O łasce i wolnej woli (V)
De gratia et libero arbitro

Czy wolność od nędzy bytu albo wolne upodobanie może istnieć w życiu doczesnym

13. Co możemy powiedzieć o wolności naszego upodobania w życiu doznanym, gdzie każdemu dniu wystarczy jego troska i utrapienie, gdzie całe stworzenie jęczy w bólach rodzenia (Rz 8, 22), gdzie każde „poddane jest marności i przemijaniu” (Rz 8, 22). Życie człowieka na ziemi jest czasem próby, kiedy nawet uduchowieni, co już otrzymali zapowiedź  owoców z ducha – jęczą w głębi duszy, oczekując odkupienia (Rz 8, 23). Czy wśród utrapień i nędzy bytu jest jeszcze miejsce na wolność upodobania.
Nawet niewinność i sprawiedliwość nie są wyłączone z nędzy bytu., choć unikają grzechu. Na tym padole woła sprawiedliwy: „nieszczęsny ja człowiek, kto mnie wyzwoli  z ciała  tej śmierci” (Rz 7, 2-4). I jeszcze: „łzy są moim pokarmem we dnie i w nocy” (Ps 41, 4).
Zaiste tam, gdzie smutek wypełnia dnie i noce, nie ma już miejsca na upodobania. Nawet ci, co chcą zachować żarliwość i żyć w Chrystusie, nie unikną  prześladowania (2 Tym 3, 12), bo próba doświadczeń  zacząć się musi od nich, od „domu Bożego”, jak to nakazał Bóg ustami Proroka: „zacznijcie od moich, od mojej świątyni" (Ez 9, 6).
14.  Jeśli cnota nie używa bezpiecznie wolności upodobania, to może występek jest od niej szczęśliwszy i przynajmniej w jakimś stopniu posiada tę wolność i unika nędzy bytu. Żadną miarą...
Albowiem ci, co się cieszą po spełnieniu zła i zadowoleni są z występku, podobni są w swej radości do obłąkanych, zadowolonych z obłędu. Zaiste, nie ma nędzy bardziej dotkliwej, niż fałszywe wesele. Zresztą to, co się wydaje szczęściem na tym świecie, jest w istocie swej niczym innym, jak tylko nędzą, i słusznie powiada mędrzec, że „lepiej jest wejść do domu żałoby, niż do miejsca, gdzie ucztują” (Ek 7, 3). 
Niewątpliwie ludzie prawi odczuwają pewną przyjemność, na przykład jedząc, pijąc, grzejąc się, doznając ulgi albo  zmieniając ubranie. Ale czy tego rodzaju zadowolenie jest wyzbyte naprawdę skazy, nędzy – przynajmniej w pewnej mierze.
Aby chleb wydał się smaczny, trzeba być głodnym, trzeba pragnąć, aby odczuć przyjemność w piciu. Ale kiedy się nasyci, wtedy nie tylko nie odczuwa się zadowolenia z pokarmu lub napoju, można nawet doznać odrazy na sam ich widok. Usuńcie głód – a nie będziecie myśleli o chlebie, zgaście pragnienie, a nie będziecie  się oglądali za wodą, i źródło, najbardziej czyste i rześkie, stanie się dla was równie obojętne jak kałuża lub bajoro.
Szuka się ochłody, kiedy się cierpi od upału, i tylko ten, komu jest zimno albo się znajduje w miejscu nazbyt zacienionym, będzie wzdychał do słońca.
Nie odczuwa się zadowolenia ze wszystkich  tych rzeczy, o ile się nie ma rzeczywistej potrzeby. A że tak jest istotnie, przekonać się możemy łatwo z chwilą, kiedy zniknie ich nieodzowna konieczność. 
Stają się one wtedy całkiem obojętne, co więcej – mogą się  nam uprzykrzyć,  stać się przyczyną niechęci lub wstrętu. 
Trzeba przyznać, że wszystko, co się ludzkiego życia dotyczy, jest  pełne nędzy, i tylko wśród nieustannych kłopotów i wielkich przykrości mniejsze utrapienia  przynoszą nam ulgę, a przyjmujemy je wtedy jako swoistą pociechę. Jesteśmy nawet szczęśliwi, że wyzbywszy się cierpienia, znosimy już tylko dolegliwości.
15. Trzeba powiedzieć wszelako, że ci, co czasem doznają ekstazy w kontemplacji, potrafią uwolnić się od nędzy bytu, ale jedynie na chwilę, na krótkie trwanie zachwycenia. Doświadczyli oni odrobiny szczęśliwości niebieskiej.
Nie na powodu przeczyć, że za przykładem Maryi wybrali oni sobie najlepszą część, która nie będzie im odebrana – korzystają tu na ziemi, choć rzadko i to jakby przypadkiem – z wolności upodobania.
Istotnie ci, co już otrzymali to, co nie zostanie im odjęte, doświadczają, mogą w duszy odczuć, czym będzie dla nich dzień niebieskiego szczęścia.
Ale szczęście i nędza bytu nie mogą się znaleźć w duszy ludzkiej jednocześnie i razem, skoro człowiek doświadcza jednego z nich, drugie jest nieobecne.
A więc ludzie, najbardziej uduchowieni w swym życiu ziemskim, mogą doświadczyć – na pewien tylko sposób – wolności upodobania. Doświadczają tej wolności częściowo, w pewnej bardzo niewielkiej mierze i bardzo rzadko. Niektórzy ludzie świątobliwi osiągają  tu na ziemi – również i wolność rady – również częściowo tylko – ale za to w nieco większej mierze.
Wolność sądu należy do wszystkich, co się posługują  rozumem – jest ona nienaruszona u złych, jak i u ludzi prawych, pełna jest w tym życiu na ziemi, jak i pełna będzie w życiu przyszłego wieku – w życiu wiecznym.

Św. Bernard z Clairvaux

Przełożył
Władysław PELC

Św. Bernard z Clairvaux (1090-1153), teolog i mistyk cysterski; doktor Kościoła; kanonizowany w 1174 roku; od 1115 opat w Clairvaux. Założył 63 nowe klasztory, w których przeprowadził reformę, kładąc nacisk na kontemplację. Jako doradca papieży, królów i książąt był nazywany „niekoronowanym władcą Europy”. Wybitny kaznodzieja, w 1146 nawoływał do drugiej wyprawy krzyżowej. Jest uważany za ojca mistyki średniowiecznej i twórcę mistyki cysterskiej. Swoją oryginalną koncepcję teologiczną oparł na „Listach św. Jana”, poglądach Cycerona, monastycznej tradycji benedyktyńskiej oraz na patrystyce augustyńskiej i wschodniej; występował przeciw poglądom Gilberta de la Porée i Piotra Abelarda. Do najsilniej oddziałujących pism Bernarda należą traktaty ascetyczno-mistyczne „O stopniach pokory i pychy”, „O miłowaniu Boga” i kazania poświęcone „Pieśni nad pieśniami”. Traktat „De gratia et libero arbitro” powstał około roku 1128. Swoim przekładem, jak zaznaczał tłumacz przekazując go formie maszynopisu, „nie rości sobie żadnej pretensji do uczoności, jest to przekład – spolszczenie – literata”. Zostało dokonane w 1988 roku. 

 


45-2-2-1.jpg (34452 Byte)

Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Toruń, 2006)


Fot. Michael Wittbrot

© Recogito, Rafaliga