Słowo i obraz

Plastyczne zamiłowania nie należały u ludzi pióra do rzadkości. Puszkin portretujący Woltera, Goethe robiący szkice podczas podróży, Baudelaire wykonujący swoją podobiznę, oddany fotograficznej pasji Zola – i wielu innych, znanych raczej z pisarskiej niż pozaliterackiej działalności. Z Polaków wystarczy wspomnieć takich twórców jak Norwid, Schulz czy Buczkowski.
„Każda fotografia jest zaświadczaniem obecności” – pisał francuski filozof i krytyk literacki Roland Barthes. Paweł Huelle potwierdza to chociażby w krótkim szkicu „Pani Steinbach do sztambucha”. Pasją autora „Innych historii” jest odczytywanie znaków, śladów przeszłości, ale też nieobojętne przypatrywanie się rzeczywistości, wnikanie w naturę i przeznaczenie rzeczy.
Na zdjęciach Pawła Huellego oczywiście nie znajdziemy gdańskiej Hauptstrasse z 1914 roku, damy w eleganckim XIX-wiecznym kapeluszu ani pana w meloniku, nie znajdziemy też spalonych w roku 1945 domów. Ale zdawać by się mogło, iż tak jak odczytuje ślady przeszłości ze starych fotografii, tak sam patrzy przez obiektyw – robiąc zdjęcia. Jego „zaświadczanie obecności” to wędrówka przez czas, dostępną sobie przestrzeń – ale także zadziwienie, zauroczenie: światłem, obrazem, tajemnicą życia.
Fotografie Huellego można oglądać jak dokument, ale też można – dzięki nim – dopisać sobie to, czego pisarz nam nie powiedział, czego wolał nie opisywać, co chciał dla siebie zatrzymać, czym bez słów chciał się podzielić albo tylko – o co sam chciał zapytać.

Anna SOBOLEWSKA


43-4-4.jpg (41261 Byte)

Na zdjęciu:

Paweł Huelle
podczas
spotkania
literackiego
w Centrum
Pompidou
(Paryż, 1991)


Fot. Marek Wittbrot

© Recogito, Rafaliga