Ludwika Ogorzelec
Gdyby zebrać i spiętrzyć
wszystkie prace Ludwiki Ogorzelec, ujrzelibyśmy
migotliwą przestrzeń błysków światła uchwyconych
przez ciepły, matowy kolor szczapek drewna, kropli szkła, lub
skrawków metalu. Być może skojarzylibyśmy takie zjawisko z
chmurą maleńkich szczebiotliwych ptaków opadających na
korony drzew, to wrażenie ruchu, światła i dźwięku, jakie
się nam narzuca w zetknięciu z dziełami tej wrocławskiej rzeźbiarki,
jest wynikiem tak prostych czynności, że przeżywamy jednocześnie
olśnienie i niedowierzanie. Nie wierzymy własnym oczom gdy
nasz skupiony wzrok odkrywa tę prostą prawdę - wszystko zostało
zrobione z tych niewielkich kawałeczków drewna, jak
najzwyczajniej złączonych w formy geometrycznych brył.
Wydaje się, że nie ten dotykalny i jakże realny materiał
wyznacza przestrzenne sekwencje sześcianów, prostopadłościanów,
graniastosłupów i kul, lecz, że samo powietrze i samo światło
na chwilę tak się uformowały. Z lękiem oczekujemy
powiewu wiatru, chmury przesłaniającej promień słońca,
bo wtedy całe to czarodziejstwo zniknie. Ale nie znika. I Trwa.
[...]
Zbigniew MAKAREWICZ
Prezentowany fragment
pochodzi z roku 1994, ze wstępu do katalogu wystawy Ludwiki
Ogorzelec z Galerii „Laboratorium” (Centrum Sztuki
Współczesnej, Zamek Ujazdowski) w Warszawie.

|

Na zdjęciu:
"My
gulag"z cyklu
„Krystalizacja
przestrzeni”
(Woombye w stanie
Queensland,
Australia 2006)
Fot. Ludwika
Ogorzelec
|