Światło i cień

Aleksander Gierymski,
”W altanie”,
obraz powstały
około 1876-1880 roku.

Jest ciepłe popołudnie, o czym świadczą zarówno długie cienie rzucane przez ludzi, rośliny i przedmioty, jak i dość wyraźny, ale nie ostry kontrast światła i cienia.
Na pierwszym planie znajduje się grupa postaci: to dwóch mężczyzn siedzących przy okrągłym stole, na którym leży biały obrus, stoi karafka z białym trunkiem oraz trzy szklanki, jedna z nich, przy karafce, zapełniona do połowy, drugą w swojej  lewej ręce trzyma mężczyzna znajdujący się bliżej patrzącego na obraz, trzecia, ucięta w połowie, została ustawiona na skraju płótna.
Na drugim planie dostrzegamy ażurową ściankę altany ogrodowej obsadzoną pnącymi roślinami posiadającymi drobne czerwone kwiatki, pomiędzy liśćmi możemy zaobserwować jedynie plamy barwne brązu, czerni i ugru będące kolorami słabo zarysowanych gałęzi krzewów i ziemi.
Mężczyźni prowadzą rozmowę, na co wskazują gesty oraz układ ich ciał zwróconych ku sobie. Konwersacji sprzyja atmosfera zacisza i spokoju.
Pierwszy mężczyzna, ubrany w szarawy frak, czarne spodnie sięgające za kolano, białe pończochy oraz czarne trzewiki, siedzi na surowym drewnianym krześle obrócony tyłem do widza w z pozoru wygodnej pozie (luźny układ nóg: lewa mocniej zgięta w kolanie, prawa lekko odchylona w bok, ręce zgięte w łokciach swobodnie oparte o blat stołu). Na głowie ma białą perukę.
Drugi mężczyzna, wyglądający na około pięćdziesiąt lat, siedzi na ławeczce bez oparcia  zwrócony twarzą do swojego rozmówcy. Jest ubrany w czarną długą szatę oraz czarny kapelusz. Jedyny jasny akcent w jego stroju to biel rękawów wystających spod ciemnego ubrania (zwłaszcza na prawej ręce).
Na twarzy mężczyzny w czarnym kapeluszu widać swoisty grymas, który przypomina uśmiech ironiczny. Gra przeplatających się chłodnych i ciepłych odcieni beżu, jasnej zieleni, żółci i szarego błękitu odzwierciedla grę emocji ujawniających się w jego mimice. Ma on również lekko przymknięte powieki, unosi ręce w geście tłumaczenia, wyjaśniania, pragnie przekonać do czegoś swojego rozmówcę, udobruchać go, ma do niego jakąś sprawę, interes. Jego ręce są rozpostarte w geście perswazji, zwłaszcza prawa dłoń swym układem coś nakazuje, lewa jest otwarta.
Analogicznie - gestykulacja rąk mężczyzny w białej peruce świadczy o pewnym niedowierzaniu, zamknięciu w ramach swojego stanowiska - lekko zaciśnięte dłonie wyrażają niedostępność. Dostrzegamy ją także w całym układzie jego ciała, kiedy weźmiemy pod uwagę konwersacyjną  relację z mężczyzną w czerni. Poza, jaką przyjął pierwszy mężczyzna, nie jest bowiem tak wygodna jak wydaje się na pierwszy rzut oka, daje sygnał o dystansowaniu się, spięciu. Wygląda on tak, jakby był nieomal gotowy do ewentualnej ucieczki, odwrotu. Siedzi przecież na skraju krzesła, a zatem w pozycji mało stabilnej - osoba, która ją przyjmuje, nie zamierza raczej wytrwać w niej wiele czasu, bierze tym samym pod uwagę szybką zmianę miejsca. Takim układem ciała pierwsza postać demonstruje swą odrębność (związaną z wyższym statusem społecznym) oraz odrębność swojego stanowiska zajmowanego podczas konwersacji. Argumenty drugiego mężczyzny są  z góry skazane na niepowodzenie, albowiem cała sylwetka pierwszego zwrócona jest w stronę odwrotną względem rozmówcy (poza głową - i z tego powodu nie możemy odczytać dokładnego znaczenia napięcia, jakie tworzy się na linii spojrzeń).
Dyskutujący mężczyźni  stanowią centralną część całej kompozycji obrazu, jej punktami granicznymi są natomiast: lewa ręka postaci w czerni oraz prawa noga postaci w peruce. Te dwa punkty równoważą się niejako i wyznaczają przekątną linię, jaką można by między nimi przeprowadzić, biegnącą na ukos przez zdecydowaną większość powierzchni obrazu. Pion oparcia krzesła równoważy się z poziomem owalnego blatu stołu, który jest lekko ucięty na skraju płótna, z tego względu kompozycję obrazu można uznać za kadrową.
Delikatne światło, które przesiąka przez ściankę altany, przybiera jej ażurową formę i spływa na trawę rosnącą u jej podstawy. Dostrzegalne są tylko trzy mocne akcenty światła: na oparciu krzesła, na peruce pierwszego mężczyzny oraz na blacie stołu. Są to punkty przyciągające wzrok. Oto jeden z przejawów pełnego widzenia empirycznego według „Teorii widzenia” Władysława Strzemińskiego. W oglądanej przez artystę rzeczywistości istnieją swoiste momenty przykuwające jego uwagę. Stają się one najbardziej wyraźnymi  w obrazie,  organizują kompozycję i wyznaczają rytm spojrzeń malarza stopniowo rzucanych przez niego na poszczególne „punkty zainteresowania” (krzesło, głowy, stolik). Punkty te ściągnęły uwagę artysty – patrzącego, ponieważ tam znajduje się największa ilość napięć kolorystycznych, linearnych, światłocieniowych.
Możemy zatem wyodrębnić trzy spojrzenia rzucone na oglądaną scenę, której podstawowa treść została w nich zawarta. Wyczerpują one niejako wszystkie interesujące elementy, czyli to co w obrazie jest „do oglądania”, poza nimi istnieją tylko mało istotne fragmenty, które zostały potraktowane przez Gierymskiego w sposób szkicowy, lekko zatarte (tak postrzegamy w widzeniu peryferyjnym). Centralna część dzieła namalowana jest dokładniej (pole spojrzenia : widzimy wyraźnie i ostro), a w miarę zbliżania się do ram obrazu staje się on coraz bardziej rozmyty (strefa peryferyjna: obraz zatarty i osłabiony). Taki impresyjny sposób patrzenia na rzeczywistość „zapisany” przez Gierymskiego to widzenie fizjologiczne, które jest czynnością, procesem, dlatego nie możemy wyznaczyć tu klasycznej perspektywy zbieżnej. Na skutek szeregu spojrzeń rzucanych w różnych kierunkach w obrazie nie powstał jeden punkt zbiegu, lecz jest ich tyle, ile punktów, które przykuły uwagę artysty. Podobnie kolor w dziele jest wielopostaciowy: widzenie ruchome, które jest naszym rzeczywistym widzeniem, wprowadza zjawisko zmienności, rozproszenia barw i konturów ze względu na przenoszenie spojrzenia malarza z jednego punktu na drugi.
Autor obrazu „W altanie”  zarejestrował w nim wrażliwość swoich nerwów wzrokowych na kolor, który powoduje w oku zachodzenie procesów fotochemicznych wpływających na postrzeganie barwy kolejnego przedmiotu (konkretnie - widzenie koloru przeciwstawnego, następczego, dopiero po chwili dostrzeganie znów koloru lokalnego). Barwy ciepłe przeplatają się z chłodnymi, przewagę stanowi czerń z kilkoma mocnymi akcentami bieli i brązu. Całość namalowana w tonacji głównie ciepłej. Realizm tego sposobu widzenia jest realizmem impresjonizmu. Gra barw jest tu zatem wynikiem wielokrotnych spojrzeń rzucanych na przedmioty oraz nachodzących na siebie relacji z procesu oglądania i procesów fotochemicznych zachodzących w oku  obserwatora sceny. Dopiero gdy z pewnej odległości patrzymy na obraz Aleksandra Gierymskiego, plamy barwne zlewają się w całość, z bliska ulegają rozproszeniu.

Monika TOMSIA

Monika Tomsia urodziła się w 1984 roku, jest studentką III roku kulturoznawstwa UAM; publikowała swoje szkice w „Zeszytach Karmelitańskich”. Mieszka w Poznaniu.




Na ilustracji:

”W altanie”
Aleksandra
Gierymskiego
(1850-1901)


 

© Recogito, Rafaliga