Ale wybaw nas od złego

Jezus uczy nas prosić o zbawienie. Uczy nas prosić o to Ojca: Ojca Jezusowego i Ojca naszego. To zbawienie, o które prosimy, przyszło już do nas. Wiemy, że Jezus Chrystus jest naszym Zbawicielem zesłanym nam przez Ojca. Wierzymy, iż przez swój krzyż, śmierć z miłości do Ojca i do nas i swe zmartwychwstanie pokonał nasz grzech i śmierć, i stał się jedynym Pośrednikiem naszego pojednania z Ojcem.
Kiedy Jezus uczył swych uczniów modlić się, On sam jeszcze był w drodze do pełnego wykonania dzieła zbawienia. Kiedy prosił wraz z uczniami: „Ojcze, wybaw nas od złego", prosił o dokonanie tego dzieła, jakie mu Ojciec zlecił – dzieła wyzwolenia ludzi z niewoli szatana, niewoli naszych własnych złych uczynków, czyli niewoli grzechu, z niewoli ślepego trzymanie się litery prawa przez pobożnych, nawet członków wybranego ludu, niewoli śmierci nie rozjaśnionej wówczas jeszcze pewnością zmartwychwstania, a dla nas dziś potwierdzonej zmartwychwstaniem Jezusowym. Jezus tego wszystkiego dokonał z mandatu i mocy Ojca i w mocy Ducha Świętego jako Bóg i jako człowiek. Jako Bóg, jako Słowo Boże, mocne, objawiające Ojca i twórcze oraz usynawiające tych, do których się zwraca. Jako człowiek całkowicie zjednoczony ze Słowem Boga, oddany Słowu Bożemu aż do jedności jednej osoby Boga Człowieka. Wcielonego Bożego Słowa. W Nim dokonało się pojednanie człowieka z Bogiem, usynowienie człowieka, pokonanie grzechu, który jest odejściem od Boga, pokonanie śmierci, będącej skutkiem grzechu. Nie ma bowiem życia poza Bogiem, który jest życiem i źródłem wszelkiego bytu.
A to, co dokonało się w Jezusie i przez Jezusa, dokonało się dla nas. Dla nas jest usynowienie, życie w Bogu, dla nas wyzwolenie z wszelkiego zła i wyzwolenie od wpływu złego ducha – kusiciela.
To jednak, co się dokonało dla nas w Jezusowym życiu, śmierci i zmartwychwstaniu, nie jest nam dane w sposób mechaniczny, niezależny od nas. Zbawienie, jakie do nas przychodzi od Ojca przez Jezusa Chrystusa, musi być przez nas dobrowolnie przyjęte. Nie wymaga od nas Bóg, byśmy sami siebie zbawili własną mocą, byśmy dopracowali się zwycięstwa nad złem i nad złym – Ojciec wie bowiem, że byłoby to zadanie nad nasze siły. Żąda od nas jednak przyjęcia Jego wyciągniętej ku nam pomocnej ręki, przyjęcia daru wyzwolenia i życia, z którym do nas przychodzi.
Jezus każe nam prosić o to zbawienie, jakie nam wysłużył i darował, nie dlatego, że Bóg nie wiedział, że zbawienia potrzebujemy, ani dlatego, by Bóg potrzebował naszego uniżenia w prośbie. Ale Bóg może nam dać zbawienie tylko wtedy, gdy my się otwieramy na nie, a otwieramy się, gdy prosimy. W prośbie zawiera się bowiem pragnienie daru i wzrost zarazem ku temu, kto daje.
W wielu miejscach Ewangelii Jezus poucza o tym, by się modlić o dobre dary, by prosić o nie wytrwale. Nie każe nam prosić w wielu słowach ani też o wiele spraw materialnych, bo Bóg wie, że tego wszystkiego potrzebujemy. Ale każe nam prosić o dary duchowe – o ducha dobra, o Ducha Świętego, o Królestwo Boże. I zapewnia nas, iż Bóg zawsze na taką modlitwę odpowie, iż zawsze udzieli Ducha Świętego tym, którzy o Niego proszą. W Ojcze nasz prosimy o sprawy materialne jednym krótkim wezwaniem: „chleba naszego powszedniego" – i w tym wezwaniu zawieramy bezwzględne zaufanie do Bożej nad nami opieki i Bożych wobec nas planów. We wszystkich pozostałych prośbach zwracamy się o dary Ducha Świętego. Dzieje się tak nie tylko dlatego, iż dary duchowe są o wiele ważniejsze, że od nich zależy cała wieczność ludzkości, a także i doczesne szczęście, które zależy przede wszystkim od dobroci ludzi wobec ludzi. Dzieje się tak także dlatego, że prośby otwierają nas na to, o co prosimy, uczą nas pragnąć i dążyć do tego dobra, które jest dla nas najważniejsze. Bóg i bez nich wie, że tego potrzebujemy. Ale my bez próśb, których nauczył nas Jezus bez ich powtarzania i rozważania nie wiedzielibyśmy, że tego właśnie potrzebujemy, by znaleźć życie i szczęście, i tu na ziemi, i na wieczność w Bogu. Tak więc Bóg Ojciec, idący nam na pomoc, by nas wyzwolić, tak jak Dobry Pasterz idzie wyzwalać owcę zaplątaną w ciernie, uczy nas przez Jezusa wołać o wyzwolenie. Jezus Zbawiciel uczy nas prosić Ojca o zbawienie, jakie nam przynosi i jakie nam daje, posyłając w nasze serca Ducha Świętego.
Prosimy o wybawienie od złego. W naszej praktyce modlitewnej zwykle rozumiemy pod tym słowem wszelkie zło, także materialne: biedy, choroby – ale głównie moralne. Prośba ta łączy się zresztą z poprzednią o nie wystawianie na pokusę: nie wystawiaj na pokusę, ale zbaw od niej – a więc od zła moralnego. Pierwotny sens akcentuje jednak bardziej osobę kuszącego – wybawienie od złego ducha, od kusiciela. Ewangelie ukazują nam Jezusa Chrystusa jako tego, który pokonuje szatana. Ukazują to liczne uzdrowienia z opętania opisywane przez Ewangelistów, ukazuje to scena kuszenia na pustyni... Jezus pokonał szatanakusiciela. Przez chrzest zostaliśmy obdarzeni owym Jezusowym zwycięstwem jako naszym dziedzictwem, wraz z przyjściem i zapanowaniem w nas Jezusowego Ducha Świętego. Jednakże nie należy zapominać o Jezusowym ostrzeżeniu, że mianowicie zły duch może wrócić do człowieka, z którego duszy został wyrzucony przez Boga, jeżeli dusza ta zostanie pusta, nie napełniona miłością, nie napełniona Bogiem.
Kusiciel – wąż w raju – został pokonany. Pod skrzydłami Ojca możemy się czuć bezpieczniej. Możemy się jednak czuć bezpieczni wtedy, gdy wciąż tego Ojca przyzywamy, gdy liczymy na Niego, gdy się Mu oddajemy w ręce, tak że nasze wnętrze nigdy nie zostaje puste i wyzbyte wielkiej, żarliwej miłości Boga i bliźnich w Bogu.
Wybaw nas. Ojcze, od złego – od złego ducha i od moich własnych złych pragnień – od moich chciwości, zazdrości, pychy i wszelkiego braku miłości. Wybaw nas, Ojcze, od pustki i bezsensu, od miałkości i nijakości, a daj nam udział w Twojej Miłości, który czyni nas jednością w Chrystusie – jednym ludem w Chrystusie, z Tobą pojednanym, usynowionym, dziedzicem Twego Królestwa. Albowiem Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków. Amen.

Stanisława GRABSKA

Stanisława Grabska – publicystka, teolog, działaczka katolicka, żołnierz AK. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Uniwersytecie w Louvain. W latach 1990–1994 wiceprezes Klubu Inteligencji Katolickiej. Współpracowniczka miesięczników „Więź”, „ Znak”, „Tygodnika Powszechnego”. Uczestniczka obrad Okrągłego Stołu w 1989 roku. Wydała między innymi: „Nadzieja, która jest wezwaniem” (1980), „Pacierz w Biblii zakorzeniony” (1983), „Człowiek wobec Trójcy Świętej” (1990). Rozważania na temat Ośmiu Błogosławieństw były publikowane w pallotyńskim miesięczniku na przełomie 1984 i 1985 roku. Publikowany tekst ukazał się w „Naszej Rodzinie” - 3 (522) 1988, s. 12-13. 

48-2-3.jpg (113033 Byte)


Na zdjęciu:

Kard. Karol Wojtyła
w Starym Sączu



Fot. Archiwum "NR"

© Recogito, Rafaliga