Błogosławieni ubodzy

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie” – pisze Mateusz na początku Kazania na Górze. To pierwsze wezwanie Błogosławieństw ogłasza najistotniejsza treść Królestwa Bożego. Błogosławieństwa – wszystkie Błogosławieństwa Jezusowe – są ogłoszeniem Królestwa, które oto właśnie wraz z Jezusem i Jego nauka nadeszło. I pierwsza cecha tego Królestwa jest to, iż należy ono do ubogich.
Jezus przyszedł do ubogich – spośród ubogich wybrać większość swych Apostołów, a ci, którzy poszli za Nim, jeśli byli wprzód bogaci, stali się ubogimi przy ubogim swym Nauczycielu. Królestwo Niebieskie, to jest Boże, należy do ubogich już dziś, teraz, natychmiast – w momencie, w którym Jezus to ogłasza otaczającym Go W Starym Testamencie istnieli, „ubodzy Jahwe” – biedni a zarazem oddani całym sercem Panu i zachowujący Jego prawo.
Bóg tez był obrońcą ubogich i uciśnionych – prawo Boże broniło ich przed wyzyskiem i nakazywało dawanie jałmużny. Ale zarazem uczciwie zdobyte bogactwo, a przynajmniej dostatek, były uważane za oznakę Bożego błogosławieństwa, gdy nędza, podobnie jak choroba były nader często uważane za karę Bożą. Dla Izraelitów – słuchaczy Jezusa – owo zawłaszczenie Królestwa Bożego przez ubogich było więc szokujące, pomimo pewnego do tej myśli przygotowania poprzez pisma prorockie. Dla Greków, dla których pisał Łukasz, również zamieszczający w swej Ewangelii błogosławieństwo dla ubogich, bogactwo było tez rzeczą chwalebną, dowodem zaradności cechującej wszystkich bohaterów greckiej mitologii i greckiej historii. W Grecji starożytnej bogowie byli po stronie zaradnych. I chyba niezbyt od tych wyobrażeń odbiegła Europa, pomimo dwudziestu wieków chrześcijaństwa. Tymczasem Jezus na wstępie Błogosławieństw mówi: błogosławieni ubodzy. W stosunku do tekstu greckiego słowo ,,ubodzy” jest tu jeszcze za słabe. Należałoby tłumaczyć: błogosławieni nędzarze – nie mający nic.
W wersji Łukaszowej (Łk 6) akcent pada na biedę materialna, niezależnie od wewnętrznego usposobienia nędzarza. Biedni są błogosławieni, są szczęśliwymi uczestnikami Królestwa Bożego (ono do nich należy) tylko dlatego, ze są w nędzy. Za ich bied i nędzę Bóg do nich właśnie przychodzi z pociecha swego Królestwa. A odpowiednio biada bogaczom, bo odebrali już pociechę, której szukali. Chcieli być bogaci, posiadać dobra tej ziemi i otrzymali to, czego chcieli, nasycili się tym, co zdobyli. Nie ma w nich nic takiego, co by wzywało Boga, Pocieszyciela. W Łukaszowym ,,szczęśliwi (makarioi) ubodzy” na plan pierwszy wysuwa się ich sytuacja, ale w ,,biada bogaczom” znajduje się pewien akcent położony na owym ,,odebrali pociechę”.
Te postawę bogacza dobrze ilustruje przypowieść o pewnym człowieku, który zgromadził wielkie dobra i powiedział do siebie: masz wielkie zapasy dobra na wiele lat złożone; odpoczywaj, jedz i używaj. Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają duszy twojej od ciebie; komu wiec przypadnie to, coś przygotował? I Jezus dodaje: Tak dzieje się z tym, kto dla siebie gromadzi, a nie jest bogaty przed Panem lt\( 19 1Q_91 Ten, dla kogo celem życia stało się gromadzenie dla siebie dóbr, najczęściej do jakiegoś wyniku swych starań dochodzi. A im lepiej mu się wiedzie, tym bardziej jego serce należy do tego, co zdobył (czy to będą pieniądze, czy kariera, czy inny typ posiadania), a przez to tym mniej mu zostanie otwarcia na wartości innego rodzaju i na inne osoby: na drugiego człowieka i na Boga, przychodzącego w drugim człowieku i w głębi ducha. Jeżeli gromadzenie dobrze wiedzie, bywa to Bożą łaską i wezwaniem do nawrócenia, błogosławieństwem wprowadzającym do Królestwa. Mateuszowe sformułowanie ,,ubodzy w duchu” zdaje się jednak wskazywać i na to, ze ta sytuacja winna być świadomie przyjęta.
Błogosławiona i szczęśliwa sytuacja biednego, a ,,biada” bogaczowi ukazuje przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Znajdujemy ją w Ewangelii Łukasza (Łk 16,19–31). Ukazuje nam ona dwóch ludzi; bogacza używającego beztrosko swych dóbr i Łazarza, chorego nędzarza leżącego u wrót bogatego domu.
Po śmierci Łazarz znajduje się w niebie, bogacz zaś po śmierci cierpi męki w otchłani. Tekst mówi o jednej tylko winie bogacza – tej, ze nie dostrzegł u swych wrót chorego człowieka, będącego w nędzy. Jedna ma tez tylko ,,zasługę” Łazarz – te, że cierpiał za życia, więc otrzymuje pociechę po śmierci.
W Królestwie Niebieskim następuje odwrócenie ról: bogaci staja się nędzarzami, nędzarze bogatymi, ostatni pierwszymi, pierwsi ostatnimi. Śladem ubogiego Mistrza z Nazaretu idą ci, którzy dobrowolnie staja się ubogimi sługami ubogich – oni są ubogimi duchem. Ale i ci, którzy bynajmniej nie są ubogimi z wyboru, są szczęśliwymi, bowiem ich właśnie Bóg szuka, by ich pocieszyć.
Bogactwo jest nieszczęściem, bowiem zamyka na gł6d Boga i Jego pociechy. Ale nadto bogactwo nie jest nigdy niewinne. W przypowieści o roztropnym rzadcy, który zapewnił sobie przyjaźń dłużników swego pana na wypadek, jeśli Pan odbierze mu włodarstwo(-Lk16,1–13).Jezus, wyjaśniając jej znaczenie, nakazuje swym uczniom, by czynili sobie przyjaciół przy pomocy niesprawiedliwego pieniądza, rozdając go. Przez to zapewnia sobie przyjęcie do Królestwa Niebieskiego. Pieniądz jest wedle Jezusa ,,niegodziwy”.
Ponadto jest on tylko dany do dyspozycji; nie jest własnością człowieka, lecz jak wszystko, co jest na ziemi, jest mu pożyczony. Koniec włodarzenia to śmierć, a wtedy tylko ten dostanie się do Królestwa, kto ten Boży majątek rozdawał. Rozdawanie jest ta wiernością we włodarzeniu, której domaga się Jezus od swych uczniów, której domaga się Bóg od każdego człowieka. Taki jest tez sens wezwania Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się waszemu Ojcu dać wam Królestwo. Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę. Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mol nie niszczy. Bo gdzie jest wasz skarb, tam będzie również wasze serce (Łk 12, 32-34).
Ubogi w duchu serce swe oddał Królestwu i dlatego nie troszczy się o bogactwa tego świata. Jezus wzywa wręcz do beztroski. Mateusz w Kazaniu na Górze, Łukasz, wśród pouczeń Jezusowych w drodze do Jerozolimy umieszczają wezwanie do zawierzenia w sprawach materialnych Bogu. Bóg troszczy się nawet o trawę polna i o małego ptaszka, wiec zatroszczy się tez o pokarm i odzienie dla ludzi, którzy są o wiele ważniejsi od trawy i wróbli.
Wierzący w Boga nie powinni wiec troszczyć się zbytnio o pokarm i odzienie dla siebie. Tym, o co powinni się troszczyć, jest sprawiedliwość Królestwa Bożego (T. 6, 25–33).
Czym jest owa sprawiedliwość Królestwa? W Starym Testamencie pojecie sprawiedliwości obejmowało tak całą pobożność i wypełnianie prawa Bożego, jak i sprawiedliwość wobec bliźniego: sprawiedliwe sądzenie, sprawiedliwe świadczenie o bliźnim, opiekę nad wdową i sierotą, dostateczną i na czas daną zapłatę dla robotnika, dawanie jałmużny biedakowi, która to jałmużna nie była dziełem miłosierdzia, lecz sprawiedliwości. Sprawiedliwość była synonimem prawości w obliczu Boga. Tak wiec, kto troszczy się o sprawiedliwość Królestwa, troszczy się tez o ubogiego, nie troszczy się tylko o samego siebie. A gdy będzie się troszczyć o to, by Królestwo Boże i Jego sprawiedliwość realizowały się w świecie. Bóg obiecuje, że o to, czego jego sługa potrzebuje, sam Pan się zatroszczy.
W interpretacji duszpasterskiej tekstów ewangelicznych o ubóstwie powstało kilka kwestii wywołujących dyskusję wśród chrześcijan. Czy można być ubogim w duchu, pozostając bogatym materialnie? Istnieją próby takiego ujęcia problemu, że gdy ktoś nie przywiązuje serca do bogactwa, to może zostać świętym opływając w dostatki. Ale powstaje pytanie, czy ktoś, kto istotnie nie przywiązuje serca do bogactw, będzie je gromadził? Oczywista, są sytuacje, kiedy bogactwo jest związane ze sprawowaną władzą – na przykład monarszą. Są sytuacje, gdy zarobki rosną niejako same przez się, np. gdy ktoś jest sławnym pisarzem czy sławnym artystą. Pozostaje jednak pytanie o sposób użytkowania dóbr, które ktoś posiada lub którymi zarządza.
W świetle tekstów ewangelicznych wydaje się, że nie wystarczy tylko być obojętnym wobec własnego bogactwa – chodzi o to, by nie być obojętnym na potrzeby brata, który oczekuje pomocy. Tym, co bogatego czyni ubogim w duchu, jest więc nie tyle nieprzywiązywanie się do bogactwa, ile służenie bogactwami dla realizacji sprawiedliwości Królestwa Bożego, a więc takie czy inne rozdawanie. A to rozdawanie wtedy jest ubogie, gdy nie przysparza sławy dającemu, ale jest w pełni skierowane ku bliźniemu, by go uczynić niezależnym, silnym i wolnym, na miarę oczywiście realnych możliwości wynikających z jego sytuacji, wieku, choroby itp.
Pytanie następne tyczy adresatów wezwania. Czy mianowicie wezwanie do ubóstwa jest tylko radą ewangeliczną dla niektórych, czy też jest wezwaniem skierowanym do wszystkich chrześcijan? W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wezwanie do ubóstwa traktowano jako integralną część Dobrej Nowiny. Łukasz opisuje w Dziejach Apostolskich życie gminy jerozolimskiej i podkreśla, iż jej członkowie dzielili się wszystkim, co posiadali. Paweł w swych listach poleca troskę o ubogich i pracę własnymi rękoma, by nikomu nie zaciążyć i mieć z czego udzielić innym. Jakub w swym Liście podkreśla bardzo mocno, iż ubodzy są bogatymi w wierze i winni mieć szczególne miejsce w Kościele.
Ale z czasem, gdy gorliwość słabła, a chrześcijaństwo stało się religią panującą, zaczęto uważać wezwanie do ubóstwa za radę ewangeliczną skierowaną do niektórych tylko osób. Zawsze wprawdzie Kościół troszczył się o ubogich i uważał ich za szczególny sakrament spotkania z Bogiem. Ilustrują to legendy o świętych, którzy udzieliwszy pomocy nędzarzowi dowiadywali się w widzeniu, iż udzielili tej pomocy samemu Chrystusowi.
Ubogi był zawsze res sacra – był szczególną własnością Pana. Od bogatych Kościół domagał się jałmużny na rzecz biedaka, domagał się, podobnie jak w Starym Testamencie, opieki nad wdową i sierotą i słusznej zapłaty dla biednego pracownika. Ale radykalne wezwanie do ubóstwa realizowały przede wszystkim zakony. Ubóstwo stało się jedną z trzech rad, których zachowanie ślubowali zakonnicy i zakonnice. Wyrzekają się oni własności osobistej i wszystko mają wspólne, jak w pierwszej gminie w Jerozolimie. Ale jako całość zakony bywają bogate i muszą konfrontować jakoś sprawę tego wspólnie posiadanego bogactwa z wezwaniem ewangelicznym do jego rozdawania. Dzisiejsza teologia podkreśla więc raczej wspólny chrześcijański obowiązek podjęcia wezwania do ubóstwa. Jest ono skierowane tak do instytucji Kościoła i instytucji zakonów, jak do osób indywidualnych, tak zakonników jak świeckich, w ich prywatnym życiu, jak wreszcie do wizji jutrzejszego świata i domaga się od świeckich chrześcijan, by wprowadzali błogosławieństwo ubogim w kształt świata, by troszczyli się o sprawiedliwość Królestwa dla ubogiego.
Wydaje się, iż w tym nowym kształcie świata, o który chodzi, sprawa ubóstwa jawi się w trzech podstawowych formach. Po pierwsze, jest to wezwanie ze strony Trzeciego Świata – świata tragicznie ubogiego i głodującego. Jeżeli bogata część ludzkości ma wyjść serio naprzeciw potrzebom głodującej części ludzkości, to musi obniżyć własną stopę życiową, a więc podjąć wezwanie do dobrowolnego ubóstwa w wyniku dzielenia się z braćmi.
Po drugie, jeżeli mamy ocalić środowisko naturalne człowieka, to niezbędne jest ograniczanie potrzeb luksusowych, ograniczanie produkcji rzeczy, na rzecz większej troski o przyrodę.
Po trzecie, jeżeli ma być ocalona ludzka kultura duchowa, to niezbędne jest przeciwstawienie się trendowi konsumpcyjnemu w naszej cywilizacji. Człowiek nie może zostać zredukowany do kółka w maszynie produkcyjnej oraz do roli tylko konsumenta wytworzonych przez siebie produktów. Cały zabójczy dla ducha mechanizm społeczeństwa konsumpcyjnego jest ilustracją tego, co się staje z człowiekiem, gdy serce swe umieści w gromadzeniu i produkowaniu rzeczy.
Ewangeliczne wezwanie do akceptacji ubóstwa jawi się dzisiaj jako warunek ocalenia ludzkości: ocalenia przed zamianą ludzi w maszyny, ocalenia przed głodem jednych przy bogactwie innych, ocalenia przed wojną, do której niesprawiedliwość społeczna musi prowadzić i do której prowadzi też rywalizacja bogatych o jeszcze większe bogactwa. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebieskie.

Stanisława GRABSKA

Stanisława Grabska - publicystka, teolog, działaczka katolicka, żołnierz AK. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie w Louvain. W latach 1990-1994 wiceprezes Klubu Inteligencji Katolickiej. Współpracowniczka miesięczników „Więź”, „ Znak”, „Tygodnika Powszechnego”. Uczestniczka obrad Okrągłego Stołu w 1989 roku. Wydała między innymi: „Nadzieja, która jest wezwaniem” (1980), „Pacierz w Biblii zakorzeniony” (1983), „Człowiek wobec Trójcy Świętej” (1990). Publikowany tekst ukazał się w „Naszej Rodzinie” 2 (473) 1984, s. 12-15.

32-2-3.jpg (28367 Byte)

Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Krotoszyn, 2004)

Fot. Michael Wittbrot

.