Miłość to

wznoszenie się wzajemne ku sobie
z najwyższym trudem na jaki nas stać

pochylanie się nad źródłem życia
z ufnością niemożliwą do naśladowania

odwaga w wypowiadaniu słów znanych
więc banalnych a jednak stanowiących
o ożywczej mocy ducha i ciała

zagadka jaką może zadać każdy
jeśli nie chce swoich dni przeżywać
w niepewności

pokora wobec tajemnicy losu
wyrosła z nadziei
prowadzącej do wiary
w
nieśmiertelność

Plaża w Mielenku, 15 lipca 2006

Jest

spienione fale wypływają jedna za drugą 
na brzeg sypkiej plaży
wir zagarnia je z powrotem w głębinę
harmonia absolutnej całości
samonapędzająca machina piękna
można wpatrywać się godzinami
w zamknięty obieg materii morza
nie umniejszy tego widoku start
kosmicznego zaprzęgu Columbia

na krawędzi podziału ciała płynne
utwierdzają swoją odrębność w sąsiedztwie stałych
widać idealnie zaprogramowaną linię
horyzontu z białym żaglem

przestępuję z nogi na nogę – przycumowana łódź –
grunt pod stopami osuwa się z wolna w grząską ciemność

wakacje są nie tylko dla ciekawskich
co lubią sprawdzać językiem granice dobrego smaku
szukają zakorzenienia w ruchomych piaskach
próbują śliną ostrość trawy z wydm

jest: nie-rzeczywiste nie-wiadome
nie-skończone nie-obecne: Jest

Cień popołudnia

latawce zawisły wysoko w przezroczystym powietrzu; kolorowa
grupka dzieci kołysze się na pontonie; pokruszone białe muszelki 
różowe kamyki wdeptane w mokry piach przy falochronie 
zagarnia fala; na palach porośniętych zieloną rzęsą siedzą 
mewy jedna przy drugiej; wydmy kołyszą z wolna cień 
popołudnia; pies przyprowadzony do wspólnej kąpieli 
nie chce wejść do wody zamoczył przednie łapy 
szczeka nozdrzami wchłania orzeźwiający wiatr 
pachnący rybami piórami łabędzi które tu 
pływały przed chwilą nakarmione przez 
plażowiczów popłynęły dalej jak 
nadmuchane zabawki; od strony 
nabrzeża dobiegają głosy 
jedzących smażone dorsze 
głośna muzyka wypełnia 
przestrzeń między 
parterowymi restauracyjkami niesie się aż do brzegu; jesteśmy 
nad morzem opaleni łagodni lecz wciąż niepewni
jakie słowa pominąć opisując głębię;

Mielenko, „Biały Żagiel”, lipiec 2006

Teresa TOMSIA

Teresa Tomsia – poetka, eseistka; w roku 2005 ukazał się jej nowy wybór wierszy „Wątpiąc, idę” poświęcony rodzinnemu domowi (toruńskie Wydawnictwo Adam Marszałek); mieszka w Poznaniu.


43-1-2.jpg (42861 Byte)
Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Sylt, 2004)


Fot. Marek Wittbrot

© Recogito, Rafaliga