu w Michigan (1977) i Międzynarodową Nagrodę Literacką Neustadt (1978). W roku 1980 Mistrz został ukoronowany najwyższym wyróżnieniem literacki - Nagrodą Nobla.
Miłosz jako pisarz współpracował przede wszystkim z Instytutem Literackim w Paryżu, natomiast jako tłumacz Ksiąg Biblijnych z pallotyńskim Editions du Dialogue.
W Paryżu mamy dwie polskie księgarnie, gdzie często bywałem świadkiem sytuacji, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, że wielu ludzi z Kraju dopytywało o książki Miłosza. Zaskakiwało mnie to, że młodzi za ostatnie franki kupowali jego poezje. A poezja Miłosza jest trudna, chociaż urzekająca i - nic dziwnego - niecodzienna. Myślę, że po przeczytaniu "Ziemi Ulro" i "Ogrodu nauk" można głębiej pojąć etyczne przesłanie wielu jego wierszy, gdyż poprzez te książki w pewnej mierze można rozszyfrować Miłosza filozofa, metafizyka, myśliciela religijnego. Przede wszystkim jednak myśliciela religijnego, odwołującego się do chrześcijaństwa z jego wizją Chrystusa jako Boga uczłowieczonego, Boga, który się zniża do ludzkich cierpień, aby w nich solidarnie uczestniczyć.
W niektórych recenzjach, jakie udało mi się przeczytać w masie innych ukazujących się po Noblu, rozpowszechniony jest obraz Miłosza wizjonera epoki - katastrofisty. Ale najbardziej przekonywujący jest dla mnie Stanisław Barańczak, gdy pisze, iż Miłosz, jeden z niewielu "zdał sobie sprawę, na czym w istocie polega katastrofa naszej cywilizacji: nie tyle nawet na masowej zagładzie ciał, co na masowym zniewoleniu dusz. Zniewoleniu, dokonywanym w dodatku przez niewolnika na sobie samym i swoich bliźnich, w przekonaniu, że jest to jedyna droga ocalenia i bezpieczeństwa. To oczywiście przewodni temat "Zniewolonego umysłu", ale i temat bardzo licznych wierszy, na przykład "Piosenki o końcu świata" czy też "Walca", którego fragment pozwolę sobie zacytować:
Tam w tym pochodzie, w milczącym szeregu,
Patrz, to twój syn. Policzek przecięty
Krwawi, on idzie, małpio uśmiechnięty,
Krzycz! W niewolnictwie szczęśliwy.
Odbija się również w perfidnych stwierdzeniach oratora wygłaszającego "przemówienie na Radzie Powszechnego Państwa w roku 2068" (wiersz "Wyższe argumenty na rzecz dyscypliny" z "Miasta bez imienia"):
Niech więc będzie wyraźnie i jasno stwierdzone:
Rządy nasze, choć twarde, nie są bez ich zgody.
Gdyż według danych większość z n ich szepcze we śnie:
Błogosławione niech będą cenzura i niedostatek.
Samozniewolenie człowieka, "w niewolnictwie szczęśliwego", to jeden z wielkich tematów Miłosza. Drugim jest ocalenie człowieka i ludzkości poprzez wskrzeszenie takich wartości, jak prawda i własny wybór".
Czesław Miłosz jest poetą polskim i zdecydowanie daje tego świadectwo, mimo że poprzez cenzurę pozbawiony był w dużej mierze czytelników, tych czytelników krajowych, którzy mogli go najpełniej zrozumieć. "Pisanie dla cudzoziemców było tylko pragmatyczne czy nawet pedagogiczne - zwierza się w "Ziemi UIro" - bo nie wierzę w możność porozumienia poza tym samym językiem i tą samą historyczną tradycją; pisanie po polsku było przeznaczone dla czytelników istniejących gdzieś poza miejscem i czasem, co inaczej nazywa się pisać sobie a Muzom".
Miłosz jest poetą polskim, który nie "ugina kolan przed boginią, której na imię polskość", bo obserwuje i komentuje "sprawy narodowe" w sposób myślowo niezależny i krytyczny:
Chyli się Polska w trudne czasy
Przed bóstwem wódki i kiełbasy...
Ale nie tylko ironia i potępienie, bo autor widzi w historii narodu głębokie sprzeczności, jakie wytworzyło w tej dziedzinie ciśnienie dziejowych katastrof:
Najczystszy z narodów ziemi gdy osadza je światło błyskawic
Bezmyślny a przebiegły w trudzie zwykłego dnia.
[...]
Naród wielki, naród niezwalczony, naród ironiczny,
Umie rozpoznać prawdę zachowując o tym milczenie
("Naród")
Kończąc te refleksję nie mogę się powstrzymać od stwierdzenia, że dla pallotyńskiej wspólnoty na Surcouf w Paryżu, jak też dla wydawnictwa Editions du Dialogue i pisma "Nasza Rodzina", zaszczytne wyróżnienie Czesława Miłosza jest wielkim świętem, gdyż Czesław Miłosz jest naszym przyjacielem i częstym, serdecznie oczekiwanym gościem. Gratulując Mu przeto otrzymania Nagrody Nobla - do wyrazów hołdu i czci dołączamy serdeczne słowa, jakie kieruje się tylko do kogoś bardzo bliskiego.
Florian KNIOTEK SAC
Ks. Florian Kniotek - pallotyn, na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia redaktor naczelny "Naszej Rodziny", współpracownik Centrum Dialogu, autor wielu wywiadów i tekstów publikowanych na łamach pallotyńskiego pisma. Prezentowany tekst ukazał się w "Naszej Rodzinie" 12 (435) 1980, s. 4-5.
|

Na
zdjęciu:
Czesław
Miłosz
(Paryż, 1991)
Fot. Stanisław
Fredro-Boniecki
|