Błogosławieni, którzy łakną...

Mateusz podaje redakcję: "Błogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości", ale Łukasz pisze nieco inaczej: "Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni" (Łk 6, 21), a zarazem: "biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie" (Łk 6, 25). Między tymi dwiema redakcjami występuje różnica podobna jak w przypadku błogosławieństwa ubogim. Łukasz kładzie nacisk na sytuację życiową, Mateusz na postawę etyczną. Dla Łukasza ważne jest to, by ukazać Jezusową miłość dla głodnych – dla zwyczajnie spragnionych jedzenia. Głodni, to ci najbiedniejsi z biednych. Słuchacze Jezusa wiedzieli, co to jest głód. Głód to straszna sytuacja, grożąca śmiercią. Głód to nieszczęście. A Jezus mówi, że głodni są szczęśliwymi, ponieważ w Królestwie Niebieskim sytuacja będzie odwrotna od tej na ziemi. Tam ci, którzy tu są głodni, zostaną nasyceni, ci zaś, którzy tu są syci, zostaną tej tutejszej sytości pozbawieni i będą głodować. Wedle wersji Łukaszowej sama sytość tu, na ziemi, może stanąć na przeszkodzie zbawieniu, sam głód powoduje przyjęcie do Królestwa. Wersja Łukaszowa, krótsza i o kolorycie semickiego przeciwstawienia: błogosławieni – biada, jest zapewne pierwotniejsza. Chyba Pan Jezus tak właśnie mówi: szczęśliwi teraz głodni, bo w Królestwie Bożym będą sytymi, a biada teraz sytym, bo w Królestwie Bożym pozostaną głodni.
Ten paradoks Królestwa Bożego, to odwrócenie ról bywa trudne do przyjęcia, a jednak należy wziąć je serio. Dzisiaj ci głodujący to całe kraje, przeważnie niechrześcijańskie, ci syci, to z imienia chrześcijanie..., a którzy z nich będą nasyceni w Królestwie Bożym?
Szczęśliwi głodujący, ale to nie znaczy, by Jezus chciał ich tu na ziemi zostawić o głodzie po to, by kiedyś nasycić w Królestwie. Jezus przynosi Królestwo i jego nasycenie już tu i teraz. Znakiem tego jest scena rozmnożenia chleba opowiadana przez wszystkich czterech Ewangelistów. Gdy mianowicie lud poszedł za Jezusem, z dala od osiedli i po całym dniu słuchania nauk był głodny. Wtedy Jezus uczynił cud rozmnożenia chleba i ryb. On, który odrzucił pokusę zamienienia kamieni w chleb dla siebie, rozmnożył chleb i ryby do podziału między lud. Jan pisze, że Jezus rozdał chleb (J 6, 11), inni Ewangeliści, że pobłogosławił i polecił uczniom rozdać. I rozdano z kilku chlebów i rybek dość dla paru tysięcy.
Tę scenę uważa się za zapowiedź Eucharystii i tak też ją interpretuje święty Jan w wielkiej mowie Jezusa po owym cudzie wypowiedzianej. Ale jest to także zachęta do rozdawania chleba. Słowa Jezusa skierowane do Apostołów: wy im jeść dajcie, są skierowane do wszystkich chrześcijan, a cud rozmnożenia chleba zapewnia ich, iż nie zabraknie ludziom żywności, gdy się nią zaczną po bratersku dzielić. Bóg bowiem da wówczas jej pomnożenie.
A nie jest to tylko zachęta, lecz ścisły obowiązek. Mateusz w przypowieści o sądzie ostatecznym podaje jako jedyne kryterium wejścia do Królestwa to, czy ktoś dał bliźniemu jeść, pić, czy się nim zajął w potrzebie, zaś jedynym powodem odrzucenia przez Boga jest to, że ktoś nie dał bliźniemu jeść ni pić, ni odwiedził i nie dopomógł. Kto nie dał jeść głodnemu bliźniemu, nie dał jeść Chrystusowi. Król bowiem powie do takich: "nie daliście mi jeść" (Mt 25, 42).
W dzisiejszym świecie, podobnie jak w czasach Jezusowych, są głodni i umierający z głodu i są syci. Są kraje głodne i syte i w każdym kraju są ludzie głodni i syci, mieszkający obok siebie. Chrześcijanie należący do tych głodnych wiedzą, że dlatego samego, iż są głodni, Bóg jest z nimi, Jezus Chrystus jest przy nich. A jeżeli są syci, wiedzą, że nie wolno im zaprzestać szukania głodnych braci, nie dostrzegać ich, pomijać. Bywa i tak, że są ludzie nieco głodni i bojący się głodu, a obok są jeszcze bardziej głodni... Są to trudne sytuacje, sytuacje stanowiące jakąś próbę tak szlachetności serc, jak i zaufania do Boga, że gdy dzielimy się tym, czego mamy mało, to przecie wie Ojciec nasz, że pożywienia potrzebujemy.

Głód sprawiedliwości

Mateusz – jak już było zaznaczone – kładzie akcent na postawę etyczną. W jego redakcji szczęśliwymi są ci, którzy łakną i pragną sprawiedliwości; oni zostaną tą sprawiedliwością nasyceni w Królestwie Bożym. Łaknący sprawiedliwości to ci, którzy pragną być sprawiedliwymi, czyli pobożnymi i wypełniającymi Boże prawo. To także ci, którzy tęsknią za tym, by na całej ziemi Boże prawo było zachowywane i szanowane, ci których boli wszelkie zło istniejące na tej ziemi.
W Królestwie Boga ich pragnienie zostanie zrealizowane w pełni, tam bowiem będzie panowało samo dobro i tylko dobro. Ale głodni sprawiedliwości to także ludzie skrzywdzeni, ludzie, których spotkała niesprawiedliwość w najprostszym tego słowa znaczeniu – to wszyscy uciśnieni i wszyscy zepchnięci na margines społeczny. Ich głód sprawiedliwości również zostanie nasycony.
Wreszcie głodni sprawiedliwości to także ci, którzy spieszą na pomoc skrzywdzonym i uciśnionym i których boli istnienie na świecie krzywdy i ucisku, także wtedy, gdy nie ich samych, lecz bliźnich dotyka. Głodni sprawiedliwości to głodni wartości bardzo ważnych, bardzo istotnych, głodni prawdziwie godnego ludzi stosunku ich do Boga i między sobą.
Wszyscy oni mają obietnicę Bożą, iż będą nasyceni. Już w tym życiu, w doczesności, Bóg pobudza nasze serca i sumienia, byśmy szli z pomocą głodującym – i z nami, i przez nas sam idzie im z pomocą. Już w tym życiu odpowiada każdemu szukającemu sprawiedliwości, zsyłając w jego serce Ducha Świętego, dającego moc synów Bożych, moc i radość czynienia dobrze.

Odwaga w dawaniu

Nie bójmy się więc nigdy, że nam nie starczy. Nie bójmy się dzielić tym, co mamy, z misjami niosącymi pomoc dalekim i biednym krajom – co zawsze możemy robić poprzez nasze parafie – z ludźmi dotkniętymi klęskami żywiołowymi, brać udział w każdej ogłoszonej akcji pomocy, a także z ludźmi dokoła nas, którym częściej jeszcze niż pieniędzy lub żywności (choć nieraz i tego) trzeba naszego czasu, zaufania, szacunku, solidarności w nieszczęściu, wyręczenia w pracy, gdy są słabi lub w domu mają chorych, mieszkania – a zawsze serca. Nie bójmy się, że ktoś nas wyzyska, nie odpłaci wdzięcznością, bowiem mamy obietnicę, iż odpłaci nam sam Jezus. Nie dla kupienia sobie ludzkiej wdzięczności, lecz dla sprawiedliwości Królestwa Bożego mamy działać dobrze – i dla samego faktu, że oto ten ktoś potrzebuje. Gdybyśmy czynili dobrze dla odpłaty ze strony tego, komu pomagamy, to czyż jeszcze byłoby to czynienie dobrze z Bożej miłości żyjącej w nas? Czy nie byłoby to raczej kupowanie sobie biednego niewolnika? Królestwo Boże przychodzi do nas z Bożej, zupełnie bezinteresownej i darmo danej miłości. Bóg przychodzi do nas – słabych, niezbyt dobrych, niewdzięcznych wobec Niego i bliźnich – przychodzi nie dlatego, że zasługujemy na Jego miłość, ale dlatego, że jej potrzebujemy, żeśmy głodni wszelkiego dobra, a przede wszystkim głodni miłości. Bóg przychodzi do nas nie za coś, a po coś – po to mianowicie, abyśmy życie mieli i obficie mieli. Znajdziemy się więc w pełni obfitości wszelkiego dobra i w pełni Bożej i ludzkiej miłości dopiero po śmierci – w Bogu. Ale już dziś jesteśmy nasycani i obdarzani na miarę naszego otwarcia na darmową Miłość Bożą i naszego otwarcia na głód braci, których mamy tak darmowo i bezinteresownie kochać, jak Bóg kocha nas – aby obficie mieli wszystkiego, co potrzeba do życia i obficie byli nasyceni sprawiedliwością i miłością poprzez nasze odnoszenie się do nich.

Stanisława GRABSKA

Stanisława Grabska – publicystka, teolog, działaczka katolicka, żołnierz AK. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie w Louvain. W latach 1990–1994 wiceprezes Klubu Inteligencji Katolickiej. Współpracowniczka miesięczników „Więź”, „ Znak”, „Tygodnika Powszechnego”. Uczestniczka obrad Okrągłego Stołu w 1989 roku. Wydała między innymi: „Nadzieja, która jest wezwaniem” (1980), „Pacierz w Biblii zakorzeniony” (1983), „Człowiek wobec Trójcy Świętej” (1990). Rozważania na temat Ośmiu Błogosławieństw były publikowane w pallotyńskim miesięczniku na przełomie 1984 i 1985 roku. Publikowany tekst ukazał się w „Naszej Rodzinie” 5 (476) 1984, s. 29–30.




Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Paryż, 2004)


Fot. Michael Wittbrot

© Recogito, Rafaliga