O łasce i wolnej woli (VIII)
De gratia et libero arbitro
Trzy rodzaje wolności: wolność przyrodzona, wolność
łaski i wolność chwały
VIII. Wolna wola
pozostaje nienaruszona po zgrzeszeniu.
24. Czy wolna wola ludzka utraciła wolność swego sądu
wolnego przez to, że nie może teraz nie grzeszyć. Żadną miarą.
Wola ludzka w jej sądzie wolnym utraciła tylko swoją radę wolną,
która niegdyś chroniła sąd swoją rozwagą przed grzechem.
Podobnie, jeśli nie może obecnie po grzechu uniknąć zakłócenia
– stąd to pochodzi, że wola utraciła wolność swego
upodobania wolnego, które przedtem strzegło ją przed nieładem.
Nawet po upadku Adama pozostał w jego woli sąd wolny
nienaruszony, tyle tylko, że osłabł i nędzy bytu został podległy.
Jeśli człowiek nie potrafi odtąd sam się uwolnić od grzechu i
podnieść się z nędzy bytu – swego upadku – nie
dowodzi to wcale, że wola jego utraciła wolność swego wolnego
sadu, ale że została pozbawiona dwóch pozostałych wolności:
rady i upodobania.
Zresztą do sądu wolnego, jako takiego, nigdy nie należała właściwość
(zdolność) mądrości, czy mocy – posiadał on
jedynie chcenie. Sąd nie obdarza człowieka ani wiedzą ani mocą,
udziela mu tylko chcenia.
Sąd wolny mógłby zniknąć tylko w wypadku, gdyby przestał
chcieć – pragnąć, ale nie na skutek braku wiedzy czy mocy,
gdyż tylko tam, gdzie zabrakłoby samej woli wolnej, znikłaby i
wszelka wolność.
Nie powiadam, że sąd wolny znikłby, gdyby przestał wyrażać
pragnienie dobra, ale wówczas tylko, gdyby w ogóle utracił samą
zdolność chcenia. Rzecz jasna, że z chwilą, kiedy dobro już
nie wynikałoby z aktu woli, a i sama wola przestała istnieć,
dopiero wówczas musiałaby nastąpić i zagłada – śmierć
– jej sądu wolnego.
Ale jeśli sąd wolny znajduje się w takim stanie, że nie potrafi
chcieć wyłącznie dobra, świadczy to nie o tym, że nie ma już
sądu wolnego albo że brak mu samego chcenia, ale o tym, że w
woli przestała istnieć rada wolna.
To nie chęci zabrakło sądowi wolnemu, ale zabrakło mu mocy
uczynić dobro, którego pragnie, a więc jest to dowód, że brak
mu również i upodobania wolnego, ale że sam przez to nie zginął.
Sąd wolny występuje nieodłącznie od woli i do tego stopnia jest
z wolą ludzką nierozdzielny, że przestałby istnieć dopiero
wtedy, kiedy przestałby istnieć sama wola człowieka.
Ale wola wolna istnieje przecie zarówno u złych jak i u
sprawiedliwych ludzi – stąd wynika, że i sąd wolny
istnieje z nią razem u złych i u sprawiedliwych – jednako.
Wola ludzka, choć może się znaleźć w nędzy bytu nie przestaje
być wolą wolną, nazywa się wtedy – bo jest taką rzeczywiście
– wolą nieszczęśliwą. Żadna przeciwność, żadne
nieszczęście nie może zniszczyć, a nawet pomniejszyć jej wolności,
a z nią razem i jej sądu wolnego.
25. Chociaż sąd wolny – nierozdzielny z wolą ludzką
– nie doznaje w sobie żadnego pomniejszenia, tym niemniej
nie mógłby się podnieść sam z upadku, podnieść
się o własnych siłach, aby zmierzać od zła ku dobru tak, jak
sam był spowodował swoją biedę, przełożywszy zło nad dobro.
Gdy trzeba się dziwić, że upadłszy, nie potrafi teraz sam się
z grzechu podźwignąć, skoro się zważy, że nawet przed
upadkiem zabrakło mu siły, by dążyć wytrwale do dobra i cnoty.
Już wówczas, choć przecie posiadał jeszcze – przynajmniej
częściowo – dwie pozostałe wolności: rozwagę swej rady
wolnej i cnotę upodobania wolnego, nie potrafił tak je zahartować,
by móc z niższego stopnia rozwoju tych dwóch wolności podnieść
się i osiągnąć ich stopień wyższy.
To znaczy ze stanu możności niegrzeszenia i ze stanu możności
niezakłócania ładu swego upodobania – przejść do
stanu całkowitej niemożliwości grzechu i całkowitej niemożliwości
naruszenia upodobania w cnocie. Jeśli zatem nie mógł sąd wolny
wolnej woli ludzkiej przy pomocy dwóch pozostałych wolności tej
woli postąpić naprzód, to jakżeby teraz, będąc całkiem
pozbawiony ich poparcia i zdany wyłącznie na własne siły,
potrafił sam podźwignąć się od zła i upadku i
odzyskać dobro, które był utracił.
26. A więc człowiek potrzebuje Zbawiciela, Chrystusa, który
jest cnotą i mądrością Boga, i który jako źródło mądrości
– wlewa na nowo do duszy ludzkiej prawdziwą mądrość: aby
mogła zwrócić woli ludzkiej wolność rady wolnej. A jako źródło
cnoty, Chrystus udziela duszy mocy, aby przywróciła woli
upodobanie wolne, i aby w ten sposób człowiek stając się z
jednej strony znowu dobry, zapomniał o grzechu, a z drugiej strony
– będąc już szczęśliwy, nie odczuwał żadnego wstrętu
i przymusu, które by sprzeciwiały jego woli.
Niestety, takiej doskonałości może się spodziewać człowiek
dopiero w życiu przyszłym, kiedy ta dwie wolności, utracone
przez niego obecnie, zostaną przywrócone mu i to nie w stopniu, w
jakim się teraz na ziemi znajdują w duszy sprawiedliwego czy świętobliwego,
ale w stopniu właściwym aniołom w niebie.
Zanim jednak to nastąpi, zadowólmy się, będąc obarczeni ciałem
śmiertelnym, przynajmniej taką wolnością rady wolnej, która
umożliwiłaby nam nie ulegać grzechowi przez pożądliwość, i
przynajmniej taką wolnością upodobania wolnego, co wyzwoliła
nas od nieznośnej obawy przed sprawiedliwą karą.
Nie będzie to wcale najmniejsza mądrość, jeśli mając ciało ułomne
w tym życiu nieszczęsnym, nie pogodzimy się ze złem, chociaż
nie potrafilibyśmy jeszcze skutecznie mu oprzeć i przed nim się
uchronić. I nie będzie również najsłabszym z przejawów mocy,
jeśli potrafimy odważnie – dla prawdy – wzgardzić
przeciwnościami. Chociaż nie będzie nam dane szczęście, abyśmy
mieli ich całkowicie uniknąć.
27. Tymczasem musimy nauczyć się od rady wolnej nie nadużywania
wolności sądu wolnego naszej woli, jeśli chcemy z czasem osiągnąć
zupełną swobodę wolnego upodobania.
Tak postępując, odnowimy w duszy naszej Obraz Boga, a otrzymawszy
od Niego łaskę, staniemy się w końcu godnymi tego, aby
odzyskać nieczysty honor człowieka, który utraciliśmy przez
grzech.
Szczęśliwy będzie ten, co usłyszy skierowane do siebie słowa:
„powiedzcie który jest, a uczcimy go, gdyż dokonał rzeczy
nadzwyczajnych w swym życiu. Mógł bowiem naruszyć przykazanie
Boskie, a nie uczynił tego, mógł był czynić zło, ale tego nie
zrobił” (Łk 1, 9).
Św. Bernard z Clairvaux
Przełożył
Władysław PELC
Św. Bernard z Clairvaux (1090-1153), teolog i mistyk cysterski; doktor Kościoła;
kanonizowany w 1174 roku; od 1115 opat w Clairvaux. Założył
63 nowe klasztory, w których przeprowadził reformę, kładąc
nacisk na kontemplację. Jako doradca papieży, królów i książąt
był nazywany „niekoronowanym władcą Europy”. Wybitny
kaznodzieja, w 1146 nawoływał do drugiej wyprawy krzyżowej. Jest
uważany za ojca mistyki średniowiecznej i twórcę mistyki
cysterskiej. Swoją oryginalną koncepcję teologiczną oparł na
„Listach św. Jana”, poglądach Cycerona, monastycznej
tradycji benedyktyńskiej oraz na patrystyce augustyńskiej i wschodniej;
występował przeciw poglądom Gilberta de la Porée i Piotra
Abelarda. Do najsilniej oddziałujących pism Bernarda należą
traktaty ascetyczno-mistyczne „O stopniach pokory i pychy”,
„O miłowaniu Boga” i kazania poświęcone
„Pieśni nad pieśniami”. Traktat „De gratia et
libero arbitro” powstał około roku 1128. Swoim przekładem,
jak zaznaczał tłumacz przekazując go formie maszynopisu,
„nie rości sobie żadnej pretensji do uczoności, jest to
przekład – spolszczenie – literata”. Zostało
dokonane w 1988 roku.
|
Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Rzym, 2007)
Fot. Michael Wittbrot
|