.

KĄCIK OTWARTYCH SERC

Szanowna Pani
Mam dwoje dorosłych dzieci i trzydziestoletni staż małżeński. Dopóki dzieci były w domu, jakoś ta rodzina egzystowała. Ale teraz, kiedy dzieci założyły własne rodziny, pozostaliśmy sami. Oboje pracujemy zawodowo. Nigdy między nami nie było idealnie. Żona ciągle starała się dominować nade mną, deprecjonowała moją pracę zawodową i chociaż to ja mam dużo wyższe wykształcenie, ona zawsze starała się mnie poniżać, szczególnie w towarzystwie. Po każdym spotkaniu towarzyskim wyrzucała mi złe zachowanie, chociaż według mnie to właśnie jej zachowanie budziło zastrzeżenia. Ma skłonności do bawienia towarzystwa nawet wulgarnymi dowcipami, co mnie jest obce. Zależy mi na uczuciach żony. To ja zawsze byłem osobą, której zależało na dobrej atmosferze w domu, to ja ustępowałem, kiedy żona wpadała w furię i ustawiała w domu wszystko tak jak chciała. Także dopuściła się w pewnym okresie naszego małżeństwa zdrady. Było wiele dramatycznych wydarzeń w naszym życiu, ale ciągle myślałem, że to się jakoś wyciszy i w końcu teraz, kiedy zostaliśmy sami w domu, będziemy żyć dla siebie, zbliżymy się do siebie bardziej, ale niestety. Dla niej każdy inny mężczyzna jest lepszy ode mnie. Wymyśla mi od głupców i niezgułów, ale to ja przez długi czas utrzymywałem dom, kiedy żona zajmowała się wychowywaniem dzieci, kiedy były małe. Starczało na wszystko i na wyjazdy wakacyjne do ciekawych krajów. A teraz co? Nie mogę znieść tego ciągłego poganiania i upokarzania. Moja żona pochodzi ze wsi. W jej rodzinie zawsze dominująca była matka, ojciec się w ogóle nie liczył; teść to był człowiek cichy, ale bardzo dobry. Moja żona przyjęła w naszym domu te same wzorce. I jak z tym walczyć? Czuję się zdeptany, sponiewierany i właściwie uciekam w towarzystwo kolegów po pracy i z bólem myślę o tym, co mnie spotka po powrocie do domu, jakie wymówki i wymysły. Czy tak mam dokonać swego życia, czy ciągle mam rezygnować z tego, co dla mnie ważne? Jak zdobyć szacunek u żony, żeby się chociaż trochę ze mną liczyła? Jeszcze na marginesie wspomnę, że mam w pracy odpowiedzialne stanowisko i tu nie mam żadnych kompleksów, a w domu jestem nikim. Nie wiem, czym zasłużyłem na takie traktowanie i jak mam to zmienić. Czasami aż czuję nienawiść do jej postawy. Jak można ją zmienić, nie jest to już młoda kobieta i mamy z sobą jeszcze myślę wiele lat do przeżycia. Co mam robić?

Łączę uszanowania –
Benedykt

   

Szanowny Panie
Na układy w rodzinie składa się bardzo wiele elementów. Trudno zająć jakieś stanowisko, kiedy problem jest trudny, ma swoją długą historię i jest przedstawiony jednostronnie. Jedno jest ważne, że jeżeli takie stosunki w domu są nie do wytrzymania, trzeba je zmienić. I to koniecznie, trudno powiedzieć co spowodowało taki układ w domu, czy Pana podporządkowanie się na początku małżeństwa, niereagowanie na  próby dominacji, czy też wzorce przeniesione z domu Pana żony. Ważne, że chce Pan to zmienić. Myślę, że powinien Pan  zasięgnąć rady  u psychologa, a po kilku wizytach dojdzie, być może, do terapii rodzinnej razem z żoną. Może Pan ocenia ją jednostronnie, może jest Pan wyczulony i przewrażliwiony, może pod skorupą zewnętrzną u żony można będzie doszukać się większych uczuć dla Pana. W końcu przeżyliście ze sobą wiele lat, wychowaliście dzieci. Trudno teoretyzować i domyślać się, co jest przyczyną, że w tym związku Pan źle się czuje. Warto się nad tym zastanowić, przemyśleć to i przepracować, aby  ten okres,  piękny okres w małżeństwie, kiedy już spełni się obowiązek wobec dzieci, pozwolił odnaleźć własne szczęście i przyniósł wzajemne zadowolenie.
Życzę Panu odwagi w podjęciu tego zadania i pozdrowiam!
Teresa BERSKA

Teresa Berska prowadzi poradnię zdrowia psychicznego w Paryżu.

33-6-1.jpg (32075 Byte)


Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Paryż, 2004)

Fot. Michael Wittbrot