List świąteczny do starego człowieka
Drogi Przyjacielu!
Zarządzeniem Bożej Opatrzności doczekaliśmy tegorocznych świąt Bożego Narodzenia.
Święta to rodzinne, owiane uczuciami i wspomnieniami z lat dzieciństwa i młodości pierwszej, przepojone są również aurą miłości i radości. Ale te doroczne święta nasuwają starym
ludziom niewesołe myśli. Przyczyną główną jest postępująca z roku na rok bezradność, gorsze warunki bytowe, choroby i
osamotnienie.
Wieczór wigilijny napawa stare serca żalem i tęsknotą za tymi, którzy z rodziny odeszli.
Polska tradycja zaleca kłaść na stół wigilijny nakrycie dla bliskich zmarłych. Z upływem lat
takich pustych miejsc przybywa. Samotnym sercom ciężko...
Człowiek stary pamięta najdokładniej zdarzenia z dawnego życia i chowa w sercu zapiekłe żale do różnych osób.
Niepotrzebnie. Centralne miejsce na stole wigilijnym zajmuje talerz z opłatkami. Ten tradycyjny
zwyczaj dzielenia się opłatkiem
ma znamienną wymowę.
Jest symbolem miłości i pojednania.
Obecnie w rodzinach
francuskich naśladuje się ten
zwyczaj, dzieląc się owym pain
de Charité.
Drogi Przyjacielu! Na tegoroczne
święta przygotuj sobie dużo
opłatków, będą potrzebne, gdyż będą znakiem Twojego duchowego
pojednania się z tymi, których uważasz za swych wrogów.
Któż z nas nie doznał w swym życiu krzywdy, któż z nas z ręką na sercu, w głębi duszy nie
pomyśli: „Zapomnieć – przebaczyć?
Tego nie potrafię”!
Co znaczy przebaczyć? Znaczy dojść do zrozumienia ludzi, którzy w naszym mniemaniu nas
skrzywdzili. Przebaczyć znaczy także rozliczyć się we własnym sumieniu i przemyśleć okoliczności i pobudki i zdobyć się na
„machnięcie ręką” na
wszystkie te dawne przebrzmiałe sprawy.
Pomyśl,
Stary Przyjacielu, o tym swym
wrogu, przebacz i podziel
się z nim opłatkiem... Niech
pierwszy krok do przebaczenia
i pojednania wyjdzie właśnie
od Ciebie! Spytasz dlaczego
? Piękną odpowiedź napisała
nasza katolicka poetka Kazimiera
Iłłakowiczówna: Przebacz wrogom, wyrzeknij się
zemsty, bo nie ujrzysz gwiazdy
betlejemskiej. Będzie
stała w górze – płomień
biały – nie dla cię bije
serce skamieniałe...
W odniesieniu do innych osób, do których żywimy urazy, niechęć i marny zły stosunek, przebaczyć, znaczy sprawiedliwie ocenić
swe własne postępowanie:
„Widzę, że i ja nie jestem bez winy, więc zapominam, przebaczam i biorę cię
człowieku, jakim jesteś'.
Są
sytuacje, w których właśnie
w okresie świątecznym trzeba
komuś szczerze powiedzieć : „Popełniłeś
względem mnie zło, no cóż, ja sam nie jestem bez winy,
więc przebaczam ci tak samo,
jak pragnę, żeby mi przebaczono”.
Innym można powiedzieć: „Pomiędzy nami nie ma bariery, mogę
zapomnieć”.
Słowom pojednania niech towarzyszy przełamanie się opłatkiem. Można też komuś, z kim
dawno zerwałeś kontakt, posłać opłatek. Taki gest odnosi dobry
skutek.
Komu ma się na stare lata przebaczać?
– Najbliższym, którzy ranią nas swym brakiem miłości;
– Wszystkim, którzy nie spełniają wobec nas swych obowiązków;
– Tym, którzy nas lekceważą, bo nie podzielamy ich zapatrywań politycznych, lub z racji
swej domniemanej wyższości i bogactwa mają nas za
„stare wraki”;
Tym, którzy „działają nam na nerwy”;
Tym, którzy nas nie lubią i źle się z nami obchodzą.
A więc? Zapomnieć i przebaczyć wszystkim żywym i umarłym.
Do żywych podejść, za zmarłych
pomodlić się! Francuzi
mają mądre przysłowie: Tout comprendre,
c'est tout pardoner.Gdy zdobędziemy się na taką chrześcijańską postawę,
święta będą radosne, wolne od „uczuciowej zadry” i pustki wsłuchania się w echa życia,
które już przecież przemija... Mając czyste, pogodne serce na dłoni,
podzielimy się opłatkiem i
wspólnie z wszystkimi już naprawdę
bliskimi zaśpiewamy kolędę
– prośbę o błogosławieństwo: Podnieś rękę Boże Dziecię
– Błogosław
Ojczyznę miłą – W
dobrych radach, w dobrym bycie – Wspieraj jej siłę, swą siłą...
Podczas Pasterki będziemy adorować „Księcia Pokoju”,
a
On przecież objawił nam, że Błogosławieni są pokój czyniący!
Pojednanie z Bogiem i z ludźmi, czyste serce starego człowieka zazna spokoju pogodnej starości. Czegóż
więcej sobie życzyć?
* * *
Dzisiaj
w Betlejem wesoła nowina, że Panna czysta porodziła Syna. Chrystus się rodzi, nas
oswobodzi, Anieli grają, Króle witają. Pasterze śpiewają, bydlęta klękają. Cuda, cuda ogłaszają.
Ten kolędowy nastrój świąteczny niech
wraz z tym listem przyniesie Ci, Drogi, Stary Przyjacielu, najlepsze
życzenia i odczucia oraz właściwe przeżywanie Bożonarodzeniowej atmosfery. Atmosfery modlitwy
ufnej, szczerej, takiej dziecięcej, jaką stare serce zanosi do Dzieciątka w Żłóbku. Ten okres
świąt można
dwojako przeżyć. Albo w kręgu rodziny i wypróbowanych
przyjaciół przy wspólnym stole, dzieląc się w szczerych rozmowach swymi myślami i osobistym zatroskaniem dzisiejszym światem,
lub wreszcie jakąś radosną
nutą kolędową przepoić te krótkie dwa dni. Zazwyczaj nawet ci,
którzy „nie naprzykrzają się Panu
Bogu", idą na Pasterkę, bo tak
każe zwyczaj, i wtedy przypominają sobie radosne chwile
dzieciństwa. Może być także
inaczej, kiedy starym i
osamotnionym ludziom
pozostają tylko społeczne Wigilie i Opłatki parafialne. Stary człowiek uczestniczy w nich, ukrywając przed innymi cierpki ból... A Pasterka, świąteczna Msza
święta?
To nie pora na wspominanie dawnych, minionych lat, ale czas
na modlitwę. Zawsze się trzeba
modlić. Starość jest okresem
najbardziej do modlitwy sposobnym,
na starość ma się dużo czasu.
Dziedzina modlitwy jest ogromna.
Stanowi sferę istnienia ludzkiego,
w którym dusza otwiera
się na rzeczywistość nad przyrodzoną.
I tak, jak istnieje świat
piękna, przyjaźni i miłości, dziedzina myśli i wiedzy,
istnieje królestwo
modlitwy. Ojczyzna naszej duszy, którą codziennie musimy nawiedzać, poznawać, by
móc
żyć. Modlitwa jest rzeczą trudną,
nawet najwięksi święci jeszcze
nie umieją modlić się, tylko małe dziecko może się już
modlić. Chrystus Pan wyraźnie
nakazał nam stać się
jako dzieci. Ale w Noc Bożego
Narodzenia zawsze od
nowa ukazuje się nam jako Dziecię. Oniemiali, zdziwieni i
oczarowani Miłością, nawet i najstarsi
ludzie zdobywają się na milczące
uwielbienie Tajemnicy. Boże Narodzenie: to Dziecię objawia się rozmodlonemu człowiekowi
jako najgłębsza tajemnica wiary,
jako znak miłości ku nam. Tej
miłości, którą nas obdarzył miłosierny
i wszechmocny Bóg w
Tajemnicy Wcielenia.
Osiemnastowieczny
nasz poeta Franciszek Karpiński w jednym z najpiękniejszych wierszy wyraził
całą
teologię tej Tajemnicy. Wiersz ten, śpiewany jako kolęda "Bóg się
rodzi", stanowi wyraz głębokiego
odczucia przedziwnych tajemnic naszej wiary. Kolędy to nie tylko tradycyjne,
polskie pieśni
świąteczne, ale głębokie modlitwy, wysnute z religijnej wiary naszego narodu.
Życie człowieka
bez modlitwy byłoby puste, ponieważ dopiero modlitwa nadaje człowiekowi
wymiar nadprzyrodzony. Chrystus Pan pouczył nas, jak się mamy modlić. Stary Człowiek ma już
wiele spraw życiowych poza sobą i czuje z każdym dniem narastającą bliskość chwili ostatecznej... Czasem się boi, coraz częściej
o niej myśli. Za cenę wielkiego,
wewnętrznego trudu codziennej
modlitwy zdobywa człowiek
na stare lata także i ów potrzebny
stopień umiarkowania w
tym, co robi, co mówi i czym się
interesuje. Modlitwa wprowadza
w codzienność starości i nieodłącznych
od niej dolegliwości ów
najpotrzebniejszy ład serca i wewnętrzny
spokój. A spokój ten jest
owocem wytrwałej i bardzo ufnej modlitwy. Jakiej modlitwy? Nie
tej, która mówi: „Panie, Panie..."
i nie sprawdza się w naszym
postępowaniu, w naszym ustosunkowaniu
się do bliźniego. W tę
Noc Wigilijną, kiedy może na fali
wspomnień przypłynie do starego
serca dojmujący smutek, trzeba koniecznie pamiętać, że tam,
w Betlejem, „zeszła z nieba wysokiego"
Miłość w postaci Dzieciny i że Ona czeka na modlitwę uwielbienia, będącą odpowiedzią na dar owej miłosiernej
Miłości. Kiedy z głębi serca
spłynie kolędową
melodią, wówczas szarzyznę starości rozjaśni blask
betlejemskiej jasności. Pochyleni nad
Bożą Dzieciną odczujemy spokojną
ufność dzieci Bożych. Przecież
Jezus po to przyszedł na świat,
byśmy w każdym okresie naszego życia byli dziećmi Bożymi,
byśmy zgodnie z Jego pouczeniem
zwracali się do Boga: Ojcze
nasz... przyjdź Królestwo Twoje.
Alicja PRAWDZIC
Alicja Prawdzic przez wiele lat była współpracowniczką
pallotyńskiego pisma. Teksty
ukazały się w "Naszej Rodzinie" - 12 (423) 1979, s. 12;
12 (447) 1981, 10.
|

Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Krotoszyn, 2004)
Fot. Michael Wittbrot
|