.
|
KĄCIK OTWARTYCH
SERC
Szanowna Pani
We Francji jestem
od trzydziestu lat. Bywało różnie, ale teraz to już nie mogę
zupełnie sobie z życiem poradzić. Kiedyś spotykałam się i z
życzliwością ludzi, i z pomocą, ale od jakiegoś czasu widzę w
ludziach samo zło. Moja sąsiadka, chociaż jestem już osobą
delikatnie mówiąc niemłodą - posądza mnie o flirt z jej mężem.
Ani jemu, ani mnie to do głowy nigdy nie przyszyło, ludzie, którzy
dawniej okazywali mi pomoc i sympatię, teraz mnie unikają.
Zaoferowałam jednej młodej dziewczynie mieszkalnie za pomoc w
prowadzeniu domu. Kiedy tylko znalazła samodzielne mieszkanie -
odeszła. Ja czuję się bardzo samotna i opuszczona, mąż mój
zmarł 15 lat temu. Kiedy jeszcze mąż żył, mieliśmy wielu
znajomych, teraz starzy znajomi się wykruszają, a nowi ludzie, którzy
przyjeżdżają do Francji - myślę oczywiście o Polakach - są młodzi
i znajomość ze starszą panią ich nie interesuje. Chociaż
jestem we Francji bardzo długo, to zawsze trzymałam się z
Polakami, uważam, że z Francuzami jest trudno, bo oni jednak, według moich obserwacji, mają dystans wobec cudzoziemców. Kiedy
byłam młoda i zajęta pracą nie przywiązywałam takiego
znaczenia do codziennych kontaktów z ludźmi, to mąż raczej był
zawsze duszą towarzystwa, ja wolałam pozostawać w domu. Zawsze miałam
rezerwę do ludzi, nigdy im zanadto nie ufałam. Bałam się, że
się zawiodę na ludziach, we wszystkim węszyłam jakiś interes i
teraz, kiedy czuję się tak bardzo stara i samotna, chciałabym mieć
więcej ludzi wokół siebie, ale nie rozumiem, dlaczego nie mogę
naprawdę z nikim się zaprzyjaźnić, nawet z kimś w moim wieku.
Niestety nie mieliśmy dzieci, a samotność na starość jest po
prostu straszna. Nie wiem, czy we mnie jest jakaś wada. Może
jestem zbyt wielką pesymistką i wszystko widzę na czarno, ale
moje przewidywania na ogół się sprawdzają zwłaszcza wobec
ludzi. Wydaje mi się, że każdy chce mnie tylko wykorzystać, doświadczyć
mojej gościnności czy jakichś świadczeń, by
potem, kiedy już nie jestem potrzebna nie mieć dla mnie czasu.
Czuję się, jakbym była na marginesie życia, nikomu niepotrzebna,
przez nikogo niekochana. Taki ludzki wrak. Nie wiem, jak odwrócić tę
sytuację. Nie wierzę w ludzką dobroć, tylko w chęć wyzysku
jednego przez drugiego. Jak żyć w takim egoistycznym świecie?
Pamiętam z mojej rodzinnej wsi, jak wszyscy żyliśmy razem, jeden
drugiemu pomagał, opiekowano się starszymi w rodzinach, a tu taka
pustka. Mam takie okresy depresji, że nawet myślę o samobójstwie.
Po co mam żyć, taka stara i nikomu niepotrzebna. Teraz idzie
wiosna, a dla mnie ciągle w moim sercu jesień.
Nikomu niepotrzebna
Barbara
Droga Pani Barbaro
Zawsze, kiedy nasze relacje z innymi ludźmi stają się dla nas
problemem, warto zastanowię się nad tym, co my, właśnie my, możemy
zmienić, aby one wyglądały tak, żeby nas satysfakcjonowały.
Wydaje mi się, że Pani - zapewne poprzez nie zawsze dobre doświadczenia
- ma dosyć duży dystans do innych i mało wiary w ludzką dobroć
i bezinteresowność. Zapewne takie przeświadczenia mają swoje
powody, ale istnieje też druga strona medalu, a mianowicie nasz
stosunek do innych ludzi. Jeżeli Pani wyjdzie do kogoś tylko po to, aby w
nim znaleźć dobro, przyjaźń i
to, co możemy zrobić, aby drugi człowiek po spotkaniu z nami
poczuł się lepszy i szczęśliwszy - to już osiągniemy bardzo
wiele. Myśląc o innych zastanówmy się, co im możemy dać, w
czym pomóc - a nie mieć ciągle wymagań i roszczeń, jacy to oni
powinni być wobec nas. Często ludzie powiadają dużo o swoich dolegliwościach fizycznych czy bólach
psychicznych, co może, po pierwsze słuchacza znudzić, a po
drugie - wprowadzić w zakłopotanie, gdyż nie wie on, jak
swojemu rozmówcy pomóc, jak się
zachować. To rodzi wiele nieporozumień wśród ludzi. Niech Pani
spróbuje przyjąć rolę osoby, która niczego nie wymaga od innych, ale sobą służy
innym i jest im pomocna. Takie podejście daje duży komfort bycia potrzebnym,
buduje świadomość, że my możemy być użyteczni, że nie jesteśmy
skazani na samotność, że ktoś na nas czeka. To wyzwala twórczy
stosunek do innych, nacechowany empatią i troską o drugiego. W
taki sposób najłatwiej pokonać samotność, niepotrzebność i
poczucie opuszczenia. Zawsze wśród nas znajdzie Pani kogoś, kto
potrzebuje wsparcia, kto jest słabszy, kto czeka na wyciągnięcie
Pani dłoni. Kiedy Pani się zdecyduje na taki krok wobec innych,
przekona się Pani, jakie to jest budujące i przestanie Pani rozczulać
się nad sobą. Będzie Pani czuła się potrzebna i użyteczna.
Serdecznie Panią pozdrawiam
Teresa BERSKA
Teresa Berska prowadzi poradnię zdrowia
psychicznego w Paryżu.
|

Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Poznań,
2004)
Fot. Michael Wittbrot
|