Teatr Wiczy a człowiek niczyj

Życie czyściciela dywanów nie jest łatwe. Człowiek ten wykonuje swoją pracę starannie, a spotyka się z lekceważeniem, pomyłkowym utożsamianiem go z domokrążcą lub z nadgorliwością i przesadną grzecznością, jaką często obdarza się ludzi żebrzących, czyli tak zwanym poprawnym miłosierdziem, litością. A przecież czyściciel dywanów nie jest barmanem, któremu daje się napiwki. Wykonuje on pracę i oczekuje zapłatę za swoją pracę.
Człowiek dwudziestego pierwszego wieku żyje w pośpiechu i nie ma zazwyczaj czasu na higienę duchową ani tego, po czym chodzi w domu, rodzinnym mieszkaniu lub w pracy. Kto powinien nam czyścić to, po czym chodzimy? Nie zastanawiamy się zbyt często, gdyż potrzeby duchowe, a zatem i estetyczne, w nas umierają, o ile nie umarły. Dlatego staje się nam zbędna sterylizacja ducha i ciała. Dualizm stał się monolitycznym przedmiotem, który już nie odróżnia mchu od zakurzonej powłoki. Dlatego czyściciel dywanów spotyka się z egzaminowaniem, a egzaminująca rodzina wprowadza go w świat czekania. Czas współczesny można nazwać czasem czekania, poczekalnią do niewiadomego. Poczekalnią są nasze marzenia, jak i działanie. Wyobrażamy sobie, że wyjeżdżamy do Mediolanu, egzotycznego miejsca lub awansujemy w dalekim, wielkim świecie.
Życie oczekujących jest podobne do gry. Współczesność chce się bawić wszystkim i we wszystko, byle tylko nie pokazać własnego oblicza. Bawimy się na urlopie, w pracy, podróży, rozmowie, a nawet na pogrzebie. Na czym polega zabawa i gra? Na tym, że nie umiemy żyć, zatem udajemy kogoś innego. Człowiek jest osamotniony w tej grze, jak pionek lub figura szachowa. Szef może bluźnić z tej przyczyny, że jest szefem, zaś pracownik może być zwolniony, bo jest potrzebny do tego, aby istniało zwolnienie. Relacje międzyludzkie są zimne, bo są relacjami masek. Udawanie jest człowiekowi bliższe od potrzeby czułości. Z jakich przyczyn można się do drugiego człowieka zbliżyć lub z nim rozstać? Istnieje wiele punktów, dla których ludzie tak czynią. Być może każda kobieta ma w sobie punkt „d”, „d” – jak dziecko. Czym jest posiadanie potomstwa bez miłości?
Pytania, jakie stawia nam spektakl Teatru Wiczy „Czyściciel dywanów” przybierają charakter apokaliptycznej bezdomności i osamotnienia. I są to pytania na tyle ważne, istotne, na ile trudne.
Spektakl kończy się jednastozgłoskowym monologiem czyściciela, który odważył się na szczerość i bunt wobec samotności. Monolog ten nie jest tylko nawiązaniem do tradycji wielkich improwizacji, ale budzi się z wewnętrznego głosu – pyta i żąda prawdy. Jest w tym głosie zawarta metamorfoza, krzycząca iskra nadziei, która domaga się innego świata. Ów człowiek ułożony, pewny swojej pracy i działania – czyściciel dywanów, zmienia się w niewinne, pytające dziecko.

* * *

Pisząc o spektaklu „Czyściciel dywanów” Teatru Wiczy chciałbym dodać, iż problem bezdomności jest szczególnie bliski reżyserowi, Romualdowi Wicza-Pokojskiemu, gdyż zrealizował on sztukę w Teatrze Wybrzeże pod tytułem „Pamiętnik z dekady bezdomności” na podstawie książki Anny Łojewskiej o tym samym tytule. Jest to sztuka o bezdomnych, w której grają bezdomność. Premiera odbyła się 7 stycznia 2005 roku.

Cezary DOBIES

Cezary Dobies - poeta. Urodził się w Żurominie w 1971 roku. Dzieciństwo spędził na wsi. Studiował historię i filozofię na Uniwersytecie Toruńskim. Debiutował w toruńskim "Przeglądzie Artystyczno-Literackim" w czerwcu 1998 roku oraz w pismach "Nowotwór na Łamach" (Toruń) i "Portret" (Olsztyn). Wydał tomik poetycki "Portret okienny z chleba" (2001). W przygotowaniu: "Joannie. Księga wejścia".

32-4-3.jpg (21010 Byte)

Na zdjęciu:

Scena
ze sztuki
"Czyściciel 
dywanów"


©Teatr Wiczy

.