Kim jestem dla Ciebie (7)

II: Dzisiaj, kim jest dla mnie Jezus?

7. Pokój mój wam daję (J 14, 23)

W dzieciństwie poznałem okropności inwazji niemieckiej. To tym bardziej umocniło moje pragnienie pokoju. W filmie „Poemat Moutte-chana”, wyświetlanym w Japonii, pani NAKAO Machiko mówi: „Wojna nie tylko rani człowieka i odbiera mu życie, lecz przede wszystkim niszczy jego serce i czyni je nieludzkim”.
W 1920 roku Polska, która dopiero co odzyskała niepodległość utraconą przed 125 laty, znowu jest zajęta przez Armię Czerwoną. Kontratak Piłsudskiego zmusza ją do odwrotu. Mój ojciec, który był zwerbowany do armii polskiej, był ranny w biodro. Skutki tego pozostały, utykał lekko do końca życia. W 1939 roku został skierowany do obozu pracy przy amunicji w Varennes. W czasie inwazji niemieckiej wycofał się na południe, aby uniknąć uwięzienia. Ale w 1941 został deportowany do Niemiec, do Ludwigshafen, do przymusowej pracy w fabryce silników samolotowych. Miejsce, gdzie mieszkał, było dwukrotnie zniszczone bombardowaniami. Za każdym razem zdążył opuścić miejsce, aby schronić się po sygnale alarmowym. W czasie jego pobytu w Niemczech mama pracowała ciężko w fabryce, aby zapewnić utrzymanie rodzinie. Moja siostra Teresa, która urodziła się przed czasem 11 marca 1942 roku poniosła tego konsekwencje, ważyła tylko kilogram po narodzeniu. W czasie letnich wakacji jeździłem z mamą i starszym bratem zbierać kłosy na polach. Z zebranego zboża robiliśmy suche ciasteczka, które wysyłaliśmy tacie, aby mógł wrócić zdrowy z Niemiec. Nie rozumiałem, dlaczego żywność była racjonowana, dlaczego armia niemiecka zajęła Francję i tyle innych krajów. Przypominam sobie, jakie to było ciężkie. Opowiadania o heroicznych wyczynach Ruchu Oporu wypełniały mnie nadzieją. Chociaż byłem wyrostkiem, z głębi serca wspierałem partyzantów w walce. Gdyby wiek pozwalał, chętnie dołączyłbym do nich.
Większość moich licealnych nauczycieli, to polscy księża, którzy cierpieli w nazistowskich obozach koncentracyjnych. Ich wspomnienia wojenne rodziły we mnie głęboką nienawiść do nazizmu i całej ideologii rasistowskiej. Według historyków to jasne, że Hitler chciał zupełnie zniszczyć Polskę1. Stalin chciał wykorzystać plany hitlerowskie i powiększyć obszar swojego mocarstwa. W czasie wojny zginęło około 6 ml Polaków i ponad milion było ciężko rannych. Warszawa była zniszczona w 90%2. Jeden z profesorów opowiadał nam, że w obozie w Auschwitz był królikiem doświadczalnym. Wstrzyknięto mu malarię i odtąd każdego miesiąca przechodził napady gorączki.
Gdy dowiedziałem się, że Eichmann, odpowiedzialny za deportację kilku milionów Żydów, był sądzony w Jeruzalem i skazany na śmieć, przyznaję, byłem z tego powodu szczęśliwy. Przez cały proces w trakcie przesłuchań powtarzał tysiące razy: „Byłem tylko posłuszny krajowi, który tego ode mnie wymagał! Wypełniałem tylko swój obowiązek!” Jego postawa wobec jego żony i dzieci była nie tylko normalna, ale zupełnie zadawalająca. Jako jednostka nie był potworem. Był nim tylko jako element monstrualnej machiny.
Gdy prawo, racja stanu stają się absolutem, człowiek staje się monstrum okrutności3. Tego typu sytuacja nas wszystkich obarcza. Ponieważ wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, nosimy w nas korzenie zła. Faktycznie jesteśmy wszyscy członkami społeczeństwa, które wytwarza bez przerwy horrory, w których uczestniczymy milcząco, niekoniecznie poprzez pasywność i nieświadomość.
8 lipca 1985 roku miałem okazję przypomnieć proces Eichmanna. Aby móc uczestniczyć w pogrzebie ojca we Francji, pojechałem do Biura Imigracyjnego o dziewiątej rano, gdy został tylko otwarty, aby poprosić o „pozwolenie na powrót do Japonii”. (Chodzi o formalność administracyjną, załatwianą zazwyczaj w ciągu 5 minut, którą każdej cudzoziemiec musi przejść zanim opuści Japonię. W przeciwnym razie anulują mu wizę, jeśli chce tu powrócić, musi ponownie przejść całą procedurę załatwiania niezbędnych formalności, aby otrzymać nową wizę). Ale o 16.30 jeszcze nie wiedziałem, że dostanę pozwolenie. Przeszkody wynikały stąd, że 8 maja 1985 roku w trakcie odnawiania karty obcokrajowca odmówiłem z dziesięcioma innymi cudzoziemcami złożenia moich odcisków palców na tym dokumencie. 3 lata wcześniej Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło odmówić przyznania takiego pozwolenia wszystkim przekraczającym prawo, aby zahamować ruch zdążający do obalenia tego dyskryminującego ustawodastwa wobec cudzoziemców. Ale w trakcie debaty w parlamencie zadeklarowano, że można zrobić wyjątek z „przyczyn humanitarnych”. Byłem naiwny myśląc tak jak inni, że śmierć ojca mogła być „przyczyną humanitarną”. Lecz tak nie było. Odkryłem, że dla tego typu biurokratów prawo, racja stanu jest absolutem, który jest ponad człowiekiem. Z podobną postawą spotykamy się w wielkich japońskich przedsiębiorstwach, które tak zręcznie narzucają politykę ekonomiczną robotnikom, że nie są w stanie myśleć i osądzać samych siebie. Jeśli decyzja szefa staje się do tego stopnia absolutem, to łatwo wyobrazić sobie niebezpieczeństwo, do którego zdąża ludzkość: holokaust nuklearny daleko przewyższa grozą masową eksterminację Żydów organizowaną przez Eichmanna!
Zdaje mi się, że istotnym warunkiem przy budowie pokoju jest posłuszeństwo swojemu sumieniu. Ponieważ głos sumienia, to głos Boga, który oświetla każdego człowieka przychodzącego na ten świat4. Niestety, „zdarza się często, że sumienie błądzi z powodu nieprzezwyciężonej ignorancji”5lub z powodu otrzymanego wykształcenia, środowiska, ucisku społecznego. Każdy więc człowiek jest odpowiedzialny za edukację swojego własnego sumienia. Marek, mnich z V wieku, który miał bardzo duży wpływ na całą wschodnią tradycję klasztorną, twierdził: „Chcesz wyzdrowieć? Posłuchaj sumienia: rób to, co mówi, a poczujesz się dobrze”6.
Gandhi czynił następujące rekomendacje wybitnemu pasterzowi protestanckiemu KAGAWA Toyohiko: „Nie trzeba słuchać przyjaciół, lecz tylko cichego głosu”7. W kazaniu na górze Jezus prosi uczniów, aby nie zajmowali się wychwalaniem lub krytyką ludzi, lecz aby żyli wyłącznie bacząc na Ojca, który zna nasze sekrety.
W społeczeństwie takim jak Japonia, gdzie panuje kult uniformizmu, „harmonii”, gdzie trzeba postępować tak, jak wszyscy, jeśli nie chcemy być odizolowani, trudno jest żyć zgodnie z głosem sumienia! Czy mimo to prawdziwy Pokój, który chce nam ofiarować Jezus, jest możliwy bez takiego wysiłku? Uciszyć głos sumienia w imię respektowania pewnej „harmonii”, doprowadza do zdeptania maluczkich i utrzymania ustalonego porządku. Gdy sowieckie czołgi wkraczały do Budapesztu w 1956 roku, jaki porządek chciały wprowadzić? Gdy armia amerykańska interweniowała w Wietnamie na prośbę rządu Sajgonu, czy też chciała tam zapewnić pewien „spokój”! Czy możemy godzić się na takie zachowanie? Wiemy, że wszyscy dyktatorzy bez względu na reżim polityczny, starają się utrzymać ustalony przez nich „porządek” i dlatego tłumią gwałtownie strajki robotników, manifestacje studentów, zrywy ludności, które mogłyby zagrozić istniejącej sytuacji. W istocie, tak ustalony porządek ze szkodą dla wspólnego dobra narodu, w sprzeczności z prawem naturalnym i wolą Boga, może być tylko traktowany jako „ustalony nieład”. „Obywatele ulegli dyktaturze, której nie uznają, nie zaznają aktów przemocy, dopóki zachowują się lojalnie wobec reżimu. Ale nie wiedzą, że przemoc byłaby natychmiastowa, gdyby zaczęli domagać się swoich praw w pewnych dziedzinach. To państwo przemocy”8. Należy więc walczyć z tym nadużyciem prawa, „stosując wszystkie środki zgodne z Ewangelią i w harmonii z dobrem ogółu”9. „Skoro jasne jest, że ucisk zaprzecza podstawowym prawom człowieka i zagraża wspólnemu dobru narodu”, to rewolucja nawet gwałtowna może być uznana za konieczną jako mniejsze zło, aby znieść ciężką niesprawiedliwość10. Dlaczego więc głowy Kościoła krytykują „teologię wyzwolenia”, która pomaga ludowi Ameryki Łacińskiej i Filipin w wyrażaniu wiary w ramach legalnej walki o społeczeństwo sprawiedliwe i braterskie?11 Kościół dawno uznał „prawo legalnej obrony”12. Dlaczego to prawo nie odnosi się do narodów walczących o godność, o zniesienie wyzysku i ucisku, których są ofiarami? Czyżby fakt, że niegdyś popierano i błogosławiono kolonizatorów i imperialistów, dzisiaj przymyka oczy odpowiedzialnym kościoła?
Nasza planeta jest obecnie arsenałem, który zawiera równowartość 1 300 000 bomb atomowych, a każda ma moc jak ta z Hiroshimy13. Sobór Watykański II notował już, że „ta sytuacja nas zmusza do wypowiedzenia wojny w zupełnie nowym duchu” 14. Deklaruje jasno: „Każdy akt wojenny, który zdąża wyraźnie do niszczenia całych miast i rozległych regionów z mieszkańcami, jest zbrodnią wobec Boga i samego człowieka, która powinna być zdecydowanie i bez wahania ukarana”15. Gdy z kilkoma przyjaciółmi składaliśmy protest przeciw próbom nuklearnym na Pacyfiku na ręce ambasadora Francji w Tokio, ten nam wyjaśnił francuską teorię antyperswazji nuklearnej. „Rozumiem wasz protest. Osobiście jestem skłonny podpisać się pod nim obiema rękami, ale jeśli to zrobię, musiałbym oddać się do dymisji, a to czyniłem już dwa razy za sprawą sumienia w mojej karierze dyplomaty. Myślę, że tym razem mogę więcej zrobić dla pokoju międzynarodowego zostając na stanowisku niż z niego rezygnując. Francja posiada bombę i ją ulepsza, nie aby ją użyć, lecz aby odstraszyć ewentualnego wroga od ataku”16. Poczułem się wykpiony przez ten argument i nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Dzięki kontaktom z Janem Toulat poznałem oszustwo, hipokryzję i sprzeczność tego argumentu. W jego ostatniej książce „Oser la paix”, Jean Toulat stawia takie pytanie François Mitterandowi: „Byłby pan w stanie uruchomić strategię przeciw miastom, tzn zgładzić dziesiątki milionów istnień ludzkich? Jeśli pan powie nie, cała antyperswazja runie. Jeśli odpowie pan tak, będzie pan godny zostać prezydentem”17.
Opinia publiczna jest surowa, zresztą słusznie, wobec piratów powietrznych i wszystkich porwań dla okupu. Ale jest zupełnie niewrażliwa na fakt, że brak wojny we Francji czy Japonii zawdzięczamy porwaniom kilku dziesiątek milionów obywateli radzieckich18. Jak zaakceptować świadomie to, że nasze bezpieczeństwo zapewnione jest przez ciągły szantaż eksterminacji 60 milionów niewinnych ludzi? Japonia, która trzykrotnie była ofiarą bomby atomowej, ma zapewne szczególną misję do spełnienia w sprawie zakazu uzbrojenia nuklearnego. Ale zanim jej głos zdobędzie opinię publiczną, powinna najpierw sama przyznać się do błędów popełnionych w czasie drugiej wojny światowej, oczyścić ręce splamione krwią, jak o to prosi Kurihara Sadako w swoim wierszu:

    „Kiedy wołam: Hiroshimo!
Ach! Hiroshimo! Czy powrócisz cichym echem?
Gdy wołam: Hiroshimo! echo odpowie: Pearl Harbor!
Gdy wołam: Hiroshimo! echo odpowie: masakra w Nankin!
Gdy wołam: Hiroshimo! echo odpowie: żony i dzieci z Manili oblane benzyną i spalone żywcem!
Gdy wołam: Hiroshimo! echo odpowie: krew i ogień!

            Kiedy wołam Hiroshimo!
Ach! Hiroshimo! Nie wracaj cichym echem!
Wszystkie narody Azji, zmuszone do ciszy,
ich masowo zmasakrowani zmarli, wybuchają gniewem.

            Kiedy wołam: Hiroshimo!
Gdy chcę, aby „Ach! Hiroshimo! powróciło z echem,
będę musiał naprawdę złożyć całą broń, którą na niby złożono,
będę musiał także przegonić z terytorium te bazy wojskowe obcego kraju.
Do tego dnia, Hiroshima będzie tylko miastem okrucieństwa i gorzkiego zawodu!
A my będziemy tylko spalonymi wyrzutkami przez ukrytą radioaktywność!

            Gdy zawołamy: „Hiroshimo!
A jeśli chcemy, żeby „Ach! Hiroshimo! powróciło cichym echem,
Trzeba najpierw umyć nasze brudne ręce!”18.

Artykuł 9 japońskiej konstytucji głosi wolę kraju poparcia dla pokoju międzynarodowego opierającego się na sprawiedliwości, nie stosowania broni przy rozwiązywaniu konfliktu międzynarodowego, a w konsekwencji nie posiadania armii na lądzie, na wodach i w powietrzu. Ale, „gdy wybuchła wojna w Korei, dowództwo najwyższe sił okupacyjnych, które niegdyś wychwalało artykuł 9-ty, rozkazało rządowi japońskiemu zorganizować oddziały rezerwy policji, które w zasadzie były regularną armią”19 . Odtąd te oddziały stały się prawdziwą armią, której istnienie jest sprzeczne z artykułem 9. Rząd usprawiedliwia swoje postępowanie powołując się na zmianę interpretacji tego artykułu. Uznał, że niemożliwym jest ustalenie nieprzekraczalnego poziomu potencjału militarnego. Ten poziom ewoluuje w zależności od sytuacji międzynarodowej i potęgi militarnej Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego, a przez to 9 artykuł staje się przestarzałym tesktem20. W pierwszej dekadzie lat siedemdziesiątych XX wieku budżet militarny wzrastał o 7% każdego roku, a to stawia Japonię na pierwszym miejscu wskaźnika wzrostu. W następnej dekadzie lat osiemdziesiątych ten wskaźnik procentowy rośnie. „Jeśli ten wskaźnik na poziomie rocznym osiągnie 8%, to podwoi budżet wojskowy w 9 lat. Wtedy przemysł zbrojeniowy rozkwitnie, a przywódcy związkowi przybędą do Ministerstwa Obrony pytać o wskazówki, co było nie do pomyślenia przed 20 laty” 21.
Pod pozorną demokracją, japoński rząd praktykuje metodę „dzieła dokonanego”, a to mogłoby wkrótce doprowadzić do nagromadzenia znacznego arsenału nuklearnego. W zasadzie, od podpisania Traktatu japońsko-amerykańskiego (1960), rząd japoński oficjalnie deklaruje się zwolennikiem trzech zasad: „nie posiadać broni nuklearnej, nie produkować jej i nie sprowadzać jej”. Jeśli armia amerykańska czuje się nakłoniona do składowania broni nuklearnej w Japonii, to powinno być podmiotem wstępnych negocjacji z rządem japońskim. Ponieważ do tego nigdy nie doszło, rząd mniema, że żadna broń nuklearna nie jest magazynowana w Japonii. W rzeczywistości, dawny ambasador amerykański w Tokio, Edwin Reischauer, potwierdził, że na mocy umowy ustnej, było czymś naturalnym, że statki i samoloty amerykańskie, nośniki broni nuklearnej, przebywały tranzytem przez Japonię22. Przez 20 lat rząd japoński oszukiwał naród pozwalając mu wierzyć, że żadna broń nuklearna nie jest składowana na jego terytorium. Jest czego się obawiać, zwłaszcza że lotniskowiec Midway (jak i inne), który zakotwiczał w porcie Yokosuka był wyposażony w pociski nuklearne, sterowane w sowieckich bazach wojskowych23.
26 i 27 maja 1984 roku w czasie Zgromadzenia Międzynarodowego dla Pokoju, odbywającego się w Yokosuka, delegat japoński przypomniał fakt z drugiej wojny światowej, który opinia publiczna poznała dopiero w 1981 roku. Gdy armia amerykańska lądowała na wyspach Okinawy, armia japońska miała rozkaz nie tylko zginąć w walce bez poddawania się, lecz także zmusiła lokalną ludność cywilną do samobójstwa zbiorowego, aby tylko nie poddawała się w ręce wroga. Wtedy dyrektor pewnej szkoły na wyspie Maejima odmówił przyjęcia armii japońskiej. Więc skoro wylądowała armia amerykańska, nie było żadnej walki i ludność prowadziła życie jak poprzednio. Delegat tak podsumował swój wywód: „Tam gdzie nie ma armii, ani broni nuklearnej, nie ma wojny”24
Liczni Japończycy chcieliby pogodzić wymagania Traktatu Bezpieczeństwa Japońsko-Amerykańskiego z respektowaniem potrójnej zasady antynuklearnej25. Ale podobne pragnienie jest tylko utopijnym marzeniem. Jeśli Japonia prosi potęgę nuklearną, taką jak Stany Zjednoczone, o ochronę, w zasadzie powierza aliantowi konkretne środki zapewniające ochronę. Ale, jeśli z drugiej strony zdecyduje anulować ten traktat, to jakimi środkami rząd japoński zapewni bezpieczeństwo swojego kraju; czyż wtedy wielu z nich nie pragnęłoby wprowadzenia obowiązkowej służby wojskowej, powołania stałej armii, rozwoju potężnego przemysłu zbrojeniowego i posiadania nuklearnej panoplii „made in Japan”! To byłoby sprzeczne z 9 artykułem Konstytucji, który „wyrzeka się definitywnie wojny, zagrażania i stosowania siły jako środka regulowania sporów międzynarodowych”. 
Kraje, które tak jak Polska doznały różnych inwazji w swojej historii, są naturalnie zaniepokojone ochroną swojego terytorium i narodu. Jednak liczne okrutne i gorzkie doświadczenia popychają ją do szukania tej ochrony u obcej siły zbrojnej. Na przykład Polacy stwierdzili, że za każdym zrywem, za każdym buntem zbrojnym podjętym w celu odzyskania niepodległości zyskiwali tylko coraz groźniejsze i krwawsze represje. Aby zwyciężyć zbrojnie, trzeba mieć siłę zbrojną silniejszą od sił przeciwnika. Lecz byłoby to prawdziwym szaleństwem ścigać się ze zbrojną siłą radziecką, doprowadziłoby to do wyścigu zbrojnego.
20 kwietnia 1984 roku w imieniu Ministerstwa Obrony, Fundacja na rzecz Studiów o Obronie Narodowej podpisała kontrakt o poszukiwaniu pokojowej drogi oporu z trzema członkami Mouvement pour une Alternative non-violente. „Po raz pierwszy we Francji, rząd rozpatruje wzięcie pod uwagę zasad i metod nie agresywnych w ramach globalnej strategii obrony Francji” 26
Działacze polityczni i wojskowi przyznają się do pewnej słabości w antyperswazji nuklearnej. Dlatego zgadzają się poszukiwać innych środków obrony, które przyniosą analogiczne gwarancje i nie pociągną za sobą tych samych niebezpieczeństw. „Antyperswazja cywilna” całego jednomyślnego narodu w akcji skoncentrowanej na oporze ma na celu „powstrzymać ewentualnego agresora przed atakiem i przekonać go, że nie wyciągnie z inwazji żadnych korzyści, ani politycznych, ani ekonomicznych, ani ideologicznych. Nic nie zyskać – może być równie przekonujące jak – mieć dużo do stracenia”27
Jakim dobrodziejstwem byłoby dla Japonii i całego świata, gdyby artykuł 9 jej Konstytucji nie był tylko tekstem bez wartości prawnej! Czyż to nie czas i miejsce, aby czerpać z mądrego doświadczenia Gandhiego, Martina Luthera Kinga czy też Lecha Wałęsy, aby budować pokój na bazie sprawiedliwości, miłości, prawdy i wolności?2

     „Gdy wołamy: Hiroshimo!”
I gdy chcemy aby Ach! Hiroshimo! powróciło do nas cichym echem.
Powinniśmy najpierw zmyć nasze brudne ręce!”

Czego to wymaga konkretnie? Rząd japoński, który głośno obwieszcza wolę zrobienia „definitywnego bilansu okresu powojennego”, nie znajduje innych sposobów jak chęć przepisania na nowo historii. Stara się zakamuflować i zaprzeczyć okrucieństwom popełnionym w przeszłości. Podobna reforma tekstów szkolnych wywołała ostry sprzeciw Korei i Chin. Koreański pastor protestancki, Jego Eminencja Park, zaalarmowany żywo przez odrodzenie militaryzmu japońskiego, przyjechał specjalnie ze Stanów Zjednoczonych do Japonii, aby dołączyć swój głos do licznych protestujących29. Przypomniał nam, że w epoce kolonialnej Japonia narzuciła Koreańczykom kult stoicyzmu. Jego ojciec, który protestował w imię wolności sumienia i religii, został uwięziony. Zmarł w więzieniu w czasie strajku głodowego, który trwał 40 dni. 50 rodaków przeszło podobne męczeństwo. Dlaczego zostali zamordowani, skoro kult stoicyzmu był tylko „doradzany”, a nie „narzucony”, jak to twierdzą nowe książki szkolne? 
Nakasoné, będąc pierwszym ministrem, przyznał, że „wojna na Pacyfiku była błędem, który nie powinien był mieć miejsca, że inwazja Chin jest faktem historycznym” 30. Ale dlaczego chciał, aby słowo „inwazja” zostało zastąpione słowem „placówka fortyfikacyjna” w tekstach szkolnych.31Szacuje się, że liczba zabitych, to 50 milionów ofiar w czasie drugiej wojny światowej w Azji i na Pacyfiku. Według japońskiej konstytucji tego okresu, cesarz był Najwyższym Dowódcą wojsk na ziemi, na morzu i w powietrzu. Jakie by nie były presje wywierane na niego przez środowisko wzmożonego militaryzmu, odpowiedzialność cesarza Hirohito jest całkowita, na podstawie badań historyka Inoue32. W czasie procesu przestępców wojennych w Tokio, cesarz Hirohito, skazany na śmierć, nie został stracony, a to jedynie z „ważnych powodów politycznych wg amerykańskich zwierzchników wojskowych sił okupacyjnych”33. Cesarz i rząd japoński nigdy oficjalnie nie przeprosili narodów Azji za okrucieństwa i bestialstwo, których one były ofiarami. Gdy cesarz przyjmował prezydenta Korei Chon w 1984, zadowolił się stwierdzeniem: „Ubiegły wiek był okresem nieszczęśliwym dla naszych krajów. To przykre nieszczęście, którego trzeba absolutnie unikać w przyszłości!”.34 Ale nie odważył się powiedzieć, kto był odpowiedzialny za podobne nieszczęście. To co przywraca nam wiarę w przyszłość Japonii to fakt, że niektórzy mają odwagę mówić o popełnionych okrucieństwach35. Armia japońska jest posądzana o palenie, grabież i eksterminację wszystkiego co było na zajętych ziemiach w Chinach. Nazywano to barbarzyńską polityką „Sanko”, to znaczy „Trzy światła”: światło płomieni, pożaru, grabieży i eksterminacji. Wszystkie te nowe odważne wyznania mają na celu wzbudzić stanowcze postanowienie, aby nie powtarzać podobnych zbrodni36. Przywódcy polityczni i wojskowi, którzy wzniecają wojny, starają się zawsze usprawiedliwiać ich zachowanie i przekonać naród o ich słuszności. Wszyscy ci wojownicy, którzy popełniają diaboliczne zbrodnie, sądzą, że są pożyteczni dla sprawy ich kraju37. Ale ich ofiary są ludźmi tak jak oni.
Co możemy zrobić, aby uniknąć bestialstwa nowej wojny, „zimy nuklearnej”, która nastąpiłaby po światowym wybuchu atomowym, po wyścigu zbrojeń, który grozi zagładą planety. W czasie każdej Mszy, Jezus nam powtarza to, co powiedział w przeddzień swojej śmierci: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, ja wam daję” (J 14, 27).
Czy prawdziwy pokój, którego ludzkość pragnie, możemy zbudować licząc wyłącznie na własne siły, a jednocześnie nie przyjmując go jako Dar Boży, o który powinniśmy prosić? Mówi nam jeszcze: „Szczęśliwi, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani Synami Bożymi” (Mt 5, 9). Liczni są ci, którzy w ciągu długiej historii ludzkości działali dla pokoju. Zmotywowani słowami Jezusa rozpoznajemy w nich „synów Bożych”, jaka nie byłaby ich religia i ich wiara. Duch Boży istotnie wlewa w ich serca tę braterską miłość, która ich popchnęła do takiego czynu pacyfistycznego. Kościół musi jednak przyznać się przed Bogiem i przed ludzkością, że w przeszłości nie zawsze był wierny Ewangelii w takim sensie, jak ją dzisiaj rozumiemy. „Były armie papieskie, więzienia papieskie, wyprawy krzyżowe, stosy, wojny religijne – usprawiedliwienia wojen narodowych czy kolonialnych, wyzysku i każdego rodzaju represji” 38.
Panie, wyznajemy nasze grzechy przeszłe i błagamy o Twoje Miłosierdzie! Daj nam potrzebną pokorę, abyśmy przyznali się bez usprawiedliwiania się do naszych grzechów i naszych zbrodni!39 Dodaj nam potrzebnej odwagi, aby walczyć na rzecz praw człowieka i jego godności bez względu na cenę! Obdarz nas potrzebną Mądrością, abyśmy rozpoznali zakres możliwości na każdym etapie budowania Pokoju! Ty sam możesz nam dać siłę do pokonania nienawiści i do zburzenia wszystkich izolujących murów, w których ludzie umacniają podziały! On bowiem jest naszym pokojem (Ef 2, 16.16). Jesteśmy pewni, że Ty obdarzysz Duchem tych, którzy Cię o to proszą z ufnością (Mt 7, 7). Uczyń nas narzędziem Twego pokoju! Tam, gdzie jest nienawiść, zasiejemy miłość! Tam, gdzie są grzechy, zasiejmy wybaczenie!40 Bowiem lepiej być blisko Ciebie, Panie, niż liczyć na ludzi (Ps II 8, 8). Nasz ratunek jest w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię! (Ps 124, 8).

Edward BRZOSTOWSKI

[1] 19 września 1939 roku Hitler oświadczył w Gdańsku: zgodnie z Traktatem Wersalskim, Polska nie powinna odrodzić się. W 1922 roku w czasie podpisywania traktatu niemiecko-rosyjskiego w Rapallo, generał Von SEECKT twierdził: „Istnienie Polski jest nie do przyjęcia. Nie może współistnieć z poważnymi interesami Niemiec” („Et Varsovie fut détruite”, H. Michel, wyd. Albin Michel, 1984, s. 47).
„Polska znalazła się między młotem Niemiec i kowadłem Związku Radzieckiego. Najwyższym celem tych 2 krajów było totalne zniszczenie Polski” (id. s. 28).
[2] Id. s. 345, 414-415.
[3] „Pour sortir de la violence”, J. Semelin, wyd. Ouvrières, 1985, s. 58-61. Sobór Watykański II przypomina o stałej wartości prawa człowieka: “Czyny, które rozmyślnie mu przeczą, są zbrodniami, tak jak rozkazy takich czynów; i ślepe posłuszeństwo nie wystarczy, aby usprawiedliwić tych, którzy poddają się... Wśród tych czynów na pierwszym miejscu, bez względu na motywy, są te, dla których zgładza się cały naród czy mniejszość etniczną... Nie pochwala się też odwagi tych, którzy nie obawiają się przeciwstawić się otwarcie tym, którzy nakazują te czyny” (Gaudium et Spes, 79/2).
[4] „Poprzez medytację sumienia człowiek słyszy rozkazy głosu boskiego... Nie powinien więc być zmuszany do czynów wbrew sumieniu. Ale również nie wolno mu przeszkadzać działać zgodnie z sumieniem” (Dignitatis Humanae, 3/3). „Sumienie jest najbardziej tajemniczym centrum człowieka, sanktuarium, gdzie jest sam z Bogiem i gdzie Jego głos można usłyszeć” (G. S. nr 16).
[5] G. S. nr 16.
[6] „Rozważania duchowe i teologiczne”, Marc le Moine, wyd. Opactwo z Bellefontaine, 1985 r, s. 15 (P. G. 65, 913, rozdz. 69). Te słowa miały zdecydowanie wpływ na tego, który stanie się największym mistykiem bizantyjskim, św Simeon’a nowego teologa (949-1022), wg jego własnego świadectwa (katecheza XXII, Źródła chrześcijańskie nr 104).
[7] „Mahatma Gandhi”, G. Drevet, wyd. FR-X. Le Roux, Strasbourg 1951, s. 38.
I jeszcze: „Człowiek, który nie czyni żadnego zła, nie powienien obawiać się ludzi... Kto próbuje               żyć wg Prawdy nie powienien obawiać się śmierci” (id. s. 35). Jeden z największych mistyków            Tamouls, Sri Murugnar, twierdził: „Tell them to look within their own hearts. Every man carries theTruth within his own heart. Tell them to look within!” (Powiedz im, aby spojrzeli w głąb serca! Każdy człowiek nosi Prawdę w swoim sercu. Powiedz im, aby spojrzeli w głąb serca!).
[8] „Miłość chrześcijańska i przemoc rewolucyjna”, Jules Girardi, wyd. Cerf 1970, s. 31. „Jednym z najbardziej impresjonujących aspektów oddzielenia czynu od stanu przemocy jest to, że ten ostatni współistnieje często z dość ogólną iluzją prawowitości i wolności (id. s. 35).
[9] G. S. 76/5.
[10] „Populorum progressio”, Paweł VI, 1967, nr 31-32.
[11] Wystarczy przejrzeć książkę jak np. „Les rebelles” J. Ziegler’a, wyd. Seuil, 1985, aby przyznać słuszność sprawie, o którą walczą wszystkie te narody.
[12] Sobór Watykański II twierdzi: „Dopóki istnieje ryzyko wojny i dopóki nie będzie międzynarodowego autorytetu kompetentnego i dysponującego wystarczającymi siłami, nie można będzie rządom zabronić wszystkich możliwości regulacji pokojowej, prawa legalnej obrony... Ale wojna w słusznej obronie to jedno, a narzucanie swojej potęgi, to druga sprawa” (Gaudium et Spes, nr 79, 4).
[13] Liczba wskazana przez SIPRI, Mainichi Shinbun, 13 czerwca 1980.
[14] Gaudium et Spes, nr 80, 2.
[15] Id. 80, 4. Papież Jan-Paweł II mówił 25 lutego 1981 roku w Hiroshimie: „Obiecajmy wszystkim naszym braciom pracować bez wytchnienia na rzecz rozbrojenia i zakazu wszelkiej broni atomowej!... Postanówmy wreszcie nie stosować wojny jako środka rozwiązywania konfliktów międzynarodowych!”
[16] Na temat akcji przeciw francuskim próbom nuklearnym na Pacyfiku, cf. „Modlitwa, nowe wyzwanie Japończyków”, wyd. Ouvrières, 1982, s. 156-60.
[17] „Oser la Paix”, J. Toulat, wyd. Cerf, 1985, s. 76. Ta książka jest listem otwartym do F. Mitterand, aby pokazać nicość argumentu antyperswazji. Episkopat amerykański w liście „The challenge of peace” z 3 maja 1983 roku stawia jasno pytanie: „Czy jeden naród ma prawo grozić zrobieniem czegoś, czego nie ma prawa? Czy 1 naród ma prawo posiadać broń, której nie ma prawa stosować?” Czy podobne pytanie postawione 30 lat wcześniej mogłoby zmienić bieg historii?
[18] Cf. Interview Oe Kenzaburo na ten temat w Asahi Shinbun, 9 czerw. 1981.
[19] Pani Kurihara Sadako, urodzona w 1913 w Hiroshimie, znajdowała się 4 km od epicentrum 6 sierpnia 1945 roku, gdy wybuchła bomba. W 1946, wydaje magazyn „Kultura chińska” i publikuje numer specjalny na temat wojny. Z tego powodu była kilkakrotnie zatrzymywana i przesłuchiwana przez amerykańskie władze okupacyjne, które cenzurowały wszystko, co mogło być publikowane o tej sprawie. Cytowany poemat został opublikowany w maju 1972 r. Trzecia eksplozja atomowa miała miejsce na wyspach Bikini w 1964 r. w czasie powietrznych prób nuklearnych. Japońscy rybacy pływali 140 km od miejsca eksplozji, byli napromieniowani deszczem cząsteczek radiaktywnych. Chorzy umierali jeden po drugim.
[20] „Demokracja po wojnie”, Junichi Kyogoku, Esprit, luty 1973, s. 359.
[21] Artykuł redakcyjny z Asahi Shinbun z 8 września 1973 roku podkreśla aspekt antykonstytucyjny istnienia tej armii. Artykuł z następnego dnia zastanawia się czy ta potęga nie jest rozwijana.
[22]  Asahi Shinbun, Tensei-jingo, 8 lipiec 1982.
[23]  Id. 18 maja 1981. Analogicznie świadectwa pochodzą od kolonela Laroque z 1974, i Daniela  Engelsbacha, eksfunkcjonariusza Ministerstwa Obrony USA. (Asahi Shinbun, 24 maja 1981). 
[24]  To samo poświadcza Daniel Engelsbach, eksfunkcjonariusz Ministerstwa Obrony USA, w wywiadzie dla telewizji Asahi 5 czerwca 1981 i opublikowanym w Asahi Shinbun 6 czerwca 1981.
„Tomahawk”, który znajduje się na pokładzie, jest szczególnie niebezpieczny. Chodzi o rakietę o 5m długości i 53m szerokości. Która waży 1200kg, lata z prędkością 885 km/h na małej wysokości (20m), jest zdolna omijać wszystkie przeszkody, osiąga swój cel z dokładnością 30m, może przebyć 2500km oraz ma moc równą mocy 15 bomb z Hiroshimy.
[25]  „Kaku, Asia to taiheiyo”, Ito Naruhiko, Yurin-shinsho, 1984, s. 119.
[26]  Asahi Shinbun, artykuł redakcyjny, 5 czerwca 1981. id. „Rondan” Pana Nagasu, Wojewoda  Kanagawa, 12 czerw. 1981.
[27]  „Oser la Paix”, J. Toulat, wyd. Cerf 1985, s. 143.
[28]  Ci trzej badacze (Jean – Marie Muller, Christian Mellon, Jacques Semelin) opublikowali pierwszy wynik po 18 miesiącach badań tej kwestii pt.: „Antyperswazja cywilna”, cf. La Vie, nr 2092, 3 paźdz. 1985/29.
[29]  Chodzi o „4 filary”, o których mówił Jan XXIII, bez których prawdziwy pokój nie może być zbudowany (Pacem in terris, nr 35).
Jego Ekscelencja Ancel mówił: „Nie tylko nie mamy prawa krytykować laika, który angażuje się w akcję „non-violente”, ale trzeba powiedzieć, że cel tej akcji jest chwalebny, ponieważ chodzi o eleminację niesprawiedliwości, trzeba także powiedzieć, że stosowany środek jest nie tylko dozwolony, ale ze wszystkich środków stosowanych przeciw niesprawiedliwości, jest zapewne najbardziej bliski Ewangelii” (Cytowany przez Lanza del Vasto, w „Technique de la non-violence”, wyd. Denoel 1971, s. 136). 
[30]  Asahi Shinbun, 14 sierpień 1982.
[31]  Id. 30 paźdz. 1985. Jego pierwsza oficjalna wizyta 15 sierpnia 1985 w sanktuarium sintoizmu Yasukuni, gdzie jest spopielonych ponad 3 mliony Japończyków zabitych w czasie wojny (włączając zbrodniarzy wojennych) wywołała żywe reakcje, także wewnątrz kraju, jak i za granicą, zwłaszcza w Chinach i Korei (Asahi Shinbun, 4 i 7 sierpień 1985).  
[32] Pod pretekstem, aby nie zaostrzać wrażliwości dzieci, aby nie mówić o tym, co przekracza ich pojęcie, Ministerstwo Edukacji Narodowej nakazuje milczenie na temat masakry ludności cywilnej w Nankin, czy na archipelagu Okinawa (kilka setek tysięcy ofiar w każdym wypadku), cf. Asahi Shinbun, 2 lipca 1985. 
[33] „Tenno no Senso sekinin”, Inoue Kiyoshi, Gendi Hyoronsha, 1982, s. 8, 219-30.  
[34] Id. s. 2.   
[35] Asahi Shinbun, 7 września 1984.   
[36] Asahi Shinbun, 5 sierpnia 1984 r.: “Masakra w Nankin”.
                Id. 17 czerw. i 31 paźdz. 1984: „Stosowanie gazów toksycznych”.
               Id. 23 czerw. 1984 r.: „Zbiorowe samobójstwa nakazne ludności Okinawy”.
                Id. 2 listop. 1983: „Obława Koreanek dla spokoju wojownika japońskiego”.   
[37] „Shinryaku”, wyznania o zbrodniach wojennych popełnionych w Chinach, Shin-dokusho-sha, 1982, s. 3, 7.  
[38] „Akuma no ejiki”, Morimura Seiichi, Kobunsha 1982, s. 231. W tej książce pt.: „Zdobycz diabła” autor opisuje zbiorowe szaleństwo w Japonii w stanie wojny, prowadzące ten kraj do popełniania okrucieństw w krajach okupowanych.
[39] „Technique de la non-violence”, Lanza del Vasto, wyd. Denoel, 1971, s. 210.   
[40] Czy nie ma miejsca na ponowne pytanie o racjach stanu, które usprawiedliwiają wojny? Św. Augustyn już mówił: „Jeśli wyeliminujemy sprawiedliwości, kim będą królestwa jeśli nie ogólnym bezprawiem?” Bystra i trafna była odpowiedź, którą dał Aleksandrowi Wielkiemu, pirat jemu podlegający. Władca go spytał: „O czym myślisz tak zanieczyszczając morze?... A ty, odpowiedział z odważną szczerością, o czym myślisz nękając ziemię? Ponieważ mam tylko mały statek, nazywają mnie „bandytą”; ty, ponieważ masz wielką flotę, nazywają cię „zdobywcą” (De civitate Dei, 4,4). 

Ks. Edward Brzostowski. Urodził się w 1932 roku we Francji. W 1962 roku obronił doktorat na rzymskim Gregorianum. W roku 1970 uzyskał tytuł Bachelor of Arts at japanese Literature na Uniwersytecie Keio w Japonii. Jest misjonarzem i tłumaczem. W 1982 roku ukazała się w języku francuskim książka, która dwa lata wcześniej została napisana po japońsku. Nosi ona tytuł: "Prier: un nouveau défi japonais". Jej autor, ksiądz Edward Brzostowski, jest członkiem Zgromadzenia Prado, pracuje od 40 lat w kraju kwitnącej wiśni. 

48-3.jpg (149055 Byte)


Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Brema, 2007)


Fot. Michael Wittbrot

© Recogito, Rafaliga