Przyjdź królestwo Twoje
O co prosimy mówiąc: „przyjdź królestwo
Twoje”? Co nam te słowa mówią? Słowo „królestwo”
kojarzy się z przeszłymi wiekami, z jakąś wspaniałością i
bogactwem, wreszcie z władzą króla i z terenem podległym jego władzy.
Gdy mówimy o Królestwie Boga, myślimy więc o Jego władzy nad
nami. Jest to jednak spojrzenie bardzo ubogie. Pojęcie biblijne
zawiera coś znacznie większego niż samo wyobrażenie „władzy”
Boga na wzór władzy króla. W Biblii Królestwo Boże jest
przeciwstawione niesprawiedliwej władzy ludzkiej jako zdecydowanie
od niej różne.
W Starym Testamencie król Izraela był pomazańcem Bożym. Mimo to
jednak nieliczni tylko władcy Izraela zasłużyli na pochwałę
natchnionych autorów jako ci, którzy słuchali Pana i rządzili
sprawiedliwie. Wielu natomiast nie tylko uległo bałwochwalstwu,
ale też rządziło niesprawiedliwie. Prorocy im to wyrzucali jako
ciężkie winy wobec Boga. W przeciwstawieniu do tych ułomnych i
niesprawiedliwych często królów, oczekiwano na nadejście
Mesjasza – prawdziwego Króla-Pomazańca, który zaprowadzi
pokój, sprawiedliwość oraz doprowadzi lud od pełnej wierności
Bogu. Oczekiwane Królestwo Mesjańskie to panowanie Boga,
panowanie sprawiedliwości, miłości, pokoju; pełnia szczęścia
i obcowania ludzi z Bogiem. Pojęcie Królestwa Bożego łączy się
więc w Starym Testamencie nie tylko z władzą Boga, ale przede
wszystkim z darem Bożym – jest przedmiotem nadziei i
oczekiwania.
Pan Jezus w swym nauczaniu ogłasza nadejście tego oczekiwanego Królestwa.
Woła: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest Królestwo
Niebieskie” (Mt 4,17). Apostołów i siedemdziesięciu dwóch
uczniów rozsyła z tym samym zadaniem głoszenia dobrej nowiny o
nadejściu Królestwa Boga (Łk 9,3; 10,9). Znaczy to, że już
nadszedł oczekiwany czas mesjański i aby wejść w ten czas, należy
się nawrócić ku Bogu.
O Królestwie tym naucza Jezus w przypowieściach. Jest ono podobne
do ziarna gorczycy, które, choć maleńkie, wyrasta w wielki
krzew; do kwasu który całą mąkę zakwasza (Mt 13, 31-35), a więc
już jest, a zarazem wzrasta i przemienia otaczający świat
– ten, który nie jest Królestwem Bożym.
Nie jest ono wobec nas czymś zewnętrznym, nie znajdziemy go
„tu lub tam” (Łk 17, 20). Ono jest siane w sercach jak
ziarno – tkwi już w nas, a zarazem stanowi nadal ten
oczekiwany ostateczny kształt zbawionego świata. I w tym
ostatecznym kształcie nadejdzie ono wraz z powrotem Pana
„jak błyskawica – w dniu Syna Człowieczego” (Łk
17, 24). Królestwo Boże jest więc jakimś stanem nas samych
– stanem naszej przyjaźni z Bogiem, darowanym nam, ale i
wzywającym do odpowiedzi, do wzrastania. Trzeba się doń nawrócić
już tu i teraz, by uczestniczyć w jego pełni w dniu powrotu
Pana. Mateusz ostrzega, że do Królestwa wejdą ostatecznie tylko
ci, którzy służyli bliźnim – odziali ich, nakarmili,
odwiedzili w chorobie i więzieniu... Królestwo Boże nie jest
bowiem systemem władzy – wręcz przeciwnie – jest wspólnotą
miłości i służby, bowiem sam jego Król – Syn Boży, który
stał się człowiekiem – przyszedł, aby służyć i dać życie
za wielu.
Treścią Królestwa Boga jest miłość. Tę Bożą ku nam miłość
doskonale wyraża obraz uczty weselnej. Obraz ten wielokrotnie
powraca na kartach Ewangelii. Raz jest to uczta, którą Pan
wyprawił wiernym sługom – i sam obchodzi stoły, usługując,
gdzie indziej są to gody weselne, na które zaproszeni goście nie
zechcieli przybyć, tak że zapraszający zmuszony był wysłać sługi
po innych gości – zebranych z ulicy i opłotków (Mt 22,
1-14). Jest to też uczta, na którą zdążyły wejść z oblubieńcem
panny mądre, mające oliwę w swych lampach płonących na
powitanie młodej pary. Wszystkie te obrazy ukazują miłość Boga
zapraszającego całą ludzkość na gody weselne swego Syna. Miłość
ta wymaga jednak odpowiedzi, którą symbolizuje tak oliwa panien mądrych,
jak i przyjęcie zaproszenia czy też szata godowa.
Miłość Boża nie narzuca się, nie gwałci wolności ludzkiej
– zaprasza i oczekuje przyjęcia daru i dobrowolnego wejścia
w krąg miłości. Jak dalece zaś uczta symbolizuje miłość, służbę,
ogromną bliskość, poznać możemy także po tym, że Pan Jezus
zechciał właśnie ryt uczty uczynić znakiem sakramentalnym
swojej z nami łączności. Doprowadza On znak uczty do najpełniejszego
wymiaru, gdy daje nam samego siebie do spożywania w Uczcie
Eucharystycznej. Jest ona równocześnie sakramentem Jezusowej
Ofiary, uobecnianej we Mszy świętej poprzez Ciało i Krew Pana, a
zarazem sakramentem Jezusowego zmartwychwstania i Jego przyjścia w
chwale Ojca.
Uczta jedności Boga z ludźmi i ludzi między sobą zaczęła się
zwycięstwem Pana na krzyżu, realizuje się w nas w miarę naszego
otwierania się na Boga i bliźnich, na miarę naszej miłości i służby
innym, rośnie w nas, a zarazem wciąż do nas przychodzi od Boga,
aż wreszcie przyjdzie w pełni przy końcu wieków. Realizuje się
ona w całym naszym życiu.
Gdy mówimy: „Królestwo Boga”, musimy pamiętać o
tym, że to jest Królestwo służby i jego „królewskość”
polega niemal na czymś odwrotnym do tego, co zwykliśmy łączyć
z panowaniem królów i książąt. Jezus nauczył nas tego podczas
Ostatniej Wieczerzy, gdy umywał uczniom nogi i polecał im, by tak
właśnie jedni drugim służyli.
Ale równocześnie musimy pamiętać, że to Królestwo jest
istotnie obszarem władzy Boga. W dzisiejszym naszym świecie, skażonym
przez grzech, ta władza Boga wydaje się jakoś niepełna,
ograniczona naszą niedobrą wolą. Tam, gdzie króluje grzech, gwałt,
zabójstwo, kłamstwo, zawiść i nienawiść, tam brak Boga i tam
nie realizuje się Jego władza. Czy dlatego, że Bóg nie mógłby
nas zmusić do posłuszeństwa? Nie – ale dlatego, że Bóg
jest Miłością, a Miłość szanuje wolność. Ale przy końcu świata
Jezus Chrystus wszystko podda Ojcu, a wtedy dopiero zobaczymy w pełni,
czym jest Królestwo Boże, jaką pełnią miłości, sprawiedliwości,
pokoju, i obcowania z Bogiem. O tym to Bożym Królestwie mówimy,
gdy prosimy: „przyjdź”.
Przyjdź, panowanie Boga, naszego Ojca; w moim sercu dziś, w tej
chwili. Przyjdź co dnia pełniej – przychodź ustawicznie i
przemieniaj mnie, moich bliskich, wszystkich ludzi, przychodź,
panowanie Ojca, który jest w niebie, w sam środek dziania się
ludzkiej historii – w stosunkach między narodami. Spraw,
Ojcze, by nikt nikogo już nie uciskał, by bogate narody dzieliły
się dobrobytem z ubogimi, by ludzkość nauczyła się współdziałania
i prawdziwego pokoju w sprawiedliwości i wolności... Wiem, że pełnia
tego pojednania nadejdzie w zmartwychwstaniu, ale proszę o coraz
większą dojrzałość ludzkości, o coraz większą bliskość
kształtu naszego społecznego i indywidualnego życia do kształtu
Twego Królestwa w zmartwychwstaniu.
I wreszcie, przyjdź królestwo Twoje, Ojcze, w pełni chwały
powrotu Pana. Wraz z chrześcijanami pierwszych wieków mówimy:
„przyjdź Panie Jezu – niech nadejdzie ostateczna
Uczta Boga z ludźmi”.
Stanisława GRABSKA
Stanisława Grabska – publicystka, teolog, działaczka katolicka, żołnierz AK.
Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie w Louvain. W latach
1990–1994 wiceprezes Klubu Inteligencji Katolickiej. Współpracowniczka
miesięczników „Więź”, „ Znak”,
„Tygodnika Powszechnego”. Uczestniczka obrad Okrągłego
Stołu w 1989 roku. Wydała między innymi: „Nadzieja, która
jest wezwaniem” (1980), „Pacierz w Biblii
zakorzeniony” (1983), „Człowiek wobec Trójcy Świętej”
(1990). Rozważania na temat Ośmiu Błogosławieństw były
publikowane w pallotyńskim miesięczniku na przełomie 1984 i 1985
roku. Publikowany tekst ukazał się w „Naszej
Rodzinie” 10 (517) 1987, s. 24-25.
|
Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Brugia, 2006)
Fot. Anna Kędziorek
|