Armenia sacra
Literatura ma swoje „Baśnie
z tysiąca i jednej nocy”, architektura zna „Miasto o
tysiącu i jednym kościele”. Miastem tym jest armeńskie
Ani, jedna z dwunastu stolic kraju leżącego w Azji Mniejszej.
Dwanaście stolic w przeciągu trzech tysiącleci, w tym dwa tysiące
lat chrześcijaństwa, stapiają się z historią narodu armeńskiego.
Głównie dzięki zachowanym do dzisiaj zabytkom czerpiemy wiedzę
o starej cywilizacji Urartu, uwikłanej w konflikty sąsiedzkie,
przemoc i ludzkie dramaty, a jednocześnie niebywale rozwiniętej.
Duch religijny złączony z potrzebą piękna, której wyrazem stała
się sztuka armeńska, w szczególności architektura, świadczy o
bogatej historii i odrębności ludu zamieszkującego Zakaukazie od
VIII wieku p.n.e.
Stara chrześcijańska
architektura Armenii to świątynie, kościoły, klasztory i
kapliczki, wtopione w krajobraz, błogosławiące ciszę i spokój
zielonej równiny bądź ośnieżonych górskich szczytów.
Niewielkie, przysadziste sakralne budowle „biorą w siebie
linie górskiego pejzażu, który je uskrzydlił”.
Ciekawskich zewsząd zapraszają monastery z Sanahin, z Haghbat i z
Gueghard, ale również zapomniane, opuszczone i zdewastowane, jak
katedra i kościół Świętego Zbawiciela w Ani. Nie są one
jedynie bezładną stertą kamieni, przypominają przybyszowi o
porządku, o swoistym kanonie, w którym „człowiek i kamień
reprezentują dwie siły kosmiczne. Surowy kamień spada z nieba,
poddany zabiegom architekta, cierpieniu liczby i miary, wznosi się
do siedziby bogów”. Ile zostało z przysłowiowego tysiąca
i jeden kościołów w tym mieście, trudno powiedzieć. I chociaż
Ani leży dzisiaj w granicach państwa tureckiego, dla Armenii
zawsze pozostanie symbolem armeńskiej szkoły w architekturze
wieku X i XI.
Zdjęcia autorstwa Zavena
Sargsiana, prezentowane od 15 grudnia 2006 roku do 18 marca 2007 w
paryskiej „Conciergerie”, na wystawie poświęconej
historii Armenii, to rodzaj wędrówki w odległe wieki, kiedy
Armenią rządziły kolejne królewskie dynastie. Manifestowały
one swoją potęgę wznoszonymi twierdzami, pałacami, bądź świątyniami.
Oglądając fotografie poznajemy dwanaście ośrodków państwowych,
ważnych pod względem geopolitycznym, ekonomicznym, kulturalnym i
religijnym. Ekspozycja pokazuje jednocześnie dokumenty
historyczne, dotyczące na przykład narodzenia się w 782 roku
p.n.e. Erebuni. Miasto to stało się później Erewaniem; obecnie
Erebuni zajmuje południowo-wschodnią część dzisiejszej stolicy
państwa. Stroje narodowe, makiety urbanistyczne, trzy stele
kamienne z wizerunkiem krzyża, symbole tożsamości armeńskiej z
XII i XIII wieku, nazywane przez Ormian chaczkarami.
Wystawa próbuje przybliżyć
paryskim odbiorcom kraj o dawnej, chrześcijańskiej kulturze,
jednocześnie przypomina tak o czasach świetności i prosperity,
jak i o dramacie zniszczenia – począwszy od antyku poprzez
okres hellenistyczny i średniowiecze, a skończywszy na współczesności
i sowieckiej tyrani. Ormianie przez wieki doświadczani podbojami i
katastrofami naturalnymi, eksterminowani i prześladowani, ale
dumni ze swej historii, bogatej tradycji, swojej wiary i tożsamości
narodowej ocaleli, jak Feniks odradzający się z popiołów,
obronili się przed zagładą.
Historia tego państwa
sięga 900 lat przed narodzeniem Chrystusa. Wzmiankę o nim
znajdziemy już w Starym Testamencie, w Księdze Rodzaju:
„Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła
na górach Ararat’’ (Rdz 8,4). Najstarszą stolicą królestwa
Armenii był Van. Od IX wieku przed Chrystusem przechodził on z rąk
do rąk, padał łupem sąsiadujących z Armenią wrogów. Założony
przez króla Sardoura I na brzegu jeziora o tej samej nazwie, swój
rozkwit przeżywał Van w latach 810-786 p.n.e. za panowania
kolejnego władcy Mennoiego. Przyłączony do Cesarstwa
Bizantyjskiego, napadnięty przez Seldżuków w XI wieku, w XIII
przez Mongołów, przez Tamerlana w XIV, w XV przeszedł pod
dominację Persów, natomiast w kolejnym wieku pod panowanie
Imperium Ottomańskiego. W 1648 zniszczyło go trzęsienie ziemi.
Pierwsza stolica Armenii leży obecnie na trenie Turcji. Od 1918
roku stolicą Armenii jest Erewan, jedno z najstarszych miast świata.
Liczy sobie prawie dwa tysiące lat i mimo przeciwności losów
przetrwało do XXI wieku. Za sprawą współczesnych architektów
przeżywa swój kolejny renesans.
Warto poznać pierwszy kraj chrześcijański,
do którego, jak czytamy w artykule ks. Józefa Kowalczyka i
Macieja Górnickiego „Armenia – kraj na rozdrożu świata”,
,,chrześcijaństwo dotarło do Armenii już w pierwszej fazie
rozprzestrzeniania się Dobrej Nowiny: według tradycji na terenie
tego państwa głosili Ewangelię apostołowie śś. Bartłomiej i
Juda Tadeusz’’, a król Tirydates III, nawrócony przez św. Grzegorza Oświeciciela
w 301 roku, ustanowił chrześcijaństwo religią państwową.
Ufundował jednocześnie katedrę imienia św. Eczmiadzyna,
najstarszy kościół chrześcijański w Armenii. Za sprawą UNESCO
stare średniowieczne budowle, monastyry z końca X wieku w Haghbat
oraz monastyr z Sanahin powstały na przełomie X-XII wieku,
wpisane zostały na listę dziedzictwa światowego. Powtarzające
się trzęsienia ziemi niszczyły Van, Dvin, Ani i Erewan, zmieniały
się granice państwa, prześladowano ludzi za wiarę, dwanaście
stolic wielkiej Armenii to już dzisiaj historia. Ale to również
historia zapisana obiektywem Zavena Sargsiana.
We Francji rok 2007 jest Rokiem Armenii. Z tej to okazji Muzeum
Luwru po raz pierwszy w swojej historii zaprasza na wystawę poświęconą
ormiańskiej sztuce sakralnej, uprzystępniającej kilkanaście wieków
chrześcijaństwa w Armenii. Rzeźbom monumentalnym towarzyszą
arcydzieła w postaci bogatych relikwiarzy, wotywnych krzyży,
haftowanych srebrem i złotem jedwabnych pasów i proporców, a
przede wszystkim barwnych woluminów, manuskryptów zapisanych językiem
Ormian, dla których ojcem ich narodowego alfabetu od roku 404-405
był mnich Mesrop Marztots. Można obejrzeć tak charakterystyczne
dla pejzażu Armenii wielkie monolitowe kamienne płyty zdobione krzyżem, z bogatą ornamentyką bądź
cytatami z Biblii. Jest ich ponad trzydzieści i pochodzą z miejsc
znanych i ważnych w historii Armenii. Są symbolem wyznania wiary
i przynależą wyłącznie do narodu ormiańskiego. Chrześcijaństwo
w kraju leżącym między Wschodem i Zachodem, na tak zwanym
Zakaukaziu, zdobyło swoją niezależność duchową i od VI wieku
stało się spoidłem tożsamości narodowej Ormian. Sztuka
sakralna Ormian, z gruntu śródziemnomorska, wspólna dla całej
sztuki chrześcijańskiej, bardzo szybko stała się autonomiczna. I
chociaż w różnych epokach padał na nią blask bądź cień
wielkich sąsiadów, Cesarstwa Bizantyjskiego, Islamu, Imperium
Persów czy Ottomanów, przetrwała do naszych czasów ze swoim
splendorem i duchem minionych wieków. Organizatorzy wystawy
zaproponowali wędrówkę po minionych wiekach, odkrywając w średniowiecznej
fosie Luwru pierwszą partię „Świętej Armenii” i jej
chaczkary, a w Galerii Melpomeny cenne przedmioty kultu chrześcijaństwa,
powstałe między VI a XIX wiekiem. Działy chronologicznie ułożone,
których jest sześć, są drogowskazami tej wędrówki, zaś geograficzne mapy służą pomocą w orientacji.
"Narodzenie
alfabetu – IV-V wiek", "Pierwsze złote lata katolicyzmu –
VI-VII", "Odbudowa królestwa po inwazji arabskiej –
VIII-XIII wiek", "Armenia cylicyjska – XII-XIV
wiek", "Wielka Armenia z XIII i XV wieku" i "Armenia
między Imperium Persów i Ottomanów – XV-XVIII wiek" –
to epopeja
narodu z Zakaukazia. Wszystkie
przedmioty zgromadzone w salach wystawowych skrywają w sobie pamięć
o bezimiennych twórcach, ich wiedzy i artystycznych zdolnościach,
prowadzą w świat, który jest już odległą historią i równocześnie
jest światem zaistniałym chociaż na krótko w naszej teraźniejszości.
Muzeum Luwru zaprasza na wystawę „Armenia sacra” od 21 lutego do 21 maja 2007 roku.
|
Na zdjęciu:
Ormiański
Relikwiarz Św. Krzyża
z około 1300 roku,
pochodzący
z regionu
Vayots Dzor
© Musée du Louvre
Etchmiadzine,
Saint Siège
|
|
Wystawa fotograficzna, którą
zorganizowało Muzeum Judaizmu w trzeciej dzielnicy Paryża,
przypomniała dokonania najsłynniejszego dokumentalisty żydowskiego
życia przed Holokaustem. Dla wielu fotografie Romana Wiszniaka to
powrót do nieodległej epoki a zarazem do tragicznych wydarzeń
historii i dramatu całej społeczności żydowskiej. Świat z jego
bohaterami, zatrzymany w obiektywie aparatu fotograficznego, mówi
o rzeczach niby zwykłych, codziennych, lecz nie sposób –
patrząc na uczniów przedwojennego, trnawskiego chederu czy na
handlarzy na rynku w Łasku – nie pamiętać, że autor zdjęć
pokazuje często ludzi, których wkrótce spotka okrutny los.
Naród wiecznych tułaczy,
niezmordowanych wędrowców poszukujących bezpiecznego
schronienia; naród wybrany przez Boga a jednocześnie, dla wielu,
przeklęty; naród doświadczany przez różne nieszczęścia i hańbiony,
unicestwiany za sprawą chorych ambicji i wypaczonych idei; naród,
poprzez wyznawaną religię i odmienność obyczajów, często
dyskryminowany. Dla Romana Wiszniaka było to społeczeństwo
podobne do wielu innych, był to po prostu jego ród. Dla niego
ryzykował swoje życie. Był przekonany, że trzeba wędrować z
ukrytym aparatem przez Rosję, Polskę, Czechosłowację i Węgry,
przekraczać granice państw Europy Wschodniej i Centralnej i
spieszyć się, gdyż cień faszyzmu przesuwał się coraz dalej.
Fotografował przeto – z miłością, z bólem, ze smutkiem.
Jego zdjęcia poruszają, przywołują obrazy, w których gościła
melancholia, tęsknota, ale jednocześnie nadzieja, wola
przetrwania. Kochał wszystkich: sklepikarzy starej Warszawy,
Kazimierza czy Krakowa, rabinów i ich uczniów, włóczęgów,
muzykantów, starców z potarganymi na wietrze białymi jak mleko
brodami, umursane twarze dziecięce. Fotografował biedę i ubóstwo,
żydowskie szkoły, karczmy, bożnice, sklepiki. Z 16000 tysięcy
klisz uratował 2000 tysiące, wywożąc je ze sobą do Nowego
Jorku.
Urodził się w 1897 roku w Pawłowsku
koło Sankt-Petersburga w Rosji. Z wykształcenia był
mikrobiologiem i lekarzem. Po zwycięstwie bolszewików schronił
się na Łotwie, skąd przedostał się do Berlina. Tu, ze względu
na wyznanie, odmówiono mu doktoratu. Od 1935 do 1939 zajął się
systematycznym fotografowaniem życia Żydów w Europie Centralnej.
Wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w 1940 roku. Dwukrotnie żonaty.
W latach pięćdziesiątych zainteresował się mikrofotografią i
makrofotografią. Zmarł w 1990 roku. Pozostawił po sobie
dokumenty: „Jeden zaginiony świat”, „Żydowskie
miasta”, „Naród żydowski”. Paryskie Musée
d´Art et d´Histoire du Judaïsme zaprezentowało 70 zdjęć
jego autorstwa.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest
absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W czasie
stanu wojennego wyjechała z Polski. Obecnie mieszka w Paryżu.
|
Na zdjęciu:
Plac
w Kazimierzu,
w żydowskiej
dzielnicy
Krakowa
(Kraków, 1938)
Fot. Roman Wiszniak
© Mara Vishniac Kohn,
International
Center of Photography,
New York
|