***
Każdy rodzi się w
poprzek
jakichś
niebo-ziemia, jakichś góro-dołów,
Szumią morza,
gdzie trzeba – niżej.
Milczą góry, tak
jest – wyżej.
To wielkie Między
– ma kamienne skrzydła.
III 1977
Szare I
Po prostu otworzę
drzwi na przestrzał,
niech przelecą liście,
jesień i wjadą ostatnie pociągi.
Chcę zobaczyć z
bliska, przez jeden wieczór,
zapomniane twarze,
dni, których nie pamiętam.
Spokojnie odejdę
od wszystkich słów.
Obiecuję milczeć
sercem.
Chcę poczuć chłodny
strumień
oczyszczający moją
twarz i dłonie.
Potem będę mógł
dotykać ust tej, którą kocham,
i odlecimy w
spokojny gwiazdozbiór Wagi
razem z sadem jabłoni,
ślubną fotografią,
i nasza radość
– syn
będzie wlec czarny
samochodzik
przez to gwiazdowie.
Szare II
Nie mam przyjaciół
nie mam odwagi o nic prosić
Często czuję się
samotny w oświetlonym pokoju
i czekam na życie
Pogodne szybkie życie
ale moje przedmioty
nie uśmiechają się
może dlatego lubię
po pracy spać twarzą do ściany
Szare III
Wrzask jest mądrością.
Wszystko kończy się
wrzaskiem,
gdy idę po południu
schodami w górę.
Ta palma słońca
jest wrzaskiem
Kto siedział w sadzie otrząsanym wiatrem,
zrozumie, że nie mogę
tego siedzącego w
kucki i grzebiącego w błocie chłopca
nie przypisywać
swojej pamięci.
Zdrowy rozsądek,
który każe patrzeć na ceny
i robić tak jak trzeba,
nie przeszkadza w tym.
Otoczony zegarami, instytucjami,
bigoterią bez Boga
muszę czasami cos dostrzegać w pamięci,
nawet idąc po schodach
czy robiąc coś zwyczajniejszego.
Nie wszystko musi uciec na zawsze,
ten klomb w kształcie łzy,
ranna księżniczka z wczorajszego filmu – to się przypomina
i to jest praktyczne, bo zajmuje mi czas.
Nawet sen potrafi być wzruszający,
ostatecznie sam za to płacę
i nie potrzebuję pomocy.
Nic nie muszę załatwiać, to samo przychodzi
i kończy się wrzaskiem,
to znaczy, że jest mądre,
chociaż czuję się jak oderwany od pracy,
a potem jest tak jak zawsze,
to znaczy – chyba dobrze.
Granica
Granice są stałe, bo ich nie ma wśród ciężkich koczowisk nomadów podróżujących w
ciemność zaludnioną logiką i bezczasem snu.
Granice są zmienne, mówi to ta pulsująca między nami gałązka krwi, która rozświeca
się solą i gaśnie w przejrzystych ampułkach, w strzeżonych chłodniach.
Mogę użyczyć ci krwi chleba, soli.
Mogę zrzec się życia, aby oddać ci moje mechaniczne serce.
Nic więcej dać nie mogę.
Wąska strużka deszczu spływa po ścianie.
Piękno jest niemożliwe.
Nie mogę ci oddać siebie nie przestając być sobą.
Ile dobra i podobieństw jest w naszej obcości?
Nie zapalaj światła – w ciemności jest łatwiej.
Zapal światło – między nami jest noc.
Tylko to jest nam dane – przez chwilę być obcym i idącym w siebie.
Przed szpitalem bielańskim
Jak ty krwawisz, przyjaciółko!
Powolutku dojdziemy, odwagi.
Tam drzwi białe, za nimi ręce
i pościeli po kolana.
Tam tleny w katach sprężone
i koliste materie na wszystko.
Jeszcze krok – nie za duży –
Nasze trwanie w strumieniach powietrznych,
nasz dzień co dzień, liście kasztana,
wielkie miasta bram wybielonych.
Jeszcze chwilę!
Miniemy płynąc
razem ze stołem, książką i szeptem
więcej nocy –
Idziemy we wszystko
cienie miejsc rozrzedzonych.
***
leje się zewsząd smutek
z bezbrzeżnej ziemi, z każdej chwili ruchu.
Biel brzóz zaczernia się, gdy popatrzę wstecz,
a gdy serce otwieram,
wpierw cień się wysuwa jak Twoje włosy z chłodu snu.
Z Twoich ust czytam:
Pod słońcem jest słońce, a między nimi miejsce bezcieniste.
Czy chcesz tam zamieszkać – w próżni rozpalonej?
IV 1977
Czerwono pod dłonią, wilgotnie,
powieka drży namacalnie,
obraz tańczy do utraty konturu.
To ja! Chcę ci pomóc zasnąć.
Zostaw tylko zacienione miejsce wśród włosów,
Ucieknę.
IV 1977
W rozpaczy snu widzę wschodzące żółte cienie,
Język zatrzymuje się u wybrzeża,
Cumy rzucone, można płynąć okrakiem
na fali w ciepłe prądy bluesa, w całą natarczywość
ścian, które nas spowiły marszowym szykiem,
które rozchylają się bezwstydnie pod byle drgnięciem Ziemi.
Emanuel ŁASTIK
Emanuel Łastik (pseudonim Emil Laine)
– urodził się w Tałgarze (Kazachstan) 18 grudnia 1943
roku. Publikował między innymi w „Twórczości”,
„Miesięczniku Literackim”, „Życiu
Literackim”, „Kulturze”. W 1975 roku w Olsztynie,
w wydawnictwie „Pojezierze”, ukazał się debiutancki
tom wierszy Laine´a „Ściany soli”. Pośmiertnie (w
1983 roku) w wydawnictwie „Czytelnik” w nakładzie 2280
egzemplarzy wychodzi tom „Pod słońcem – urlop”.
Emil zginał śmiercią tragiczną 5 listopada 1978 roku. W październiku
2005 roku nakładem Biblioteki Studium, w wydawnictwie „Zielona
Sowa” ukazał się wybór jego wierszy pt.
„Pod słońcem – urlop oraz inne wiersze”.
|

Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Poznań, 2004)
Fot. Michael Wittbrot
|