Droga Krzyżowa 2008
„KRZYŻ – miara BOGA w człowieku”
Duszpasterstwo
Środowisk Twórczych w Poznaniu
21marca 2008 godz. 15:00, Kościół Wszystkich Świętych (Wielki
Piątek)
Autorzy: Marian Dźwinel, Ewa Najwer, Andrzej Sikorski, Teresa
Tomsia
Stacja I: Piłat
skazuje Jezusa na śmierć
Z wyżyn świątynnych
schodów
z fotela cesarskiego namiestnika
nie da się patrzeć Skazańcowi prosto w twarz.
Słowa Władców gniewnie pulsują
dogmatami i krwią:
Godzien śmierci bo bluźnił,
godzien śmierci bo buntował lud.
Szkoła piechoty
akademia jazdy
falangi tłumów falujące
gotowe odprowadzić
bezbronną Miłość na miejsce stracenia.
Wtedy uwolniony z podejrzeń wiosenny wieczór
siądzie z nami świątecznie do wieczerzy.
Ewa NAJWER
Stacja
II: Jezus bierze krzyż na swe ramiona
Bóg
wcielony w człowieczy kształt
Bóg który oblókł się w ludzką naturę
Bóg-Człowiek podnoszący krzyż
w solidarności z miliardami ludzkich istot
podejmujących swoje KRZYŻE ISTNIENIA
– niech nas obejmie swą łaską tak
byśmy we wciąż zapadającym mroku zła
potrafili dostrzec światło
dźwigania się ku DOBRU
Marian DŹWINEL
Stacja III: Jezus upada po raz pierwszy
Kto ufa Ojcu,
jest wierny do końca.
By czerpać ze źródła,
musi pochylić się ku ziemi.
By wzmocnić wiarę
w sens upadku,
modli się
o nadzieję powstania
z martwych.
Krzyż –
godło przemiany.
Krzyż –
znak najwyższej godności.
Krzyż –
miara Boga w człowieku.
Teresa TOMSIA
Stacja IV: Jezus spotyka swoją Matkę
Jezusie!
Staję dziś na Twojej drodze nie po to,
żebyś mnie wyróżnił,
zauważył, że wciąż żyje stara matka,
że boleścią swojego dziecka boleje,
ale po to, abyś poczuł moją obecność
przy ołtarzu Twojej męki
i wzmocnił się nią na dalszą drogę.
A więc to teraz, to już – trzeba zmierzyć się z grozą świata
całą sobą; w oczach zbolałego Syna ujrzeć nadzieję?
W cierpieniu – ocalenie?
Synku – stający się dziś świętym mężem!
Miłości ofiarna – przeznaczona Bogu!
Przyjacielu człowieka – który jesteś jego Bratem!
Jestem przy Tobie, Synu, patrzę prosto w oczy
Nieskończonego; powstrzymuję ciemność.
Teresa TOMSIA
Stacja V: Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi nieść krzyż
nie chcę mieć z tym nic wspólnego
mam rodzinę żonę dzieci
zostawcie mnie
weźcie kogoś silniejszego szarpał się
w końcu i tak zmusili
podniosłem
kątem oka widziałem ich spojrzenia
za rogiem ktoś rzucił kamieniem
coś pękło pod koszulą
i nagle zmieszały się czerwienie
i już nie mogłem dojść do domu
nikt nie uwierzył:
że wyciągnął mnie z tłumu gorący odłamek
a drugi – taki sam – tkwi w ramieniu
krzyża
Andrzej SIKORSKI
Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi
To strzeliste natchnienie:
Wybiec z domu. W ulice powiązane w krzyż.
Zostawić nieskończone tkanie. Suszące się zioła.
Podarty płaszcz wołający
o igłę. Dziecko
śpiące na płachcie w ogródku.
Natchnienie,
aby ująć cokolwiek z męki
innego człowieka,
chustą lnianą
wziąć miarę na siebie.
Tyle, aż tyle, i tak wiele.
Nieznanego imienia kobieto,
w spopielone grozą południe
otrzymałaś nagrodę – znak Prawdy
i własne imię na wieczność.
Ewa NAJWER
Stacja VII: Jezus upada po raz drugi
Kiedy ponownie upadam,
nie chce mi się wierzyć,
że to moje doświadczenie,
że to właśnie mnie się przytrafiło.
Przygnieciony ciężarem,
poniżony Jezus,
próbuje powstać po raz drugi.
Kieruje swoje myśli ku Ojcu,
szeptem przyzywając Jego imię.
Otrząsa się z prochu drogi
i wstaje, by iść dalej na Kalwarię.
I ufa,
że taka musi być droga ofiarowania
Eucharystia żywego Boga-Człowieka.
Blisko cierpiącego Jezusa
podnoszę się z upadku.
Teresa TOMSIA
Stacja VIII: Jezus pociesza płaczące niewiasty
Tak niewiele potrafimy unieść, drżymy
na widok korony cierniowej na obrazie mistrza,
wzywamy pomocy z błahego powodu,
rozpacz zagarnia nas w sieć
powikłanych spraw.
Nie ma ludzkich słów przeciw Słowu Boga.
Zamilczcie, płaczące niewiasty, wsłuchajcie się w siebie:
wiara błądzi w mrocznych korytarzach serca;
sygnaturka nadziei wzywa przed ołtarz ofiarny;
przesypuje się miara; pęcznieje ból;
nienawiść burzy świątynię modlitwy.
*
Zanim zmartwychwstaniecie w Synu Boga,
jesteście tylko prochem, nieutulonym żalem,
lamentującymi na ulicy kobietami,
których nikt nie wysłucha.
Teresa TOMSIA
Stacja IX: Jezus upada po raz trzeci
znowu?
coś spadło
ozcięte plecy
bruk w ciepłej czerwieni
spływa w dół ulicy
co za czasy żeby tak w środku miasta
tutaj są dzieci!
samotna mrówka podnosi drzazgę z belki
żebyś mniej krwawił
w popołudniową godzinę
i później
Andrzej SIKORSKI
Stacja X: Jezus z szat obnażony
Tu jest Golgota
gdzie wszystkie drogi krzyżują się z Twoją.
My na tej stacji goście lub przejezdni
okryci futrzanymi płaszczami pozorów
zatroskani o swoje bagaże i wygody
o punktualny przyjazd – odjazd
nie chcemy tu zostawać
nie chcemy być łączeni z przykrym incydentem
z obnażoną pokorną prawdą ciała
że musi umrzeć
aby z martwych powstać.
To jest stacja Golgota
Węzłowa stacja na dróg skrzyżowaniu
Ucho Igielne dla nas
jałowych bogaczy.
Ewa NAJWER
Stacja XI: Jezus do krzyża przybity
Panie, rozpięty na drzewie przemocą
NASZĄ przemocą
Chryste przybity do krzyża okrutnie
za sprawą NASZEGO okrucieństwa
Synu Człowieczy zraniony śmiertelnie
Naszą obojętnością
Zbawco ukrzyżowany
przez NASZĄ zgodę na zaniedbanie Dobra
obmyj dusze zbrukane grzechem
krwią wylaną na krzyżu
który za NASZĄ sprawą miał być hańbą
a stał się znakiem Boskiego Światła
dla nas
mieszkańców ludzkiego mroku
Marian DŹWINEL
Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu
Już niedługo,
Jezusie,
zawołasz przed domem Ojca:
Jestem boską częścią wieczności!
Bracie konających w nadziei!
Lampo oliwna przed moim progiem!
Każde niewypowiedziane słowo
mówi o Twojej męce prościej
niż zawodzenia chórów żałobnych.
Jedna chwila miłości i przebaczenia
znaczy w ludzkich dziejach więcej
niż sprawiedliwość
gromadzona przez tysiąclecia.
Kto Mnie rozpozna w człowieku,
tego Ja odnajdę w Sobie.
Teresa TOMSIA
Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża
drewno jest drewnem
gwoździe gwoźdźmi
zamknęła się czerwień na rozdartym płótnie
już po wszystkim
kamień ześlizguje się po sinym ciele
cicho w bandaże
*
kamienna głowa
kamienne dłonie
kamienne żebra
kamienne stopy
z odrobiną ciepła w dłoniach Matki
Andrzej SIKORSKI
Stacja XIV: Jezus złożony w grobie
tutaj leży trup
przy kamieniu kamień bardziej kamienny
i zimny całun
przecież to nie miało tak być
miałeś iść żyć
i co ja teraz sama z tym chlebem i rozlaną winą na chodnikach
hociaż powiedz na koniec Matce:
miękko tam?
zrastają się rany?
wytrzymaj jeszcze trochę
zaraz Cię pochowamy
Andrzej
SIKORSKI
Stacja
XV: Zmartwychwstanie
żeby
już nigdy
kamień nie leżał na grobie
gwóźdź w dłoni
chłód w przebitej belce
ostrze pod złamanym żebrem
cisza po ciszy
wszystko na swoim miejscu
drap wolno wapno z oka i zaraz odetchnij
to dzień trzeci
Andrzej SIKORSKI
|