Indywidualny los

Z Grzegorzem KOZŁOWSKIM rozmawia Teresa BŁAŻEJEWSKA

Grzegorz Kozłowski – malarz, absolwent Liceum Sztuk Pięknych w Kielcach, gdzie uczył się pod kierunkiem prof. Kazimierza Kieliana (praca dyplomowa z rzeźby została wyróżniona), student Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

– Jest Pan człowiekiem młodym, skąd w Pana twórczości tyle sentymentu do zwykłych, starych przedmiotów codziennego użytku, często zużytych, zdeformowanych, wydawałoby się niepotrzebnych – szczególnie dziś – kiedy zalewa nas nowoczesność i wysoka technika?

– Uważam, że stare sprzęty czasami nie są ani gorsze, ani nie niepotrzebne. Potrafią one wiele powiedzieć o człowieku, któremu służyły czasami przez wiele pokoleń.

– Pana obrazy przedstawiające martwą naturę tchną prostotą, a jednocześnie przedziwną nostalgią, zadumą nad przemijaniem, które pięknie się komponują w coraz mniej już spotykanych w wiejskich chatach świętokrzyskiego pejzażu. Bije z nich swoiste ciepło.

– Myślę, że wiele inspiracji zaczerpnąłem z domu mojej Babci, gdzie spędzałem wakacje. Wspominam zawieszone na sztachetach płotu gliniane czy nawet żeliwne garnki. Dobrze się czuję w starym domu, w otoczeniu starych, czasami zdeformowanych już mebli. Dla mnie przedmioty te mają „duszę”, są jakby wprzęgnięte w indywidualny los człowieka. Dlatego myślę, że trzeba o nich pamiętać, bo wiele mówią o ludziach, którzy wśród nich żyli i im służyły.

– Mimo młodego wieku cechuje Pana dobra znajomość warsztatu, opanowanie pędzla i świetne wyczucie koloru. Pana obrazy olejne nasycone są przygaszonymi barwami i dyskretnym wdziękiem. Fascynuje w nich światło i to co można przez nie wyrazić. Co chce Pan powiedzieć przez swoje obrazy?

– Przede wszystkim pragnę pozostać wierny Ziemi Świętokrzyskiej, kulturze, w której wyrosłem. Chcę wyrażać prawdę o rzeczach, przedmiotach, przyrodzie i o człowieku. Myślę też o portretowaniu ciekawych twarzy.

– Jak młody, dynamiczny student Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych oprze się modnym trendom współczesności, które nie sprzyjają refleksyjności?

– Jest wiele trendów płynących do nas z Zachodu i Ameryki, chcę się nim oprzeć. Uważam, że jest w tym wiele snobistycznych zachwytów. Młodzi często boją się odsłonić własnych poglądów, aby nie być posądzonym o postawy wsteczne, brak otwartości na nowoczesność. Uważam, że można być nowoczesnym, ale nie wolno tracić indywidualności. Jedno drugiemu nie przeczy.

– A co Pana zachwyca?

– Przede wszystkim jestem urzeczony atmosferą Krakowa gdzie studiuję, wiąże się to z resztą z zachwytem nad sztuką młodopolską. Szczególnie jest mi bliskie malarstwo Stanisława Wyspiańskiego i Olgi Boznańskiej.

– A ze współczesnych?

– Fascynuje mnie twórczość Zdzisława Beksińskiego i Jerzego Nowosielskiego.

44-5-1.jpg (95453 Byte)


Na zdjęciu:

Grzegorz Kozłowski
(2006)


Fot. Archiwum "GK"

© Recogito, Rafaliga