Między oczekiwaniem i pragnieniem

Siła wzrostu i rozpadu? Potężna, spajająca a zarazem niszcząca moc? Biologiczna, fizyczna czy też duchowa energia? Psyche i phisis? Takie rozterki czy dylematy pojawiają się, kiedy patrzymy na fotografie i serie zdjęć: „Vanité”, „Pavot”, „Maxime”, „Transparition”, „Procession” czy „Crypte”, czyli prace powstałe w ostatnich latach, jak również, gdy zapoznajemy się z wcześniejszymi dokonaniami francuskiego, urodzonego w roku 1964 i tworzącego do dziś nad Sekwaną fotografika. Żar i jednocześnie umiar, zaangażowanie połączone ze swobodą w operowaniu światłem i obrazem – to jakby wyznaczniki, droga do zrozumienia dzieła Edouarda de Pazziego.
W prezentowaniu nie tyle wnętrza, nie tyle anatomii ciała czy konstrukcji przedmiotu, lecz dostępnego uniwersum, autor portretów, aktów, pejzaży czy martwych natur próbuje dosięgnąć granicy widzialnego i niewidzialnego. Kontury ciała, odbicie twarzy, zarys piersi, ślady pozostawione przez dłonie czy usta – to tylko sposób przybliżania się do prawdy, odkrywania ukrytych zasad, zgłębiania tajemnicy istnienia.
Wnikając w strukturę rzeczy, przyglądając się określonemu wydarzeniu, dostrzegając jakiś szczegół albo się od niego odrywając, autor ekspozycji „Memento mori” i „Transparences et Fantasma” nie ucieka przed nieznanym. Jego domeną jest eros i tanatos. Świadomie sytuuje się pomiędzy symbolem i mitem, pomiędzy wrażeniem i wyobrażeniem, jak też pomiędzy pragnieniem i oczekiwaniem czy przeżyciem i byciem jako takim. Jego prace mówią o oczekiwaniu, wahaniu, pożądaniu, a także umieraniu. Wychodząc naprzeciw konkretnym zjawiskom, a zarazem skrywając się za obiektywem aparatu, nie rejestruje zdarzeń, nie próbuje niczego ostatecznie zakwalifikować. Stroni od wszelkich komentarzy. Nie jest jednak obojętnym widzem. Jego fotografie nie są beznamiętnym studium przedmiotu ani zimną kalkulacją.
Psyche – tchnienie życia, jego duchowa podstawa. Phisis – określone uwarunkowania wpływające na kształt czy charakter jednostki. Eros – jedna z potężnych sił natury. Tanatos – mroczna, niepojęta, destrukcyjna moc. Przeciwstawiające się sobie żywioły, ludzkie afekty i anterfakty, wszelkiego typu impulsy i instynkty, popęd życia i śmierci. Różnego rodzaju amplifikacje. Potrzeba ładu, harmonii, zespolenia i odosobnienia, uczestniczenia w procesie życia, a jednocześnie wykroczenia poza zmysłową, dostrzegalną czy objawiającą się nam rzeczywistość. To wszystko stanowi tworzywo a równocześnie jest zasadniczą dychotomią, z jaką zmaga się, z jaką chce nas skonfrontować francuski artysta.
Edouard de Pazzi nie ucieka przed samym sobą, nie przeciwstawia istnienia i nieistnienia własnej wrażliwości czy wyobraźni. Penetruje zakamarki własnej i cudzej jaźni, wnika w strukturę bytu. Jest uważny a jednocześnie odważny. Jest otwarty a równocześnie bardzo powściągliwy. Jest czytelny a zarazem zagadkowy, nietuzinkowy. Mimo wszystko nie skupia się na własnych odczuciach i nie usiłuje narzucić swojego punktu widzenia. Zaprasza do przemyślenia podstawowych, egzystencjalnych kwestii, a zarazem pokazuje, że nie wystarczy zwierciadło, żeby dostrzec swoje prawdziwe odbicie, nie wystarczy „oko” obiektywu, żeby wiedzieć, czym jest nasza dola i niedola, zwykła główka maku czy kropla ludzkiego potu.
Autor prac prezentowanych niedawno w paryskim Maison Européenne de la Photographie i Galerie 13 Sévigné nie ustanawia nowych reguł, nie rozstrzyga, co ma się nam podobać albo nie. Nie chce za nas o niczym decydować. Nie przychodzi z gotową odpowiedzią – czym jest życie i śmierć, czym jest ciało i dusza, czego powinniśmy pragnąć a czego unikać, do czego mamy dążyć, czym karmić swoje serce albo oczy – i dlatego warto zatrzymać się dłużej, spojrzeć uważniej, dobrze przemyśleć wszystko, o czym mówi, co pokazuje Edouard de Pazzi.

Marek WITTBROT

Paryż, czerwiec 2007

 


47-4-4.jpg (38991 Byte)

Na zdjęciu:

Śmiertelne ciało
Praca z serii
"Metamorfozy"
(2003)


Fot. Edouard de Pazzi

© Recogito, Rafaliga