Więzienie życia
Sytuacja w Koryncie wcale się nie polepszyła, a
co gorsza pojawiły się nowe postacie, którym zależało na
obaleniu autorytetu Apostoła.
Paweł niestety nie może dotrzeć do Koryntu, aby stawić czoło
swoim przeciwnikom, więc w poczuciu troski pisze wraz z
Tymoteuszem kolejny list.
Po wielu życiowych doświadczeniach dochodzi do przekonania, że
jedyną pociechą w udręce może być ktoś, kto jest człowiekowi
bardzo bliski. Ktoś przez duże „K”… czyli
Chrystus (2 Kor 1,5). W liście wspomina również o swoich przeżyciach
w efeskim więzieniu. Trzeba, zatem przyznać, że pismo to jest
najbardziej osobistym listem św. Pawła. W żadnym, bowiem innym
nie opisuje tak dokładnie swoich udręk jak tu.
Wielu z nas kojarzy sobie więzienie w jakimś odległym, niedostępnym
miejscem. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie nas w tym
miejscu, ani tym bardziej faktu, że moglibyśmy kogoś posłać do
więzienia. A tymczasem bez skrupułów jesteśmy w stanie zgotować
bliźniemu „psychiczne więzienie”. Osaczyć go
problemami, wątpliwościami, czy też wyrzutami. Psychiczne
unicestwienie człowieka nie jest niczym innym jak tylko
zgotowanie mu życia w niewidzialnych kajdankach. Ciągłe piętrzenie
problemów, podkładanie kłód pod nogi sprzyja tylko tworzeniu
aury „życia jak w więzieniu”.
„…nie przybyłem, aby Was oszczędzić…” (2
Kor 1, 23)
To mocne słowa. Wydaje mi się, że taki „prysznic”
potrafi ocucić nie jednego chrześcijanina pałającego żądzą
zemsty. A przecież w Polsce żyje ponad 90% chrześcijan, więc skąd
zemsta?
No właśnie skąd…
Święty Paweł przypomina Koryntianom stary, poważany w świecie
starożytnym zwyczaj wysyłania listów polecających. Tymczasem w
„chrześcijańskim świecie”, ba powiem więcej
„w świecie ludzi żyjących wiarą” czyż takim listem
polecającym nie powinien być każdy z nas?
Chrześcijanin, czyli człowiek żyjący Duchem, nie zaś literą
prawa, przed którą przestrzega Apostoł (2 Kor 3,6).
Bo czyż dziś w Epoce Jana Pawła II nie powinna z nas zniknąć
litera prawa na rzecz Litery Miłości?
Czyż moment, w „którym świat wstrzymał oddech” nic
w nas nie zmienił?
Tylko wtedy naprawdę uwolnimy się z naszych życiowych więzień
przepełnionych strachem i problemami, gdy zaczniemy „na
serio” żyć Duchem Miłości (2 Kor 3,17)
Artur Marek WÓJTOWICZ
Artur Marek Wójtowicz Jest autorem wstępu do
Biblii ekumenicznej wykonanej ręcznie przez 650 osób z Horgen ZH.
W 2003 roku, w jezuickim wydawnictwie "WAM" w Krakowie
wydał książkę "Bóg Mormonów". W 2005 roku był
współautorem „Leksykonu Papieży” wydanego przez
krakowski INETMEDIA. Mieszka w Szwajcarii.
|