Czarodziej rzeczywistości
Ekspozycja,
prezentowana przez paryskie Muzeum Maillola od 14 lutego do 4
czerwca 2007 roku, została poświęcona „czarodziejowi
rzeczywistości”. Jules Pascin naznaczył dzieje sztuki
nowoczesnej swoim talentem i zajął należne mu miejsce w historii.
Szkoda, iż uznanie przyszło zbyt późno. Wystawa jemu poświęcona,
przygotowana przez Abela Ramberta, przyjaciela Pascina od zawsze,
eksperta jego całej malarskiej twórczości, pozwoliła powrócić
do znanych i nieznanych jego płócien, rysunków i grafik. Od
dwudziestu lat nie było tak szerokiej prezentacji (wyjąwszy
ekspozycję w nieistniejącej już Galerii „Seita”
z przełomu 1994/1995). Na obecnej wystawie zgromadzono 180 dzieł
pochodzących w większości z prywatnych kolekcji. Ale również
francuskie i zagraniczne muzea narodowe miały w przedsięwzięciu
swój udział.
Pascin, a właściwie Julius Mordechaj Pinkas, urodził się w
rodzinie bogatych Żydów sefardyjskich w 1885 roku nad Dunajem, w
Widin na terenie dzisiejszej Bułgarii. Wybrał studia artystyczne
i szkoły w Wiedniu, Monachium i Berlinie. Karierę rozpoczął
jako rysownik satyryczny, współpracownik niemieckiego pisma
„Simplicissimus”, przynależąc jednocześnie do bohemy
Schwabinga. W tym okresie, na żądanie apodyktycznego ojca, zmienił
nazwisko z Pinkas na Pascin. W wigilię Bożego Narodzenia 1905
roku zjawił się w Paryżu. Miał wówczas lat dwadzieścia. W
swojej książce „Pascin
et le tourmament”,
Stephan Levy-Kuentz nazwał go czarnym księciem o czarnych
wielkich oczach, bladej twarzy, zmysłowych ustach, człowiekiem pełnym
złudzeń i iluzji. On sam nazwał kiedyś siebie dzieckiem Wiednia;
tego Wiednia, w którym miłość
do sztuki zdominowała wszystko.
Bardzo szybko
tarasy kawiarnii „Le Dôme”
i „La Rotonde” w paryskiej dzielnicy Montparnasse stały
się drugim jego domem. Nie był pierwszym i ostatnim cudzoziemcem,
który chciał korzystać i karmić się nowymi prądami w
malarstwie francuskim. Życie bohemy Montparnassu wciągnęło go szybko. Obracał się odtąd w kręgu byłych
monachijczyków, zaczął wystawiać w Salonie Jesiennym i uczęszczał
do paryskiej akademii. Był to również okres, w którym poznał
dwie kobiety swego życia, Herminę David i Lucy Vidil. Kiedy
pierwsza wojna światowa rozgorzała na dobre, zaokrętował się
na parowcu „Lusitania” i wyruszył do Nowego Świata.
Najpierw poznał Brooklyn i żydowską dzielnicę, potem zbliżony
atmosferą do paryskiego Montparnassu Harlem. Podróżował po południowych
Stanach Ameryki. Wybrał się na Kubę. Na początku odrzucany
przez pruderyjną amerykańską publiczność, do Paryża powrócił
w aureoli zwycięscy. Gdy powrócił był rok 1920. Wojna się już
skończyła. I jemu nie brakowało euforii, dużo więc pracował.
Od rysunku do malowania na płótnie przeszedł dawno. Zmienił też
swoje upodobania. Nie potrzebował, jak za młodych lat, odwiedzać
Luwru czy śnić o malarstwie Watteau. Uczestniczył z zamiłowaniem
w wielkim, prawdziwym teatrze życia, ilustrując z wyrafinowaniem
„Komedię ludzką”. Mimo bujnego życia i
licznego towarzystwa czuł się jednak bardzo samotny. Odszedł
nagle, wybierając podobną śmierć jak Nerval. Jego legenda
narodziła się szybko, niemal zaraz po jego śmierci.
Paryska
ekspozycja ukazała spojrzenie Pascina na społeczeństwo i na człowieka;
spojrzenie dość ironiczne, pokrewne twórczości karykaturzysty
Daumiera czy Goyowskiej wizji. Pascin lubił ironizować, ale
dostrzegał i inną, jasną stronę istnienia. Mistrzowski rysunek,
jasne i delikatne kolory, spokój, melancholia i smutek jego obrazów – pokazują jego złożoną osobowość,
jak i złożoność świata i czasów, w jakich żył i tworzył.
|
Na ilustracji:
"Bar «Tabarin»" Julesa Pascina
(1885-1930)
© Musée Maillol
- Fondation Dina Vierny
|
|
W paryskim Domu Ameryki Łacińskiej przy bulwarze Saint-Germain
tym razem zagościł
Julio Cortazar (1914-1984). Wystawę, ilustrowaną fotografiami
robionymi przez pisarza, zatytułowano „Niekończąca się
podróż”.
Rzadko ma się sposobność oglądać tak rzetelnie i ciekawie
przygotowany archiwalny już materiał, mówiący o człowieku i
jego osobliwej naturze, o pisarzu, którego czyta się z wielkim
zainteresowaniem i którego tłumaczy się ciągle na wiele języków.
Przypomnijmy, iż jego książka „Gra
w klasy, przełożona na polski przez Zofię Chądzyńską,
stała się rewelacją lat sześćdziesiątych XX wieku, a jego
trzy podróże do Polski odbyły się właśnie dzięki wyżej
wymienionej osobie.
Był Argentyńczykiem urodzonym w Brukseli. Pierwsze podróże
odbywał z rodzicami po Szwajcarii i Hiszpanii. Wielka przygoda z
literaturą, która przerodziła się w pasję i miłość, rozpoczęła
się bardzo wcześnie. Druga wersja podróży, podróży w głąb
siebie, w imaginowany świat, zaczęła się w dziewiątym roku życia
i trwała do 1984, ponad sześćdziesiąt lat.
Jego wyprawy z pierwszą żoną Aurorą, z drugą żoną Unge i z
trzecią Carol można prześledzić na podstawie notowanych
dzienników i pozostawionej dokumentacji fotograficznej, sporządzanej
przez samego pisarza. W tym samym czasie powstawała jego proza,
eseje książki i tłumaczenia. Dochodziło zaangażowanie w sprawy
tego świata, w walkę o prawa człowieka w krajach Ameryki Łacińskiej.
Były też nagrody i przyjaźnie. Postawny mężczyzna, trochę nieśmiały,
sprawiający wrażenie zagubionego, znający jednak swoją wartość,
pozostał nade wszystko pisarzem i poetą – o tym również do końca swego życia potrafił pisać i
mówić.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest absolwentką Wyższej
Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W czasie stanu wojennego wyjechała
z Polski. Obecnie mieszka w Paryżu.
|
Na zdjęciu:
Julio Cortazar
na paryskim
Pont Neuf
(1951)
© Maison de l'Amérique Latine
|